Pępkowe, czyli o pielęgnacji kikuta pępowiny. I… konkurs!

Pępkowe, czyli o pielęgnacji kikuta pępowiny. I… konkurs!

Nie ma to tamto, kikut pępowiny to pierwszy poligon doświadczalny rodzica-debiutanta. Wszystko sprowadzić można do jednego prostego pytania: co z tym cholerstwem robić? Wygląda to nieciekawie, zwłaszcza na początku, zaraz po urodzeniu, gdy spięte jest czymś w stylu klamerki do bielizny. W mordę jeża, dotykać, nie dotykać? Przecierać, nie przecierać? Moczyć, nie moczyć? Co niepokoi, a co nie niepokoi? Ile czasu trzeba odczekać, zanim odpadnie? Czy to nie trwa zbyt długo? Już od tego można osiwieć, a to dopiero początek, he he. Tak, tak rodzic ma jak koń pod górę, kto tego jeszcze nie wie, to się przekona, howgh.

OK, chciałabym, żebyśmy pogadali trochę właśnie na temat pozostałości po pępowinie i tego, co się z tym ustrojstwem dzieje. Mielenie jęzorem (tfu, klawiaturą) nie będzie bezproduktywne, bo po pierwsze zyska na tym społeczeństwo, a po drugie dla komentujących przygotowano trzy nagrody. O tym jednak poniżej, a na początek cytacik ze strony Kalendarz maluszka.

No właśnie, jak to jest z tą właściwą pielęgnacją? Wersje istnieją różniste. W przypadku mojego pierwszego dziecka, czyli trzy lata temu z haczkiem, królował pogląd, że kikut pępowiny należy przemywać 70% roztworem spirytusu. Wzbudziłam niezwykłą radość, kiedy poprosiłam o ustrojstwo w tym stężeniu najpierw w monopolowym (gratulacje), potem w aptece. Uświadomiono mnie w końcu, że mam sobie rasowy spiryt wymieszać z odpowiednią ilością wody i tym przemywać.

Codziennie po kąpieli (ech, bo przy pierwszym dziecku CODZIENNA kąpiel to oczywista oczywistość, przy kolejnych już tak nie jest :) ) braliśmy więc pałeczki do uszu (takie dla dzieci, z ogranicznikiem), maczaliśmy w roztworze i przemywaliśmy pępek.

No właśnie, jak przemywać kikut pępowiny? Jedną ręką trzyma się tego cusia i lekko unosi do góry, drugą uzbrojoną w patyczek smyra się dokładnie „okolicę pępkową”, dbając, żeby spiryt dotarł we wszystkie zakamarki. Kikut zacznie się w końcu fragmentami odrywać, co najpierw przyprawi nas o zawał (czy przypadkiem nie uszkodziliśmy dzieciaka), a następnie o lawinę pytań, czy na pewno wszystko przebiega tak, jak powinno. Spokojnie, to tak ma być.

Rasowy spiryt wkrótce zemścił się okrutnie za pozbawienie go części procentów i podstępnie rozlał się w szufladzie, w której był trzymany razem z kosmetykami dziecka. W związku z tym przez  pewien czas z pokoju dziecięcego jechało jak z bimbrowni. Postanowiliśmy więc przerzucić się na gencjanę, czyli inaczej pioktaninę. To też działa odkażająco, ale pozostawia fatalne skutki uboczne w postaci fioletowego zabarwienia skóry. Nie no, spoko, to jest zmywalne, rzecz jednak w tym, że łatwo możemy sobie zafajdać ubranka, a to już gorzej. Pioktaninę zdradziliśmy więc na rzecz – ponownie – spirytusu i pilnowaliśmy, by się nie rozlał.

Po ilu dniach odpada kikut pępowiny? U pierworodnej trwało to wieki, bo jakieś trzy tygodnie. Bardzo długo. Nie wdała się żadna infekcja, nic nie ropiało, nic się w ogóle nie działo, tylko nie chciało odpaść i już. W przypadku bliźniaczek odpadły jeszcze w szpitalu (a byłyśmy tam tydzień), co wydało mi się tempem wprost kosmicznym. Chyba po czterech dniach już pępowiny nie było. Znalazłam kikutki w noworodkowej kuwetce.

Do pielęgnacji pozostały mi strupki. Tym razem nie bawiłam się w żadne rozcieńczanie czegokolwiek, tylko po prostu przemywałam zwykłym spirytusem. Bardzo szybko strupki odpadły i był spokój.

Czy kąpać dziecko zanim odpadnie pępowina? No właśnie. Przyznaję bez bicia, kąpałam wszystkie trzy. I moczyłam przy tym pępek. Po kąpieli „okolica pępkowa” była dokładnie osuszana i postępowano z nią jak wyżej.

Wszelkie zmagania z infekcjami, ropieniem, bakteriami i tego typu rzeczami są mi zupełnie obce, bo – uff, uff – z wszystkimi trzema pępkami poszło jak spłatka. Czy postępowałam właściwie? Nie wiem. Nic się potem nie działo, w trakcie też nic się nie działo, jeśli więc zrobiłam na przekór jakimś zaleceniom, to nie odbiło się to czkawką.

To jest dobry moment, by padło to ważne pytanie: jak pielęgnacja kikuta pępowiny wyglądała u waszych dzieci?

Pytanie ważne z dwóch powodów. Po pierwsze na trzy osoby (wytypowane przeze mnie – omajgad!) czekają nagrody od sponsora. Sponsorem jest Juvit, a co go będę ukrywać.

W skład nagrody wchodzą:

  • cyfrowa ramka na zdjęcia
  • zestaw witamin dla mamy i dziecka (BluMag Jedyny, Juvit Baby D3)
  • plastry przeciwgorączkowe dla dzieci Ibum Ice
  • bon o wartości 150 zł (to bon Sodexho) do zrealizowania w różnych sklepach. Listę sklepów zwycięzca otrzyma razem z nagrodą.

Fajne? Myślę, że nawet bardzo. Trzy komentarze do tej notki zostaną nagrodzone, a następnie zamieszczone na stronie Kalendarz maluszka jako porady mam dla mam :) Dlatego osoby nagrodzone poproszone zostaną o podpisanie zgody na przekazanie praw autorskich do komentarza w celu publikacji go w innym miejscu niż na moim blogu. Szczegóły można doczytać w regulaminie.

Konkurs trwa tydzień, czyli do 8 listopada, do godziny 23.59. Jeśli komuś nie uda się za pierwszym podejściem, to będzie miał jeszcze trzy szanse. W sumie nagród będzie więc dwanaście, przy czym – co za pech – dana osoba może wygrać tylko raz :) Ze zwycięzcami skontaktuję się via e-mail, a informacja o tym, któż to jest, zostanie podana w ciągu kilku dni od publikacji notki (przed rozpoczęciem kolejnego konkursu).

Drugi powód – koncentrat wiedzy i doświadczeń może okazać się bardzo pomocny dla tych, które na poród jeszcze czekają.

Czyli co? Zostało tylko zaczytować moją pierworodną „do biegu gotowi, start!” :)

88 KOMENTARZE

  1. Jestem pierwszy raz mamą i do tego młodą mamą – mam 21 lat, no i dlatego wierzę w to co przeczytam w poradnikach dla mam, bądź na tak zmyślnej stronie jaką jest http://www.dzieciowo.pl i zamęczam moją kochaną panią doktor setką pytań przy każdej wizycie z Gabim. A z tym nieszczęsnym kikutem pępowiny było tak: mały urodził się 05.09.2011 i poinformowano nas że teraz co do kikuta jest tak:
    po pierwsze nie przemywamy spirytusem- potarcie delikatnej skóry wokół kikuta może prowadzić do podrażnień i zaczerwienienia a więc spirytus e fee;
    po drugie gencjaną też nie przemywamy z racji skutków ubocznych, skóra wokół kikuta upaprana na fioletowo i nie wiadomo właściwie co tam się dzieje czy ropieje itp.;
    po trzecie zalecono nam suchą pielęgnację ale też pozwolono nam to cudo zamaczać podczas kąpieli, i nawet podpatrzyłam że same położne też zamaczają, należy tylko dokładnie osuszyć;
    po czwarte w szpitalu przemywano kikutka Octaniseptem i tym też przemywałam po powrocie do domu.
    Powiem aby że są różne szkoły, ale wydaje mi się że tą najodpowiedniejszą jest sucha pielęgnacja kikuta pępowiny i przemywanie Octaniseptem.

  2. uffff, notom się naedukowała :) szkoda że konkurs nie dla mnie… jeszcze, chyba że się młoda wykluje przed 8 listopada.. ale ona raczej niechętna…

  3. No to siup!
    U nas było tak:
    Jagódka gdy się urodziła: w szpitalu widziałam jak jedna pani pielęgniarka przemywa spirytusem a druga inna pielęgniarka przemywa jakimś rozpulaczem: oscenisept. Zapytałam i pielęgniarka powiedziała,że do tego pępka właśnie używa się oscenisept i też świetnie działa i coś tam coś tam jeszcze mi o tym spryskiwaczu mi gadała! (A pamiętam ten spinacz,który był przypięty do pępka mojej córeczki- gdy pielęgniarka na wychodne go odcięła: zapytała,czy chcę go na pamiątke i co wzięłam i mam razem z różową bransoletką :)) 3 dni w szpitalu a potem do domu i po każdej co dziennej kąpieli, wycierało się pępuszek do sucha bo co jak co,nie moczyłam-tzn.starałam się nie moczyć ale czasem gdzieś tam w okolice pępka mi się chlupło. Czarny kikut,kurka ja! ja! ja! wiedziałam jak z nim postępować! Bo jakieś 19,17 i 15 lat temu widziałam jak to robi siostra swoim dzieciom! Tylko,że ja miałam oscenisept,który i tak po pierwszej wizycie położnej zamieniłam na 70% spirytus,bo położna (kurka jaka ona fajna była! Z powołaniem i w ogóle bardzo przyjemna babeczka,pomogała jak mogła),powiedziała,że po spirytusie szybciej odpadnie a tamten rozpylacz nie daj Boże rozpyli się i wpadnie dziecku do oczków itd. No raz,dwa,trzy Mąż w te pędy po spirytus- też myślałam,że da się kupić gotowy 70%. Do słoiczka ciach rozcięczony z wodą i działamy: lewą rączka mamusia rozchyla brzegi,a drugą rączką z patyczkiem dousznym z blokadą-zamoczony a spirytusie na około pępuszka ciach,ciach zamaczamy,lekki podmuch z mamusi ust i wsio,jeszcze troche zabaw na ręczniku na golasa,i pielucha smaru,smaru,cyc i spać! 5 dni i nie było kikuta! Dziękuję! To wszystko! Nadawała mama Jagody,obecnie w 2 ciąży! :)

  4. To i ja się podzielę, czemu nie? Moja mała urodziła się dobrych parę lat temu a mianowicie w Andrzejki 2003 roku. Po powrocie ze szpitala i rozpakowaniu maleństwa moim oczom ukazało się coś, coś zasuszonego, o czym położna w szpitalu nawijała z jakąś godzinę. Nakazano mi zakupić spirytus 70% i przemywać kikut po każdej kąpieli. Po pięciu dniach kikut odpadł i wtedy moim oczom ukazał się nie do końca zaschnięty strupek. Wielkości dwuzłotówki i grubości około milimetra. Okropność! Za każdym dotknięciem namoczonego wacika strupek odchodził od skóry coraz bardziej, aż po kolejnych pięciu dniach odpadł. Pamiętam ten moment ulgi, gdy przyszła położna i powiedziała, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Teraz jestem w drugiej ciąży i oczywiście poszukuję prostszego sposobu na rozwiązanie tej trudnej czynności.

  5. A u nas było wesoło.
    W teorii mocna byłam jak szlag, tatunio też. W szkole rodzenia stawiali na octenisept, no to bach, mamy octenisept. Położna przychodząca sceptycznie poszła, argumentując podejście wielce logicznie i ostatecznie posłuchałam jej właśnie. Otóż położne w szpitalu (czy też pielęgniarki) zachwalają specyfik, ale tak naprawdę nie widzą skutków używania na dziecku. A niestety po octe wcale się super nie goi i to była u nas prawda, dłuuugo trwało. Łącznie z tym, że kikut odpadł, owszem, ale pępek zaczął krwawić. Ja spanikowana, akurat wybierałam się na wyciągnięcie szwów więc dziecię łyf mi. Na szczęście okazało się, że sprawa nie taka rzadka ani nietypowa, obsuszyć (octeniseptem, jakżeby ;) obsuszałam spirolem) i nie martwić się. Jak to samo powiedziała położna dochodząca z poradni, to dopiero uwierzyłam ;)

    Za to bez wahania kąpałam dziewczę i nie martwiłam się ewentualnym zamoczeniem.
    Nie taki pępek straszny, jak go malują :)

  6. Drogie Mamy!
    Metod na okiełznanie pępka jest kilka, każda poparta długotrwałą tradycją lub sensowną argumentacją :). Każda ma swoje plusy i minusy, więc trzeba się zapoznać z teorią i podjąć własną decyzję. Oto krótkie zestawienie „prawd pępkowych”:
    - „stara szkoła” upiera się przy traktowaniu przestrzeni wokół kikuta spirytusem, a dokładnie 70% roztworem tegoż, jest to oczywiście dobra metoda, pomaga tkankom szybko wyschnąć, a dodatkowo skutecznie odkaża i czyści; problem polega na tym, że wysycha również zdrowa skóra i trzeba bardzo pilnować, żeby nie uległa podrażnieniu; plus jest taki, że spore stężenie alkoholu znacznie przyspiesza cały proces i pępek szybko odpada; spirytus trzeba samemu rozrobić albo kupić gotowe gaziki nasączone odpowiednim roztworem, koszty są niewielkie :),
    - równie stara jak spirytus jest metoda z fioletem gencjanowym, czyli pioktaniną – jest to środek używany do dezynfekcji ran, mniejsza o jego skład chemiczny, ważne, że skutkuje; gencjana nie wysusza, ale ma inną wadę: barwi na fioletowo posmarowaną skórę, co niestety często przenosi się również na ubranka; da się sprać, ale, bądźmy szczerzy: nie wygląda to zbyt ciekawie, koszt za buteleczkę to jakieś 3 zł z hakiem,
    - najnowszy krzyk mody to Octenisept, stosuje się go powszechnie w szpitalach, więc można się od razu przyjrzeć jak położne go używają: psika się raz czy dwa na kikut z niewielkiej odległości, jego ogromną zaletą jest to, że nie szczypie, nie wysusza nadmiernie, nie podrażnia i solidnie odkaża, do tego oczywiście jest bezbarwny i niemal nie ma zapachu, ma tylko 2% alkoholu, więc jest delikatny; niektórzy twierdzą, że pępek goi się dłużej, ale to i tak w dużej mierze zależy od tego, jaki egzemplarz nam się trafi; koszt to niecałe 30 zł za buteleczkę 50 ml (w zupełności wystarczy).
    A dodatkowo kilka praktycznych porad:
    - mówi się, żeby kikuta pępka nie moczyć BEZ POTRZEBY, w skrócie oznacza to tyle, że jak się przypadkiem zachlapie podczas kąpieli, to absolutnie nic się nie stanie; są nawet kraje, gdzie jedyną metodą pielęgnacji jest właśnie przemywanie ciepłą wodą lub wodą z mydłem, ważne żeby potem wszystko delikatnie osuszyć,
    - technika przemywania pępka polega na zamoczeniu w wybranym specyfiku wacika do uszu i przetarcia okolicy wokół kikuta, należy przy tym zebrać całą ropkę, krew, strupki, czy co tam się jeszcze znajdzie i trzeba to robić bez skrupułów, dziecka te okolice nie bolą, sam kikut też nie jest unerwiony, można go chwycić i przytrzymać żeby na pewno dotrzeć do wszystkich zakamarków,
    - najlepsze są do tego celu zwykłe waciki do uszu, a nie te dziecięce z ogranicznikiem, wynika to z tego, że są cieńsze i łatwiej nimi dotrzeć w trudno dostępne miejsca,
    - nie ma co się bać! nawet jeśli niechcący naderwiemy kikut, lub nagle zostanie nam w dłoni, ranka po nim z łatwością się zagoi – trzeba ją tylko traktować przez jakiś czas tak samo jak dotychczas okolicę kikuta (to samo zresztą tyczy się samoistnie odpadających pępowinek),
    - dobrze jest na początku zawijać przód pieluszki, by nie drażnił strategicznego miejsca, lub ewentualnie kupić pieluszki z wycięciem na pępek (np. Bella Happy).
    Powodzenia! :)

    • P.S. Dopisuję się do powyższego posta, bo przypomniałam sobie, że zadanie konkursowe polega także na opisaniu własnych doświadczeń :). Moja Matylda ma 6 tygodni, więc sprawę mam na świeżo.
      Przy porodzie powiedzieli mi, że pępowinę mamy grubą i krótką, co od razu wywołało u mnie myślenie o tym, że kikut pewnie będzie długo odpadał. Dzielny Tata przeciął, choć trochę niepewnie, bo okazało się, że do draństwa trzeba dużo więcej siły niż by przypuszczał. Jak już się obejrzałyśmy z córą i zapoznałyśmy nieco, wybadałam również białe „coś” zaciśnięte klamerką zwisające z jej brzuszka. Wydawało mi się na początku, że to miejsce jest nieco drażliwe i omijałam jak mogłam, a położne tylko codziennie psikały na to Octeniseptem. Dopiero „moja” położna, już w domu pokazała mi jak pępek pielęgnować, jaki stopień „brutalności” względem niego jest dozwolony. Miałam na stanie gencjanę i Octenisept, więc na początek wybrałyśmy łatwiejsze rozwiązanie i psikałyśmy tym drugim środkiem. Jeśli by się coś działo, dopiero wtedy miałyśmy myśleć co dalej. Na szczęście nic się nie zaczęło babrać, wszystko szło gładko i po tygodniu z kawałkiem kikut odpadł podczas codziennej toalety. Dostałam przykaz, żeby jeszcze przez jakiś czas go oczyszczać ze strupków i teraz wygląda po prostu pięknie :).

  7. Jako wyrodna matka nie chciałam nabijać kasy aptekom za octanisept – ma skrajne opinie… W szpitalu i przyszpitalnej szkole rodzenia mówili żeby przemywać wacikiem zmoczonym w wodzie z mydłem i tak też robiliśmy. Kąpaliśmy normalnie, nie zwracaliśmy uwagi na pępek. Kikut odpadł po 10dniach.
    Siostra 10lat temu stosowała spirytus i też nie było problemu.
    Bratowa 3 lata temu miała fioletowe dziecko;)

  8. Zanim urodził mi sie synek byłam pełna obaw, przestraszona nową sytuacją, i przejmowałam sie wszystkim na zapas :)
    A gdy sie juz urodził nie było czasu na panike ani wyolbrzymianie problemów.
    Gdy urodził mi sie Michałek 09.08.2011r. okazje ujrzenia pepka miałam dopiero w domu na 3 dzien, gdyż w szpitalu brzuszek mojego szkraba był w pelni zabandarzowany, a kolejną ciekawą rzeczą było to że pępowina było krótko przycieta przy skórze. Pierwsze co zauważyłam to że używano w szpitalu fioletu, którego nie mogłam sie pozbyc przez 2 kolejne dni.Ja osobiście kąpałam moje dziecko wraz z pępkiem, następnie delikatnie osuszałam ręcznikiem i przecierałam wacikami juz nasączonymi spirytusem firmy Leko, na tym kończyła sie raczej moja ingerencja :)
    Mimo tego pepek goił sie ponad 2 tygodnie, wydaje mi sie też że powodem mogła być wizyta położnej która „pogrzebała” paluszkiem w pepki i ten zaczął krwawić :( Ale wszystko po 2 dniach wróciło do normy :)

  9. A oto moja wersja wydarzen:
    Pierwsza rzecza jaka nauczylam sie o maciezynstwie bylo to, zeby sluchac wlasnej intuicji. Wiadomo kazda „Ciocia Dobra Rada” ma swoja wersje – na wszystko. Na zmiane pieluszek – bo tak sie dziecka nie przegina, na odbekniecie – nie trzymaj jej tak prosto, na karmienie – tylko piers/tylko butelka. Od tych wszystkich rad i poradnikow mialam metlik w mojej rozczochranej, wiec powiedzialam sobie: stop. Gdy malutka sie zjawi, bedziemy improwizowac opierajac sie na zdobytej wiedzy ksiazkowej a takze na zaslyszanych poradach, ale to ja bede decydowac co jest dla mojego dziecka najlepsze. No moze jej Tatus troszke tez ;) Jak postanowilam – tak zrobilam :) Pepek, byl jedna z tych wlasnie rzeczy. Bardzo fajna sprawa w Irlandii Polnocnej (gdzie mieszkam) jest to, ze polozna przychodzi przez pierwsze pare dni po urodzeniu dziecka, tak mniej wiecej co drugi dzien, zeby rzucic okiem. No i rzuca nim miedzy innymi na pepek. No i tutaj moje nastapilo moje zdziwienie: Jak to? Przemywa sie pepek woda? Zwykla? Ale jak to? Po czym nastapilo zdziwienie poloznej: Jak to? Przemywa sie pepek spirytusem? Ale po co? I poniewaz nie mialam pod reka spirytusu, zdalam sie na wiedze sily wykwalifikowanej czyli na zwykla wode – nawet nie jestem pewna czy przegotowana byla, bo wydaje mi sie ze nie. I pepek sie zagoil. Elegancko. Mniej wiecej w ciagu tygodnia.

  10. U nas też z prędkością światła. Po tygodniu. Szczerze mówiąc nie miałam w tym żadnej zasługi – mój mężowy który Janosika kąpał, specjalnie nie przejmował się moimi zaleceniami dotyczącymi kąpieli młodzieży. Moczył dziecia całego razem z „cosiem”. Nic a nic mnie nie słuchał gdy warczałam, że tak nie wolno. Żeby uspokoic własne sumienie, dokładnie osuszałam okolice pępkowe i przemywałam wacikami „Leko”. Po tygodniu mieliśmy z głowy.
    Taka ciekawostka – znam mamuśkę, która w specjalnym pudełeczku wraz z pierwszymi obciętymi włoskami trzyma ten „kikut”. Blehhhhhh :D

  11. No tak… na kosmicznym blogu cisza jakby autorka co najmniej blizniaki powila, jak sie przez googloskop poszuka to od razu jakies tematy o kikutach i pepkach… A co mi tam, dolacze jako sympatyk, tym bardziej, ze i stad za jakis miesiac wiedze czerpac bede, bo moja Gwiazda stanie sie gwiazda podwojna:)

    • He he :) Chlebem i solą. Nie ogarniam, kochany, nie ogarniam. Skupiłam się na jednym dziele, drugie poszło w odstawkę i z wielkim bólem to piszę. Ale nie umiem robić czegoś po łebkach. Albo na maksa, albo wcale. Tak już mam :)
      Gratuluję układu podwójnego, oby świecił jasno :)
      A mnie jedne bliźniaki wystarczą ;P

      • No więc w niedzielę 11go grudnia, po dziesięciominutowym porodzie dołączyła do nas Ania:) 3860g i 57cm. Dziś obie dziewczyny, Gwiazdę i Gwiazdkę;), przywiozłem do domu. No i walczymy z kikutem – mocząc w kąpieli z KMnO4 i zaprawiając potem Octeniseptem (po spirytus skończył sie przedwczoraj na pępkowym…)
        Pozdrowienia dla wszystkich Mam i Tat…usiów;)

        • GRA-TU-LAC-JE!!!!!!
          To masz teraz piękne dwie baby! Nie wiem, jak ta większa, ale świeżo urodzona jest rozmiarów słusznych :D
          Przesyłam lawinę pozytywnych myśli :)

  12. Kiedy 4 sierpnia 2009 roku mój Kubuś zechciał pokazać się światu, na topie, jeśli chodzi o pielęgnację sławnego pępkowego kikuta był spirytus 70%. W jego produkcję zaangażowała się cała rodzina. Brat dostarczył mi pół litra czystego spirytku, Mama przetworzyła część na pożywkę dla kikuta a resztę przeznaczyłam na nalewkęJ
    Smarowaliśmy kikut rano i wieczorem patyczkiem do ucha,coby nie zalać Kubusiowego brzuszka. Przy kąpieli staraliśmy się go nie moczyć, ale chwilowe zanurzenie kikuta nie wywoływało nasilenia negatywnych emocji w naszych głowach.
    15 sierpnia kikucik nieoczekiwanie odpadł zostawiając po sobie lekko krwawy ślad, co nie bez mała przestraszyło nas – młodych, niedoświadczonych rodziców. Na szczęście położna środowiskowa alarm ugasiła a ten pępuszek stał się moim pępkiem świata i teraz nie ma na nim ani śladu po smarowaniu go spirytusem trzęsącymi się rękami mamusi:)

  13. Wszyscy mają pępek – mam i ja!
    Informacje bardzo świeże, bo Aurora 29 października pojawiła się po drugiej stronie brzucha.

    W kwestiach pielęgnacyjnych, w tym okołopępkowych edukowałam się usilnie w trakcie ciąży i… kupa! Każdy mówi co innego.

    - Mama położna: spirytus.
    - Szkoła rodzenia: octanisept.
    - Prowadząca zajęcia w szkole rodzenia, ale nieoficjalnie: spiryt.
    - Lekarz: „Wie Pani, zalecany jest octanisept, ale jak się zacznie paprać, to i tak Pani na receptę spirytus wypiszą.”
    - Znajoma oddziałowa ze znajomych noworodków: „Niech sobie zalecają co chcą, a my tak będziemy pioktaninę stosować.”

    Na noworodkach Orę paćkano więc na fioletowo gencjaną. My ostatecznie sięgnęliśmy po spirytus. Mała w kąpieli miała pępek moczony bez krępacji, potem smyrany patyczkiem ze spirytusem.

    Na początku lekko spanikowani smyraliśmy nieco za delikatnie, w obawie, że uszkodzimy – kikut przysychał ładnie, ale pod spodem było ciut wilgotno. Na drugi dzień samodzielności (6 doba) się oswoiliśmy i tego właśnie dnia odpadło, co odpaść miało.

    Pępek sączył nieco jeden dzień, a obecnie jest czysty, suchy i uroczy!

    Normalnie Pępek Świata! :D

    • Konkurs trwa do wtorku do północy. Ogłoszenie wyników w środę przy okazji następnej konkursowej notki lub w osobnej noci w środę lub czwartek. Cierpliwości :)

  14. Spoko… :) Te gratki mnie zmyliły, a były dla WiewiOOry i jej małej Aurory :)

    Mnie już jęzor świerzbi, ale jeszcze poczekam… :)

  15. Pępowindarz czyli kalendarz pępowinowy…
    lub też jak kto woli: krótka historia pielęgnacji kikuta pępowiny.

    Dzień 1
    Wreszcie przyszedłem na świat. Pospieszyłem się nieco z terminem, który miał przypadać 11 listopada. Pospieszyłem się i już jestem 24… października. Mały Bubuś. Mama dzielnie zniosła mój poród. Wydałem okrzyk radości a moje płuca napełniły się powietrzem. Nie powiem – bolało, ale cóż począć skoro się chciało pchać na ten świat? Tata był obecny. I przeciął moją pępowinę. Jedzenie pępkowinowe się skończyło. Na zawsze. Tata był dzielny i nawet nie zemdlał. Tak oto zaczęło się moje życie z wykorzystaniem tlenu. I życie kikutka pępowiny też. Spiętego białą klamerką. Teraz już śpię i jem. Śpię i jem. Jem i śpię. Mama odpoczywa. Tata pojechał chyba do domu. Słyszałem jak mama mówiła, że skręca łóżeczko. Dla mnie.
    Dzień 2
    Moim kikutkiem opiekują się siostrzyczki w szpitalu. Za dużo z tego nie pamiętam. Z resztą mam teraz inne problemy: spanie i jedzenie.
    Dzień 3
    Tego dnia zdjęto mi klamerkę z kikuta pępowiny. Mama zakłada mi pampersy tak, żeby nie obcierać pępowinki. Taka podstawowa pielęgnacja. Dziś zrobiłem się trochę jak Mały Chińczyk – żółty.
    Dzień 4
    Tego dnia miałem wyjść z mamą do domku. Niestety jestem żółty i zostajemy w szpitalu. Kikucik też zostaje. No przecież jest ze mną. Jeszcze nigdzie się nie wybiera.
    Dzień 5
    Hurra! Dziś idziemy do domku. Mama, ja i mój kikucik. No i tata oczywiście. Mała podwózka autem – jadę nim pierwszy raz. Jest fajnie. Teraz już w domku z mamą i tatą. Rodzice chyba zapomnieli o mojej pępowinie. Dziś im wybaczam. Krzątają się wokół mnie. A to kupka a to siku.
    Dzień 6
    Dziś sobie leżakuję. Dużo Śpię. Wieczorkiem woda w wanience i myju myju. Słyszę jak mama mówi do taty, żeby uważał i nie zamoczył kikutka. Tata się słucha. Trzy minuty i po myciu. Wycieranie. Ubieranie. Pielucha. A pępowina? Znowu zapomnieli!!! Nie będę jednak krzyczał.
    Dzień 7
    Dziś pierwsze odwiedziny cioci – sąsiadki. Popatrzyła. Pouśmiechała się. O czymś rozmawiają. Zaraz, zaraz!!! A ty Mama, to przemywasz pępowinę spirytusem? – zapytała ciocia. Mama zrobiła się czerwona ze wstydu. Tata też. No…nie… zapomniałam. I zaraz zaczęła się akcja. Ciocia poleciała do domu. Chwilkę potem wróciła. Z buteleczką spirytusu i patyczkiem do uszu. Potem zdejmowanie śpioszek i … wreszcie przemywanie kikuta pępowiny. Uf. Akcja pępuszkowa zakończona.
    Dzień 8 – dzień 12
    Przez kilka dni już nie było problemów. Mama przemywała mi 3 razy pępuszek patyczkiem od uszu umoczonym w spirytusie. Pozostało czekanie… aż odpadnie. Co prawda dzwoniło do rodziców jeszcze parę rodzimych i przyszywanych ciotek chcących za wszelką cenę poradzić w sprawie pielęgnacji mojego pępuszka proponując przemywanie wodą, jakieś apteczne środki i inne medykamenty, ale na nic się to zdało. Oczywiście wysłuchaliśmy wszystkich dobrych rad, ale jak to mówią: słowo się rzekło-kobyłka u płota: będziemy jednak przemywać metodą naturalną i sprawdzoną: spirytusową. Kikut powoli zaczął ciemnieć i wysychać.
    Dzień 13
    Od dziś rana rozpoczynamy odliczanie. Kikucik wisi już na jednym włosku. Te codzienne trójrazowe przemywania tradycyjną metodą okazały się niezwykle skuteczne. Jest szansa, że dziś kikutek odpadnie. Minęły cztery godziny. Mamy dwunastą. W końcu pępuszek odpadł. Akcja zakończyła się powodzeniem. Mam teraz na pamiątkę „małego rodzynka”. Oczywiście nie do jedzenia. Teraz pozostało tylko do pielęgnacji miejsce po kikucie pępowiny…ale to już zupełnie inna historia. Pozdrawiam. Mały Bubuś.

  16. Mamy Elizy wnikliwe notatki na temat ważny, pępuszka – rozważmy.
    Oto niezbędnik pępkowy, czyli co mama w sklepie zakupiła.
    1. Spirytus ze spożywczaka. Mama laborantka pod okiem kolegów chemików po fachu, odpowiednio rozcieńczyła. Okrągłe 70% i ani procenta mniej czy więcej.
    2. LEKO – czyli gaziki nasączone alkoholem izopropylowym. Ni mniej ni więcej 70 procentowym, zmniejszającym ryzyko zapalenia, zapobiega patologicznemu rozrostowi tkanek i przyspiesza gojenie kikutka. Zakupione tak na wszelki wypadek, gdyby przeszło tornado lub spirytus cudem wyparował. Nie żebym podejrzewała tatusia o dłuższe świętowanie narodzin córeczki.
    Użyte kilka razy. Jak dla mnie za sztywne i ciężko było nimi ten mały kikutek dokładnie wyczyścić.
    3. Gaziki jałowe, oczywiście. Kilka opakowań. Kończyły się w zastraszającym tempie. Używane do pielęgnacji pępka, jak również do przemywania oczu i innych części ciała mojego sterylnego dziecka :) Dziecka mamy debiutantki.
    4. Patyczki higieniczne – gdyby gaziki jałowe szlag trafił.
    5. Gencjana ( Pyoctaninum coeruleum ). Jak zwał tak zwał – roztwór fioletu gencjanowego, który wykazuje działanie przeciwbakteryjne, odkażające i osuszające. Przy okazji barwiąc wszystko na kolor Tinky Winky. Ulubiony roztwór mojej położnej, który namiętnie stosowała.

    Z czym to się je, czyli jak do tego podejść…oczywiście nie mam na myśli dziecka. Z nim powinniśmy się już na tym etapie oswoić. Teraz oswajamy się z usychającym kikutkiem.
    1. Kładziemy zrelaksowanego, spokojnego maluszka na przewijak. Wersja optymistyczna. Wcześniej oczywiście myjemy ręce. Takie zboczenie zawodowe. Odwijamy pieluszkę. Nasączamy gazik 70% alkoholem i dokładnie przemywamy okolicę wokół pępka oraz kikutek. Odchylamy go na boki, żeby dostać się w każdy możliwy zakamarek. Nie bójmy się omijać żadnego miejsca.
    2. Osuszamy pępek. Za radą położnej polecam suszarkę. Rewelacyjnie osusza okolicę pępkową. Do tego maluch robi się strasznie rozanielony i roleniwiony.
    3. Staramy się przemywać pępek jak najczęściej. Najlepiej przy każdej zmianie pieluszki. Kolejna cenna rada położnej.
    4. Nie stresujmy się przy każdej kąpieli o to, że zamoczymy pępek. Wystarczy go potem dobrze osuszyć. W końcu nabrałam dystansu. Początkowo była histeria o każdą kropelkę, która dostała się w okolicę pępka.

    Porażka zakupowa – pieluszki z wyciętym miejscem na kikut pępowiny, które miały zapobiegać podrażnieniom tego wrażliwego miejsca. Okazało się, że pieluszki i tak podchodzą pod pachy i miejsce z wycięciem znajdowało się na wysokości mostka.:) Nie namawiam, nie zniechęcam. Jak ktoś chce, zawsze może wziąć nożyczki i zrobić wycięcie.

    Nasz kikutek odpadł bezproblemowo, w 10 dobie życia. Wiele przy tym było strachu, niepewności. Drżały dłonie, jak i serce o ty, czy aby maluszka nie boli.

  17. Nie mieszkam w Polsce. Tutaj pielegnacja wyglada podobnie z tym, ze:
    - alkohol 70% dostaniesz w kazdej aptece
    - przemy wa sie tylko wtedy, gdy kikut sie zamoczy siuskami
    kikut przesusza sie owijajac gaza, a gdy odpanie poki sie nie zagoi, odkaza sie woda utleniona. Zarowno w przypadku corki, jak i nowonarodzonego synka kukut odpadl w 10 dobie. Alternatywa dla alkoholu sa spraye zablizniajace, ale cena znacznie wyzsza…

  18. Nam kazali pryskać Octaniseptem- że niby tak samo dobry, jak spiryt, ale wygodniejszy. No i Mały miał 8 i pół tygodnia, kiedy z paprzącym się już pępkiem został wysłany do chirurga na usunięcie pępowiny. I to mu wreszcie przemówiło do rozsądku, bo tego ranka sam odpadł. Potem „tylko” użeraliśmy się z paprzącą pozostałością po kikucie- czyli pępkiem.
    Koleżanka kilka tygodni temu urodziła, przywiozła dziecko ze szpitala (octanisept) już z nieciekawym kikutem, przeszli na spiryt- kilka dni i po pępowinie.
    A położna mówiła mi potem, że coraz więcej dzieci nie może zgubić pępowiny, a rodzice z reguły używali octaniseptu. Wniosek- unikać go jak ognia