Kiedy zaczyna się prawdziwa gorączka u dziecka?

Kiedy zaczyna się prawdziwa gorączka u dziecka?

40 4254

Bywa tak, że nam mężczyzna zachoruje.

Wróć. Panowie, ja przepraszam za ten seksistowski wstęp, ale nie mogłam się powstrzymać. Jesteście uroczy, jeśli chodzi o diagnozowanie u was objawów chorobowych i w ogóle przeżywanie tychże :)

Bywa więc tak, że nam mężczyzna zachoruje. Skoro zachoruje, to i kona. Do internisty nie da się wysłać i żadne argumenty go do tego nie skłonią, ale czasem da się namówić na zmierzenie temperatury. Mierzy więc i termometr wskazuje straszne rzeczy. Horror, groza, po mieszkaniu zaczyna panoszyć się pandemonium. Patrzysz na urządzenie, a tam potworne wskazanie 37,2.

Nabijam się wprost nieprzyzwoicie, ale rzecz w tym, że dorośli zupełnie inaczej znoszą skoki temperatury niż dzieci. Przy 37,2 ja również umieram, natomiast moje dzieci dopiero się rozkręcają. My, dorośli w takich wypadkach zawsze możemy sobie zapodać polopirynkę czy inny specyfik od Goździkowej i od razu poczuć się lepiej, ale znani jesteśmy z zażerania się lekarstwami w nadmiernych ilościach. Przy dzieciach jednakowoż mamy obiekcje: zbijać temperaturę czy jeszcze nie?

Przede wszystkim warto wiedzieć, że temperatura 37,0 czy 37,1 jest dla małych dzieci zupełnie normalna. Może się utrzymywać przez dłuższy czas i nie wymaga leczenia. Dla nas jest to już stan podgorączkowy, ale nasze dziecko jest zupełnie zdrowe.

Stan podgorączkowy dla dziecka mieści się w granicach 37,2-38,0 wskazań termometra. Wtedy jeszcze nie podajemy niczego. Ja też staram się o tym pamiętać, ale kilka razy zdarzyło mi się nie czekać na przekroczenie magicznej granicy 38,0 i zapodałam środek wcześniej. Tak, chodziło o święty spokój, żeby wreszcie poszło spać jedno z drugim.

Gorączka zaczyna się przy 38,0 st. W zależności od tego, o ile to wskazanie jest przekroczone, reagujemy różnie. Do 38,5 możemy stosować chłodne okłady, chłodne kąpiele i inne metody, hmm, „mechaniczne” na zbicie temperatury. Ja, przyznaję się, podaję lekarstwo już wtedy, a w „metody fizykalne” się nie bawię. Podaję jednak mniejszą dawkę.

Gorączka powyżej 38,5 zyskuje miano wysokiej i wymaga zbijania za pomocą farmaceutyków. Dobrze, to teraz jakich? U mnie jest tak, że „zbijacze temperaturowe” dzielą się na te w stanie płynnym (syropki) i te w stanie stałym (czopki). Syropki podaję, jeśli temperatura nie przekracza 39 stopni. Wtedy jeszcze wiem, że dziecko nie wypluje mi porcji lekarstwa, bo jakoś jestem w stanie nad nim zapanować, a nawet gdyby niewielka część gdzieś tam poleciała poza jamę chłonąco-trawiącą, nic szczególnego się nie stanie. Przy temperaturze od 39,0 w górę podaję czopki. Wkładam solidnie do zadka i przytrzymuję przez chwilę pupę, bo zazwyczaj następuje odruch „wypychania” intruza z powrotem na zewnątrz.

Temperatura powyżej 40,0 st. jest już niebezpieczna. Przy pierwszym dziecku dzwoniłam do lekarza o każdej porze dnia i nocy. Przy bliźniaczkach już nie, bo pamiętam, co mi poradzono. A poradzono mi (pediatra), żeby przy temperaturze powyżej 40,0 nie bawić się w dawki dostosowane do wieku dziecka, tylko podać więcej środka. Paracetamolu konkretnie. I patrzeć, czy temperatura się obniża. Jeśli nie spadnie w ciągu pół godziny, wzywać lekarza. Zawsze mam więc w domu przygotowany paracetamol w dawce większej niż jest przewidziana na daną wagę dziecka. To nie jest oczywiście „normalna” praktyka, ale wierzę pediatrze, która mówi, że temperaturę powyżej 40,0 stopni trzeba po prostu szybko zbić i nie certolić się. Nasz rekord to 40,2 mierzony już po podaniu środka, czyli gorączka musiała być jeszcze wyższa. Oby się nie powtórzyła.

Temperatura temperaturą, a wskazania termometru swoją drogą. Mierzysz pod pachą, a tutaj 34 z haczkiem. I co z tym fantem zrobić? Jest więc tak, że w zależności od miejsca, gdzie mierzymy, istnieje pewna tolerancja dla wskazań prawidłowej temperatury ciała. Jaki? Lecimy z tym koksem.

  • pod pachą: 34,7-37,3 (powyżej tego jest stan podgorączkowy i dalej gorączka)
  • w ustach: 35,5-37,5
  • w tyłku: 36,6-38,0
  • w uchu: 35,8-38,0

Po zmierzeniu temperatury w uchu lub w zadku należy odjąć 0,5 stopnia od uzyskanego wyniku.

Nie bez znaczenia jest to, jaki lek przeciwgorączkowy podajemy. Ibuprofen nie jest zamiennikiem paracetamolu! To znaczy zbija gorączkę, jak najbardziej, ale oprócz tego ma działanie przeciwzapalne i trzeba o tym pamiętać. Dlatego, jeśli zależy nam tylko na obniżeniu temperatury, dajemy paracetamol. Jeśli przy okazji chcemy zwalczyć infekcję, a przynajmniej wspomóc ten proces, podajemy ibuprofen.

I to wszystko. Trochę konkretów było, może więc mężczyźni mi wybaczą :)

40 KOMENTARZE

  1. nie rozumiem tej tolerancji… :( no bo jak to: w tyłku może wyjść 38, minus 5 to 37,5, a tutaj się okaże, że dzieć nie ma stanu podgorączkowego, ale np. 36? Chyba muszę wypić drugą kawę… :D

    • Bo elektroniczne termometry są, moim zdaniem, do dupy. Nomen omen. Najlepsze były te rtęciowe już wycofane. No i jeśli w zadzie wskaże 38, to naprawdę jest 37,5, czyli jeszcze na granicy i obserwujesz. Jeśli wskaże 36, no to w ogóle się nie przejmujesz i nie wnikasz dalej :)

    • my też mamy jeden rtęciowy – nielegalnie, jakby sie komisja europejska dowiedziała to na pewno by nam skonfiskowali :)

  2. Nam ostatnio jeden i ten sam termometr elektroniczny w przeciagu 2 minut w 3 odrebnych turach mierniczych podal wyniki 37,5 38,0 38,5. W koncu inny termometr rozwiał wątpliwości i podał tą samą temp 2 razy pod rząd, było to 37,0. Masakra. Dodam jeszcze, że mała „kocha” mierzenie temp i każdorazowo wymaga to założenie jej nelsona;) na urodziny kupujemy jej termometr douszny, zaraz lecę czytać notkę, bo zdaje się, że już takowa była.

  3. Rtęciowe termometry są fajne, ale jak zmierzyć czymś takim temperaturę roczniakowi?
    No chyba, że temperatura jest na prawdę wysoka, to wtedy dziecko nie próbuje uciekać, ani bawić się termometrem. Nadal chyba bałabym się, że przez przypadek stłucze…
    Mam taki termometr i bardzo cenię, ale jeszcze nie odważyłam się go użyć do dziecka.

    • No właśnie. To był właśnie powód ostatecznego przerzucenia się na termometry elektroniczne. Problemy z utrzymaniem roczniaka. Roczniak to jeszcze, ale utrzymaj sobie dwulatka! No i w tyłku mierzymy oczywiście, więc komfort wątpliwy.

      Do lenn
      Notka była, ale należy jej się post scriptum. Używam dousznego i szczerze mówiąc w dłuższej perspektywie nie zachwyca. Na początku pomiary były precyzyjne, a teraz coś się w nim chyba spier… iło i podaje wyniki od czapy. Zaleta jest taka, że można mierzyć i w uchu i przykładając do czoła, a pomiar trwa sekundę dosłownie. Jeśli czuję, że dziecko jest rozpalone, a on mi pokazuje 36,4, to ono na pewno nie ma 36.4. Dopiero drugi pomiar jest bliższy prawdy (np. 38,0).
      I jeszcze coś. Przy termometrach elektronicznych ważne jest, żeby nie robić pomiarów jeden po drugim. Trzeba chwilę odczekać, bo wynik może być zafałszowany. Chyba przeproszę się z też elektronicznym, ale dodupnym (firma Bebe Confort) – był niezawodny.

  4. O toleranji wysokości temperatury u dzieci byłam nie świadoma! Kurka,zawsze mierzyłam w tyłku i odejmowałam te 0,5,ale gdy już było 37,5 najczęściej dawałam już syropek… a tu czytam,że od 38 zaczyna się temperatura u małego dziecka! Aha! No to już będę wiedzieć! No ale,ale ja to zaraz się denerwuje jak moja córa ma temperaturę- bo odpukać bardzo rzadko ma. I gdy widzę już po odjęciu 0,5- 37,5 to daję dla świętego spokoju i by już temperatura się nie zwiększyła! Lękliwa jest na takie rzeczy… oj bardzo!

    • Nas pediatra na pierwszej wizycie uprzedziła, że u dziecka temperatura 37,5 mierzona zewnętrznie, a 38 wewnętrznie jest jak najbardziej w normie, i dopiero powyżej tego należy się martwić.
      termometr douszny/doczołowy faktycznie nie jest idealny.
      Ale poglądowo wystarczy. Jeśli dziecko wygląda/ w dotyku/ na podejrzane, najpierw sprawdzam dousznym, a jeśli wykazuje coś niepokojącego (w jedną lub drugą stronę), kontroluję dodupnym. Nie wiem jak długo ten patent się sprawdzi, ale póki co Krysia nie protestuje zanadto :)

    • ja też się boję wysokich temperatur. przy naszym pierwszym 40.00 (Misiek miał wtedy 9 miesięcy)po prostu pojechałam do szpitala i dopiero tam udało się to zbić

  5. aha mamy termometr owulacyjny, nie tam zwykły elektroniczny chiński shit tylko jakiś szwajcarski wynalazek – chodzi jak szwajcarski zegarek – wskazania na rtęciowym i owulacyjnym są identyczne.

    uwaga tak jest tylko do czasu zmiany baterii, już próbowaliśmy i były poślizgi w pomiarach więc teraz jak już się Joanna urodziła to nie wymieniamy baterii tylko cały termometr, żeby miał tę swoją szwajcarską baterię i działa

  6. ja, przed mierzeniem temperatury, ogólnie obczajam młode- rozpalone, marudzące i u moich dzieci od razu gorące uszy, to bez mierzenia temp ładuję Ibum w syropie. Wiem, że jest wysoka – powyżej 38 stopni przy tych objawach. I zazwyczaj u moich młodych wysoka temperatura = początek infekcji.
    Młody bez problemu dawał i daje sobie mierzyć temperaturę – dousznym, a teraz jak jest duży i spokojny, to i zwykłym rtęciowym. Młoda – mały histeryk, więc mam taki bajer za parę złotych do przytknięcia do czoła. I w zasadzie to mierzę temperaturę tylko po to, aby wiedzieć jaka była, gdy zapyta mnie pediatra.

    • „ja, przed mierzeniem temperatury, ogólnie obczajam młode- rozpalone, marudzące i u moich dzieci od razu gorące uszy, to bez mierzenia temp ładuję Ibum w syropie. ”

      Amen, robię dokładnie tak samo. Tego się można naumieć :) Po jakimś czasie wystarczy dotknąć dziecię, żeby mniej więcej obczaić temperaturę i wiedzieć, czy trzeba coś podać czy nie. I tez mierzę tylko po to, by pediatrze powiedzieć. Chyba że są bardzo rozpalone, to z ciekawości :)

      • Dziecko miało literówkę , więc pojechaliśmy na izbę przyjęć. Trafiliśmy prawie na zmianę personelu, a jak wiadomo każdy wtedy czeka w drzwiach na znak i leci do domu. Wkurzona pielęgniarka do mnie: „temperatura jest?”, mówię: „nie ma”, ona na to: „mierzyła pani?”, ja:”nie no przecież czuje, że nie ma”, ona:”czuć to można kupę a nie gorączkę” ;O
        Ale ja też zwykle czuję. Daję czop, a jak widzę, że jest szansa na niewyplucie to nurofen forte- mniej płynu niż zwykła dawka więc wygodniej

  7. z tym marudzeniem to różnie bywa – wzielam moje bawiace się , „gadajace”, roześmiane dziecko na kolana. K*****, ale gorące !!! termometr w tylek – 39,4 st. Matko, ja z taka gorączka to bym umierała, a ten się bawi …

    Tak od siebie dodam, że ibubrofen to u dzieci półrocznych najwcześniej :) wcześniej – paracetamol, w czopku najlepiej :)

  8. Ja mam z kolei trochę inną wiedzę na temat leków przeciwgorączkowych niż opisane we wpisie.

    1) Po pierwsze nigdy nie należny podawać dawki mniejszej od zalecanej. Podanie mniejszej dawki jest nieskuteczne i w momencie gdy za moment gorączka rozkręci się nie będzie można skutecznie zareagować przez podanie odpowiedniej dawki bo patrz p.2.

    2) Nie należy, nie można przekraczać zalecanej dawki leku. Przeczytajcie sobie na Wikipedii o paracetamolu i o skutkach jego przedawkowania. Przedawkować ten lek można nie tylko podając jednorazowo za dużą dawkę, ale też nie zachowując odpowiedniego odstępu czasowego. Jeśli podamy niepełna dawkę, to kolejną można podać nie wcześniej niż za 6 godzin. Paracetamol jest największym sprawcą marskości wątroby na świecie – nie alkohol, nie inne trucizny, tylko właśnie paracetamol. Kolejka do przeszczepów jest długa, a dawców mało. Naprawdę uważajcie z nim szczególnie podając dzieciom.

    Pediatrzy i lekarze w szpitalu maja fajny sposób na gorączkę która zaczyna rosnąć wcześniej niż zalecany odstęp pomiędzy dawkami. Tak jak odstęp pomiędzy podaniami paracetamolu wynosi 6 godzin, tak mieszać paracetamol z ibuprofenem można w odstępie 4 godzin. Dlatego też ja mam w domu te dwa rodzaje leku. Najpierw podaję np. paracetamol, gdy gorączka ponownie zaczyna rosnąć po 4 godzinach podaję ibuprofen, itd.
    A lek przeciwgorączkowy podaję gdy gorączka u dziecka przekroczy 27,5 st.C. Po co ma się dzieciak męczyć?

    • Po kolei.
      Przede wszystkim najwidoczniej zostałam źle zrozumiana. Nie mówię nigdzie, że należy dawać większe dawki niż przewiduje norma. Mówię o konkretnej sytuacji, kiedy temperatura PRZEKRACZA 40,0 st. C. To już nie jest zwykła temperaturka tylko bardzo niebezpieczna sytuacja. W temperaturze powyżej 40,0, która utrzymuje się dłuższy czas, może dojść do nieodwracalnych zmian w mózgu. Wtedy absolutnie nie można się cackać, tylko trzeba gorączkę zbić. JEDNORAZOWO, moja pediatra utrzymuje – a ja jej wierzę – można podać leku więcej niż przewiduje waga dziecka. W tej konkretnej sytuacji. POWYŻEJ 40,0 st. C. Jeśli temperatura jest 38-39, to dajemy tyle, ile powinniśmy dać.
      Marskość wątroby jest jak najbardziej możliwa, ale w sytuacji, gdy leki są nadużywane przez dłuższy czas. Gorączka u dzieci nigdy nie trwa dłuższy czas, a poza tym mówimy o sytuacji jednostkowej, kiedy ratujemy dziecięcy mózg. Po prostu.

      To po pierwsze. Po drugie. Stosuję tę samą zasadę, czyli naprzemian ibuprofen i paracetamol. To dobra zasada. I faktycznie nie trzeba wtedy zachowywać odstępów 6-godzinnych.

      Po trzecie.
      „A lek przeciwgorączkowy podaję gdy gorączka u dziecka przekroczy 27,5 st.C. Po co ma się dzieciak męczyć?”
      Chodziło o 37,5, tuszę :)
      I to jest właśnie błąd. Gorączka do pewnego stopnia (do PEWNEGO STOPNIA, podkreślam) jest objawem DOBRYM. Bo świadczy o tym, że organizm broni się przed jakąś infekcją czy czymś w tym rodzaju. Podwyższona ciepłota ciała świadczy o wzmożonej produkcji przeciwciał. Niewielkiej gorączki NIE NALEŻY więc zbijać, bo hamujemy proces obronny. 37,5 jest lekko przekroczonym stanem podgorączkowym, zupełnie niewymagającym interwencji farmakologicznej.

      • no właśnie a co robić, gdy pomimo podawania ibuprofenu i paracetamolu gorączka rośnie już po 2,5 -3 godzinach. Przeczekiwać, czy łamać się i podawać wcześniej?

    • To prawda, że paracetamol (a raczej jego metabolit) nie jest obojętny dla wątroby. Ale przypadki ciężkich uszkodzeń wątroby dotyczą głównie osób łączących paracetamol z alkoholem (wzmaga toksyczność) lub osób stosujących długo i często dawki przekraczające normę. Zwykle dlatego, że przyjmują leki o różnych nazwach, nie wiedząc, że mają one taki sam skład. Dzieci na szczęście lepiej tolerują paracetamol niż dorośli, a to dlatego, że ich niedojrzały organizm nie wytwarza jeszcze wszystkich enzymów. Między innymi tego, który zamienia paracetamol w jego toksyczny metabolit. Bardzo wysoka gorączka jest zagrożeniem życia, więc jeżeli nie ma innej możliwości jej zbicia to podanie wyższej dawki jest nie tylko uzasadnione ale i konieczne. Oczywiście należy unikać takich sytuacji i jeśli tylko można, to stosować np. metodę zamiany z ibuprofenem.

  9. nie wiedziałam,że paracetamol nie jest przeciwzapalny, tylko ibuprofen.jak raz dałam małemu ibuprofen to nastęnego dnia miał krew w kupie.może zbieg okoliczności, ale pediatra zaleciła unikać ibuprofenu.za to kierując się radami mądrzejszych przy silnym katarze zapodawałam dziecku paracetamol,żeby nie poszło zapalenie na uszy (jak raz tak nie robiłam,to było obustronne),a tu się okazuje, że to nie zasługa paracetamolu,że zapalenia brak?że jednak ibuprofen byłby lepszą bronią?

    • a był szczepiony na pneumokoki? ja gdzieś wyczytałam że szczepionki pneumokokowe zapobiegają nawet w 80% możliwości wystąpienia zapalenia ucha u dziecka :)

  10. Ja poproszę o łopatologicznie wytłumaczenie mi tego :)
    Jeśli dzieć ma w ustach tem 35.5 to oznacza że tak naprawdę ma 37,5 ??
    Ja blondynka jestem i czasami długo załapuje :/

    • hana80 temperatura mierzona w ustach jest strasznie niemiarodajna, zwłaszcza u dzieci, gdyż trzeba bardzo dokładnie wybrać miejsce do mierzenia, tzw. kieszeń podjęzykową (jak znajdę schemat temperatur pod językiem to dam link). Dorośli u siebie często mierzą źle, a u małego dziecko prawidłowy pomiar w ustach jest prawie niemożliwy! :) Nie polecam tej metody.
      U dziec należy mierzyć w pupie, jeżeli jest to już niemożliwe to pod pachą lub w uchu.
      Jeszcze jedna uwaga dotycząca tych różnic temperatury. Temperatura mierzona na błonach wewnętrznych (odbyt, pochwa) zawsze jest wyższa niż mierzona pod pachą, gdyż jest to temperatura wewnętrzna. Stąd wynika potrzeba korekty wyniku o te 0,5 stopnia. Wszystkie zalecenia, o których pisała kruszyzna, u dzieci są dostosowane do temperatury mierzonej pod pachą. (w sumie nie wiem czemu) :)

  11. Zgadzam sie z Rodzicem- ja tez czasami stosuję zamiennie paracetamol z ibuprofenem- tak tutaj w irlandii mówią żeby robić.
    Problem mamy częsty z gorączkami- ostatnio bity tydzień Mała gorączkowała az do 39,5 i szlag mnie trafiał bo nikt nic nie wiedział co jej jest. Wczoraj znowu zaczeła- 37,8 i od razu zapodałam ibuprofen żebym miała (w miare) spokojną noc.

    rzeczywiscie mój termometr fałszuje wyniki ale uświadomiłyście mi zeby nie mierzyc raz za razem a ja tak właśnie robię. teraz juz wiem ze trzeba poczekać. A myslałam że taka MONDRA jestem ;)

  12. Dzięki za ten wpis, bo zawsze się nad tym zastanawiałam kiesy to już trza coś podać dziecku. Na szczęście jeszcze nie było potrzeby.

  13. O, dzięki za info, żeby nie mierzyć raz za razem! Na swoje usprawiedliwienie powiem tylko, że nie mam doświadczenia w tej kwestii, bo to raptem 3 gorączka małej. Ale już będę wiedzieć;) na moim paracetamolu tak w ogóle jest odstęp 4 godzin a nie 6 między dawkami. A termometry owulacyjne polecam z microlife, zawaliste to to. Chcę właśnie douszny u nich zakupić.

  14. Ja córce podaję syropek dopiero jak ma 38st. Teraz właśnie jest przeziębiona i od 2 dni ma 37-37,3st i nie podaję jej nic przeciwgorączkowego. Niech organizm sam powalczy trochę. Ja używam termometru dousznego-czołowego, o wkładaniu czegokolwiek do pupy (termometr, czopek) nie ma mowy. Najlepiej byłoby mierzyć rtęciowym pod pachą.

  15. Do 38 stopni nie podaję nic (no chyba, ze zbliża się pora spania, to nawet przy 37 daję awansem, żeby co 0,5 h ni budzić się i nie sprawdzać- i nastawiam sobie budzik za 4h, żeby sprawdzić jak sprawy stoją. Dziecko śpi zawsze ze mną).
    Jak gorączkuje mocno – daję tak jak wy co 4h panadol i ibufen.
    Przy 40 stopniach zdarzyło mi się zwiększyć dawkę, po konsultacji z lekarzem, bo tutaj nie ma czasu na czekanie!

  16. Super notka! :) Bardzo wazna rzecz napisalas, Kryszyzna, ze temperatura do pewnego stopnia jest DOBRA – oznacza walke organizmu z choroba i w zadnym wypadku nie nalezy jej zbijac !

  17. Kochani, z mojego doswiAdczenia i tego ilu i jakich znam lekarzy PRZY GORACZCE U DZIECI TO ZNACZY MALOLeTENICH NALEZY ZBIJAC GORACZKE PONIEWAZ JEST GROZNA!!!! wielu lekArZy wprowadza w blad, jest goraczka dac lekarstwo koniec kropka, goraczka szybko postepuje moga byc powiklania zapalenie opon mozgowych a wiekszosc lekarzy kaze podawac dopiero po 38,5. to sa nasze dzieci, chyba nie warto ryzykowac prawda!!!!! ZAUFAJCIE MI

  18. ja chcialam podziekowac wszystkim za opinie i rady…mam termometr „na czolo” i rteciowy…i tak jak kilka osob powyzej tym na czolo mierzylam temperature raz za razem..raz wyszla 37,5 raz 38,8! a potem nawet 41 i zglupialam..nie wiedzialam ze trzeba odczekac..ale i tak najlepsyz jest rteciowy..i na szczescie moja 4 letnia corka nie ma problemy z tym zeby jej tym wlasnie rteciowym termometrem zmierzyc temperature….corka od 3 dni wstaje z tempertura 37,3-37,5.. podaje jej paracetamol i pozniej przez caly dzien jest ok,temperatura jest w normie..nie wiem dlaczego tak jest ma do tego kaszel..czy przeziebienie sie zaczelo rozwijac?

  19. ja mierze temperaturę córce pod pachą najprostszym elektronicznym termometrem. jeśli mój prymitywny termometr pokazuje 38,5 stopnia to zaczynam się martwić i podaje syrop z ibuprofenem. mam w domu milifen truskawkowy, niezły w smaku, pomaga. jesli gorączka nie mija po 2 dniach ide do pediatry.

  20. Ja mimo wszystko bardziej polegam na ibuprofenie niż paracetamolu, bo juz nie raz paracetamol sobie nie poradził. Jak podam dziecku Milifen to nie ma możliwości, żeby temperatura nie spadła choć troche, a w najgorszym przypadku nie wzrasta i po godzinie obniża sie. Co termometrów to podzielam opinie, nie ma to jak rtęciowy, niestety ostatnio sie o tym przekonalam. Dziecko rozpalone jak nie wiem a term. bezdotykowy pokazuje ciut ponad 38 st, rtęciowy pokazał 39.2 :(