Mustela Stelatopia – balsam do ciała do zadań specjalnych

6
5138

baner

Ekhm, balsam jest do zadań specjalnych, nie ciało. Chociaż zależy, jakie ciało, bo z ciałami to różnie bywa. No dobrze, dobrze, bez takich. Chodzi o ciało naszego potomka, ciałko wymagające, obdarzone przez kapryśną naturę skórą atopową. Skóra atopowa wymaga, jak wiadomo, specjalnej pielęgnacji i nie można jej smarować byle czym. Po pierwsze dlatego, że może zareagować alergicznie, przybierając gustowny rzucik w plamki tudzież kropeczki. Po drugie dlatego, że nawet jeśli żadnych atrakcji nie uświadczymy, to nawilżenie będzie daleko niewystarczające.

Dzięki mojej siostrze wpadł mi w ręce balsam Musteli z serii Stelatopia do skóry wrażliwej z cechami atopii – Stelatopia Creme Emolliente. Bez kitu, ludzie, to jeden z najlepszych balsamów, jakie w życiu miałam. Pozwalam go sobie podebrać mojej córce od czasu do czasu i użyć w roli kremu do rąk, ponieważ robi dobrze moim przesuszonym dłoniom.

Nad kremem do mycia z tej samej serii już z zachwytu jęczałam, teraz więc pora na balsam. Balsam dobrze się wchłania, ma lekką konsystencję, przyjemnie się go rozsmarowuje. Jest wydajny. Wszystko to jest ważne, ale najgłośniejszy wrzask rozhisteryzowanych fanek rozlega się, kiedy przechodzimy do działania. Mustela Stelatopia nawilża po prostu bosko. Stopniowo znikają liszajowate, szortstkie placki, a skóra jest przyjemna w dotyku. Szał w trampkach!

Jedna uwaga. Żeby w ogóle zaobserwować działanie specjalistycznych balsamów, niezależnie od tego, spod jakiej bandery one są, należy zrobić jedną podstawową rzecz: wypierniczyć z diety największe alergeny. Bo nawet jeśli nałożycie na młodego hurtową ilość Stelatopii, a on nadal będzie wsuwał np. czekoladę, to nic z tego nie będzie. Kolejność działania jest więc taka: priorytet to dieta eliminacyjna, a na drugi miejscu rujnujemy się na wypasiony balsam. Poza tym niezależnie od tego, jaki balsam zastosujecie i jak często będziecie go nakładać, zmiany atopowe mają tendencję do nawrotów. Upierdliwa cholera. Należy się z tym liczyć. Nie oznacza to, że kosmetyk okazał się do rzyci. To jest od niego niezależne. Balsam ma za zadanie utrzymywać suchą i wymagającą skórę w dobrej kondycji, ale nie usunie przyczyny problemów.

Jakieś wady? Cena oczywiście. Masakryczna. Trzeba się najpierw znieczulić, a dopiero potem spojrzeć na nalepkę z kodem paskowym. Coś jeszcze? A tak. Moje dziecko w momencie nasilonych zmian atopowych potraktowane balsamem sygnalizowało, że balsam szczypie. Mówiło tak za każdym razem, coś więc musi w tym być.  Mnie nigdy nie szczypało, ale ja zmian atopowych nie mam.

Podsumowanie:

Producent: Mustela

Nazwa: Stelatopia Creme Emolliente

Ocena w skali 1 do 6 – 5

6 KOMENTARZE

  1. dołączam się do pieśni chwały…ja mam te krem w wersji butelki z pompką…mimo ceny warto…moim zdaniem jest to krem bardzo wydajny – mimo wszystko, smarowanie 2x dziennie sprawia, że na 65cm Jasia – butla 400ml starcza na 2 miesiące…(też podbieramy Jaśkowi 😉

  2. Szczypie, szczypie. Podpuszczona recenzją zakupiłam i stosuję na okresowo szorstkie i czerwone (niezdiagnozowane) pyszczycho. Na gładkie zresztą też i nieodmiennie mam odzew „Mama, boli!”

    • Ja też go mam, sporo kosztował, ale po waszych opiniach się skusiłam. Po dwóch dniach był efekt rewelacyjny mojej 3 miesięcznej córci. Dwa miesiące walczyłam z bardzo suchą skórą. Dziękujemy za pomoc:) Balsam super

  3. Nie nawykłam piać z zachwytu nad kosmetykami, raczej zdarzało mi się zaliczać megawpadki i megarozczarowania, ale to, co Mustela Stelatopia uczyniła z chropowatej, atopowej skóry na nóżkach mojej niespełna 3-miesięcznej córki (w dwa dni – sic!), mogę określić jednym li mianem – CUD!
    Fakt, specyfik do najtańszych nie należy, lecz jeśli tubka wystarczy mi na miesiąc, to uroczyście oświadczę – wart swej ceny 🙂

  4. Ja polecam do tego wodę micelarną – rewelacja. Kilka razy dziennie przecieram ostro czerwone, ze zmianami fałdki na szyi mojego niemowlaczka. Rewelacja 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here