Rozwój dziecka w dwudziestym drugim miesiącu życia

Rozwój dziecka w dwudziestym drugim miesiącu życia

9 1152

Właśnie to mamy za sobą, bo bliźniaczki wczoraj oficjalnie rozpoczęły 23. miesiąc życia. Serwuję więc zupełnie świeże jak ciepłe bułeczki doniesienia z linii frontu i nie ma zagrożenia, że przedwczesna demencja starcza zafunduje mi niepamięci cud.

Poradnik* mówi, że pod koniec 22. miesiąca dziecko POWINNO umieć:

  • używać sześciu słów
  • wchodzić po schodach

To plan minimum. W dziedzinie słownictwa galopująco wybiegamy do przodu, bo dziewczynom ostrą pracę u podstaw zapodała starsza siostra, natomiast w chodzeniu po schodach radzimy sobie czasem w sposób urągający honorowi homo sapiens. Rzecz jasna „ja siama, ja siama” i spróbuj wyciągnąć pomocną dłoń – zostanie wzgardliwie odtrącona.

Osobniki, które noszą ksywę „Speedy”, pod koniec 22. miesiąca MOGĄ:

  • budować wieżę z 4 klocków,
  • wykonywać dwustopniowe polecenia bez pomocy gestów
Osobniki szczególnie wyrywne MOGĄ poszczycić się:
  • budowaniem wieży z 6 klocków
  • rozpoznawaniem i wskazywaniem palcem 4 obrazków
  • myciem i wycieraniem rąk.
A NAWET:
  • podskakiwaniem

Jesteśmy wyrywni stwierdzam powyższe zapodawszy. No nic. Dwadzieścia dwa miesiące to już jedną nogą dwa lata, a dwulatek wiele rozumie, bardzo wiele. Nawet jeśli nic jeszcze nie mówi, to pamiętajmy, że najpierw pojawia się ZROZUMIENIE, a dopiero potem MOWA. Należy więc uważać, co się mówi w obecności dziecka. I co się robi, ponieważ osobniki w tym wieku wykazują niesamowite chęci naśladowcze.

Styczeń 2010. 22-miesięczna Jadzia i ja. Już wiedziałam, że na zdjęciu jest nas więcej niż dwoje, ale nie wiedziałam jeszcze, że czworo ;)

Nie mogłam sobie darować – moje przeszczęśliwe bydlę przed strzyżeniem.

Kiedy junior ma niecałe dwa, rodzice odkrywają, że przestrzeń mieszkalna nagle stała się dla nich nieco za mała i żeby przedsięwziąć pewne czyny, przy których nieoczekiwana widownia nie jest pożądana, muszą sięgnąć po dodatkowe zabezpieczenia. I nie chodzi o gumki, tylko o drzwi.

O nie, nie ma lekko. Jedną z sytuacji, kiedy człowiek czuje tak dogłębnie, że jest rodzicem, jest ta, że odkrywa, że baraszkowanie może się odbywać w godzinach ściśle określonych. Oraz przy zaistnieniu odpowiednich okoliczności przyrody. Ech, to se ne wrati, te czasy, kiedy nachodziła nas ochota i siup, wyskakiwaliśmy z szatek, co nie? I człowiekowi zwisało, gdzie się akurat znajdował, wystarczyło, że stwierdził, że we własnych czterech kątach. Teraz człowiek musi najpierw upewnić się, że potomek został nakarmiony i ostatecznie kimnął. Dobrze będzie, jeśli zadba o zamknięcie drzwi.

Dwuletnia progenitura uskutecznia nocne wędrówki i jest mistrzem w bezszelestnym skradaniu się, a następnie ujawnianiu swej obecności w najmniej oczekiwanym momencie.

Nam może wydać się to po prostu głupią sytuacją, którą być może będziemy wspominać w towarzyskich pogaduszkach, ale nie dla dziecka. Młode nie rozumie, co to jest i na czym polega seks i wygibasy rodzicielskie odbiera jako agresję. Jeśli przylazło nieoczekiwanie i nakryło nas in flagranti, to po prostu bez zbędnych wrzasków i nagłego wyskakiwania z pościeli należy coś narzucić na grzbiet i spokojnie odprowadzić młode do łóżeczka. Ważne, żeby nie dać dziecku odczuć, że zrobiło coś złego, bo nie zrobiło. I niech nie czuje się winne.

Głupia sprawa, ale bycie mimowolnym świadkiem seksu dorosłych może niekorzystnie odbić się na późniejszym rozwoju dziecka. Dlatego staraj się, człowieku, tak zadbać o okoliczności przyrody, żeby wykluczyć ryzyko nieoczekiwanej wizyty potomstwa, kiedy ty akurat sprawdzasz w praktyce teorię zaczerpniętą z Kamasutry.

Niespełna dwuletnie dzieci rozwijają się piorunująco szybko, ale jednocześnie wykazują niezwykłe przywiązanie do rutyny. Codzienna rutyna sprawia, że czują się bezpieczne. Dlatego kiedy my umieramy z nudów i czujemy się przytłoczeni przez codzienny kierat, one otrzymują to, czego potrzebują. O tej samej porze spanie, jedzenie, spacer, te same przewidywalne czynności, te same, znane osoby. My wzdychamy do innowacji, nasze dzieci wprost przeciwnie. Dlatego nie powinno nas dziwić, że nieoczekiwane zmiany planów generują w podopiecznego coś, co można porównać jedynie z rykiem startującego odrzutowca z jednoczesnym zejściem wyżej wspomnianego do parteru (podopiecznego, nie odrzutowca oczywiście, ten drugi niech sobie leci).

Wiek okołodwuletni to również czas, kiedy zaczynamy akcję nocnik. Wyczuwam szóstym zmysłem pojawienie się komciów typu „a ja nocnikuję od 6. miesiąca życia i jest OK”. Daj ci, Boże, zdrowie, rób jak uważasz, zwisa mi to. Rzecz tylko w tym, że około 2. roku życia dzieci stają się ŚWIADOME swoich potrzeb fizjologicznych, tego, że co jakiś czas pojawia się siusiu, a czasem nawet i kupa. Oczywiście czasem oznacza to, że dziecko dumne i blade pozbywszy się własnej pieluchy bawi się jej zawartością (a ty realizujesz się przy garach szczęśliwa, że masz moment spokoju). Około 2. roku życia dzieci zaczynają same zgłaszać finalizację wędrówki jedzenia przez układ pokarmowy i przychodzą z żądaniem, żeby im rodzic zmienił pieluchę. I znów wiem, że ten i ów powie „a mój to od 4. miesiąca życia zgłaszał, a ja świetnie rozumiałam”. OK, wszystko pojmuję, ale różnica polega na tym, że po pierwsze zgłaszało jękiem a nie słownie, po drugie zgłaszało DYSKOMFORT, a nie fakt, że ZROBIŁO kupę. Rozumiecie różnicę? Jasne, że junior może wcześniej sygnalizować, że mu źle, ale nie zdaje sobie sprawy, że to, co właśnie sprawia, że mu źle, to naturalna konsekwencja zjadanego pokarmu, czyli kupa czy siku.

Jestem więc zwolenniczką nocnikowania wtedy, kiedy dziecko do tego dojrzeje i kiedy otrzymamy sygnały, że tak właśnie jest. Jednocześnie jestem przeciwniczką zbyt szybkiego wyskakiwania z pieluch ze względu również na kręgosłup młodego obywatela. Sadzanie na nocniku dzieci, które dopiero co opanowały sztukę samodzielnego siedzenia szkodzi ich kręgosłupom.  Howgh. A ty rób, jak uważasz.

Dla chętnych podaję namiary na moje pierworodne boje nocnikowe (bo bliźniacze jeszcze przede mną): Od kiedy na nocnik? Jak przyuczać do nocnika – triki i chwyty.

Coś jeszcze? No cóż, ponieważ mamy okres wakacyjny (kto ma, ten ma, ekhm), to wkrótce trochę o podróżowaniu z dzieckiem różnymi środkami transportu z akcentem na samochód. A akcent taki właśnie, bo dostałam do testów nawigację TomTom. O taką: TomTom Via 120 Europa. I wkrótce też konkurs z podróżowaniem związany. A nagrodą w konkursie będzie… albo nie zdradzę :)

*Pisząc notkę korzystałam z książki „Drugi i trzeci rok życia dziecka”.

9 KOMENTARZE

  1. Wiesz co, ja mam wrażenie, że trochę małe „wymagania” ta książka podaje… Moja córa w marcu, bo wówczas skończyła 22 mce, potrafiła dużo, dużo więcej a rozwija się całkowicie normalnym tempem – tak jak obserwuję z innymi dziećmi. 4 obrazki? No proszę :D taką ilość to dziecko pokazuje z palcem w dupsku wiele miesięcy wcześniej (nie jakieś hiperpędzące, nie, podkreślam). Podskakiwanie też wcześniej opanowuje kojarzę…?
    Agu miała 22mce gdy zostałą odpieluchowana, w ciągu tygodnia się udało. I też uważam, że wcześniejsze usilne nocnikowanie jest śmieszne ;)

    Za to zero przywiązania do rutyny czy do jakiejś konkretnej przytulanki, nie, nic z tych rzeczy.

    • Te wytyczne specjalnie są robione na zasadzie, że jeśli dziecko nie spełnia czegoś z planu minimum, to masz prawo się zaniepokoić. Jasne, że ogromna większość wychodzi ponad. Tylko że plan minimum dziecko opanować na danym etapie POWINNO. Natomiast pozostałe rzeczy opanować MOŻE, ale nie rwiemy włosów z głosy, jeśli nie opanowało.
      Jeśli więc nie chodzi po skończeniu 18. miesięcy, to jest to przesłanka, by udać się do ortopedy, jeśli kompletnie nic nie mówi w wieku 2 lat, to należałoby bliżej zainteresować się słuchem. Jasne, że wszystko może być OK, ale sprawdzić trzeba :)

  2. Ja korzystam z innej książki-wczesna interwencja terapeutyczna, no i akurat sięgnęłam wczoraj żeby zobaczyć co tam piszą i jak się to ma do mojego 25 miesięczniaka….
    Dzieci rozwijają się indywiduwalnie-to moja pierwsza i ostatnia myśl:)
    Bo mój np po schodach wejdzie-jak się wczepi w barierkę bo sam nie da rady nawet na krawężnik-no chyba,że pozycja na czworakach dozwolona i podskakiwać też nie umie, i słów mało itd…ale ja tam się nie przejmuję;)

  3. Nie dość, że indywidualnie, to jeszcze zależnie od tego czego ich uczymy albo jakie mają warunki. Moja córa po schodach zaczęła chcieć sama wchodzić mając jakieś… półtora roku? Jak nie mniej. ALE mieszkaliśmy wówczas na 4 piętrze w starym budownictwie, babcia też na 4, młoda miała gdzie ćwiczyć a ja nie bardzo miałam siłę zimą ją wnosić ;) W efekcie teraz (26mcy) zasuwa w górę i w dół samodzielnie, owszem, schodząc daje mi rękę bo tego wymagam, ale wchodzi noga za nogą już od dawna.
    A koleżanka, która od miesiąca mieszka na naszym starym mieszkaniu i ma dziecię niespełna 2letnie wcześniej w bloku z windą mieszkała i teraz w sumie młodzież odkrywa uroki schodów :) Kobieta narzeka, że czas wejścia się jej nieco wydłużył, bo dziecko samo, samo… :D

  4. faktycznie ta książka zapodaje pewnie tylko minimum..ale to wsyztsko zalezy od indywidulanych predyspozycji malucha..
    mój ma w tej chwili już 26 miesiecy co prawda..ale zaczał mówić gdy miał 15 miesiecy..teraz juz sypie zdaniami z rekawa:))
    jesli chodzi o nocnik- to jesteśmy w trakcie nauki..łapie juz o co biega w tym wszytskim ale od nocnika woli ubikację:))
    po schodach tez sam wychodzi:) a ja z drżącym sercem za nim..bo wciąż się boję ze gdzies sie potknie i upadnie:))

  5. Ja nie powiem że dziecko rozumie mając 6 miesięcy gdy sadzasz na nocnik, ja sadzałam z oszczędności :P Ale jak miała półtora roku to chodziła bez pieluch, robiła na toaletę i nie potrzebowała pampersa nawet w nocy bo się budziła i wołała ee. Niestety nie zawsze udawało jej się utrzymać to ee i bywało zalanie ale jestem za wczesnym odpieluchowaniem. Mam teraz drugą córkę i ma 8 miesięcy i woła na nocnik eee lub aaa (ogółem mówi dużo więcej) i nawet jak nie woła to sie bardzo denerwuje, wierci i płacze jak jej nie posadzę. Ostatnio trwało to 30min zanim ogarnęłam o co jej chodzi! Zawsze po takiej „akcji” jest niespodzianka w nocniku i jaka radocha! I powiem że zmieniam 3 pampersy dziennie (liczę z tym na noc) i to prawie suche bo większość idzie w kanalizę :P

  6. Zgadzam się Krusz. Niestety mamy przy 1 dziecku myślą że to mowa i rozumie i daje znak, a to nie tak do końca, moja jutro zaczyna 22 m-c życia i od jakiś 3 tyg. świadomie przychodzi pokazuje na krok i mówi Ku (kupa), jeżeli nie powie a ją wyczuje pytam „masz kupę?” to ona „kak ku” wskazując na pampersa. Czasem jak chce jej się siku to zdejmie pampersa i nasika na podłogę, nocnik na razie stoi ale z niego nie korzysta, ale nie cisnę, już raz popełniłam błąd sadzając małą na nocniku w 9 m-cu życia…i po roku już uczeniem a na 1,5 wymaganiem…no bo jak to 1,5 roku ma a nie robi na nocnik, i tak sobie zrobiłam, że nocnik był wróg nr płakała na jego widok rzucała a efektu porządanego zero…i tak trwaliśmy i podejrzewam przez to dopiero 2,5 roku miała jak zaczęła :( ale za to w 3 tyg opanowała siku do perfekcji również z bielizną (bo na początku myślała że majtki to pampers i lała) kupę i na dworku wołanie, został tylko na noc. A druga panna bez nacisku sama zaczęła syg. kupę, a lekki postęp w tym że jak chce ściąga pampersa, siada na nocnik czy to w ubraniu czy bez i przede wszystkim NIE BOI SIĘ GO. :) każdy robi jak uważa ja piszę z własnego doświadczenia, Osobiście znam jedno dziecko które oduczyło się przed 2 rż. A tak to w rodzinie, znajomych czy forumowych kol po 2 rż a nawet przed 3.