Jaki termometr wybrać dla dziecka?

Jaki termometr wybrać dla dziecka?

32 1537

Pewnie nie ma kwestii mierzyć czy nie mierzyć, bo wiadomo, że robić to trzeba. Od czasu do czasu dopada rodzica konieczność oszacowania ciepłoty ciała swego podopiecznego. Ponieważ czynność bywa upierdliwa i niekiedy traumatyczna dla obu stron, dobrze wybrać taką metodę, która zaoszczędzi powtarzania procedury i odsunie w dal widmo złego pomiaru. Dziś na tapecie termometr dla dziecka.

Czym mierzyć temperaturę w takim razie? Na rynku znajdziemy mnóstwo propozycji, których głównym zadaniem jest ułatwienie rodzicowi życia. Robimy zatem herbatkę i jedziemy z tym koksem.

Patent nr 1 – termometr na podczerwień.

Stosowany jest zarówno w przypadku dzieci, jak i u dorosłych. Na izbie przyjęć pielęgniarka wycelowała znienacka do mnie takie oto ustrojstwo:

Ponieważ bardzo lubię kryminały, w ostatniej chwili powstrzymałam się od podniesienia rąk do góry. To jest termometr bezdotykowy, a co za tym idzie bardzo higieniczny. Zbliżamy maszynę do czoła i po upływie około 3 sekund otrzymujemy wynik na elektronicznym wyświetlaczu. Pełna wygoda i da się zmierzyć nawet dziecko z galopującym ADHD. Trzy sekundy wytrzyma każdy, ewentualnie można delikwentowi przytrzymać głowę. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jedno „ale”. Termometr na podczerwień potrafi być bardzo niedokładny. Odniosłam też wrażenie, że zaniża wynik. W szpitalu widziałam, jak współspaczce zmierzono tym dyngsem temperaturę cztery razy pod rząd, w odstępie chyba półminutowym. Za każdym razem wynik był inny. Mierzono kilka razy, bo za pierwszym wyszło, że baba ma gorączkę. Bo miała, tylko że trzy kolejne pomiary pokazały temperaturę w normie (między 36.9 a 36.5). Pomogło mierzenie w ustach termometrem elektronicznym. Trochę ryzykowne w przypadku dziecka, nieprawdaż? Mierzenia temperatury tą metodą nie polecam.

Patent nr 2 – termometr-smoczek.

Wygląda świetnie, no nie?

Włączasz, wkładasz, młode robi, co do niego należy, i otrzymujesz wynik. Proste? Proste. Problem z tym, że dziecko, które ma gorączkę, rzadko ma ochotę, żeby ssać cokolwiek i bardzo często najzwyczajniej w świecie ryczy. Nawet zwykły smoczek wypluwa, jest bardzo drażliwe. Poza tym część dzieci wychowuje się bez smoczka. A są i takie, które już zdążyły smoczek odstawić, albo i takie, które nie zaczęły go używać (noworodki). Noworodek przy próbie aplikowania smoczka często ma odruch wymiotny (smoczek duży, buzia mała), co może się skończyć prawdziwymi wymiotami. No i w końcu jaki jest sens mierzenia, kiedy termometr jest co rusz wypluwany? Byłabym ostrożna.

Patent nr 3 – termometr na czoło.

Propozycja w stylu minimum wysiłku, maksimum satysfakcji.

Od razu mówię – nie stosowałam. Nie mam pojęcia, jak się sprawuje. Słyszałam jedynie, że pomiar też może pozostawiać wiele do życzenia. Ma to sens, jak myślę, bo temperaturę najlepiej badać w miejscach, które są w jakiś sposób odseparowane od świata zewnętrznego i czynniki zewnętrzne (w postaci różnicy temperatur dziecka i pomieszczenia) nie mają wpływu na wynik. Takimi miejscami są odbyt, pochwa lub usta. Termometr tam umieszczony da wynik najbardziej wiarygodny. Jest jeszcze… ucho i tutaj przechodzimy do następnej propozycji.

Patent nr 4 – termometr do ucha.

Wśród termometrów dla niemowląt robi prawdziwą furorę.

Gdybym nie stosowała metody, którą stosuję, wybrałabym to rozwiązanie. Szybko, łatwo i w miarę bezboleśnie. Trzeba będzie zapewne dziecko przytrzymać, bo kto lubi, kiedy mu coś do ucha wkładać? Znam rodziców, którzy sobie ten sposób mierzenia chwalą. Takie ustrojstwo oczywiście kosztuje (ponad 100 zł), ale za wygodę się płaci.

Patent nr 5 – termometr do mierzenia temperatury w pupie.

Tak, moi mili, ja mierzę temperaturę w wielce szanownej tyłencji. Można to zrobić zwykłym termometrem elektronicznym (uwaga! nie używamy rtęciowych! Zostały wycofane z użycia!), ale jeszcze lepiej, jeśli się ma specjalny termometr do mierzenia temperatury w odbycie. Czym on się różni od takiego zwykłego? Wizualnie prawie niczym. Rzecz w tym, że ma elastyczną, ruchomą nóżkę i ta nóżka jest węższa niż w przypadku normalnego termometru elektronicznego.

Ja mam zestaw firmy Bebe Confort i bardzo go sobie chwalę. Ma nóżkę cieńszą niż ten na zdjęciu powyżej. Zresztą sami zobaczcie:

Zdjęcie zrobione moją komórą. Spisała się przyzwoicie, no nie?

Mierzenie temperatury nigdy nie było dla mnie problemem. Końcówka jest naprawdę cienka i elastyczna. Można ją nawet złożyć w pół, owinąć wokół palca itp. Smarujemy końcówkę wazeliną i myk do pupy. Mam pewność, że pomiar jest zrobiony prawidłowo, bo ustrojstwo jest wewnątrz ciała. Podczas całej procedury zagaduję małą, żeby jak najmniej zwracała uwagę na to, co robimy („a co nam pupka powie? Pupko, a kuku! Pupka nam zaraz coś pokaże, posłuchamy jej”). Ten sposób polecam. Jeśli chcemy prawidłowo zmierzyć ciepłotę ciała, warto to robić w odbycie. Noworodka lub niemowlę przytrzymać nie problem. Ze starszym dzieckiem gorzej. Nie wiem, jakby mi poszło teraz, kiedy młode ma 2 lata i jest po prostu – co tu mówić – silne. Do tej pory jednak wszystko odbywało się bez zgrzytów. Radzę zainwestować w specjalny termometr z elastyczną końcówką. O wiele większy komfort dla dziecka.

Jeśli ktoś ma jeszcze jakiś patent, o którym nie wspomniałam, albo zdanie diametralnie inne od mojego, to zapraszam do podzielenia się przemyśleniami w komentarzu.

PODOBNE NOTKI

32 KOMENTARZE

  1. Termometr na podczerwień rzeczywiście jest trochę niedokładny, ale jak się zmierzy kilka razy z rzędu (łączny czas nie przekracza kilkunastu sekund), to można odrzucić mocno skrajne pomiary, a pozostałe mniej więcej są podobne – rozrzut 0,2-0,3 mi w zupełności wystarcza.

  2. My mamy taki do ucha, ale również nie jest idealny ponieważ potrafi pokazać od 35 do 38. Jak dziecko ma gorączkę i czuję dotykając czoła że na pewno coś jest na rzeczy a ten mi tu pojazuje ze 36 – no to wiem ze kłamie. I od nowa a dziec coraz bardziej zirytowany. Dlatego ostatnimi czasy mierzymy temperaturę pod paszką. Dziecia na kolana, termometr pod pachę i (może to trochę niewychowawcze ale skuteczne) włączamy reklamy. Jasiek zapatrzony nawet nie zauważa że coś mu pod skrzydłem siedzi :)

    • my mamy taki sam i od samego poczatku nas oszukuje,dzis np zmierzylismy corce temperature wyszlo 37,6,a zaraz po tym w pupci zwylkym (bo na oko nie zgadzalo nam sie z cieplota czola ) i sie okazalo ze ma 38,7….taka ot roznica…a kupilismy go specjalnie zeby dziecku nie wtykac nic w pupke jak spi itp.

  3. Polecam termometr do ucha Domotherm OT. Dostaliśmy takowy i jestem jak najbardziej za. Młoda siedzi (tak jakby wiedziała, że nie wolno się ruszać:)) i po chwili pomiar gotowy. Dla pewności mierzymy w jednym i drugim uszku.

  4. Mam termometr do ucha (Beurer chyba czy coś takiego), tyle, że kilka dni po triumfalnym przyniesieniu tego cuda do domu mój mąż zauważył, że nie nadaje się on do mierzenia temperatury dzieciom poniżej szóstego miesiąca życia ze względu na budowę ucha.
    Da się nim wykryć gorączkę, ale może być problem z określeniem jej poziomu.

  5. Ja używam termometru bardzo podobnego do tego jaki używa A. Można mierzyć temperaturę i w uszku i na czole. Jestem raczej zadowolona, bo pomiar szybki i bezbolesny, chociaż bywają małe niuanse między kolejnymi pomiarami w odstępie kilkusekundowym, ale nie są one duże więc wiem na pewno czy gorączka jest czy jej nie ma.

  6. ja używam zupełnie normalnego takiego na rtęć (?) .. malutki taki. I do pupy (jakoś nie mam z tym problemu – Jagna niestety ma, heh). Jak byłam z małą kiedyś w szpitalu to pielęgniarka też tam „strzelała” czymś do czoła małej, ale raz za wysoka, raz za niska temperatura … hmmm …

  7. Podpisuję się obydwiema ręcyma pod opinią o smoczkowym termometrze – nasz Stwór mimo że normalnie za smokiem przepada, to tego ustrojstwa nie akceptuje. Hajs wyrzucony w błoto :(

  8. Oj dobry termometr to cięzka sprawa. My często mierzymy niestety temperaturę synkowi i mogę powiedzieć, że trudno znaleźć najlepszy. Mamy taki na czoło i do ucha i nie do końca się sprawdza bo na czole zazwyczaj zaniża temperaturę. Do ucha znów wydaje mi się, że pokazuje zbyt dużą. Nasz Kuba ma 2,5 roku i jak tylko gorączkuje protestuje na wszelkie sposoby zmierzenia mu temperatury, więc i pupa i paszka odpadają, a to sa chyba najlepiej oddające rzeczywistość pomiary.

  9. @trash nigdy bym bezdotykowego termometru nie kupiła! One są cholernie niedokładne! Jak byłyśmy w szpitalu to on rzadko wskazywał właściwą temperaturę! Jeżeli maluch nie miał gorączki to i owszem! Moja Karolina miała gorączkę od 38 w górę i się nie sprawdzał. Obok nas leżał niemowlak, który miał prawie 40 st. i termometr bezdotykowy nie wykazał! :|
    Ja chcę kupić dobry termometr douszny, a i tak najlepsza metoda, to mierzenie w tyłku! Tylko dzieci tego nie lubią :S

  10. Niestety cena gra role przy takich termometrach na podczerwien – w Niemczech kazdy szanujacy sie lekarz ma wlasnie taki (bo np mozna zmierzyc czy jest zapalenie w kolanie) ale to takim zwyklym napewno tego nie zmierzysz…Ja chce kupic na podczerwien, ale napewno nie taki za 100 zl…
    Co do tego termometru do ucha – to jest napewno dobry(najdokladniejszy pomiar), ale nie dla maluszka, bo ciezko mu go do ucha wlozyc…

  11. @plmagmat
    zrobilas juz moze rozeznanie z tymi uchowymi termometrami??? bo mnie juz szlag trafia mierzenie temperatury takim zwyklym, bo trwa to wieki, a dziecie oczywiscie ani sekundy nie chce na tylku usiedziec… Takze tez chyba musze w cos szybszego zainwestowac.

  12. Moja mała się rozpakuje dopiero za miesiąc, ale termometr już mamy. Taki:
    http://www.youtube.com/watch?v=xl6EuxEOmlc
    Bezdotykowy, na podczerwień i mierzy temperaturę w JEDNĄ sekundę (trzeba na to uważać na Allegro, bo sprzedawcy piszą o sekundzie, a tak naprawdę termometrem trzeba np. pięć sekund po czole jeździć). Pomiary ma powtarzalne.
    Jednak po zakupie uświadomiłam sobie jedną bardzo ważną wadę termometrów na podczerwień – te termometry działają tylko w idealnych warunkach! Termometry bezdotykowe wskażą ZŁĄ temperaturę, gdy czoło będzie:
    – mokre/spocone,
    – zimne np. po spacerze,
    – wysmarowane kremem albo np. dopiero co przetarte tonikiem.
    Jest to wszystko opisane w instrukcji i zgadza się to z prawdą. Gdybym miała kupować termometr teraz, chyba wzięłabym dousznego Brauna uprzednio sprawdziwszy, czy on nie jest tak wrażliwy jak te czołowe.

    • leżałam tydzień na patologii i dzień w dzień o poranku przychodziła pielęgniarka z tym bezdotykowym ustrojstwem. pociłam się strasznie. w związku z tym mój wykres temperatur był dość zabawny i niewiele miał wspólnego z rzeczywistością – któregoś poranka pielęgniarka bez dłuższego zastanawiania się wpisała tam wynik 35,2. termometr ten miał zakres od 35 stopni w górę – innego poranka pielęgniarce mimo wielu prób wychodziło, że nie mam żadnej temperatury. nie ma mnie, nie żyję czy coś. po prostu zroszone potem czoło miało niższą niż 35 stopni temperaturę. w końcu dla porządku pani zmierzyła temperaturę… mojemu mężowi i poszła :D

  13. Notka powstała jakiś czas temu. Z perspektywy dwóch trzydniówek u bliźniaczek i całkiem niezłego przeziębienia u Jadzi stwierdzam, że absolutnie wymiata termometr uszny. Przynajmniej w przypadku 3-latka. Pod pachą zmierzyć się normalnie nie da, w ustach też nie, mierzenie w tyłku przyjmuje jako torturę trwającą pół minuty i dłużej. Termometrem usznym miała zmierzoną temperaturę w przychodni i zakochałam się w nim na zabój. Sekunda i wio, wynik jest. Jeszcze nie kupiłam ustrojstwa, ale kupię na pewno. Wada – drogie: 150 zł w aptece. Bliźniaczki mierzenie w zadku przyjmują póki co godnie, ale są coraz większe i to może się zmienić.

  14. O tak, polecam babyono, 2w1, do czoła i po zdjęciu nakładki może być douszny. Ważne jest też, aby wiedzieć jak w tymże uchu mierzyć- trzeba troszkę odciągnąć płatek uszny i dopiero siup do ucha.

  15. Polecam ten pirometr: http://droptrend.com/product-pol-214-Pirometr-Termometr-wysylka-gratis-.html
    Sama go używam i muszę powiedzieć, że jest dość precyzyjny i szybki w użyciu. Nie mam porównania z innymi pirometrami, ale bateria chyba nie zużywa się szybko. Pan sprzedawca jest miły i pomocny, z przesyłką problemów nie było.
    Wiadomo ze taki sprzęt ma pewien rozrzut w wynikach, ale mierzy na tyle szybko, że można wykonać kilka prób i przyjąć jakąś wartość średnią.

  16. U nas sprawdziły się 2 dotykowy do ucha-czoła i w smoczku. Teraz używamy tego dotykowego ale jak synek był mały i ciężko czasem było zmierzyć temp. to smoczek sprawdzał się idealnie.

  17. Ja kupiłem termometr Medisana FTN i moim zdaniem jest super. Jest bezdotykowy a to bardzo dobre rozwiązanie. Nie trzeba zakładać żadnych kapturów, czyścić go itd. Jest dokładny (może te najtańsze bezdotykowe modele faktycznie przekłamują? nie wiem) Kupując w Internecie trzeba uważać bo często sprzedawcy opisują termometry do ucha/czoła jako bezdotykowe a to nie jest prawda.

    • Przecież wszystkie termometry mierzą temperaturę zewnętrzną, a przy podczerwieni pomiar ten jest dokonywane na zupełnie innej zasadzie niż w termometrach tradycyjnych. Rzeczywiście niektóre termometry bezdotykowe to chiński szajs, ale są też modele profesjonalne i bardzo dokładne np. veratemp (http://termometr-bezdotykowy.pl)
      Oczywiście termometry bezdotykowe muszą odpowiednio przeliczyć temperaturą z czoła, na temperaturą wewnątrz organizmu i to też jest czynnik decydujący o dokładności.

  18. Słuchajcie, ja dałam za termometr bezdotykowy 130zł (heh…głupia byłam). Jeśli chodzi o temp. do poziomu 37,5, to pomimo mierzenia kilkukrotnego pokazuje ok ale…..jeśli chodzi o stan podgorączkowy, to dziś mierzyłam 8-mio miesięcznej córci i co wykazał? na 3 pomiary co kilka sekund miała 37,3; 38,4; 38,3. więc do cholery miała gorączkę czy nie?