Powiedzcie szczerze, moje drogie: póki dziecko nie przyszło na świat, nie miałyście pojęcia, do czego mogą służyć piersi. To znaczy oczywiście, że do karmienia (pomińmy na razie biust jako sferę zainteresowań mężczyzny), ale czy wiedziałyście, że będą wam wkręcać sutki w imadło?

Przy całej trójce spostrzeżenia miałam nieodmiennie te same: takie to małe, ledwo trzy czy dwa kilo waży, a tak potrafi zassać! Młody człowiek wytwarza takie podciśnienie, że trzeba specjalnej sztuczki, żeby go od cycka oderwać.

Skoro jest akcja, musi być reakcja. Żadne dziecięce działanie nie może pozostać bez wpływu na nasze ciało. A skoro sutki są używanie niezgodnie z przepisami (bo nie delikatnie smyrane, tylko brutalnie pożerane w całości), to trzeba je potem ratować.

Czym reanimować? O Maltanie już było, o Bepanthenie też, ale przysłano mi do testów nową serię FlosLek For Mum Preparat do pielęgnacji brodawek sutkowych. Ponieważ nie karmię piersią, nie mogłam jej wypróbować, ale tafranca była tak uprzejma i przetestowała za mnie. W ten notce zatem obszerna relacja z bardzo porządnie przeprowadzonego testu 🙂

Dodatkową zaletą testu tafrancy (tejfrancy?) jest to, że porównuje preparat do Purelanu firmy Medela, którego ja nawet na oczy nie widziałam. Mamy więc dwie pieczenie przy jednym ogniu.

Zacznijmy od opakowania.

Tubka jest mała, ale za to sprytna – bo zakończona tak jak lubię – lejkiem jakby […] i dziurka, z której wypływa krem, jest bardzo malutka – co na swoje zalety: np trudniej tam zakwitnąć bakteriom a i ciśnienie po naciśnięciu większe to i krem lepiej się wyciska, nie zostaje na dziurze i lepi się…purelan pod tym względem to koszmar…

Rozprowadzanie i wchłanianie?

Gęstość i lepkość jest fantastyczna: zwróciłam uwagę, bo purelan (100% lanolina) się lepi, maże i klei…a FLOS LEK jest gęsty, †łusty ale przyjemny i rzeczywiście ma konsystencje miodu, a nie bryły twardego tłuszczu (jak purelan)…

Ale FLOS LEK to nie jest 100% lanoliny, tylko oczyszczona lanolina plus dodatek i myślę, że ten dodatek sprawia, że nakładanie jest przyjemne, krem świetnie się rozprowadza i fantastycznie wchłania. Ponieważ lepiej się rozprowadza i nie lepi tak paskudnie jak purelan, to i brudzi mniej a właściwie prawie wcale (sprawdziłam specjalnie na wkładce laktacyjnej)- można go rozprowadzić cieniutko…pod tym względem purelan to była tragedia – kleił się i ciapciał, fuj…

Działanie?

Świetnie nawilża, natłuszcza i regeneruje (tu uwaga: mam sutki już zahartowane – dopieka mi czasem laktator i Jasiek, który jak źle złapie z czystego lenistwa i pośpiechu, żeby szybciej się nażłopać i szybciej wrócić to zabawy, to mnie trochę zassie i robią mi się malinki…plus laktator moim zdaniem wysusza mocno brodawkę) i rzeczywiście krem spisuje się na medal. I jest dokładnie tak jak w opisie: zmiejsza napięcie skóry.

Zapach i te sprawy

Zastrzeżenie miałabym tylko do informacji, że jest bezzapachowy. Nie capi baranem jak purelan, ale zapach ma – delikatny i do przyjęcia (jestem czuła na punkcie zapachów baranich: nie cierpię jagnięciny i jestem przeczulona). Aaa i jeszcze: ponieważ było napisane, że bezpieczny dla dziecka to nie zmywałam go przed karmieniem…

Tubka ma pojemność 15 ml.

Mało go, to prawda, ale i opakowanie i konsystencja pozwalają na oszczędne używanie (oszczędne znaczy, że nie ma dużych strat, np przy purelanie dużo zostawało na palcach) i umówmy się, że nie smarujemy nim całego ciała tylko niewiele centymetrów kwadratowych.

Trudno mi określić ile już zużyłam, a smaruję 2x dziennie. Tak naprawdę taki krem najpotrzebniejszy jest na początku, więc to, że go mało, można przekuć na jego zaletę: zazwyczaj nie używa się go długo, plus zajmuje mało miejsc,a co np. przy rozmiarach torby do szpitala etc…wiem, przesadzam 😉 ale nie znoszę jak mi sie poniewierają do połowy zużyte kosmetyki i muszę po upływie czasu przydatności wywalać.

No i co? Ja bym tego dokładniej nie zrobiła 🙂 Tafranca w sześciostopniowej skali ocen dała specyfikowi piątkę. Ja jej ufam, uff, uff 🙂

Podsumowanie:

Producent: Flos Lek

Nazwa: For Mum Preparat do pielęgnacji brodawek sutkowych dla kobiet w ciąży i po porodzie.

Ocena w skali 1 do 6 – 5tafranca zaznacza, że nie przetestowała go na samym początku, kiedy było z sutkami naprawdę źle. Teraz są już zahartowane karmieniem.

19 KOMENTARZE

  1. Wszyscy tak bardzo wychwalali kiedyś purelan, że jest taki świetny, nikt nie wspominał wówczas o tym że z jego konsystencją jest coś nie tak, teraz nagle przy tym kremie robi się taki biedny…. 🙂 a ja mogę polecić jeszcze coś innego 🙂 Moje sutki też były smasakrowane, próbowałam bepanthenu, alantanu (poszły naprawdę całe tubki) ale ulga była tymczasowa i znowu powrót. Zdecydowałam się na purelan i wysłałam męża do apteki, wrócil i przywiózł żonie pudełeczko białe jak krem nivea a w środku żółtą maź 😀
    Pytam się go więc gdzie Purelan ;D
    Nie powiem, mój mąż to ekonomiczny facet haha, purelan składa się w 100% z lanoliny czyli wosku zwierzęcego otrzymywanego podczas wełny owczej. Ta owa lanolina w tubce purelanu kosztuje drodzy Państwo o zgrozo prawie 50 zł!! mój mąż dostał zdecydowanie więcej gram w tym opakowaniu tej zwykłej lanoliny której się używa w aptece do robienia maści za …uwaga 0,80 groszy! Jak mi to powiedział, szczęka mi opadła, sprawdziłam w internecie, faktycznie, purelan 100% lanoliny, być może rozrzedzają ciut wodą żeby przeszło przez tubkę, ale jaki zbija się interes piękny na biednych sutkach….
    Lanolina sama w sobie była bardzo gęsta, bardzo tłusta, nie musiałam wcale jej zmywać, tylko wycierałam przed karmieniem, i baaaaardzo mi pomogła. Teraz znowu jestem w ciąży i wiem że będę smarować tylko tym 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  2. Dostałam jakiś preparat z czystej lanoliny w szpitalu, ale średnio mi podszedł. Chyba właśnie przez nadmierną tłustość. Maltan był cudowny, ale…. Używałam go tylko na początku, jak instrumentarium boli najbardziej, a teraz mam praktycznie całą tubkę i nie wiem, co z nią zrobić… Na następne dziecko może się nie doczekać przed upływem terminu ważności. Może ktoś ma ochotę?:)

  3. Oj, ja nie stosowałam żadnych takich ustrojstw. Pouczona podczas zajęć w szkole rodzenia, żeby po każdym karmieniu wycisnąć kroplę mleka (nienawidziłam wyciskać tej kropli) i tak dbać o mlekodajny instrument.
    Super działało, mogę polecić.

  4. Ja też niczym nie smarowałam,najlepsze jest własne mleko,jak bolą brodawki troszkę wycisnąć i posmarować sutek i zostawić.Teraz też tak robię i działa.A właściwie po 8tyg. (tyle ma mój drugi maluszek) już nie muszę niczym smarować bo nic mnie już nie boli 🙂 Polecam tak jak jordann 🙂

  5. Ja również polecam smarowanie własnym mleczkiem i „wietrzenie”
    Po wyjściu ze szpitala moje sutki były bardzo zmasakrowane (krew się lała :/) Smarowanie Bepantenem, Maltanem itp. maściami czy kremami nie pomagało, wręcz odwrotnie, babrało się i nie chciało goić. Po zaprzestaniu smarowania kremami i pozostawieniu piersi na wolnym powietrzu 😉 wszystko zaczęło się ładnie goić i już po paru dniach było super.

  6. Bepanthenem posmarowałam sutki ze 3 razy, ale u mnie po prostu genialnie spisały się nakładki na sutki. Do tego stopnia, że dziecko od okazji do okazji ssało pierś bez nakładki (i tu uwaga – mimo nakładek spokojnie córa ssała pierś bez ustrojstwa) i przy ssaniu BEZ nic z sutkami się nie robiło.

  7. Purelan oprócz swoich wad (konsystencja etc) działał, ale floslek w moim odczuciu nie dość, że działał to jeszcze ma dodatkowe zalety…
    Z lanoliną to jest tak, że są różne stopnie oczyszczania i różne stopnie czystości i 100% lanoliny w jednym produkcie nie zawsze równa się 100% w innym…plus brak parabenów, alergenów, srenów i innych też podwyższa cenę produktu…plus jeśli coś jest dla dziecka, noworodka, kobiety ciężarnej z zasady jest droższe…

  8. Stosowałam Mustele (taką w biało-pomarańczowowej tubce z serii 9 miesięcy) i mogę zaręczyć,że działa rewelacyjnie. Może do najtańszych nie należy (jak wszystkie produkty Musteli),ale Purelan też tani nie jest, za to jak to Mustela – zawieść się na tej firmie nie sposób 🙂 Nie pamiętam ceny,ale Mustela była o wiele tańsza od Purelanu.Wprawdzie hartowałam się już w ciąży,ale i tak, zanim nauczyłam się prawidłowo przystawiać Młodego do piersi, w szpitalu pogryziona zostałam do krwi. Po Musteli wszystko zagoiło się szybko i później już problemów nie miałam, a smarowałam się regularnie 2 x dziennie. Balsam jest biały, szybko się wchłania, jest wydajny i nie trzeba go zmywać przed karmieniem, śladów nie zostawia, zapachu według mnie nie posiada żadnego. Natomiast miałam do czynienia z Ziajką i to był koszmar. Jakbym się posmarowała gęstym miodem,który lepił się strasznie, brudził, trudno go było zmyć nawet z palców. Mustela jednak rządzi:)

  9. Najwazniejsze to zeby dzidzius pozadnie sie do tego sutka dobral, tzn. buzia jak najbardziej szeroko otwarta i obie wargi musza byc widoczne. Tej dolnej zazwyczaj nie widac to mozna ja delikatnie na dól sciagnac. Jezeli nie boli to znaczy ze pozycja jest dobra a jezeli boli to znaczy ze trzeba skorygowac. Smarowidla to sa w wypadku jesli juz doszlo do rzezi, ktorej mozna zapobiedz wlasnie prawidlwym ssaniem. Wiem co mówie. 2 razy laktacja 22 miesiace. Moje maluchy nie wiedza co to butelka ani smoczek… Pozdrawiam i polecam karmienie piersia to najlepszy pokarm dla malego czlowieka- mleko mamy czlowieka.

  10. „karmienie piersia to najlepszy pokarm dla malego czlowieka- mleko mamy czlowieka” czy można w końcu skończyć z nagonką na matki nie karmiące piersią?! Przecież nie zawsze można karmić. I wydaje mi się, że każdy rodzaj karmienia ma swoje plusy i minusy. Karmiąc piersią są problemy takie jak opisane w temacie – trzeba smarować bo boli, często robią się stany zapalne, zatory itp. Musi taka mama uważać co spożywa, co pije. Dziecko karmione na piersi musi dostawać wit. K i D. Owszem, plusów też jest trochę, ale nie przeginajmy!! Mleko modyfikowane nie jest zł, butelka to nie najgorsza rzecz pod słońcem!

  11. @drapcia82
    popieram !!! moje dziecko po prostu w 5 mieś odmówiło ssania piersi i tyle, laktatorem się cudów nie zdziała, a już nie wspomnę,że katowałam się dietą, chociaż teraz łezka mi się w oku kręci, bo schudłam bardzo szybko na tej diecie…Od 5 mieś jedziemy na modyfikowanym i Młody właśnie dzisiaj skończył 9 mieś, a wygląda jakby miał rok i jest zdrowiutki i fajniutki 🙂 Butelka mu nie zaszkodziła, bo np. sam rewelacyjnie pije z kubka (nie niekapka, takiego normalnego) i bardzo dużo wyrazów mówi – a człowiek się głupot nasłuchał jak to smoczek butelkowy wywołuje problemy z mową u dziecka i z późniejszym piciem z normalnego kubka i nie tylko takich głupot…że dziecko będzie chorować, że będzie otyłe (mój jest duży,ale typ raczej wysokiego szczypiorka – po ojcu ) itp. Pozdrawiam

  12. „polecam karmienie piersia to najlepszy pokarm dla malego czlowieka- mleko mamy czlowieka”.
    Drapcia82 też uważam że jest nagonka na kobiety karmiące butelką. Sama trochę czuję lekki dyskomfort kiedy komuś mówię, że dokarmiam małego butlą (u mnie akurat za mało pokarmu się produkuje i żadne zabiegi nie pomagają). Ale uważam, że kunikito napisała tylko prawdę. I to, że ktoś ma kłopoty z karmieniem (w tym ja sama) nie zmienia tego faktu, że mleko mamy jest najlepsze. Pozdrawiam i życzę wszystkim żeby maluchy były najedzone, nieważne jakim mlekiem 🙂

  13. „Karmiąc piersią są problemy takie jak opisane w temacie – trzeba smarować bo boli, często robią się stany zapalne, zatory itp. Musi taka mama uważać co spożywa, co pije. Dziecko karmione na piersi musi dostawać wit. K i D. Owszem, plusów też jest trochę, ale nie przeginajmy” Kto tutaj na kogo robi nagonke????Wydaje mi sie, ze ja na nikogo nagonki nie robilam, nawet nie wspomnialam o karmieniu butelka. A, ze ktos ma wyrzuty sumienia lub czegos zaluje to juz nie moja wina. a propos ten post jest o sutkach a nie o butelkach, no nie?

  14. ok, zostawmy wszelkie nagonki. Każdy ma swoje racje i trzeba to uszanować. :)) Wyrzutów sumienia nie mam w związku z brakiem możliwości karmienia piersią – miałabym je gdybym głodziła dziecko 🙂
    A wracając do tematu – organ nasz wiszący bardzo delikatny jest! Miłego dnia!!

  15. Dziewczyny dziękuję za wszystkie cenne opinie i uwagi. Teraz każdy pomysł, każde doświadczenie jest dla mnie szalenie ważne. O tym preparacie z flosa wspomniała mi niedawno koleżanka ale ja do wszelkich nowości jakoś sceptycznie tak podchodzę. Ale jak przynosi ulgę to lepiej się w niego ubezpieczyć.

  16. Alez sie zazarta dyskusja zrobila! 🙂 Troszkę drapcia jestes przerwazliwiona skoro dojrzalas w tym nagonke 🙂 Ja mam wrazenei ze zwolennikow karmienia pieris i nie ejst tyle samo. Ja wierze w nature wiec chce karmic… choc pojecia nie mialam ze to bedzie takie skomplikowanie. Piersi w ciazy bola wiec strachem oblatuje na mysl o ranach i na pewno sie zaopatrze w jakis kremik, pewnie Flosleku bo z tego co sobie czytam to jest ok i cenowo jest rewelacyjny. Nie mam ochoty wydawac 50zl na Mustele czy Bepanthen. A czy matka natura da mi pokarm to sie okaze za miesiac 🙂