Rozwój dziecka w czwartym miesiącu życia

Rozwój dziecka w czwartym miesiącu życia

13 414

Czas leci. Nie, to nie jest dobre określenie. On zapiernicza jak wściekły. Do tego wniosku dochodzi chyba każdy świeżo upieczony rodzic. Jeszcze niedawno ręce puchły, nogi puchły i jak człowiek spojrzał w dół, to nie widział raju, bo brzuszysko przysłaniało horyzont, a teraz krew z naszej krwi i ciało z naszego ciała robi wszystko, by producenci pieluch mogli budować wille na Lazurowym Wybrzeżu. Producenci ubranek też mają się świetnie, bo na tym mniej więcej etapie dochodzimy do wniosku, że trzeba wymienić połowę garderoby. Producenci zabawek sączą poncze i inne drinki z palemka, bo przed nami otworzył się świat gryzaków, grzechotek, piszczących misiów i tego typu degeneratów. No i co, nie kupisz dziecku? Właśnie :)

W czwartym miesiącu życia dziecko staje się coraz bardziej ciekawe świata i coraz żywsze. Jeśli żywość połączona jest z wyżynaniem się pierwszego wczesnego ząbka, może być jeszcze ciekawiej. W każdym razie, drogi rodzicu, jeśli do tej pory narzekałeś na brak atrakcji, to teraz będziesz miał ich w nadmiarze.

W czwartym miesiącu życia dziecko MOŻE:

  • sztywno trzymać główkę, kiedy je podciągasz za rączki do góry lub kiedy trzymasz je na swoich kolanach.
  • leżąc na brzuszku, odwracać głowę na różne strony (wcześniej po prostu główkę podnosiło, ale nie można było się spodziewać, że popatrzy gdzieś indziej niż przed siebie)


  • przekręcać się na brzuszek i z brzuszka na plecki (moje nie umiało, więc spokojnie, jak nie umie, nie stresujemy się i czekamy dalej)
  • podczas leżenia na brzuszku wykazywać coraz wyższe stopnie wtajemniczenia, objawiające się  unoszeniem klatki piersiowej na przedramionach (tak jak na zdjęciu powyżej)
  • śledzić cię wzrokiem, kiedy chodzisz po pokoju, a kiedy dasz dziecku do rąk zabawkę, przez dłuższy czas przykuje ona jego uwagę
  • umieć sięgać ręką po różne przedmioty, które zaczyna wkładać do buzi. Pamiętajmy! Na tym etapie dziecko poznaje otoczenie głównie przez dotyk i zmysł smaku. Musi wpakować coś do japy, żeby to poznać. Dlatego trzeba baczną uwagę zwracać na to, co leży w zasięgu rączek dziecka. Nie wolno dopuścić, żeby walały się w jego pobliżu jakieś drobne przedmioty. Możemy być pewni, że wpakuje je do buzi.

Ten plastikowy konik jest zupełnie bezpieczny. Robił zresztą furorę przez parę ładnych miesięcy. Uprzedzam pytania – tak, ta fryzura jest zupełnie spontaniczna. Co więcej, nic nie dało się z nią zrobić mimo najszczerszych chęci. Image a la wkurzony Chopin.

  • zupełnie swobodnie siedzieć, jeśli dysponujesz poduszką-rogalem i użyjesz jej jako podpórki
  • umieć kopać i to zdrowo
  • utrzymać ciężar ciała na nóżkach, jeśli chwycisz je pod paszki i postawisz. Nie stanie samo oczywiście, ale chodzi o to, że wyczujesz pewien opór materii. Nie będzie wiotkiego zejścia do siadu, tylko właśnie takie pierwsze przeciwdziałanie sile grawitacji.
  • odkryć swoje ręce i nogi jak kapitalne zabawki. Ssanie nogi może być naprawdę frapujące.

Na tym etapie zaczęła mnie zdumiewać gibkość dziecka i powiem szczerze, ze zdumienia nie wyszłam do tej pory.

  • okazywać swoje emocje typu radość, smutek czy złość (ktoś z komentujących nazwał to słusznie niezłym wkurwem :) ). Może okazywać zainteresowanie na widok zabawki lub jakiejś rzeczy podsuwanej mu pod nos
  • odpowiadać uśmiechem na uśmiech i dla odmiany potrafi włączyć syrenę, jeśli zobaczy groźną minę
  • bardzo lubić zabawę w „a kuku”. Durna zabawa, ale naprawdę dużo daje. Warto akukać.
  • wypowiadać pierwsze proste samogłoski (a, o, e). Dlatego takie ważne jest, żeby nadawać do dziecka. To ja, to dla ciebie gra twoje radio. Dziecko próbuje naśladować wszystko, co robią rodzice i jeśli ten rodzic miele ozorem często i gęsto, dziecko ma obfity materiał ćwiczeniowy. Tak trzymać.

Z tymi drobnymi przedmiotami to już tak zostanie. Od tej pory trzeba bardzo, ale to bardzo uważać. Odruchem warunkowym powinno być usuwanie z zasięgu dziecka wszelkiej drobnicy lub czegoś, co w łatwy sposób można rozłożyć na małe elementy, odgryźć, odłamać itp. Trzeba uważać i przy dwulatku, i przy trzylatku, i przy starszym -latku.

Tak samo uważajmy z zabawkami. Producenci czasem zapominają o tym, że na danym etapie nic nie ma prawa się odkręcić, odlepić itp. Jeśli już postanowimy czteromiesięczniakowi kupić klocki (lub dysponujemy klockami starszego dziecka), to niech to będą prawdziwe wielkie kloczyska, których nawet my nie jesteśmy w stanie połknąć. Nie dawajmy dziecku do zabawy np. kluczyków do samochodu. Pewnie ich nie połknie, zwłaszcza jeśli z boku dynda gigantycznych rozmiarów breloczek, ale na takich kluczykach jest w cholerę bakterii i są przez nas dokładnie wymacane niemytymi rękami.

Czyli tak: jeśli coś dziecku dajesz, załóż, że NA PEWNO włoży to do buzi. Dlatego dwa razy się zastanów, zanim coś podasz.

13 KOMENTARZE

  1. fryzura Jadzi nie do pobicia:)!odlotowa:)!!!a notka, jak zwykle,akuratna:)piszę tak, bo moja młodsza pociecha właśnie w 4 miesiącu zaczęła robić wszystko co piszą w książkach, łącznie z tym sławetnym sfinksem:))

  2. Ja tam obawiam się, że moja sfinksa nie zrobi – NIENAWIDZI leżenia na brzuchu :D Tzn., inaczej – na mamuni/tatulku na brzuchu jasne, super, nie ma sprawy, a jak przy okazji można rodzica opluć, tym lepiej :lol: Gorzej, gdy trzeba poleżeć na macie lub na łóżku – syrena alarmowa przy Agatce to pan Pikuś.
    Za tydzień kończymy 3 miesiące – a dzisiaj było pierwsze świadome trzymanie gumowej żyrafki i świadome próby wsadzenia jej w paszczę. Bo piąstki i pielucha w paszczy to niemalże stały element ;)

    Jadwiga (cholera, piękne imię, szkoda, że mój małżon nie da się przekonać!) jest niebywale fotogeniczna – ciekawa jestem, czy następne dziewczęta też takie będą :) A scyzoryk w wykonaniu panny J. jest zachwycający :D

  3. Ranyy, ile ona ma kudelkow :D:D:D i one juz jej tak zostaly i nigdy nie byla lysa?:> sie strrrrrrrrrasznie doczekac nie moge, kiedy Polce troche wlosia przybedzie:)

    Gibkosc i gietkosc dzieciecia to super sprawa. Pamietam, ze sie niezle cykalam jak takie to male przynieslismy ze szpitala i nie wiadomo bylo jak to chwycic, bo sie przez rece przelewalo. A potem sie okazuje, ze dzieci to z gumy sa:)

    @szajajabo – Polka tez niecierpiala lezec na brzuchu, ale jej jakos specjalnie nie zmuszalismy. A potem jakos sama stwierdzila, ze na brzuchu to jednak fajno jest. I sprobowalabys ja wtedy na plecy polozyc! Teraz sie obraca we wszystkie strony i nawet spac zaczela nz brzuchu! W zyciu bym w to nie uwierzyla 3 miesiace temu. No tak, kobieta zmienna jest;P

  4. @kaa
    Dokładnie tak. Nic jej się nie wytarło, tylko stopniowo blondyniało. Teraz Jadzisko to rasowa blondyna. Pierwsze postrzyżyny zaliczyła w 7. miesiącu i po tym zabiegu włosy cudownie jej oklapły. Nagle. I już nigdy potem nie sterczały :)

    A dzieci są ewidentnie z gumy, nikt normalny takich wyczynów nie uskutecznia :)

    @szajajaba
    Spoko, zrobi w swoim czasie. My też praktykowaliśmy ostro leżenie na tatusiu lub na mamusi, to dużo daje :)
    Też ciekawa jestem, jakie dwie dziewczyny będą. Obstawiam, że urodzą się kudłate zgodnie z tradycją rodzinną. Ja podobno byłam niezłym kudłaczem i Jadzisko ma to po mamusi. Jej siostry chyba pójdą tą samą drogą, tak mi się widzi :)

    @kyja
    Sfinksa gratulujemy! :)

  5. Niezły wkurw to mój text!:) Zostałam klasykiem;) Panny Jadźki kłaczyska – re-we-lac-ja! Eh, moja latorośl też w czwartym miesiącu, i włosów tylko trochę – to po mnie, do trzeciego roku życia byłam łysa… Cóż, widac na sponkach- gumkach-kokardkach producenci u nas fortuny nie zbiją…
    Hanka na brzuch/plecy też się nie przewraca póki co, za to w sfinkcie wytrzymuje już bez wkurwu jakieś 3-5 minut. I to jest ogromny postep, wczesniej syrena włączała sie po jakiś 12 sekundach. Nie moge się doczekać kiedy uzna że to jest całkiem miła pozycja i odpalimy matę edukacyjną:) Na rzie gugamy do karuzelki – a dokałdniej do tamtejszych zwierząt, i do wszelkich piszcząco-szeleszczących stworków. I prawdziwe odkrycie ostatnich dni to głośny smiech- ale nie taki smiech smiech tylko prawdziwe salwy głośnego chichrania. Turlaliśmy się we trójkę jak nam się ta umiejętnosć objawiła.

  6. @Al
    Ja też do 3,5 roku życia byłam kopletnie łysa. Mimo ubogiego wyposażenia sklepów z lat końca PRLu podobno miałam pokaźną kolekcję czapeczek i husteczek na głowę, bo sie rodziciele wstydzili ze mna chodzić po ulicy. Haha, ludzie ich ponoć zaczepiali i pytali na co chore jest ich dziecko (tzn ja ;p ) bo byłam łysa jak wydepilowane kolano ;) No cóż, wydaje mi się że z Młodą może być podobnie, choć jakiś tam meszek ma na łepetynie. Moja mama twierdzi że w porównaniu ze mną to i tak kudłacz. A ja teraz mam włosów, nieskromnie powiem, mam dużo, gęsto i mocno ;) Taka zmyślna jest natura :D
    Notka jak najbardziej na czasie, Młoda akurat na opisanym etapie, wszystko robi jak w notce. Sfinksa, o dziwo, lubiła prawie od początku. Chyba ten punkt widzenia z pozycji brzusznej jej odpowiada.

  7. Ojjjj czas faktycznie zasuwa do przodu! jeszcze niedawno czytalam sobie kolejne miesiace ciazowe zanoszac sie od smiechu,bo tutaj jedynie sie moglam pozanosic,pozostale strony internetowe to glownie straszenie ciezarnych; tego nie wolno,to grozi tym to tamtym :P

    Moje dziecie tez sie niezle wkurza :D juz sie wystraszylam,ze to jedno z tych rzucajacych sie w markecie przy polce z zabawkami wyrosnie:D ale skoro wszystkie si8e tak emocjonuja to good :) Pozdrawiam!

  8. Moja córa skończyła 4 miesiące 5 dni temu i w nosie ma swoje stopy. Reszta się zgadza, na czele z włączaniem syreny :D

  9. Kapitalnie napisane i niesamowicie pomocne! Dzięki!
    A busz włosów na głowie Jadzi to fenomen jak dla mnie- mamy Witka, co to głowę ma równie łysą jak kolano, a z drugim podbródkiem wygląda jak Oleksy ;)
    Pozdrawiamy!