Ospa wietrzna – wcale nie taka sobie wiatróweczka

Ospa wietrzna – wcale nie taka sobie wiatróweczka

53 3926

Ospę wietrzną przechodził prawie każdy z nas i prawie każdy coś tam z tego pamięta. Ogólnie rzecz biorąc chodzi o strupki – wysypka wysuwa się zawsze na plan pierwszy – smarowane czymś białym tudzież fioletowym i o to, że dość długo nie było się w szkole. Mniej więcej taka wiedza przydreptała za nami w życie dorosłe. I dopiero teraz dociera do nas, że ospa to nie do końca taka bułka z masłem, a pryszcze to w tym wszystkim najmniejszy pryszcz. Rzecz w tym, że wiatrówka może generować powikłania. I to one są groźne.

To znaczy spokojnie. Najczęściej obywa się bez jakichkolwiek powikłań i nie ma co mdleć ani w spazmy wpadać, trzeba się jednak liczyć z tym czy owym.

Jak przebiega ospa wietrzna? Cwana ta ospa jest niesamowicie i nieźle namieszać potrafi za sprawą około dwutygodniowego okresu utajenia. To znaczy inkubacji, czyli wykluwania się choroby. Dwa tygodnie cisza na morzu, aż tu nagle chlast i pojawia się ból głowy, gorączka w okolicach 39 stopni, złe samopoczucie i w końcu voila, wysypka.

Sama wysypka ewoluuje w ciągu około 6 dni. Na początku pojawia się zaczerwienienie, potem grudka, potem ta grudka podchodzi przejrzystym płynem, potem płyn mętnieje, a potem robi się strupek. Po jakimś czasie strupek odpada i na skórze zostaje bądź nie zostaje blizna. U mnie gdzieniegdzie zostały, bo miałam upierdliwy zwyczaj drapania.

Typowa wysypka przy ospie. Zdjęcie z Wikipedii

Krostki najpierw pojawiają się na skórze głowy (we włosach) i na twarzy, potem na tułowiu, a następnie na kończynach. Owrzodzenie może dotyczyć też powiek, genitaliów (ała…) i błon śluzowych (np. w ustach).

Krostka, która zdążyła podejść płynem. Zdjęcie z Wikipedii

Kiedy i jak można się zarazić? No i to jest właśnie najzdradliwsze. Zarazić się można na 2-3 dni przed wystąpieniem pierwszych objawów i do czasu aż ostatnia krostka zmieni się w twardy strupek. Karamba. Efekt jest taki, że jeden delikwent, który nawet nie ma pojęcia o tym, że jest chory, może na cacy urządzić pół przedszkola. Choroba roznosi się drogą kropelkową i po prostu przez kontakt. Korzystanie z tych samych ręczników czy zabawek w zupełności wystarczy.

Kto może się zarazić? Jakby się uprzeć, to każdy, kto tego jeszcze nie przechodził, ale 90% przypadków zachorowań dotyczy dzieci w wieku 1-9 lat. I one przechodzą to najlżej. Dla wapniaków zarezerwowany jest półpasiec. To taka odmiana wiatrówki, w której krosty powstają w ściśle określonym miejscu, wzdłuż przebiegu pewnego nerwu, i zajmują najczęściej tułów w okolicy klatki piersiowej (stąd nazwa). Dorośli więc przechodzą gorzej, ale nie tylko oni. Ciężej chorują też dzieci poniżej 1. roku życia, wcześniaki i kobiety w ciąży. W przypadku ciężarnych sprawa jest o tyle skomplikowana, że choroba może przejść na płód. Ryzyko powikłań w tych grupach jest nawet 20-krotnie większe niż w przypadku dzieci w wieku 1-9 lat.

Ten pan ewidentnie ma pecha :/ Zdjęcie z Wikipedii

Jakie mogą być powikłania ospy wietrznej? Nieciekawe. Na przykład zapalenie opon mózgowych czy zapalenie mięśnia sercowego, a także zapalenie płuc i zakażenie bakteriami (gronkowcem) przy rozdrapywaniu gojących się strupków (a swędzą cholery i ciężko się powstrzymać). Bardzo częstym powikłaniem jest również zapalenie ucha środkowego. Kiepsko wygląda sprawa kobiety ciężarnej, która przechodzi wiatrówkę. U płodu może dojść do wad wrodzonych, często poważnych (np. wodogłowia czy wady wzroku). To wszystko sprawia, że wiatrówka to nie jest ot, taka sobie wiatróweczka, chorobeczka, chorobeńka, coś, co przechodzimy jak katar. Jeśli mamy okazję tego uniknąć, unikajmy. Słynne „ospaparty” (celowe zarażanie dzieci, żeby przeszły wiatrówkę i żeby był spokój) modne na Zachodzie i przychodzące do nas traktuję jako szczyt głupoty i nieodpowiedzialności. U jednego powikłań nie będzie, drugiemu można w ten sposób zafundować zapalenie mózgu. Dziękuję, postoję.

Jak leczy się wiatrówkę? Nie leczy się, trzeba to przeczekać. Ospa wietrzna jest chorobą wirusową, leczenie więc przebiega wyłącznie objawowo i polega na łagodzeniu świądu skórnego. Co do stosowania pudrów i papek zdania w sieci są podzielone. Jedni zalecają, drudzy twierdzą, że w żadnym wypadku. Nie mam doświadczenia z tą chorobą, ciekawa jestem opinii praktyków :) Antybiotyk włącza się tylko w przypadku zakażenia skórnego (rozdrapaliśmy, wdały się bakterie i zrobiły modelowy stan zapalny). W przypadku wysokiej gorączki – obniżamy ją zwykłymi lekami przeciwgorączkowymi (np. paracetamol). Uwaga! UNIKAĆ ASPIRYNY ze względu na możliwość wystąpienia zespołu Reye’a. Pomaga kąpiel z dodatkiem nadmanganianu potasu (kalium), bo wysusza.

I co? I tyle. Nadaję grzęznąć w teorii, jeśli ktoś miał okazję przetestować rzecz w praktyce (oby nie i nie życzę), to czekam na odzew, niech naród skorzysta :)

Pisząc notkę korzystałam ze stron: ospawietrzna.pl, wikipedia.org, ospa-wietrzna.net.pl.

53 KOMENTARZE

  1. Są szczepionki, bo teraz szczepionki sa prawie na wszytsko-ale oczywiście nie wiadomo czy działają-to primo, secundo-szczepionki mają też skutki uboczne-o czym trzeba pamiętać-myślę że porównywalnie do powikłań po samej chorobie jak chodzi i występowanie.
    Wg mnie to tak-zdjęcia trochę hardcorowe-zwłaszcza z tym panem;) a ospa jest chorobą jak każda inna w sumie-po grypie też można mieć zapalenie mózgu, niewydolność nerek, zapalenie mięśnia secowego, ucha itd….
    Ostatnio trochę rozdmuchany temat.

    • ja nie zdecydowałam się zaszczepić młodego, mimo że szczepionka dla dzieci żłobkowych była za darmo. A co jak za 10-15 lat ta szczepionka przestanie działać? i stary koń zachoruje na ospę, a miałam w rodzinie (dalszej) dorosłego faceta chorującego na ospę – trzy tyg w pupie i ile biadolenia. Pomijam fatalne samopoczucie. Te szczepionki są stosunkowo nowe – a co jeśli ona nie zadziała, a wręcz zaszkodzi? nie jestem jakąś wariatką, dzieciak dostał wszystkie szczepionki z listy podstawowej plus pneumokoki, ale szczepionka na ospę jest wg mnie podobna do szczepionki na grypę: pic na wodę, wyciąganie kasy. I po trzecie, a nie najmniej ważne: nasz organizm musi nauczyć się bronić i łapać odporność. za niedługo będzie szczepionka na katar :/

  2. Szczepionki owszem, są. Szczepi się dzieci powyżej roku. Jak jest ze skutecznością – nie wiem. Poza tym, co tu kryć, są drogie – około 300 złotych jedna, a trzeba szczepić dwukrotnie w ciągu 6 tygodni – taką informację uzyskałam w punkcie szczepień.

  3. Właśnie ze względu na możliwość groźnych powikłań w dorosłym wieku, nie uważam „ospa party” za szczyt nieodpowiedzialności. Nie przechodząc tej choroby w dzieciństwie, nie chciałabym drżeć będąc w ciąży o zdrowie mojego dziecka, jeśli ospa mnie dopadnie :( To samo dotyczy półpaśca. O ile przechodzenie ospy wietrznej w dzieciństwie jest ZAZWYCZAJ łagodne, to czy warto narażać się na bolesną i groźną odmianę w przyszłości?
    P.S. Trafiłam na bloga będąc w ciąży i chociaż wypowiadam się po raz pierwszy, czytam regularnie. Mimo, że nie zawsze się zgadzam, czyta się super i gratuluję zdecydowanych opinii. :) Pozdrawiam!

    • Ewa-ale jak szczepisz dziecko np w wieku ok 2 lat, to w wieku ok 12 lat szczepionka przestaje Ci działać i powinnaś doszczepić dziecko-czy ktoś Cie o tym poinformuje-albo czy sobie wpiszesz w kalendarzu? A czasem to 10 lat to okres max (np w przypadku krztuścia ochrona trwa 3 lata)…

    • O ile dobrze zrozumiałam Pani wypowiedź, to nie ma Pani niestety racji. Na półpaśca choruje się właśnie w wyniku przebycia ospy wcześniej, najczęściej w dzieciństwie. Zachorowania bez wcześniejszego przebycia „wiatrówki” są jak Yeti – ponoć istnieją, nikt nie widział. Dorośli seronegatywni chorują na ospę – tak samo jak dzieci, ale większe mają szanse na powikłania – między innymi dlatego, że mają już zazwyczaj jakieś dolegliwości przewlekłe czy niehigieniczny tryb życia prowadzą.

      Ospa u dzieci nie zawsze jest łagodna – u zdrowych potrafi wywołać powikłania zagrażające życiu. Nie ma oczywiście powodów do paniki – każdy sam powinien rozważyć wszystkie „za” i „przeciw” oraz podjąć decyzję co do szczepienia malucha. W przeciwieństwie do szczepień obowiązkowych – mamy wtedy przynajmniej świadomość, że decyzja była nasza i że zrobiliśmy dobrze :-)

      Pozdrawiam – i tych „za”, i „przeciw”.

      • Może i Yeti ale jednak się zdarza…moja 3 letnia córcia w tamtym roku chorowała na półpasiec (oczywiście nie przechodząc wcześniej ospy!! i co najgorsze półpasiec rozwinął się na buzi….miała skaleczenie od zderzenia małego z choinką i w tym miejscu rozwinęła się ta paskudna choroba……w sumie już 1,5 roku po a ślad dopiero zanika choć była bardzo grzeczna i nie drapała…..naprawdę wszystko może się zdarzyć…..

  4. Mój mały w wieku 1,5 roku zachorował na ospę, pierwsze objawy tak jak przy infekcji, przeziębieniu, ale gorączkę miał w okolicach 38C, ale on ogólnie nie gorączkuje. Przy ospie stosuje się Heviran, który hamuje rozwój wirusów (w tym również opryszcki i półpaśca). Lek podaje się wg wskazań lekarza i wg fazy rozwoju choroby. Jeżli np. ktoś z rodziny nie chorował, a nie chce uczestniczyć w imprezie „ospa party” ;) może jako osoba bezpośrednio narażona na zakażenie zapodać sobie dwakę tego leku, aby uniknąć choroby (może ale wcale nie musi, zależy od organizmu). Syn brał Heviran a krosteczki smarowaliśmy Pudrodermem, i 2-3 razy do kąpieli lekarz zalecił wsypać kilka kryształków nadmanganianu potasu, aby osuszyć wypryski. Ogólnie obeszło się bez większych problemów, 3 tygodnie w domku i uważać po chorobie ponieważ organizm jest osłabiony, więc obchodzimy się delikatnie. Czym mniejsze dziecię tym lepiej przechodzi ospę, przynajmniej tak mówią…..panom w wieku dojrzałym serdecznie współczuje, bo to już nie przelewki :/

    • Ja ospę przeszłam jako dziecko i to podobno 2 razy (na pewno nie było to kwestią mylnej diagnozy ospa i różyczka, bo różyczkę przeszłam troszkę później, czyli odporność po przechorowaniu, lub szczepieniu jest dyskusyjna). Siostra (sporo młodsza) miała okazję zarazić sie od dziecka sąsiadów (zapomniała klucza od domu jako nastolatka i u nich schroniła się na 2 godziny, a nazajutrz mama dziecka przyszła poinformować, że córeczka zachorowała i jej głupio, ale przecież nie jej wina), ale za 2,5 tygodnia nasz brat miał ślub, więc choroba całkowicie nie wchodziła w grę. I poszła do lekarza, dał jej końskie dawki Heviranu i nie zachorowała.

  5. ja miałam 8 słownie osiem bąbli na całym ciele z czego jeden na stopie co paskudnie bolało, natomiast tych 8 bąbli zaraziło moją mamę na tylę skutecznie, że: wypadły jej włosy, ponieważ głowa była jednym wielkim bąblem, nie mogła jeść bo bąble miała w ustach, nie mogła zrobić siku, ponieważ…. do tego gorączka 40 stopni przez 10 dni.

    ja złapałam też półpaśca od zuchów chorujących na ospę, który z ospą ma sporo wspólnego i umierałam przez 2 tygodnie. Te 2 tygodnie mam wycięte z życiorysu – nic nie pamiętam… i właśnie ze względu na półpaśca ospa part są durne…

  6. z tego co wiem, gdy w dzieciństwie miało się ospę, to wirus ten może uaktywnić się w sprzyjających warunkach w wieku dojrzałym i objawić się właśnie półpaścem ( może jestem w błędzie). Moja koleżanka (po ospie w dzieciństwie) „dostała” półpaścca – miesiąc na l4. Aspiryny i innych środków zawierające kwas acetylosalicylowy nie powinno podawać się dzieciom poniżej 12. roku życia. Ja pamiętam,że mama dawała mi polopirynę s przy zbiciu gorączki (nie było wtedy nic innego) – ospę przechodziłam w wieku 7 lat i miałam bardzo wysoką temp. ( 40 stopni). Moje starsze dziecko przyniosło ospę ze żłobka – miało 2 lata i 4 miesiące. Na szczęście lekko ją przeszło (temp. max niewiele powyżej 38 stopni, żadnego składu po wysypce nie ma, bo smarowałam go co rusz pudrodermem czy czymś takim). Na ospaparty nie posłałabym córki, ale wolałabym,żeby przeszła ospę wcześniej niż później.

  7. Z tym półpaścem się zgadza – przechorowanie ospy w dzieciństwie może wywołać zachorowanie na półpasiec w wieku dorosłym. U mnie ospa była dwa lata temu – starsza córka przyniosła z przedszkola, chwilę po niej zachorował jej brat. Lekarz zalecał nam smarowanie gencjaną i kąpiele w nadmanganianie potasu. Odradzał smarowanie papkami typu Pudroderm, jako że jego zdaniem utrudniają dopływ powietrza do krostki i tym samym jej gojenie, a brak dostępu powietrza ułatwia namnażanie się bakterii.
    Dzieci przeszły ospę łagodnie, obyło się nawet bez gorączki. ślad został jeden – na nodze :)

  8. No to ładnie mnie nastraszyłaś…Ospy nie przechodziłam, zblizam się do 30-tki, w ciązy w dodatku :-( Aaa, ja juz po śniadanku Krusz, ale ze względu na zdjęcie, notka faktycznie powinna być opisana- „nie dla wrazliwców” :-)

  9. Moja córka co roku w przedszkolu była narażona na złapanie ospy od innych dzieci a mimo to nigdy jej nie złapała, toteż pediatra polecił nam szczepionkę, gdyż kiedyś będzie kobietą, być może ciężarną i właśnie wtedy może zachorować. Zapłaciłam 130zł i jestem spokojna, po 20 latach można dać przypominającą. Synka nie szczepię ma 2 latka więc jest szansa że jeszcze zdąży przechorować.

    • po 20 latach to nie jest żadna przypominająca…. po jakiś max 10 latach ewentualny poziom szczepienia jest równy zero.

  10. Przede wszystkim już po roku jest dawka przypominająca szczepionki- mój syn obydwie dostał za darmo z końcem roku w ramach „czyszczenia magazynów” w sanepidzie. Prawdę mówiąc wcale nie jestem przekonana do tej szczepionki, dałam się z pędu namówić pediatrze.
    Ja wiatrówkę przechodziłam w wieku 9 lat i poza swędzeniem nie wspominam jej najgorzej. Ale ja i świnkę, i różyczkę przechodziłam łagodnie.
    Co do półpaśca to mam w rodzinie osobę po 55 roku życia, która przez kilka miesięcy zeszłego roku nie mogła się cholerstwa pozbyć, leki działały średnio, a ból był mocno uciążliwy.

      • Ja bym uważała z przesadna wiara w szczepionki, zwłaszcza nowe, te najrewelacyjniejsze według opisów. Są nowe, dalekosiężne skutki uboczne nieznane, bo wszyscy szczepienie nimi maja po kilka, najdalej kilkanaście lat.

  11. wbrew powszechnemu pogladowi na ospe da sie zachorowac drugi raz :) sama przchodzilam ospe dwukrotnie i polpasca po wielu latach a podczas studiow na zajeciach z chorob zakaznych lekarka z ktora mialam zajecia potwierdzila „moja teorie” ze to mozliwe
    co do skutecznosci szczepionek: nie kazda osoba odpowiada na szczepionke wytworzeniem przeciwcial w odpowiedniej ilosci i stad szczepionki moga nie dzialac na kazdego

  12. Mam trójkę młodszego rodzeństwa, brat przyniósł ospę ze szkoły. Najpierw on zachorował, a po tygodniu reszta. W sumie mama smarowała całą czwórkę jakimś maziajstwem, jak zaczynała rano, to kończyła wieczorem, a smarowała każdego 3x dziennie;-) i to dopiero było „ospa-party”;-) kilka lat temu mama złapała półpaśca, nie wyglądało to ciekawie, ale nikt się od niej nie zaraził, a przynajmniej do tej pory nikt z nas nie chorował. Moi znajomi złapali ospę w wieku dorosłym- to była katastrofa…. byli tak wykończeni, ze mieli problem z dojściem do łazienki, tem b.wysoka i wysypka dosłownie wszędzie, coś okropnego:-( Mały na razie poza przeziębieniem na nic nie chorował, ale na „ospa -party” chyba bym go jednak nie wysłała. Szczepić na ospę też raczej nie będę.

    • Podobno, niech mnie ktoś poprawi jeśli bredzę, półpaścem się nie zarażamy. Osoby, które dostają półpaśca, tak reagują na kontakt z ospą. Ich własny wirus, przyczajony w organizmie po przechorowanej ospie, tak reaguje w sprzyjających okolicznościach.

      • Ipiranga masz rację po części, półpaścem nie można się zarazić! Pojawia się on w momentach osłabienia organizmu, bo wtedy aktywuje się uśpiony wirus. Za to można zarazić się ospą od osoby chorej na półpaśca. Jeżeli coś zamieszałam, proszę o poprawienie.
        Ja doświadczenia z ospą nie mam, bo Karolina nie chorowała, a sama chorowałam we wczesnym dzieciństwie i nic nie pamiętam! :-)

  13. Ospa dopadła mnie, gdy miałam 27 lat. Wysoka gorączka, potworne osłabienie i parę krostek, głównie na tułowiu, za to chyba cała masa w pochwie (ała). Jedna jedyna pamiątka w postaci jasnej kropki na ramieniu. Za to mój ówczesny chłopak – masakra, dokładnie jak pan ze zdjęcia. Miał nawet wykwit na gałce ocznej i skierowanie do szpitala okulistycznego. Mentolowy puder w płynie może i blokował dostęp powietrza, ale naprawdę łagodził świąd. Na blizny polecano nam maść Cepan.
    Mam nadzieję, że młoda przechoruje wiatrówkę łagodnie, bez powikłań i w stosownym wieku.

  14. Ja przeszłam w wieku 6 lat. Przyniosłam z przedszkola. Przeszłam delikatnie z tym ze została mi blizna jedna malutka za policzkiem. Nieistotna jak dla mnie. Nie widzi mi się w sumie zachorowanie przez moje dziecko powyżej 10 r.ż. Nie oto chodzi mi jednak żeby się zarazić. Ale jak już to będę się cieszyć.

  15. kiedys w podstawówce była u nas epidemia ospy i ja jakos nie zachorowałam, za to ze 2 lata później mój własny brat przywlókł dziadostwo z przedszkola i wtedy już taryfy ulgowej nie miałam: byłam cała w tych cholernych krostach, a on zadowolony miał może z 10sztuk… dodatkowo za każdym razem lekarka stwiedzała, że krosty dalej sa świeże, tylko dlatego, że macała mi pieprzyk na czole (a tez był pomalowany na fioletowo), więc w domu siedziałam chyba z miesiąc.
    nie tak dawno temu w przedszkolu, gdzie pracowałam znów była ospa, ale mnie ominęło, tzn wirus sie nie uaktywnił w postaci półpaśca. na szczęście.
    moja córka od września idzie do przedszkola i zobaczymy, co bedzie. wolałabym, żeby przeszła tę chorobę wczesniej niż później, ale na ospa party z nią nie pójdę.

  16. Ja zachorowalam jako dorosła baba i muszę przyznać, że nigdy wcześniej, ani nigdy później nie czułam się równie fatalnie. Pech chciał, że musiałam wtedy doglądać robót ogrodzeniowych, bo wiadomo jak to jest z tzw fachowcami. No i paradowałam w szlafroku cała zapudrowana. Jak się człek źle czuje, to mu nie w głowie zastanawianie, jak wygląda. Ale ja nie o tym chciałam. Otóż zrobiłam eksperyment i przekłułam wielkie bąble z „tą substancją”, które miałam obok pępka i na szyi, żeby sprawdzic, czy będzie blizna. No i okazało się, że akurat tam blizna się nie zrobiła, wygoilo się pięknie, szybciutko, w przeciwieństwie do innych miejsc, traktowanych jak każą „bezdotykowo”. Brałam Heviran i nie miałam strasznego wysypu. Strach pomyślec, jak bym się bez heviranu czuła.

  17. Doskonałym domowym sposobem na walkę z krostami jest delikatne przykładanie wacika nasączonego rozpuszczoną w wodzie sodą oczyszczoną. Krostki wysychają błyskawicznie. Wiem, bo sama byłam poddana tej metodzie : na twarzy mama przecierała mnie kilkanaście razy dziennie i już mi krostki odpadały kiedy na brzuchu nietknięte sodą wodniste bąble miały się w najlepsze.
    Moje dzieci jeszcze tego nie przywlokły ale to chyba dlatego że tuż przed epidemią ospy w przedszkolu synek przechodził zapalenie oskrzeli i nie było go w bezpośrednim zasięgu choroby. I wrócił do przedszkola jak połowa dzieci siedziała już „na chorobowym” w domu. Na ospaparty się nie wybierzemy.
    I jeszcze wrócę do wątku osobistego: wysypało mnie w 4 klasie podstawówki 4 dni przed wycieczką do Poznania i wyobraźcie sobie, że lekarz pozwolił mi pojechać! (fakt, moja mama też jechała jako opiekun dodatkowy i było to w czerwcu, ale jednak!) za to mam „śliczne” zdjęcia na pamiątkę z wycieczki ;))

    • Oooo, a w jakich proporcjach miesza się wodę i sodę? Mam nadzieję, że dziecko się w przedszkolu nie zarazi, ale nadzieję to sobie mogę mieć…

      • łyżeczka sody na pół szklanki wody, woda może być przegotowana i ciepława – jedna szklanka może stać cały dzień albo i dwa.

  18. nie chorowałam na ospę. ze wszystkich chorób zakźnych tylko na różyczkę.
    Miałam kontakt z ospą – mam nadzieję, że wytworzyłam przeciwciała, bo jak Janek (14 m-cy) przywlecze to może być ciekawie…rozważam szczepienie synka, bo po przebytym rota 6 miesięcy temu drastyczny spadek odporności wykańcza nas skutecznie…co chwile infekcje, antybiotyki etc
    a szczepionkę na katar ;-) podałabym pierwsza! nie ma nic bardziej upierdliwego jak katar w dziecięcia, który się ciągnie przez 2 tyg…scenty dantejskie przy odciąganiu, zakrapianiu, inhalowaniu…na myśl o krostach, smarowaniu etc dostaję dreszczy…

  19. Ty moze uprzedzaj ze beda takie zdjecia czy cos… 0_o
    A wogole, to nie wiem o nadmanganianie potasu, ale zwyklych kapieli sugerowalabym unikac. A nikt mi o tym nie powiedzial. Na ospe zachorowalam jak mialam latek 15, tuz przed bierzmowaniem i pierwsza rzecza jaka zrobilam po powrocie od doktora byla kapiel. A w ten sposob sie paskudztwo roznosi w „najciemniejsze i najbardziej odlegle zakamarki”, wlacznie z wnetrzem ucha, nosa i innymi tym podobnymi :( No i jesli czyjes dziecko ma posciel z kory (jesli ktos jeszcze wogole ma takie posciele) to tez odradzam – strasznie rozdrapuje pecherzyki.

  20. @Dori
    nadmanganian potasu działa wysuszająco na krostki, oczywiście kilka kryształków,aby woda była lekko różowa. Jakoś nie wyobrażam sobie nie kąpać dziecka przez 3 tyg choroby…

    • Ola co innego myc/obmywac/podmywac, a co innego napuszczac wanne wody i pakowac w to cale dziecko. To chyba oczywiste ze higiena jest wazna, ale np. u nas bardzo odradza sie codzienne kapanie dziecka. Polozne i pediatrzy zalecaja raz w tygodniu, maximum dwa. Mozliwe ze skorzystam z nadmanganianu, jak zajdzie taka potrzeba, dobrze wiedziec ze taka metoda istnieje i oczywiscie kazda rada jest cenna. Dlatego ja napisalam ze zwykla kapiel przynosi tymczasowoa ulge, ale na dluzsza mete nie polecam bo tylko pogorszy sytuacje.

  21. Ja również na ospę zachorowałam dopiero jako dorosła osoba a moja wówczas 8 miesięczna córcia nie:) – albo przeszła bezobjawowo :) Tego samego dnia kiedy dostałam wysypkę, poszłam do lekarz i dostałam Heviran, który zadziałał bardzo skutecznie, nie było gorączki, krosty tylko w jednym rzucie, generalnie nie najgorzej. Pana na zdjęciu juz oglądałam, przy okazji przechodzenia, miło że nie skończyło się tak jak u niego. Ale odczucia po obejrzeniu zdjęć i wizji tego co może cie czekać (albo o zgrozo, spotkać twoje dziecko) -niezapomniane. Co do kąpeli to z tego co pamiętam, to lekarz zalecił tylko prysznice kończące się oblewaniem sie wodą z nadmanganianem.

  22. Moje chłopaki chorowały w wieku 4 i 2 lat. Jeden po drugim. Polecam pudroderm, ale bardzo brudzi pościel i ma silny, mentolowy zapach. Chłopcy nie mogli go znieść na twarzy, łzawili – tam stosowałam gencjanę czyli byli w fioletowo-białe ciapki ;P
    Ja jednak wolę by, pod dobrą opieką, dziecko łagodniej chorowało niż żeby potem jako nastolatek czy dorosły trudniej przechodził.

  23. Moja pediatra zaleca szczepienie p.ospie, mowi, że dzieci nie chorują lub bardzo łagodnie ją przechodzą, koszt jednej dawki u mnie to 200 zł, dawki są dwie w odstępie 6 tyg. Nie stać mnie. Przekonuje mnie, że nigdy nie wiadomo, jakie skutki przyniesie szczepienie za x lat, również nie wiadomo, jakie skutki przyniesie przechorowanie ospy przez dziecko. Tak wiele z nas chorowało bez powikłań. Dodam, że szczepionka jest bezpłatna dla dzieci żłobkowych.

  24. Na ospe nie chorowalam. Za to przechodzila ja moja siostra. Jaz byla moja panika, gdy dzien po ujrzeniu dwoch kresek na tescie, okazalo sie, ze moja starsza corke wysypalo i ze jest to ospa… Za rada lekarki zrobilam badania na przeciwciala. I co? Okazalo sie, ze przeciwciala sa :) A ja ani goraczki, ani zlego sampoczucia, ani jednej krosty nie mialam! Pamietam dokladnie, bo siostra byla zssypana i fioletowa a mnie te „atrakcje” ominely. Tak wiec moze byc ospa bezobjawowa. A ja mialam wizje uszkodzonego plodu…

  25. byłam dzisiaj z córką na bilansie 2-latka i dowiedziałam się,że dzieci uczęszczające do żłobków mają bezpłatne szczepienie przeciwko ospie wietrznej. Nie wiem czy to akcja ogólnopolska czy lokalna (we Wrocławiu).

  26. Ja zaszczepiłam Córę na kilka dni przed ukończeniem przez Nią dziewiątego miesiąca życia (szczepienie dopuszczalne jest od dziewiątego miesiąca, a nie od roku i dodatkowo – można dość skutecznie szczepić nieodpornych do 3 dni od kontaktu z chorym), ale musiałam się o tych parę – dokładnie 2 – dni trochę wykłócić z Panią Doktor. Twierdziła, że szczepienie wcześniej na pewno nie zaszkodzi, ale może słabiej uodpornić Małą. Namawiała, by szczepić łącznie z MMR-em, bo wtedy jest to rzekomo najskuteczniejsze.

    Szczepienie zniosła GENIALNIE – zero powikłań, temperatury, gorączki. Nawet nie płakała przy ukłuciu.

    A żeby było zabawniej… Kilka dni po szczepieniu Córka miała dłuuugi kontakt z Dzieckiem „na dzień przed”. „Wysypem” oczywiście. Efekt był taki, że z kilkunaściorga dzieci w zbliżonym do niej wieku nie zachorowało troje – szczepionych. Jedno szczepione zachorowało – bez gorączki, kilka kropek. Mojej też się upiekło – ospy ani widu, ani słychu :-) Gdybym za radą Lekarki poczekała, miałabym w domu niemowlaka z ospą. A jak w tym wieku pilnować, by nie drapała??? Zresztą powikłań też ponoć najwięcej u niemowląt, a znajoma Lekarka ze szpitala zakaźnego opowiadała mi parę razy o dzieciakach z zapaleniem mózgu, czy mięśnia sercowego, z którymi się spotkała. Je dziękuję za takie atrakcje.

    Ze szczepienia jestem baaardzo zadowolona. I nie należę – coby było jasne – do „pro na wszystko”. Nie szczepiłam na rota, bo nie uważam go za chorobę ciężką, a jedynie – upierdliwą. Zaszczepiłam za to na pneumo- i meningokoki, ospę, żółtaczkę typu A. Pozdrawiam.

  27. Aha! Dla Żłobkowiczów do lat trzech szczepienie jest darmowe, na podstawie zaświadczenia o uczęszczaniu do żłobasa.

  28. mam 26 lat, i właśni przechodzę ospę, w wieku dziecięcym niestty się ni zaraziłam, choć rodzony brat miał. Ból i swędzenie jest potworne, nikomu nie życzę. Pudroderm trochę pomaga, i picie wapna.

  29. „Jakby się uprzeć, to każdy, kto tego jeszcze nie przechodził” Czuję się dotknięta. 19 lat i właśnie się dowiedziałam, że te bąble to jednak nie poparzenie słoneczne…
    Twarz mi umiera, brzuch mi umiera i te właśnie „ała” – szczerze, to najchętnie wepchnęłabym sobie ‚tam’ całą tubkę czegoś łagodzącego… :(

  30. Mam 28 lat i dzisiaj mnie wysypalo dwa tygodnie dokladnie po tym jak moja corka miala pierwszy wysyp.goraczke mialam przez dwa dni.wysypana jestem cala.