Żądza testowania i dzielenia się wrażeniami opanowała mnie na dobre. Pewnie się będę za to w piekle smażyć (będzie można do mnie pisać: kruszyzna, kocioł nr 5 po lewej), sobie wszak mych szanownych czterech liter tymi chusteczkami nie podcieram.

Ad rem. Chusteczki dla niemowląt skończyły mi się nagle i nieoczekiwanie i trzeba było się poratować. Ponieważ na drodze najpierwszy z pierwszych był Lidl, zawitałam tam i nabyłam chusteczki Softino (wybaczcie brak zdjęcia, ale pora nieludzka, dostawię wkrótce).

UPDATE 29.12.2009 godz. 14.14:

No i widać, że pora była późna, bo pokręciłam nazwę chusteczek. Sevenę też kiedyś miałam i też nie zachwyciła. Teraz chodzi o chusteczki Softino. O takie:

Wszystko inne jest aktualne.
Chusteczki pieściły me oko ceną 3,90 zł za 72 sztuki. Szybko niestety się okazało, że poza tą ceną właśnie nasz związek nie ma z czułością nic wspólnego.

Pierwsze, co uderza, to ostry zapach. Taki kwaskowaty. Ja lubię, jak coś pachnie, ale bez przesady. Intensywność przywodzi mi na myśl odkręcony i woniejący z nie takiego zupełnego znów dala lakier do paznokci.
Chusteczki (dziwnie małe, hmm…) łaskawie dają się wyciągać pojedynczo, ale ta skromna zaleta, której w innych okolicznościach piałabym peany pochwalne nie gorzej niż profesjonalne chóry anielskie, znika stłamszona przez jedną, ale za to potężną wadę: chusteczki podrażniają dziecięcą skórę. Niestety. Może nie można tego nazwać uczuleniem, ale zaczerwienienie skóry w newralgicznych miejscach stwierdziłam z całą pewnością (a pieluchy zmieniam nie rzadziej, niż zmieniałam, czyli nie w nich problem). Moje dziecko obok alergii nawet nie siedziało i naprawdę rzadko je coś uczula. Jeśli już do tego dochodzi, to znaczy, że ta rzecz to wyjątkowy szajs. I w tym przypadku właśnie tak jest.
Drodzy rodzice, omijajcie z daleka. Co prawda może być i tak, że ktoś stwierdzi, że nie taki diabeł straszny, jak go malują, i chusteczek będzie używał z powodzeniem. Tylko się cieszyć. Ja jednak używam ich teraz do przecierania dziecięcych łapek wysmarowanych okrutnie Czymkolwiekbądź (najnowszy patent: bierzemy palcem masełko z kanapki i nanosimy na spodenki, znowu z kanapki i znów na spodenki, grrrr…).
Podsumowanie:
Producent: Eeee…?
Nazwa: Softino Comfort Feuchttuecher.
Ocena w skali 1 do 62.
dzieciowo_baner

14 KOMENTARZE

  1. Wkładki higieniczne też mają beznadziejne. Co z tego,że tanie, ale klej słaby i kompletnie nie trzymają się bielizny.

  2. Wkładki higieniczne też mają beznadziejne. Co z tego,że cena przystępna,ale klej słabiutki – nie trzymają się bielizny.

  3. Wypróbowałam je niedawno, acz w nieco innych okolicznościach. Stwierdzam więc, że rzeczywiście zapach mają koszmarny, są za małe, ale do odświeżania rąk i innych części dorosłego ciała w podróży nadają się nie najgorzej. Oczywiście, jam niewymagająca specjalnie, wiem jednak, że drugi raz ich nie kupię.

  4. Ja też miałam przyjemność testować owy twór na pupie mojego dziecka. Zachwycona nie byłam przede wszytskim tym, że były one mało wilgotne.
    Na zapach nie zwracałam uwagi, bo i tak nad tyłkiem mojego dziecka, nie miało to znaczenia, bo kupa była o wiele bardziej smrodliwa niż one.
    Po wykorzystaniu kilkunastu sztuk znalazłam im nowe przeznaczenie – a wlasciwie dwa:
    1. idealnie usuwają silne zabrudzenia np z futryn i karniszy (jako środek czyszczący mają u mnie iejsce na podium)
    2. mozna w nie wysmarkac nos, bo nie powoduja podraznien skrzydełek nochalowych, tak jak suche chusteczki maja to w zwyczaju czynić.

  5. Post starszawy, ale się wypowiem 🙂 Postawiona pod ścianą ( późno, ciemno, głucho wszędzie, a chusteczki dodupne na wykończeniu ), pobiegłam do Lidla i nabyłam paczkę chusteczek Softino Sensitive. Różowa paka, sztuk w niej 80, cena – 5.45. I co się okazało: chusteczki duże, grube i szorstkie jak diabli 🙂 W porównaniu z Pampersmi, Niveą, Cleanic i Bambino, których używałam do tej pory – konkretnie nawilżone, wręcz mokre. Zapach – żaden. Chyba w ogóle nie są perfumowane. Mamy z mężem glupi zwyczaj zamaczać chusteczki w ciepłej wodzie przed użyciem, może dlatego Młody nie ma alergii na żadne z wyżej wymienionych. W każdym razie tyłka mu nie podrażniły i uważam, że takie najgorsze nie są. Dla mnie porażką były chusteczki Wickies. Małe i śmierdzące, do nabycia w Kauflandzie.

    A co do wkładek Softino – fakt, beznadziejne. Wkład zbija się w kulki ;/ Szkoda pieniędzy.

  6. Używam chusteczek softino i dla mnie rewelacja!! miałam również hagissy, pampersy ale najbardziej podpasowały mi własnie softino z lidla!! są świetne!! innych już nie kupuję.

  7. kupilam ostatnio i super 🙂 chyba się jakość po faceliftigu też zmieniła 🙂 Krusz, może pora wypróbować po raz drugi

  8. Softino teraz są w całkiem innym opakowaniu i mnie też pasują. Może rzeczywiście to już inne chusteczki. Są ciut mniejsze, ale rewelka pachną i są miękkie. Podrażnień brak. Opakowanie megakolorowe, przyciąga wzrok nie tylko dziecięcia 🙂
    Kupione przez przypadek na spacerku, bo potrzeba pilna była 🙂

  9. pół roku temu teściowa zakupiła mi takowe do szpitala, dalej nie zużyłam, używałam czasami do zmywania makijażu po czym skórę wokół oczu miałam zaczerwienioną i piekła! Młody dopiero w drodze (jeszcze dwa tygodnie uhh) ale nie wyobrażam sobie wycierać tym pupy dziecka, rozciągają się straszliwie i podrażniają. do wycierania kurzu z półek i ewentualnie spoconego po spacerze karku są ok 🙂

    • dołączam sie do twojej opinii, dla mnie tez sa swietne! poki co to moje ulubione chusteczki ale teraz maja rozowo-kolorowe opakowanie i piekny zapach, sa miekkie. tylko ostatnio cos zaczeli przy nich kombinowac i material ich jest niesamowicie cienki i strzepi sie na calej powierzchni :/ mam nadzieje, ze to tylko 2 felerne opakowania byly i nic nie zmieniono w nich.

  10. Chusteczek nie używałam. Miałam wkładki. Masakra. Nigdy więcej. Po godzinie, dwóch to smród taki, że hej. I dosyć się kłaczą przez co przy podmywaniu zgarniałam z krocza kłębki tej waty. Myślę, że łatwo przy nich o częste infekcje. Nie polecam.