kalkulator_centyli_baner

Czas leci. Nie, to nie jest dobre określenie. On zapiernicza jak wściekły. Do tego wniosku dochodzi chyba każdy świeżo upieczony rodzic. Jeszcze niedawno ręce puchły, nogi puchły i jak człowiek spojrzał w dół, to nie widział raju, bo brzuszysko przysłaniało horyzont, a teraz krew z naszej krwi i ciało z naszego ciała robi wszystko, by producenci pieluch mogli budować wille na Lazurowym Wybrzeżu. Producenci ubranek też mają się świetnie, bo na tym mniej więcej etapie dochodzimy do wniosku, że trzeba wymienić połowę garderoby. Producenci zabawek sączą poncze i inne drinki z palemka, bo przed nami otworzył się świat gryzaków, grzechotek, piszczących misiów i tego typu degeneratów. No i co, nie kupisz dziecku? Właśnie :)

W czwartym miesiącu życia dziecko staje się coraz bardziej ciekawe świata i coraz żywsze. Jeśli żywość połączona jest z wyżynaniem się pierwszego wczesnego ząbka, może być jeszcze ciekawiej. W każdym razie, drogi rodzicu, jeśli do tej pory narzekałeś na brak atrakcji, to teraz będziesz miał ich w nadmiarze.

W czwartym miesiącu życia dziecko MOŻE:

  • sztywno trzymać główkę, kiedy je podciągasz za rączki do góry lub kiedy trzymasz je na swoich kolanach.
  • leżąc na brzuszku, odwracać głowę na różne strony (wcześniej po prostu główkę podnosiło, ale nie można było się spodziewać, że popatrzy gdzieś indziej niż przed siebie)


  • przekręcać się na brzuszek i z brzuszka na plecki (moje nie umiało, więc spokojnie, jak nie umie, nie stresujemy się i czekamy dalej)
  • podczas leżenia na brzuszku wykazywać coraz wyższe stopnie wtajemniczenia, objawiające się  unoszeniem klatki piersiowej na przedramionach (tak jak na zdjęciu powyżej)
  • śledzić cię wzrokiem, kiedy chodzisz po pokoju, a kiedy dasz dziecku do rąk zabawkę, przez dłuższy czas przykuje ona jego uwagę
  • umieć sięgać ręką po różne przedmioty, które zaczyna wkładać do buzi. Pamiętajmy! Na tym etapie dziecko poznaje otoczenie głównie przez dotyk i zmysł smaku. Musi wpakować coś do japy, żeby to poznać. Dlatego trzeba baczną uwagę zwracać na to, co leży w zasięgu rączek dziecka. Nie wolno dopuścić, żeby walały się w jego pobliżu jakieś drobne przedmioty. Możemy być pewni, że wpakuje je do buzi.

Ten plastikowy konik jest zupełnie bezpieczny. Robił zresztą furorę przez parę ładnych miesięcy. Uprzedzam pytania – tak, ta fryzura jest zupełnie spontaniczna. Co więcej, nic nie dało się z nią zrobić mimo najszczerszych chęci. Image a la wkurzony Chopin.

  • zupełnie swobodnie siedzieć, jeśli dysponujesz poduszką-rogalem i użyjesz jej jako podpórki
  • umieć kopać i to zdrowo
  • utrzymać ciężar ciała na nóżkach, jeśli chwycisz je pod paszki i postawisz. Nie stanie samo oczywiście, ale chodzi o to, że wyczujesz pewien opór materii. Nie będzie wiotkiego zejścia do siadu, tylko właśnie takie pierwsze przeciwdziałanie sile grawitacji.
  • odkryć swoje ręce i nogi jak kapitalne zabawki. Ssanie nogi może być naprawdę frapujące.

Na tym etapie zaczęła mnie zdumiewać gibkość dziecka i powiem szczerze, ze zdumienia nie wyszłam do tej pory.

  • okazywać swoje emocje typu radość, smutek czy złość (ktoś z komentujących nazwał to słusznie niezłym wkurwem :) ). Może okazywać zainteresowanie na widok zabawki lub jakiejś rzeczy podsuwanej mu pod nos
  • odpowiadać uśmiechem na uśmiech i dla odmiany potrafi włączyć syrenę, jeśli zobaczy groźną minę
  • bardzo lubić zabawę w „a kuku”. Durna zabawa, ale naprawdę dużo daje. Warto akukać.
  • wypowiadać pierwsze proste samogłoski (a, o, e). Dlatego takie ważne jest, żeby nadawać do dziecka. To ja, to dla ciebie gra twoje radio. Dziecko próbuje naśladować wszystko, co robią rodzice i jeśli ten rodzic miele ozorem często i gęsto, dziecko ma obfity materiał ćwiczeniowy. Tak trzymać.

Z tymi drobnymi przedmiotami to już tak zostanie. Od tej pory trzeba bardzo, ale to bardzo uważać. Odruchem warunkowym powinno być usuwanie z zasięgu dziecka wszelkiej drobnicy lub czegoś, co w łatwy sposób można rozłożyć na małe elementy, odgryźć, odłamać itp. Trzeba uważać i przy dwulatku, i przy trzylatku, i przy starszym -latku.

Tak samo uważajmy z zabawkami. Producenci czasem zapominają o tym, że na danym etapie nic nie ma prawa się odkręcić, odlepić itp. Jeśli już postanowimy czteromiesięczniakowi kupić klocki (lub dysponujemy klockami starszego dziecka), to niech to będą prawdziwe wielkie kloczyska, których nawet my nie jesteśmy w stanie połknąć. Nie dawajmy dziecku do zabawy np. kluczyków do samochodu. Pewnie ich nie połknie, zwłaszcza jeśli z boku dynda gigantycznych rozmiarów breloczek, ale na takich kluczykach jest w cholerę bakterii i są przez nas dokładnie wymacane niemytymi rękami.

Czyli tak: jeśli coś dziecku dajesz, załóż, że NA PEWNO włoży to do buzi. Dlatego dwa razy się zastanów, zanim coś podasz.

Skomentuj

13 Komentarzy do tekstu "Rozwój dziecka w czwartym miesiącu życia"


Anna Kołodziej
1 rok 8 miesięcy temu

moja już w 2 miesiącu podnosiła główkę, a teraz czekamy aż sama zacznie siadać, ma 3,5 miesiąca

Anna Kołodziej
1 rok 8 miesięcy temu

a może rewizyta? violianka.blogspot

Madziarka Lorek
1 rok 8 miesięcy temu

Kapitalnie napisane i niesamowicie pomocne! Dzięki!
A busz włosów na głowie Jadzi to fenomen jak dla mnie- mamy Witka, co to głowę ma równie łysą jak kolano, a z drugim podbródkiem wygląda jak Oleksy 😉
Pozdrawiamy!

Dominika
1 rok 6 miesięcy temu

Zajebista notka 😀

ania
1 rok 4 miesięcy temu

świetny blog! czytałam w ciąży, czytam teraz (jak moja Gabrysia śpi :) jutro kończy juz 3 miechy:)))