Krem Bebe – nie wszystko złoto, co niemieckie

1
5148

baner

Nie wszystko złoto, co się świeci, nie wszystko dobre, co niemieckie. Aż dziwnie to brzmi, co nie? A tak, bywa, że niemiecka jakość nie powala na kolana. Zaskakujące, ale tak jest. Przekonała się o tym lilijka3. Wypróbowała krem pielęgnacyjny Bebe i czym prędzej spieszy wam do nieść co to za wynalazek.

.

„Krem Bebe zakupiony w Niemczech dostałam w prezencie dla małej. Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, więc po skończeniu Bambino zaczęłam go używać.

Jest bardzo tłusty, ciężki, ciężko się rozsmarowuje, jeszcze ciężej wchłania w delikatną skórę dziecka, zapach jest bardzo intensywny.

Z pozytywów jakie zauważyłam, opakowanie metalowe idealnie koi chęć gryzienia przez moje dziecko :). A tak na poważnie to dobrze nawilża, jest wydajny, no i ten skład bez sztucznych barwników i konserwantów. Można go używać od pierwszych dni życia dziecka. Opakowanie jest dość duże, dobrze się otwiera oraz nabiera palcami. Takie klasyczne jak w Niveii, Bambino itp.” Wyprodukowano dla J&J. Oceniam na 3, to tak sprawiedliwie wg mnie.”

Podsumowanie:

Producent: wyprodukowano dla J&J

Nazwa: Bebe Zartpflege

Ocena w skali 1 do 6 – 3

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here