Preparaty witaminowe dla dzieci

Preparaty witaminowe dla dzieci

13 147

Chcemy dla naszych dzieci dobrze? Chcemy. Chcemy jak najlepiej? Chcemy. A co jest najlepsze dla potomstwa? Oprócz rzeczy oczywistych – witaminy. Dla chłopczyka i dziewczynki, jak to śpiewały kiedyś Fasolki. Witaminki zbawienne dla rozwoju są. Umysłowego i fizycznego. Nie trzeba nikomu tego udowadniać ani nikogo przekonywać. Problemem pozostaje forma podania.

Najlepiej podawać dziecku witaminki w „naturze”, czyli w warzywach i owocach. Tak podane są najlepiej przyswajalne, no i smaczne przy okazji. Trzeba tylko znaleźć taki egzemplarz dziecięcy, który nie kręci nosem i grzecznie zjada, co mu podadzą.

Mojemu do grzeczności daleko. Jedynym warzywem, jakie toleruje, jest kapusta pekińska (koniecznie z sosem czosnkowym). Ostatecznie czasem pogryzie marchewkę. Z owoców truskawki – owszem, jeśli ma taki kaprys, a w przypadku wszystkich innych musiałabym raczej użyć argumentu siły niż siły argumentu. Dziecko wdało się w ojca. Ze wszystkich sałatek najbardziej lubi schabowy. Przemycam, rzecz jasna, to i owo, ale i tak to za mało, bym mogła powiedzieć, że mam czyściutkie sumienie i pewną drogę do niebios bram.

Daję zatem witaminki sztuczne. Raz na jakiś czas. Co daję? Ja akurat jadę na Kinder Biovital Gel.

To, jak stoi na opakowaniu, multiwitamina w formie galaretki (czy raczej w formie gęstego kisielu).  Baaaaaaaardzo smaczna, młodzież się o nią dopomina. W dodatku konsystencja pozwala na aplikowanie nawet małym dzieciom. Po prostu nie da się tym udławić.

Galaretka jest przeznaczona dla dzieci od lat 3. Ja jednak, jak widać, sięgnęłam po nią wcześniej i to nawet dużo wcześniej – po konsultacji z pediatrą. Czy witaminka jest przyswajalna? Chyba tak, bo zajad, który rozpanoszył się w kąciku ust (znak niedoboru witamin z grupy B), sukcesywnie znika. Witaminkę mogę więc polecić z czystym sumieniem. Życzyłabym sobie jedynie, żeby nie kończyła się tak szybko i kosztowała mniej (a kosztuje około 23 zł).

To nie jedyny preparat witaminowy dla dzieci, bo są też inne, przeznaczone również dla dzieci poniżej 2. roku życia. Na przykład takie:

Marsjanki w saszetkach rozrabiamy i pijemy.

Albo takie:

Vibovit jest akurat dla dzieci od 3. roku życia. Do Vibovitu mam stosunek mocno sentymentalny. Pamiętam, jak w głębokiej podstawówce, czyli w latach 80-tych kupowało się saszetki Vibovitu i pożerało na sucho jako oranżadkę :)

Jest i takie coś:

A jest i takie:

Słowem, na rynku preparatów witaminowych dla dzieci jest w cholerę i w różnej formie. Galaretki, żelki, cukierki, saszetki itp. Warto jednak skonsultować się z lekarzem, zanim po coś się sięgnie. No i pamiętać, że nawet najlepszy preparat nie zastąpi warzyw i owoców. To nie jego rola.

13 KOMENTARZE

  1. Mój dzieć co prawda ma 2 miesiące, ale za to mąż uwielbia te Marsjanki:)) i czasem mu kupuję:)

    pierwszy raz wygadał tak: stoimy w kolejce w aptece.
    Mąż do mnie na ucho: kup mi te marsjanki.
    Przychodzi moja kolej, podaje receptę i mówię: poproszę jeszcze Marsjanki.
    Pan aptekarz: a dziecko w jakim wieku? (nie wiedziałam, że będzie pytał o wiek)
    Ja;yyyyy, patrzę na męża, mąż na mnie
    A pan aptekarz: acha, rozumiem, dziecko starsze:)

  2. Moj malz tez kiedys pochlanial:D marsjanki sa tez takie dla straszych dzieci – cukiereczki-ufoludki:D jak wyjechalam kedys na dlugo i daleko kupilam, wtedy jeszcze przyszlemu-malzowi, cale wielkie opakowanie (gratis byl swiecacy dlugopis:D) i mial jesc jednego dziennie, zeby nie uschnac z tesknoty:D

  3. Kruszyna, wibowity są w dwóch (czy nawet trzech) opcjach. Ten na zdjęciu jest dla dzieci od 12. miesiąca do 3. roku, następny jest junior od 3. roku życia i kojarzy mi się trzeci dla dzieciów podstawówkowych. My właśnie z młodzieżą przestawiamy się na junior i szukamy odpowiedniego smaku.

  4. Ten na zdjęciu to 2-4. mam jeszcze opakowanie w domu i, jak widać pomieszałam trochę, ale jestem pewna jeszcze przynajmniej jednego progu wiekowego.

  5. hmmm, nie wiem czy sie nie naraze na potepienie, ale…

    czy wiecie ze w wielu krajach witaminy syntetyczne sprzedawane sa (dla dzieci i dla doroslych) wylacznie na recepte? i to naprawde musza byc przypadki szczegolne?
    zamiast tego, zaleca sie rodzicom urozmaicenie diety w owoce, warzywa i ryby.

    Ale sa tez preparay witaminowe produkowane ze skladnikow naturalnych, znacznie drozsze, ale bez porownania lepiej przyswajalne. I z mala szansa na to, ze przedawkowane, zaszkodza.

    witaminy oferowane w polskich aptekach bez watpienia sa wylacznie syntetyczne. Nie maja prawie nic wspolnego z witaminami pochodzenia naturalnego. Wiec albo sa slabo przyswajalne, albo wrecz… moga dzialac jak trucizny, zamiast pomagac wzmocnic organizm, oslabiaja go jeszcze bardziej i powoduja jeszcze wieksze problemy ze zdrowiem.

    Nie chce robic wykladu odnosnie witamin, mozna poszukac takowych w sieci – haslo witaminy naturalne. Polecam goraco ich lekture, moze wiecej osob zda sobie sprawe, ze jestesmy ofiarami marketingu koncernow farmaceutycznych…

  6. Ja kupiłam jakiś czas temu Marsjanki Walmark. Obecnie mamy Kosmożelki z kompleksem BonActive. jestem zadowolona, z ceny także. a mój syn ze smaku, kształtu najbardziej :D
    Dla mnie ważne jest to, że podaję swojemu dziecku coś na wzmocnienie odporności.

  7. JA mysle ze jesli tylko mozemy powinnyśmy własnei chociaz w ten sposób wzmacniac nasze dzieci.A to dlatego ze teraz jest czas przeziębień i jak wiadomo tu wirusik,tam wirusisko i szybko moze złapać coś powazniejszego.
    Jesli chodzi o mnie to własnie przerabiamy teraz zapalenie oskrzeli z antybiotykiem w roli głównej.Oczywiscie podaje probiotyk,polecony przez pediatre-enterol,bo u nas zwykle jest problem z biegunką po antybiotyku.

  8. dzieci przede wszystkim nalezy hartowac i nie przegrzewac. wiekszosc chorob bierze sie z przegrzania!!! ja mam watpliwosci czy sztuczne witaminy sa dobrze przyswajalne…moze od czasu do czasu mala kuracja, ale napewno nie non-stop…
    lepiej wycisnac 2 pomarancze i dac soczek do picia…

  9. Myślę, że masz rację. Przegrzewanie dziecka, trzymanie go pod kloszem nie ma sensu. Ale z drugiej strony podawanie dziecku czegoś na wzmocnienie odporności, jakiegoś zestawu witamin i minerałów nie zaszkodzi. a mama napewno będzie spokojniejsza :D

  10. jak widzę niektóre dzieci poubierane jak na zimę tysiąclecia przy temperaturze plusowej to żal mi się robi, matki często nawet sobie sprawy nie zdają, ze robią tym dziecku krzywdę… ja staram się od zawsze nie przegrzewać dziecka, często wietrzyć mieszkanie, wychodzić na spacery nawet przy gorszej pogodzie, a z witamin podaję kosmożelki, ale to dopiero od niedawna, odkąd poszedł do przedszkola właściwie…

  11. Też uważam, że witaminy można podawać przejściowo np. gdy zaczyna się okres zachorowalności.
    A do listy witamin chciałam dopisać takie z Omega 3 o smaku pomarańczowym. I innych nie kupuję, u mnie są dwie firmy które je robią. Pycha smaczek pomarańczy i dziecko nie orientuje się, że pije nienasycone kwasy tłuszczowe z rybki, samo zdrowie. :)