Pastwiłam się już profesjonalnie nad Gerberem, BoboVitą i Bobofrutem, ale zupełnie słusznie zwrócono mi uwagę, że zabrakło znęcania się nad Hippem i Babydream. Niniejszym nadrabiam zaległości 🙂

Hippa nikomu przedstawiać nie trzeba. Jakby sparafrazować zdanie o koniu z pierwszej polskiej encyklopedii, można powiedzieć, że jaki jest Hipp, każdy widzi.

Trudno przy składnikach słoiczków owocowych tej firmy nie znaleźć gwiazdki, a przy gwiazdce wytłumaczenia, że dany element składu pochodzi z ekologicznych upraw. Nawet jeśli chodzi o banany.

Z bananami w ogóle jest ciekawa sprawa. Łypnęłam jednym okiem tu, a drugiem tam i wyczytałam, że wykorzystywanie bananów z upraw ekologicznych ma głęboki sens ekonomiczny, bo owoce te są – uwaga! – tańsze niż uprawiane metodami tradycyjnymi. Tańsze dlatego, że gorzej znoszą transport i są mniej trwałe. Czy są zdrowsze? Pewnie też, rzecz jednak w tym, że sięgając po banany ekologiczne, producenci robią dobrze nie tyle nam, ile sobie.

No dobra, odczepiam się niniejszym od biednych bananów (już oberwały od UE, że są nie dość krzywe – a nie, przepraszam, to o ogórki chodziło) i halsuję w inną stronę. Zaletą Hipp jest oferta słoiczków z jednym tylko owocem. A to gruszka, a to jabłko, śliwka, morela, brzoskwinia, banany itp. Super sprawa przy rozszerzaniu diety malucha. Można sprawdzić, czy dany owoc dziecku odpowiada pod względem smakowym czy też nie.

A smak Hipp ma przedni. Moje panienki zawsze mają ochotę zeżreć zawartość razem z opakowaniem i łyżeczką. Powoli zdradzam BoboVitę na rzecz Hipp właśnie. Z BoboVity bezkonkurencyjne pozostają do tej pory słoiczki owocowo-marchewkowe. Żaden inny producent tak smacznych nie ma.

Słoiczki owocowe Babydream z powodzeniem mogę nazwać moim zaskoczeniem miesiąca.

Dwa słoiczki, jak widać, już puste 🙂

Po pierwsze ze względu na cenę. Są droższe niż, dajmy na to, słoiczki BoboVity (około 3,50 zł w przypadku Babydream, 2,90 zł w drugim), ale też i objętość mają większą (190 g).

Po drugie w składzie nie ma witaminy C. Witaminka C pełni rolę antyutleniacza, ale jednocześnie sprawia, że deserek jest kwaśniejszy. Wieszczyłam porażkę konsumencką, ale zupełnie niesłusznie. Dzieciom  brak tego kwasu wyraźnie przypadł do gustu. Powiem szczerze, mi też. Poza jakimś deserkiem jagodowym, który był dla mnie nie do zjedzenia, reszta wypadła bardzo pozytywnie. Dzieci pałaszują – będę kupować.

Zamieszanie jest z dostosowaniem konkretnych słoiczków dla danej grupy wiekowej. To, co u Hipp jest przeznaczone dla dzieci po 6. czy 7. miesiącu życia, w przypadku Babydream jest przewidziane dla dzieci po 4. miesiącu (np. owoce z herbatnikami). Hmmm…

No, do oceny została mi tylko Humana, która już pędzi do mnie pocztą. Zacieram ręce 🙂

PS. Kobity, dzisiaj nasze święto. Wszystkiego najlepszego wszystkim matkom, przyszłym matkom, jeszcze nie matkom i po prostu babkom!

24 KOMENTARZE

  1. Zajrzałam na stronę Humanny, faktycznie tania nie jest. Ciekawe czy zasmakuje Twoim dziewczyną? Czekam na opinię.

    Co do noci powyżej to zgadzam się, że smak Hippa w porównaniu do innych słoiczków jest o niebo lepszy i że fajna jest duża oferta słoiczków jednoskładnikowych, a te gwiazdki przy składzie…zawsze mnie to rozśmiesza:)
    Pomimo mojej wielkiej miłości do słoiczków Hippa, mam pewne ale co do konsystencji niektórych z nich, akurat nie o owoce mi chodzi, tylko obiadki takie jak: „Dynia z ziemniakami” czy „Marchewka z ziemniakami”, albo „Zupa jarzynowa krem”…są zdecydowanie za gęste, moje Mała się nimi dosłownie dławiła.

    BabyDreama na pewno wkrótce wypróbujemy:)

  2. Przypomniała mi się jeszcze jedna ważna uwaga odnośnie słoiczków, wszystkich firm, chociaż napiszę to w kontekście Hippa…trzeba dokładnie czytać skład, bo w wielu daniach nawet po 4, czy 5 miesiącu są soki owocowe (cukier), śmietanka z mleka, czy samo mleko.

  3. Karolina głównie Hipp-a dostawała jak była mniejsza. W obiadkach też można ciekawe smaczki dostać. Na przykład dynia z ziemniakiem, którą Karolina uwielbiała. 🙂
    PS. Dla wszystkich kobiet wszystkiego naj… tu każdy sobie dopisze co chce 😛

  4. moim dzieciom też Hipp najbardziej podszedł- obiadowy, owocowy syn lubił, a córka woli Gerbera.Zresztą, Hipp-owe jednosładnikowe dania owocowe, to był u nas strzał w dziesiątkę-moje dzieci są alergikami i dzięki temu łatwiej mogłam wyczaić, co dzieci uczula.

  5. hmm w hippowych obiadkach ostatnio i my gustujemy, nie powiem, że nie ma na to wpływu aktualna promocja w rossmanie, ekhem, pragnę je również polecić ze względu na ciekawe kompozycje z brokułem lub fasolka szparagową, których jakoś wcześniej, gdzie indziej nie zauważyłam,(co nie znaczy, że ich nie ma wcale:)
    ale ale do rzeczy, podziękowała za pochwalne wszelakie noty o produktach mniej firmowych, do których mi ciężko przekonać mój atakowany zewsząd reklamą łeb, może w końcu się skusze na babydream skoro takie dobre i tanie, uh
    wszystkiego dobrego kobietom
    ps moj syn ma rok i miesiąc (jutro dokładnie) i opócz zlepków: maaama daaaada ,z uporem maniaka potrafi jeszce tylko powiedzieć a raczej zaśpiewac: jaaaadzia, jeeeeedzie, jaeeedzie…:)

  6. Ale zamieszanie z terminem wprowadzania owoców jest ogólnie – bobovita wprowadza banana po 6 miesiącu, reszta po 4 (i inne owoce też tak) – to o co biega, co?
    Owoce babydream fajne, za 3,5zł mam dużo większy słoiczek, aczkolwiek mały wybór, w porównaniu z innymi.
    Co do jakości – ogólnie nie zauważyłam, by moja córa miała ulubioną firmę. Gdy ma ochotę zjeść – je cokolwiek 😀

  7. Ja zauważyłam, że generalnie niemieccy producenci zalecają wszystko wprowadzać wcześniej, np. ostatnio zaczęłam zapodawać małej kaszki Holle (Halle?, czy jakoś tak) i, tadam tadam, z glutenem są po 4 miesiącu. U nas w Polszcze to chyba jeszcze nie do pomyślenia. Ale pamietam, że w wakacje widziałam w Hiszpanii niemowlaka wpierniczajacego oliwki, a mojej córce starszej teraz od tamtego, raczej bym nie podała. Więc geografia robi po prostu różnicę:)
    Wracając do tematu owocowych słojów, ja mam wrażenie, ze w nich jest dużo wiecej niż te owoce… Bo np. taki rozpaćkany banan smakuje zupełnie inaczej niz banan rozpaćkany słoikowy. I to samo ze śliwkami i morelami. Moze to kwestia tej vita C, po prostu…

  8. Wg nowego schematu żywienia dzieciom karmionym piersią zaczyna się podawać gluten już po 4 miesiącu.
    Też byłam zdziwiona, kiedy przy okazji kontrolnej wizyty lekarskiej, pediatra pytała mnie czy podaj Młodej gluten (miała jakieś 4,5 miesiąca), bo żyłam w świadomości, że to dopiero od 6-go.
    Czy ten schemat taki dobry jest to już inna sprawa. Niby WHO zaleca karmienie tylko i wyłącznie piersią do 6 m-ca. I bądź tu człowieku mądry:)

  9. Kochane dziewczyny już dawno pisałam, że Babydream jest git 🙂 tylko takie kupujemy mała wpitala, że hej! Niemcy mają inne przepisy żywieniowe, też już to kiedyś, gdzieś pisałam 🙂

    Kruszyna proponuję zapodaj maluchom kaszki Babydream’a, dla mnie rewelka 🙂

  10. a jeszcze mi się przypomniało a propos kaszek holle- ostatnio widziałam je we wrocławskim askocie po 13zł ( w renomie 17zł….).

    Co do kaszek babydream, to ja się w czasie karmienia piersią zajadałam tą z herbatnikami szczególnie

  11. ja w słoiczki bawiłam się na początku jakieś 2-3 mies (oczywiście, jak braknie czasu czy na wyjazd jak najbardziej kupuję) Od dłuższego czasu, a młody ma rok, gotuję mu zupki sama, i deserki też produkcja i inwencja twórcza własna. Czasu mało bo praca na cały etat, mały do żłobka, ale utarcie jabłka, czy rozmrożenie i ugotowanie truskawek z jagodami nie zajmuje dużo czasu, więc szkoda kasy. Za 3,5 zł mam 1,5 kg jabłek hoho, można takie miksy robić, że głowa mała. Duszone z rodzynkami i cynamonem, z kaszką manna, jaglaną, troszkę banana, co tam się chce…Weki od teściowej z brzoskwiniami i gruszkami także pierwsza klasa 🙂

  12. @ krusz, wiem, że drogie dlatego nie zamierzam kupować, ale informacyjnie pisałam, bo ktoś się kiedyś pytał gdzie poza all można ten wynalazek nabyć 🙂

  13. Ja tak a propos bananów…. Nie wiem,co to znaczy „banan z hodowli ekologicznej”. Z moich dotychczasowych egzotycznych wojaży wyniosłam kilka ważnych informacji dotyczących bananów. Na Dominikanie i na Sri Lance banany są mniej więcej o połowę mniejsze od bananów kupowanych w naszych sklepach,ale o niebo smaczniejsze. Że tak powiem prawdziwy smak banana. Natomiast te „nasze” nazywane są plantanami, bo są to banany przemysłowe, wg „tubylców” najgorszy rodzaj, rosnący na bananowcach nie mogących się rozmnażać, ale jako jedyne są w stanie przetrwać podróż do Europy. Dlatego to one są w naszych sklepach, nie te małe. Sama próbowałam przywieźć do Polski kilka „prawdziwych” i niestety, już 10- godzinnego lotu samolotem nie wytrzymały (masakrycznie sczarniały po prostu). Kurczę, żeby nasze dzieci miały możliwość właśnie te jeść…. Cud,miód i orzeszki 🙂 Polecam czerwone banany – raj w gębie,że się tak wyrażę….No i nie sądzę,żeby gdziekolwiek na terenie UE były te „prawdziwe” hodowane albo żeby je do UE przywożono.

  14. Je też jadłam podczas wakacji w Turcji te małe banany. Potwierdzam! Niebo w gębie:) Zupełnie inny smak. I również zauważyłam, że szybko czernieją…niestety:(

  15. problem jest taki – to znaczy nie wiem czy to problem ze np. sliwka Hipp to juz nie jest czysta sliwka tylko sliwka + ryz, tak smao gruszka czy banan

  16. Akurat śliwki Hippa nie polecam kupować, w składzie jest cukier, u innych producentów np. Gerbera można ją znaleźć bez dodatków.

  17. @ranka
    dodatki ryżowe w postaci skrobii czy mączki są praktycznie WSZĘDZIE (chodzi o owocki). To wypełniacz, bo przez to owoców można wpakować mniej. Stary numer.

  18. Nie zwracasz uwagi miła Pani na najważniejsze: brak cukru, brak sztucznych suplementów diety i brak dodatków spożywczych! Dla Ciebie ważny jest głównie smak o zgrozo. Nawet otwarcie piszesz, że żałujesz, że w Babydreamach nie ma przeciwutleniacza. Oh mi gawd… A zwróciłaś choćby uwagę, że jako chyba jedyne na rynku nie są dosładzane? Nie? A szkoda.

  19. 1. bez sensu jest porównywanie cen Babydream i BobVity, bo w tych pierwszych jest 190 gramów, a w tych drugich 125 gramów. Babydream wypada zdecydowanie lepiej cenowo.

    2. Babydream produkowany jest przez firmę BebiVita, która produkuje też słoiczki HIPP. one są produkowane według niemieckiego schematu żywienia, dlatego to, co u nas się wprowadza po 6. miesiącu, u nich jest już od 4. dotyczy to i HIPP-a, i Babydream, po prostu HIPP jest u nas dopasowany pod rynek i niektórych słoików się w ogóle nie sprowadza. od niedawna Rossmann wprowadza „zagraniczne” HIPP-y z niemieckimi etykietami, które mają z tyłu tylko naklejki ze składem i opisem po polsku. poza tym w Babydream też są „dziwne” jak na nas składy, np. szpinak ze śmietaną po 4. miesiącu.

    3. najważniejsze jest to, że w słoiczkach Babydream NIE MA cukru w owocach, za to w HIPP – jest, np. w morelach cy śliwkach. warto czytać etykiety.