Krótka notka o inhalowaniu

Krótka notka o inhalowaniu

19 1776

Nie długa, nie krótka, lecz w sam raz. Zaśpiewaj, kruszyzno, jeszcze raz. No nie, w trosce o zdrowie psychiczne narodu śpiewania kategorycznie odmawiam. Jeszcze skończyłabym jak Kakofoniks w ostatniej galijskiej wiosce, która opierała się rzymskiemu najeźdźcy. Napisać jednakowoż mogę. O termometrze mierzącym temperaturę w uchu było w poprzedniej notce (sławić cię będą wszystkie pokolenia!), tym razem o kolejnym odkryciu chorobowym. Tak, jak dzieci zaniemogą, to się człowiek nagle dowiaduje tylu rzeczy.

Nie wiem dlaczego byłam taka uprzedzona do inhalatora. Wydawał mi się uosobieniem leczniczego oszołomstwa, totalnego przeginania itp. Jak to, NORMALNIE leczyć się nie da? Trzeba inhalować? Kiedy jednak zielone gile wystawały z nosów niczym wodorosty z morza, kiedy po raz kolejny lekarz zapytał, czy mam czym inhalować dzieci, złamałam się. Poszłam do apteki i zostawiłam tam 120 zł na to:

To jest właśnie inhalator. Prosty jak konstrukcja cepa i nieduży. Do inhalacji można użyć rurki takiej jak na opakowaniu – przystawiamy ją po prostu w pobliże nosa i ust i wdychamy to, co z niej wylatuje – lub maseczki na twarz. Maseczki w zestawie są dwie, dla dzieci i dla dorosłych. W moim odczuciu ta dla dzieci jest na niemowlęta za duża, ale też sobie radzimy. Maseczkę można po prostu założyć delikwentowi i będzie się ona trzymać za pomocą gumeczek lub można przytrzymywać ją ręką. Stosowałam obie metody. U Jadzi pierwszą, u bliźniaczek drugą.

Czym inhalujemy? Lekarz może zalecić specjalny środek w ampułkach (ja miałam Pulmicort), który rozcieńczamy z solą fizjologiczną (dostępna w aptekach bez recepty, jest w ampułkach i kosztuje śmieszne pieniądze). Można jednak inhalować samą solą fizjologiczną lub roztworem silniejszym, który zrobimy sobie sami.

Sól fizjologiczna ma stężenie 0,9%. Ja inhaluję obecnie dzieci roztworem 3%. Jak go zrobić? Musimy kupić w aptece 10% roztwór soli i wodę destylowaną (zestaw do iniekcji). Do odpowiedniego pojemniczka w inhalatorze wlewamy 3,5 ml wody destylowanej i 2 ml roztworu soli. Pojemnik wody destylowanej, jaki małżon przytaskał z apteki, starczy nam chyba na cztery pokolenia, ale widocznie mniejszych nie mieli.

Ile czasu trwa inhalacja? Zależy, ile się tego wleje. Zasada jest taka, żeby w pojemniczku znajdował się co najmniej 1 ml roztworu soli. Przy 2 ml Pulmicortu i 2 ml soli cała zabawa trwała jakieś 5-7 minut. Jeśli płynu jest więcej, wszystko się przedłuża, bo inhalator pod ciśnieniem rozpyla zawartość pojemniczka w drobną mgiełkę, którą się wdycha.

Jak dzieci znoszą inhalację? A różnie. Kwadratowo i podłużnie. Z początku były protesty, ale potem okazało się, że mgiełka do wdychania jest bardzo przyjemna (ma się wrażenie, jakby się szło wilgotnym lasem zaraz po deszczu – miodzio!), a jednostajny rumor urządzenia działa usypiająco. Bliźniaczki trzymałam na kolanach i po dwóch inhalacjach odbywało się już bez większych zgrzytów. Marysi zdarzyło się nawet kilka razy zdrzemnąć.

Jadzię trzeba było podejść sposobem. Podeszłam i szybko się okazało, że włączanie i wyłączanie inhalatora to niesamowicie odpowiedzialna funkcja, którą może pełnić tylko trzylatek, nikt tak dobrze jak trzylatek nie trzyma rureczki, a siedzenie z maseczką na twarzy (ja sama i idź sobie, mamo!!!) to hit sezonu i mogłaby tak godzinami.

Jak często inhalować? Wystarczy raz dziennie, najlepiej wieczorem. Jeden lekarz polecił mi trzy razy dziennie, ale drugi stwierdził, że to zdecydowanie za często. Raz a dobrze.

Czy inhalacje są skuteczne? Ludzie, to najlepsza rzecz, jaką zrobiłam swoim dzieciom. To działa BOSKO. Katar bardzo szybko idzie precz i z gardłem robi się dużo lepiej (bo to nie tylko odtyka nos, ale i leczy paszczę). To kolejne urządzenie – po temometrze dousznym – w które powinnam się już dawno zaopatrzyć. Jestem poniekąd usprawiedliwiona, bo tak naprawdę przeżywam dziecięce choroby po raz pierwszy. Pierworodna jakimś cudem zaliczyła w swojej dotychczasowej karierze trzy marne katarki i to wszystko, teraz więc, gdy całe stado sflaczało i tak zalicza kichę już od półtora miesiąca, wpadłam w panikę.

Drogi sprzęt? Drogi. Ale nie trzeba go kupować. W niejednej przychodni można go po prostu pożyczyć (na jakich zasadach – nie wiem, nie pytałam). W każdym razie to jest coś, co naprawdę warto mieć, a jeśli nie mieć, to przynajmniej używać podczas choroby. Sprawdziłam też na sobie – szał w gaciach, naprawdę.

Jakieś wady? Oprócz ceny oczywiście. A tak, wadą jest głośna praca inhalatora. Nie przymierzając mógłby śmiało konkurować z wiertarką udarową. Czas inhalacji też najkrótszy nie jest. 10 minut spokojnego siedzenia może być w przypadku niektórych dzieci nie do osiągnięcia, wiadomo. No i ta maseczka dla dzieci - dla przedszkolaka i ucznia podstawówki na pewno odpowiednia, dla niemowlęcia jednak za duża. Przydałaby się w zestawie jeszcze jedna, dopasowana do najmłodszych.

No, nie taka najkrótsza ta notka wyszła. Ciągnęła się jak nie przymierzając inhalacja właśnie. Ale warto, ludzie, warto. Inhalujcie dzieci, to jest super sprawa, zapewniam.

19 KOMENTARZE

  1. też nabyłam taki wynalazek i dziwię się jak dałam radę tyle lat ze starszym dzieckiem bez niego :)
    A chorób bardzo Wam współczuję.Szybkiego powrotu do zdrowia dziewczynom życzę!

  2. Ty się Krusz normalnie Haj-Techowa zrobiłaś strasznie :)

    Nurtuje mnie jedno …
    Że tak słodziuteńko wtrącę swoję pijackie trzy grosiczki …
    Czy jak by do inchalatorka troszeczkę spirytusiku dać i sobie przyłorzyć do mordeczki ..
    Hmmmm … ciekawosteczka czy był bym pijaniutki :>

  3. O! No to jak dziołchy przestaną używać to robimy:
    Summer 2011 Inhalation 95 Volt Mega Party! ;-)

    A że tak jeszcze dopytam bo jak widać Pani zna się na tym …
    Czy jak już się ze spirytusikiem przyłoży do mordeczki to potem pachnie brzydko z buziaczka?
    Bo jak nie to ja biegnę do apteki i montuje sobie inhalator na balkonie :-P

    ps. boszszsz ja się chyba przestane udzielać bo coraz to bardziej patologiczne mam te posty …

    ps II. termometr douszny sprawdził by się zajebiście do sprawdzenia czy zacier na bimber pracuje i temperaturę łapie :-P

  4. Inhalator super, ale z Pulmicortem radzę uważać. Trzeba dokładnie po nim ząbki myć, bo leeeecąąąą, oj lecą po nim. Przykładem są bezzębne bliźniaki mojego brata, które trzeba było pozbawić całej klawiatury już w wieku 4 lat, bo nie było czego ratować. A pani doktor dopiero później powiedziała, że przy Pulmicorcie to trzeba po każdej inhalacji ząbki szorować.;/ Bliźniaczki jeszcze pewnie uzębienia nie mają, ale u nas doszło do tego, że to co wyrastało było już zaatakowane próchnicą.

  5. Kruszyna kusisz na urządzenia, kusisz :)
    Wodę destylowaną możesz używać do żelazka aby kamienia nie było. Widzę, że to to samo co nebulizator o którym myślałam ale nie mogłam się zdecydować. Za to siostrę w ciąży namawiam aby sobie go w wyprawce dla niemowlaka kupiła.

  6. super pożyteczna notka, krusz.

    Mam inhalator po mamie i dzięki tobie teraz wiem jak tego używać na młodej.
    I dobrze wiedzieć, że przy samym katarku też można.

    A można by tam zapodać np. kropelkę olejku oil olbas?

  7. My kupiliśmy nasz gdy mała miała ok.6 m-cy i groził jej antybiotyk. Inhalacje szybko ją wyciągnęły z choróbska. Od tamtej pory używamy przy cięższych przeziębieniach i jest ok. Na początku zawsze się wyrywa i ucieka, ale potem jak może sama trzymać maseczkę to siedzi ładnie i tylko pyta „Uuusz?” a mama zawsze odpowiada „Jeszcze troszeczkę” ;)

  8. Olejków nie można stosować do standardowych inhalatorów (do olejków są jakieś specjalne – tyle dowiedziałam się w aptece), 120zł to naprawdę niedrogo, ja w pobliskich aptekach znalazłam 2 rodzaje za 240 i 270zł :( zabolało przy płaceniu ale szybko się okazało się ze jest urządzeniem niezastąpionym.
    Stosujemy nawet przy malutkim katarku czy pokasływaniu (jak zaleciła pani dr) i żadne chorubsko się nie rozwinęło dalej a wręcz szybko odchodziło w niepamięć :)))
    POLECAM.

  9. Oj u nas od kilku dni też katar,maluszek aż się krztusi jak mu spływa do gardełka. Ale skąd wziąć na to wszystko kasę :( Skoro tak wszyscy polecają inhalator to chyba przy jakieś przypływie gotówki będę też musiała w to zainwestować,po co dzieciaki mają się męczyć. A znacie jakieś tańsze a dobre inhalatory? Tylko,żeby były sprawdzone.

  10. Ja mam ten sam, co Kruszyzna i polecam. Zgadzam się, że jest za głośny, ale jak na inhalator jest (o ironio) naprawdę cichy (wiem, bo w szpitalu zaliczyliśmy ustrojstwo o mocy silnika rakiety kosmicznej. Przy okazji, Młody i tak zasypiał). Ja też broniłam się rękami i nogami, ale kiedy zapalenie płuc i szpital zajrzał nam w oczy przemogłam się i kupiłam.
    Jeżeli zaś chodzi o częstotliwość inhalowania, Kruszyzna, to nie zgodzę się z tym raz dziennie. Wszystko zależy od choroby. Przy zapaleniu płuc było minimum 3 razy dziennie, w tym dwa razy z pulmicortem i raz z samą solą. Przy zapaleniu krtani już tylko raz. Także punkt inhalowania zależy od punktu choroby, że pozwolę sobie sparafrazować :)

  11. Używaliśmy tego samego inhalatora, ale pożyczyliśmy z przychodni. W niektórych przychodniach i gabinetach alergologicznych czy pediatrycznych we Wrocku można pożyczać. Też mieliśmy Pulmicort. Co do jego działania na zęby, to Pani Doktor poleciła nam po każdym inhalowaniu przemywać dziecku dziąsła, język i w ogóle wnętrze buzi oraz twarz gazą z wodą przegotowaną. Akurat nasz Dzieć był wtedy bezzębny,bo miał 6 mieś, ale i tak się stosowaliśmy do tego, bo w Pulmicorcie są sterydy, bardzo słabe,ale jednak. Małemu bardzo pomogło inhalowanie,bo miał zapalenie oskrzeli i głośno Mu świszczało w oskrzelach. Znosił dzielnie. Zaczęłiśmy od powolnego przyzwyczajania ,czyli najpierw maseczkę trzymaliśmy blisko Jego twarzy,a po 2-3 dniach dał już sobie założyć na twarz. Polecam inhalację. Naprawdę pomagają i Dzieć się krócej z choróbskiem męczy .

  12. p.s. moim zdaniem ilość inhalowania zależy od tego jaka to choroba, jaka siła objawów i jaki wiek dziecka. Wiadomo,że małe dziecko długo nie wytrzyma. My przy zapaleniu oskrzeli 2 x dziennie po 5 min.

  13. używam inhalatora od lat.mam świetny sposób na zachęcenie chłopca do inhalowania,wymyślony przez mojego męza. otóż zakładnianie na twarz maseczki a na głowę pilotki i…mamy pana pilota lecącego np.odrzutowcem;-)u nas świetnie zadziałało.poza tym każde dziecko usypia od buczenia inhalatora.ratował nas wieleokrotnie podczas kaszlu krtaniowego.

  14. Można wypożyczyć inhalator w Aptece Katedralnej na Sienkiewicza we Wrocku. Polecam, na 2 tyg wychodzi 10 zł-12zł, trzeba zostawić kaucję 100zł i mieć swoją maseczkę, rurkę i nebulizator(można tam kupić).

    Fajny sposób inhalacji na pilota:)

    Pozdrawiam

  15. 3% solą fizjologiczną?
    jesli lekarz tak zlecił u Pani dzieci, nie powinna Pani tego nagłasniac, bo kazdy zacznie tak inhalowac u swoich. a prawidłowa inhalacja z solą fizjologiczną to mieszanina 0,9 % z wodą destylowaną pół na pół. czyli stężenie 0,45 % soli fizjologicznej.

  16. inhalowanie samą solą nic nie daje a nawet pogarsza sytuację – zaziębia gardło – więc nie polecam inhalacji ot tak sobie, profilaktycznie – tak mi powiedział mój najlepszy pediatra i alergolog. Jeśli już, to najlepiej zrobić roztwór soli i wody 0,45% czyli pół wody i pół soli. Sama sól nie daje nic a powtarzane błędne opinie o zbawiennej inhalacji z samej soli są zwykłym mitem!