Samym mlekiem żyje człowiek. Przynajmniej na początku, bo kiedy już może, to sobie coś innego podje. Chcemy jednak czy nie chcemy mleko w przypadku niemowląt i małych dzieci długo uważane jest za normalny posiłek. Uważane przez dziecko, bo z rodzicem to różnie. Jeśli ktoś karmi piersią i karmi długo, to tylko się cieszyć, ale ogromna większość narodu prędzej czy później przechodzi na mleko modyfikowane (a niektórzy jadą na nim od początku). Ważne jest więc, żeby wiedzieć, jakie mleko modyfikowane najbardziej młodzieży pasuje.

Mleko to mleko, co tu się zastanawiać? No właśnie. Niby racja, ale jakoś tak dziwnie się dzieje, że jedne marki tolerowane są przez dzieci lepiej inne gorzej. Przy czym nie ma reguły. Przy tym samym produkcie jedni pieją z zachwytu, drudzy plują dalej, niż widzą.

Jak to u mnie było? Dzieci przez prawie rok jechały na Bebilonie Pepti z racji takich czy innych niedomagań natury gastrycznej.

Zdjęcie z e-apteka.co.uk

Do wszystkiego się człowiek przyzwyczai, do Bebilonu Pepti też. Żarły, bo żreć musiały, a jeśli dodatkowo zarzuciłam paszę kaszką, to wciągały zupełnie przyzwoicie. Postanowiłam jednak przejść na zwykłe mleko modyfikowane i sięgnęłam po produkt tej samej firmy. Dlaczego? Ze względu na przypuszczenia, że metodologia produkcji jest podobna, czyli można się spodziewać przybliżonej proporcji składników (Pepti, Bebilon „zwykły” i Bebiko są produkowane przez tą samą firmę). Mniej więcej tak też było. Tak jak dość średnio (zważywszy na pieluchowe efekty przemiany materii) służył im Bebilon Pepti, tak samo średnio wychodziło Bebiko i Bebilon.

Postanowiłam więc przesiąść się na konkurencję, czyli na NAN.

I tutaj pełne zdziwo. Mleko tolerują o wiele, wiele lepiej. Co jest dla mnie tym bardziej zadziwiające, że z Jadzią było dokładnie odwrotnie i z NAN przesiadałam się na Bebilon.

Dziewczyny siorbią NAN nader chętnie, a twarde dowody rzeczywiście prezentują się znacznie lepiej, co świadczy niechybnie o lepszym trawieniu i lepszej tolerancji składników.

Co ciekawe, w przypadku Nestle (bo Nestle jest producentem mleka NAN) nie działa zasada taka jak wśród produktów Nutricii (producent Bebiko i wszelkich wersji Bebilonu). O ile NAN sprawdza się świetnie, o tyle Gerber, kolejna marka Nestle, to jeden wielki szit.

Zdjęcie z alejka.pl

Po zużyciu czterech opakowań mleka Gerber (a jedno opakowanie schodzi mi w 3 dni), u bliźniaczek pojawiły się zajady w kącikach ust, przy paznokciach zaczęły odchodzić skórki – ewidentny dowód na niedobór witamin z grupy B i witaminy A. Przy ŻADNYM innym mleku tego nie zaobserwowałam, a dodam, że nie zmieniłam dziewczynom innego żarełka. Nigdy więcej.

Ot i tak. Co dziecko, to inaczej. Przy pierworodnej psioczyłam na NAN, przy bliźniaczkach psioczę na Bebiko. Byle do osiemnastki 🙂