Helen Doron Early English i… KONKURS!

50
7771

No nie może być inaczej! Czas bez konkursu to czas stjuracony, zwłaszcza że nagrody naprawdę przyzwoite. Zanim jednak przejdziemy do wisienki na torcie, powiemy sobie trochę o metodzie nauczania języka angielskiego dla dzieci, jaką wypracowała Helen Doron i z tąże właśnie wisienką ją połączymy.

Nie wierzę, że są takie osoby w Polsce, które o metodzie Helen Doron nie słyszały. Obiło się o uszy każdemu, pytanie, czy ogarniamy też nieco więcej niż jedno zasłyszenie. Ciekawe jest to, że Brytyjka Helen Doron oparła swoją metodę nauczania języka na metodzie Japończyka Suzuki. Z tym że on uczył… gry na skrzypcach. Punkt wyjścia jednak był ten sam, chodziło o to, że dzieci przyswajają wiedzę i umiejętności w sobie tylko właściwy sposób, intuicyjnie (z tego niestety się wyrasta, ech…). Żeby więc skutecznie nauczać, czy to języka, czy to gry na instrumencie, trzeba zejść do poziomu dziecka i zacząć nadawać na jego częstotliwości. Rzecz w tym, żeby nauka była tak naturalna, jak naturalne jest dla dziecka uczenie się języka swoich własnych rodziców, a przecież wiemy, że junior zaczyna od zera i odwala gigantyczny kawał roboty. Bo my, dorośli, poznajemy języki obce, bazując na naszym rodzimym. Dziecko nie ma na czym bazować, bazę musi sobie stworzyć samo. Buduje ją otaczając się bodźcami i odkrywając właściwe znaczenia. I dokładnie o to chodzi. O nauczanie tak intuicyjne, jak za pierwszym razem. To wszystko jest zapewne znacznie bardziej skomplikowane, niż mój mocno uproszczony opis, ale mam nadzieję, że właściwie przybliżyłam zagadnienie.

HDEE_rgb

W Polsce szkoły Helen Doron Early English zaczęły powstawać 15 lat temu. Prekursorką była Joanna Cesarz-Zbroszczyk. Szanse dawano jej marne, ale kobita postawiła na swoim i obecnie w ponad 200 placówkach uczy się ponad 27 tysięcy dzieci. Potężne dzieło, przyznać trzeba szczerze. Skoro rozwinęło się tak imponująco, to znaczy, że sama metoda przynosi efekty. Ciekawe jest to, że metoda sprawdza się nawet podczas nauki dzieci naprawdę małych, takich, które dopiero co opanowały mowę swoich własnych przodków, a nawet u tych, które tej mowy dopiero się uczą

No i teraz pomału do tej wisienki idziemy. Ponieważ w tym roku świętujemy piętnastolecie istnienia w Polsce HDEE (i sama Helen ma się z tej okazji pojawić na uroczystości), to w ramach działań promujących, informacyjnych i po prostu mówiących, że, kurczę, fajnie nam to wyszło i dalej prężnie idziemy naprzód, na Dzieciowo mi! mam zaszczyt ogłosić konkurs.

Co można wygrać? Vouchery do Merlina (merlin.pl) o wartości 300 zł, 200 zł i 100 zł, które można wydać na książki, zabawki czy co tam zechcecie. Fundatorem nagród jest Helen Doron Early English.

Co trzeba zrobić, żeby zgarnąć nagrody? Dwie rzeczy proste jak ogon węża. Po pierwsze polubić na Facebooku stronę Helen Doron Early English. Wchodzimy, klikamy „Lubię to” i wszystko. Bułka z masłem.

Drugie zadanie wymaga większego zaangażowania. W komentarzu pod tą notką należy odpowiedzieć – a odpowiedź powinna zawierać NIE WIĘCEJ niż 10 zdań – na pytanie konkursowe:

„Jak wczesna nauka języka angielskiego może wpłynąć na rozwój Twojego dziecka?”

Ile mamy czasu? Konkurs zaczyna się od dzisiaj, czyli od 11.02.2013 i trwa 2 tygodnie, do 24.02.2013 do północy. Potem budka się zamyka, paluszki przytyka.

Ile osób wygrywa? Trzy. Pierwsze miejsce – voucher o wartości 300 zł, drugie – o wartości 200 zł i trzecie – o wartości 100 zł.

Kto wybierze zwycięzców? Przedstawiciele Helen Doron Early English (la, la, lalilą, nie ja tym razem).

Ze wskazanymi osobami skontaktuję się ja i zrobię to via e-mail, dlatego przy zamieszczaniu komentarza w miejscu przeznaczonym na adres e-mail, lepiej podać e-mail rzeczywiście istniejący 😉

Więcej informacji znajdziecie w regulaminie, który można sobie poczytać, klikając tutaj.

Dwa tygodnie to sporo czasu, szansę więc ma każdy który przypadkiem, zrządzeniem losu czy z premedytacją wejdzie na Dzieciowo mi! i zapragnie wygrać. Będę się jeszcze przypominać. Pozostaje więc tylko ruszyć z kopyta. Do boju, orły, do boju 🙂

50 KOMENTARZE

  1. No to będzie epopeja 😉

    Przede wszystkim, dzieci przyswajają języki obce znacznie szybciej i łatwiej niż dorośli, nie przenoszą nawyków wymowy (bo nie mają ich tak silnie utrwalonych), dzięki czemu są w stanie opanować wymowę nawet na poziome native speakera (oczywiście o ile nauczyciel nie skrewi w tym obszarze). Nauka języka wpływa też pozytywnie na rozwój ogólny (w tym zdolności poznawcze), psychiczny (wyobraźnia, pamięć), inteligencję. Najnowsze badania wskazały też, że małe dzieci, w odróżnieniu od dorosłych, nie muszą „tworzyć” sztucznie przestrzeni w pamięci dodatkowej dla wiadomości językowych, one po prostu wykorzystują pewne części mózgu zanim nastąpi ustalenie się przewagi jednej z półkul w zakresie dotyczącym mowy. I dlatego uczą się szybciej. Kolejnym fizjologicznym argumentem jest budowa ucha a konkretnie wrażliwość na długości fal, która słabnie wraz z wiekiem, co oznacza mniejsze wyczucie dla fonetyki języka obcego. Nie bez znaczenia jest też kwestia motywacji. Małe dzieci uczą się po prostu chętniej (to uczył np. gimnazjalistów – tak jak ja – ten wie). Małe dzieci mniej boją się popełniać błędy a przy tym mają większą potrzebę komunikacji.

    (Korzystałam m.in. z artykułu Małgorzaty Zbutowicz „Nauka języków obcych w wieku wczesnoszkolnym w świetle badań i eksperymentów”)

  2. Nie mogę się przyzwyczaić, że masz komentarze w disqusie 😉 Na fb lubię profil HDEE jako Daria Ma… (nie chcę całego nazwiska podawać, mogę na maila dać;)

    Jak wczesna nauka języka może wpłynąć na rozwój mojego dziecka?

    Od urodzenia zwracam się do syna to po angielsku, to po niemiecku to po polsku, mówię na przykład: Misiu pośpiewamy? Misiu would you like to sing? itp. Wierzę, że mały móżdżek łatwiej wyłapie zależności wyrazowe, przez co mój syn w wieku szkolnym będzie miał łatwiej, będzie znał już sporo słówek i nie będzie musiał ich zakuwać na pamięć, tak jak ja musiałam. No i na mnie to dobrze wpływa bo trenuję pamięć, sprawdzam co mi zostało z lat nauki i mojego zaawansowanego poziomu. Sądzę też, że poprawna wymowa (nie tylko angielskiego ale i polskiego przede wszystkim) ułatwi małemu mówienie „bez akcentu” w przyszłości, dlatego maluch ma dużo zabawek dwujęzycznych, puszczam mu piosenki po angielsku czy bajki. W wieku poprzedzającym naukę w szkole (pierwsze 7 lat życia) dzieci dużo łatwiej łapią wszystkie wiadomości ze świata, ponieważ ich mózg rośnie i chłonie informacje jak gąbka, warto to wykorzystać. Chcę Misiowi ułatwić start w przyszłość, ale też bez przesady, wszystko póki co jest na zasadzie zabawy i sprawiania przyjemności.

  3. Według mnie nauka sama w sobie wpływa na rozwój człowieka. Co więcej człowieka w każdym wieku. Dlatego też dzieci, i mowa tu już o tych najmniejszych, które codziennie czegoś się uczą tak szybko się rozwijają – fizycznie, ale też intelektualnie. Nie widzę więc przeciwskazań do tego, by u malucha obok nauki picia z kubeczka, robienia „pa-pa”, mówienia „Mama” czy pokazywania gdzie ma nosek nie wprowadzić nauki języka angielskiego.
    Dziadek naszego 10-miesięcznego Syna mieszka w Anglii. Naukę języka na razie zaczeliśmy od tego by Mały, gdy pierwszy raz do niego pojedzie na lotnisku powiedział „Hello Grandpa” 🙂

  4. Wczesna nauka języka obcego stymuluje odpowiednie obszary mózgu dziecka:) Co ewidentnie ułatwia naukę w przyszłych , że tak powiem bardziej opornych na wiedzę latach. Poza tym jest świetną formą rozrywki -my obecnie z moim 2,5 latkiem namiętnie uczymy się kolorów po angielsku -nie,nie to nie ambicje matki wariatki tylko gdzieś usłyszała yellow oraz red i spragniony poszerzać wiedzę:)
    Tak więc jesteśmy rękami i nogami za wczesną nauką stymulowaną zabawą…na pewno pobudzi intelektualnie, wpłynie na rozwój mowy i zachęci do dalszego poznania.
    Ot i tyle mądrości ode mnie:)

  5. Im szybciej, tym lepiej. Malutki dzieciaczek chłonie wszystko jak gąbka 🙂 Oczywiście, byle bez presji, a jedynie w formie zabawy. My mieszkamy w anglojęzycznym kraju, więc głównie stawiam na pielęgnowanie języka polskiego, wiem, że moja 20miesięczna córa angielski złapie w mgnieniu oka – z przedszkola, otoczenia, radia. Już teraz mówi kilka słów (hi, bye, ok), a nigdy jej tego nie uczyliśmy 😉

    agnieszka.pankau@gmail.com

  6. Opowiem z własnego podwórka.

    Los tak chciał, że musieliśmy zrezygnować z wygodnego życia w Polsce i wyjechać na obczyznę. Daleko, do kraju o skrajnie innej kulturze, temperamencie miejscowych, religii, zwyczajach. Nie wyjechaliśmy sami, a z 4 letnim szkrabem, który do tej pory naukę języka w przedszkolu traktował jako zabawę, nigdy obowiązek.

    Gdy już się na obczyźnie znaleźliśmy, okazało się, że nasz 4 letni przedszkolak z dnia na dzień ma stać się uczniem anglojęzycznej szkoły. Jak to? Z zerową znajomością języka? Jak sobie poradzi? Baliśmy się o jego rozwój emocjonalny (przede wszystkim), o kontakty rówieśnicze, które przecież bez języka będą mocno ograniczone, o poradzenie sobie z podawaną w szkole wiedzą itd…

    Pierwszych kilka tygodni było koszmarem, dla nas i dla dziecka. Ryk, trzymanie maminej spódnicy, złe sny…

    Minęło jak ręką odjął po 2-3 tygodniach. Wszystkie nasze obawy okazały się bezpodstwne. Szkrab fantastycznie się rozwija, genialnie radzi sobie wśród rówieśników, bariery językowe wcale nie stanowią problemu, co nie powie to „dopokaże” (nie boi się kompromitacji bo na to jeszcze za wcześnie) Z uwagi na tak wczesną naukę języka, sporo wiedzy przyswaja już po angielsku (liczenie, łączenie liter w wyrazy, nazewnictwo np gatunków zwierząt czy roślin). Minęła go dzięki temu trudność zapamiętywania nazw poszczególnych obiektów , które znałl w języku polskim i przemianowania ich na angielski. Naturalnie przyswaja nową wiedzę w teoretycznie obcym dla siebie języku. Poza tym w szkole, w formie zabaw prowadzone są lekcje języka francuskiego. Łapie w mig. Być może na razie nie rozróżnia, które z wyrażeń wypowiedziane jest po angielsku które po francusku, ale zapamiętuje oba. Wkrótce nauczy się je rozróżniać, a tak wygimnastykowany umysł będzie lepiej chłonąć nowe np. języki.

    Cokolwie by się nie działo tu na obczyźnie, wiem, że kapitał jaki zapewniam teraz mojemu dziecku jest bezcenny. Bez żadnego wysiłku i stresu daję mu coś na co inni muszą pracować latami

  7. Z własnego doświadczenia wiem ze dzieciaczki bardzo szybko się uczą Moja agata ( 2,5) ma w przedszkolu angielski. Kiedy w domu bawimy się ona otwiera książke i mówi teraz dzieciaczki naucymy się kicyn to jest kuchnia a mój brat to bejbi bejbi ( mały ma 4 miesiące ) później robi nam pieczątki dlugopisem na ręce tak jak to robi pani od angielskiego i mówi mami masz smajl 🙂

  8. Dlaczego warto uczyć dzieciarnię języków? Oto najważniejsze według mnie korzyści:
    1.Nauka języków jest dla dzieciaków przede wszystkim okazją do zabawy; wkuwanie słówek nie dla przedszkolaków!
    2.Kolejne zajęcia ćwiczą pamięć i koncentrację.
    3.Może zabrzmi górnolotnie ale uczenie języka uczy również otwartości na inne kultury i tolerancji.
    4.Nowe umiejętności zwiększają wiarę we własne siły i pewność siebie.
    5.Im wcześniej tym lepiej w dzisiejszym zwariowanym świecie; wczesna nauka ułatwia start w szkole.
    6.Lekcje języków mogą utrwalać inne szlachetne i rzadko spotykane cechy:sysytematyczność
    i dyscyplinę.

  9. Jasiowy angielski

    Kochana mamo i tatusiu miły

    W Helen Doron skaczę i śpiewam

    Lekcje są zabawne, by się dzieci nie nudziły

    Jeśli tak wygląda języka nauczanie

    Oświadczam, że od dziś, to mówię z powagą

    Nocuję w Helen Doron i jem tam śniadanie

    Bo angielski chłonę z całą odwagą

    Dziś jeszcze Jaś, lecz kiedyś Jan rodzicom podziękuje

    Za wczesną edukację, która po angielsku w świecie go
    promuje.

  10. Wczesna nauka języka angielskiego ma wszechstronny wpływ na rozwój dziecka. Przede wszystkim ćwiczy pamięć i poszerza horyzonty maluszka, a przy okazji pozwala mu wykształcić efektywne dla siebie strategie uczenia się. Oddziałuje też pozytywnie na rozwój społeczny szkraba: zajęcia w grupie uczą funkcjonowania w szerszej zbiorowości oraz rozwijają umiejętność współpracy. Ponadto z punktu widzenia fizjologii, duża plastyczność organów mowy malca sprawia, iż artykulacja dźwięków, a przez to przyswojenie poprawnej wymowy, akcentu i intonacji, przychodzi mu z łatwością. Dziecko chłonie język obcy w sposób naturalny, równolegle doskonaląc znajomość języka rodzimego. Te procesy przebiegają harmonijnie obok siebie, zapewniając maluchowi pomyślny start w dorosłe życie:-)

  11. Jak wczesna nauka języka angielskiego może wpłynąć na rozwój Twojego dziecka? Odpowiem krótko: pozytywnie!

    Ze swojego doświadczenia wiem, że wczesna nauka języka obcego daje nam dużą przewagę. Moja mama i jej koleżanka postanowiły zorganizować swoim dzieciakom takie mini lekcje angielskiego: śpiewaliśmy piosenki, słuchaliśmy kaset z nagranymi lekcjami, uczyliśmy się kolorów, literek i liczenia po angielsku, na koniec zawsze było rysowanie tego, czego się nauczyliśmy. Wszystko w przyjaznej, domowej atmosferze.

    Gdy poszłam do szkoły, angielskiego może nie umiałam, ale to że można mówić w obcym języku nie było mi już takie obce:P Nie bałam się odezwać a lekcjach, miałam miłe skojarzenia z nauką języka i mnóstwo entuzjazmu – i tak mi zostało do dziś: łatwo i chętnie uczę się języków obcych:) Wystarczyło zaszczepić tego bakcyla w dzieciństwie!

  12. „Jak wczesna nauka języka angielskiego może wpłynąć na rozwój Twojego dziecka?” Odpowiem krótko:

    1. stymuluje

    2. rozwija słownictwo

    3. poszerza możliwości intelektualne

    4. uczy (poprzez zabawę!) dzięki czemu dziecko w szkole szybciej opanowuje materiał

    5. integruje z rówieśnikami

  13. Nauka języka obcego od najmłodszych lat to jedna z najlepszych rzeczy która możemy dać dziecku na start w dzisiejszym świeci w którym mieszają się kultury, języki obyczaje i mamy kontakt z ludźmi z całego świata. Wiadomo że dziecko osłuchuje się z językiem, dużo łatwiej i szybciej zapamiętuje słowa, nauka języka stymuluje jego rozwój, i jest przede wszystkim fajną zabawą. Moja córka uwielbia zajęcia z języków i i to chyba jedne z jej ulubionych zajęć w przedszkolu. Przynosi niezliczone liczby wierszyków piosenek nowych słów uwielbia używać na co dzień tego czego nauczyła się na jęz. ang i francuskim.
    Ale nauka języka ma jeszcze jeden niezaprzeczalny plus: ośmiela i otwiera dziecko na świat i innych, buduje pewność siebie. Przykład? Jako że mieszkamy w Krakowie mamy do czynienia na co dzień z ludźmi ze świata, mówiących w obcym języku a moja córka lat4 niejednokrotnie słysząc obcy język w publicznym miejscu spontanicznie i bez obawy podchodzi i wita się po angielsku, próbuje rozmawiać, nie boi się że czegoś nie zrozumie. Zazwyczaj kończy się na powitaniu, przedstawieniu się z podaniem wieku oczywiście i pożegnaniu ale jeśli w wieku 4 lat już tyle potrafi to dalej dzięki nauce może być tylko lepiej i łatwiej otworzyć się na świat:)

  14. Uzasadnienie biologiczno-pedagogiczne, bo bliska mi dziedzina 😉

    *******************

    Niezwykła zdolność przyswajania wiedzy, szybsze uczenie się niż dorośli, chłonięcie wiedzy w łatwy i efektywny sposób, ciekawość świata i wszystkiego co nowe – to cechy małego dziecka, które trzeba wręcz wykorzystać i rozwijać poprzez naukę języka angielskiego już na etapie kilkulatka. Wtedy dziecko uczy się w sposób naturalny, jakby „przy okazji”.

    Przemawiają za tym różne argumenty, np. fizjologiczna elastyczność narządów mowy i słuchu, czy też rozwój neuronów w mózgu. Przez pierwsze 7 lat dzieci radzą sobie doskonale z opanowaniem dźwięczności języka, ponieważ ich organ wymowy dopiero się kształtuje, natomiast ucho przyswaja wszystkie długości fal i jest wrażliwe na dźwięki, a wszystko to owocuje prawidłową wymową, intonacją, akcentem już od początku nauki. Przed ukończeniem ósmego roku życia również tworzą się w mózgu główne drogi nerwowe (synapsy) między komórkami nerwowymi, a im więcej informacji dostaje mózg, tym więcej synaps tworzy, a co za tym idzie – bardziej rozwija się logiczne myślenie,
    pamięć, kojarzenie.

    Następnym argumentem zachęcającym do nauki języka jest rozwój zachowań społecznych w grupach. Małe dzieci często nie są zawstydzone przy popełnianiu błędów, jest w nich duch współpracy i spontanicznych zachowań oraz rywalizacji wśród rówieśników. To zawsze motywuje do poznania i uczenia się nowego.

    Wczesna nauka języków obcych, jak każda edukacja, wpływa na strefę psychologiczną i intelektualną – dziecko ćwiczy pamięć, rozwija swój umysł, poszerza wiedzę i zainteresowania i w związku z tym – wciąż chce więcej. Maluchom nie stawia się przy tym wysoko poprzeczek, wszystko
    odbywa się na zasadzie zabaw, gier, a dziecko dobrze się bawi, tak naprawdę nie mając świadomości, że się uczy.
    **************************************

    Pozdrawiam i czekam, aż moja dwulatka podrośnie, z chęcią zapiszę ją na lekcje HDEE.

  15. Myślę, że znajomość obcego języka a w tym wypadku angielskiego to drzwi otwarte na cały Świat. Ja wiele lat poświęciłam na naukę co zaowocowało stypendium w Anglii i wiem, że było warto choć nie było łatwo. Dlatego zapisując moją córkę do żłobka wybrałam ten gdzie maluchy uczone są języka a w domu czytamy i oglądamy bajki po angielsku.

  16. Jako ‚językowo-rozwojowo natchniona’ wiedziałam, że moje dziecko od samego początku będzie miało możliwość rozwijania się w środowisku więcej niż jednego języka. Jestem głęboko przekonana o korzyściach płynących z przyswajania kolejnego języka/ języków, ponieważ taka edukacja działa wszechstronnie nie tylko na umiejętności językowe, ale również na otwarte spojrzenie na świat (przykład mój dwulatek mówiący ‚hello, send kisses’, kiedy słyszy moją rozmowę ze znajomymi po angielsku). Daje możliwość pokazania dziecku różnorodności świata w którym żyjemy, piękna różnic między ludźmi. Wczesna nauka języka obcego pozwala na rozwinięcie wszystkich z inteligencji i sposobów uczenia się (po dzisiejszym popołudniu ‚przeskakanym’ przy Dingle Dangle Scarecrow z pewnie skupię się na innych aspektach poza motorycznych ;). Podsumowując, mądra wczesna edukacja językowa jest ‚katapultą’ wybijającą tak wysoko, jak tylko dziecko będzie chciało lecieć i niesamowitą możliwością ukształtowania szczęśliwego człowieka.

  17. Dzieci, które rozpoczynają naukę języka obcego, np. angielskiego, w chwili narodzin są w stanie bez trudu opanować dwa lub więcej języków. Wczesna edukacja przyczynia się do stymulacji rozwoju układu nerwowego, a w konsekwencji pozwala w maksymalny sposób wydobyć potencjał intelektualny tkwiący w naszym dziecku, co pomoże mu osiągnąć sukcesy w dorosłym życiu. Dzieci dwujęzyczne znacznie lepiej od innych radzą sobie z nauką czytania, są też bardziej twórcze. Mają lepszą pamięć, zdolność koncentracji oraz lepsze wyniki w przedmiotach ścisłych. Podsumowując, najlepiej zacząć jak najwcześniej, od urodzenia i patrzeć jak pieknie nasze dziecko się rozwija. Magdalena Sołtysik 32-300 Olkusz, Bogucin Mały 100, e-mail: magda.soltysik@interia.pl

  18. wczesne języka nauczanie, to prócz słówek i mózgu rozwijanie
    uniknąć można wkuwania znoju, a wspiera się malca w rozwoju
    dziecko jest twórcze, szybko się uczy, z powodu szkoły w domu nie buczy
    jest też otwarte, poznaje świat, nawet gdy nie ma jeszcze trzech lat
    trochę nauki, trochę rozrywki, pamięć malucha chłonie wyrywki
    wzrasta mu pamięc i koncentracja, metoda HElen – jedyna racja!

  19. znam Helen Doron Early English. A skąd? ze żłobka syna. Zaczął uczęszczać na zajęcia prowadzone wg Helen Doron Early English w wieku 2 lat i 2 miesięcy.Niemal od razu zaczął nazywać po angielsku wiele zwierzątek i innych wyrazów powszechnych w użyciu. Do dzisiaj w rodzinie krąży następująca historyjka: syn mój niewiele ponad 2-letni do mojej mamy mówi :” baba, bus!”, mama na to:”co to jest bus?”, syn:”abobusz”, mama do mnie:”co to jest abobusz?”. Okazało się, że młody miał oczywiście na myśli autobus 🙂 Niemal od razu ruszył z mową ojczystą – „rozgadał się” i zaczął używać wiele słowek po angielsku, które łatwiejsze były dla niego niż polskie (np. bus, duck, house, cat, itp).Teraz jest uczniem II klasy szkoły podstawowej i angielski jest dla niego jednym z najłatwiejszych i najprzyjemniejszych przedmiotów w szkole (oprócz sławetnego dzwonka;)).

  20. Zacytuję pewnego mądrego Pana! „Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata” (Wittgenstein) Im prędzej dziecko przyswoi sobie język obcy, tym mniejszymi granicami obwarowany będzie jego świat. Poznanie obcego języka to nie tylko stymulacja intelektualna, to również poznanie kultury danego kraju, to nauka tolerancji, możliwość poznania świata i ludzi całkowicie odmiennych niż nasi rodacy. To możliwość przeżycia pięknego i bardzo bogatego wewnętrznie życia. To budowanie pewności siebie od najmłodszych lat. Pewności, która na pewno pomoże dziecku w dorosłym życiu. A i staruchy czegoś od latorośli może się nauczą? 😉

  21. Teoretycznie – nauka KAŻDEGO języka obcego wpływa korzystnie na rozwój dziecka :), uczę w klasie dwujęzycznej, prócz dużej ilości godzin języka obcego dzieci mają również przedmioty kierunkowe wykładane z elementami bądź całkowicie w języku obcym. Wiele z tych dzieci ma rodzica obcokrajowca, język, który my im proponujemy (tu: francuski) jest więc dla wielu z nich trzecim językiem,,, Przyswajają go oni dużo szybciej i dużo bardziej intuicyjnie niż dzieciaki (mówię o trzynastolatkach), dla których to jest pierwszy (po angielskim liźniętym w klasycznej podstawówce) język.
    Realistycznie – to angielski jest tym najprzydatniejszym na świecie językiem (choć w skali liczbowej może lepiej, a na pewno oryginalniej byłoby przerzucić się na chiński), chociażby dlatego, że choć nie Dornowo, ale jednak, znają go miliony. Dla samego poczucia bezpieczeństwa warto!
    Praktycznie – mój bobas od dzieciństwa ogląda Świnkę Peppę po angielsku, z paru powodów, ale jednym z nich jest fakt, że po angielsku może robić to legalnie, a po polsku nie 🙂 I może to i dobrze… Po polsku oglądamy Kota Filemona!

    I w ten sposób kształtuje mi się multikulturowy, rozwinięty (z którąś półkulą mózgu nawet ponoć lepiej) bobas!!!

  22. Z własnego doświadczenia wiem ,że wczesna nauka pomoże mojej córce posługiwać się językiem angielskim nieomalże intuicyjnie i wyzwoli od gorączkowego układania w głowie reguł gramatycznych.Dziecko zapamiętuje melodię języka i bez skrępowania go używa.Dzięki angielskiemu będzie rozmawiało swobodnie w każdym zakątku świata…może poza Francją , ale do Francji pojedzie z tatą 🙂

  23. Odpowiadam: JAK SZCZEPIONKA !!! 🙂
    Oj, ileż to pozytywnych przeciwciał się utworzy ! 🙂
    Żadna
    „obca choroba” 😉 nie będzie tak straszna jak strach ma wielkie oczy i
    był mój język połamany w liceum, na lekcji niemieckiego, przy
    pierwszej próbie wymowy słowa „Entschuldigung” !
    Mojego niemowlaczka
    pragnę zaszczepić językiem angielskim i hiszpańskim (przy okazji siebie
    :)) bo po polskim przeciwciała już działają :)- pierwsze słowo-
    „Mama”:) wyszeptane!
    Nowe melodie, brzmienia, zabawy, znajomi,
    twórczość, pomysły, kraje, kultura, większy wybór, wszystko w zasięgu,
    dziś jeszcze maciupkiej rączki z dziureczkami na dłoni :).
    Wczesna nauka języka to po prostu o 10 w skali Beauforta
    mniej stresu w rozwoju mojego dzieciątka w przyszłości a więcej
    wiatru w ten mój malusi żagielek.Jak mniemam życie maluje się różowo !
    🙂

  24. Odp: stworzy istotę łatwo nawiązująca kontakty o szerokich horyzontach, co jest wynikiem kontaktów z innymi kulturami, językami. Nie wiem jak ograniczyć się do 10słów max 🙂

  25. Moje dziecko dopiero pojawi się na tym świecie, ale pewność, że chciałabym zapewnić mu możliwość nauki języka angielskiego od najmłodszych lat pojawiła się dużo, dużo wcześniej… Jakkolwiek irracjonalnie by to nie zabrzmiało – taka myśl zrodziła się w mojej głowie, gdy miałam 7 lat i zaczęłam chodzić na prywatne lekcje angielskiego. Z perspektywy czasu żałuję, że ten moment nie nastąpił w moim życiu wcześniej, ale dzięki mojej mamie mogę powiedzieć, że jestem szczęściarą, bo poznałam ten język z perspektywy niezobowiązującej przygody, nieskrępowanego niczym dziecięcego zaciekawienia i beztroskiej przyjemności. W katusze systemu szkolengo i nudnych lekcji szkolnych wkroczyłam uzbrojona w poczucie, że nauka obcego języka to zabawa, że fajnie jest wiedzieć, że nawet najgorszy nauczyciel i najbardziej nieudany schemat lekcji nie jest w stanie zniechęcić mnie do dalszego eksplorowania angielskiego. Moje pierwsze kontakty z nauką języka angielskiego były inspirujące, fascynujące, było w nich dużo przyjemności i radości – to wspomnienie było bazą, na której próbowałam opierać moje późniejsze edukacyjne doświadczenia, a te nie były ani lekkie, ani przyjemne… Jednak ten czas nieskrępowanej niczym nauki pozwolił mi przetrwać czasy szkoły podstawowej i liceum, zdać z powodzeniem maturę z angielskiego, bo dał mi poczucie pewności siebie, zaufanie do swoich możliwości, dał mi też nieocenione podstawy językowe (wymowa, alfabet, podstawowe zasady i słownictwo), dzięki, którym nie czułam się na polu języka angielskiego, jak przybysz z innej planety. Wielu nauczycieli próbowało wybić mi z głowy, że mam jakieś predyspozycje do nauki, że jestem w stanie zdać maturę z angielskiego, ale wtedy (to nie żart) wracałam wspomnieniami do czasów, gdy angielski był po prostu czymś fajnym, niezbadanym, interesującym, a nauka była zabawą. Mój pierwszy nauczyciel być może nie znał szkoły Helen Doron, ale był godnym i rewelacyjnym wykonawcą jej zasad. Teraz, gdy jestem już dorosła, wiem, co chciałabym ofiarować mojemu dziecku w prezencie – dziecku, które powołuję na ten trudny, wykalkulkowany świat i jego przewidywalne oczekiwania, świat norm społecznych, zasad rynku pracy i dyktatu pieniądza. Chciałabym, aby odczuwało radość z nauki języka angielskiego, niezmąconą poczuciem, że musi ten język znać, by zdobywać dobre stopnie, albo by zaistnieć, aby uczyło się przez zabawę, a ta zabawa będzie procentowała poczuciem pewności siebie w przyszłości.

    Pozdrawiam,
    Małgorzata Makowska – świeża i prawie upieczona… mama 🙂
    dostojewska83@wp.pl

  26. Na własnym przykładzie zaobserwowałam, że dzieci dużo szybciej i lepiej przyswajają sobie język angielski niż dorośli. Mój synek po dwukrotnym odsłuchaniu alfabetu w języku angielskim potrafił powtórzyć większość literek!!!
    W moim odczuciu wczesna nauka języka angielskiego może mieć wpływ na ogólny rozwój umysłowy dzieci – ich pamięć, wyobraźnię i uwagę. Dodatkowo wpływa na kształtowanie u nich umiejętności odpowiedniego zachowania w różnych sytuacjach życiowych. I co bardzo istotne, wbrew obiegowym opiniom, że małe dziecko ucząc się języka angielskiego może mieć problemy z nauką języka ojczystego, wczesna nauka języka angielskiego pozytywnie wpływa na opanowanie przez dzieci języka polskiego. Potwierdzone przez dziecko moim znajomych. Ja również zamierzam uczyć moje maleństwo języka angielskiego od najmłodszych lat.

  27. Wczesna nauka języka angielskiego umożliwia szybszy rozwój dziecka oraz szybszą naukę tego języka gdyż mózg malucha jest bardziej chłonny od np. starszego dziecka. Mózg malucha jest podwaliną do której dziecko dopisuje zdobywane informacje o otoczeniu. W czasie beztroskiej zabawy niemowlaka jego komórki mózgowe pracują pełną parą, ćwicząc rozpoznawanie wyrazów twarzy, odróżnianie przedmiotów od osób czy wreszcie poznając znaczenia słów. Małe dziecko nie znając jeszcze swojego ojczystego języka przyswaja to co słyszy a słysząc wypowiadane słowa angielskie uczy się ich dlatego moje 5 miesięczne dzecko słucha kasety z nauką j. angielskiego (szkoła Helen Doron :)) wraz z swoją 5 letnią siostrą. Jestem pewna że gdy zacznie uczyć siętego języka w przedszkolu nauka ta pójdzie mu szybciej i będzie już rozpoznawał usłyszane wcześniej słowa.
    Izabela Jaskuła – iziaj@wp.pl

  28. Ach, mogłabym pisać o zbawiennym wpływie biegłej znajomości języków obcych, o możliwościach związanych ze wczesnym rozpoczęciem ich nauki – ale o tym już wiele napisano, więc sobie można wyszukać w sieci i nie tylko 😉 Chciałabym skupić sie na tym, jak wczesna nauka języka angielskiego może w wyjątkowy sposób wpłynąć na rozwój MOJEGO wyjątkowego DZIECKA.

    1. Nauka angielskiego zajmuje na dłuższy czas i skupia uwagę mojego „żywego srebra” -> mam chwilę spokoju i oddechu -> jestem spokojniejszą i weselszą mamą -> mamy lepsze relacje z Synkiem 🙂

    2. Nauka języka angielskiego to wyzwanie logopedyczne (nie jestem logopedą, ale na pewno stawia inne wymagania przed aparatem mowy, nie?) co w przypadku mojego borykającego się z kilkoma różnymi problemami z wymową Synka jest nie tylko ćwiczeniem-wyzwaniem, ale indywisualnym dowartościowaniem go – bo z angielskimi słowami radzi sobie lepiej niż z polskimi, z czego jest bardzo dumny i ja też 🙂

    3. Nauka angielskiego pomaga w uczuciach – uwielbiana dwujęzyczna „psyjaciółka” Synka, najbliższa koleżanka od 10 miesiąca życia, z któą wspólnie spędzili ostatnie 3 lata, właśnie miesiąc temu wyjechała na stałe z Polski z rodzicami, na razie za pośrednictwem rodziców piszą do siebie listy, ale ucząc się angielskiego Synek ma nadzieję niedługo ja odwiedzić i rozmawiać z nią po angielsku 🙂

    4. Do niedawna, kiedy chciałam w obecności Synka powiedzieć coś czego nie powinien słyszeć, robiłam to po angielsku. Teraz juz nie bardzo mogę, bo jego znajomość tego języka wkrótce zacznie przewyższać mój poziom, a w każdym razie rozumie więcej niż mi się wydaje 😉 Dlatego też zaczęłam mówić w takich sytuacjach po rosyjsku lub hiszpańsku – a to dla Synka dodatkowy bodziec do nauki kolejnego języka, czyli najlepsza droga aby wychować małego poliglotę 😛

  29. „Jak wczesna nauka języka angielskiego może wpłynąć na rozwój Twojego dziecka?”

    H-armonizuje wszechstronny rozwój
    E-dukuje
    L-ecz nie przytłacza
    E-nergetyzuje
    N-amawia do myślenia
    D-aje satysfakcję
    O-twiera na świat
    R-ozwija
    O-tacza rówieśnikami
    N-eutralizuje bariery

  30. „Jak wczesna nauka języka angielskiego może wpłynąć na rozwój Twojego dziecka?”, a może mogę odpowiedzieć, jak wpłynęła? Mój starszy syn już zaczął 10ty rok życia, mając niespełna 2 lata poszłam z nim na zajęcia pokazaowe i … wdepnęliśmy – mnie jako rodzicowi podobało się podejście cioci, a dziecku – wszystko – począwszy od Kangiego na rekach cioci, piosenek, zabaw. Wszystko się podobało, nowości wchłaniał szybciutko i łatwo, piosenki non stop chętnie były słuchane. Idąc do przedszkola mówił po angielsku znacznie lepiej niż po polsku – miałam z tym trochę przeprawy z wychowawczynią. Jednak wracając do HD – wraz z synem zaczęła później chodzić córcia – miała wtedy niecałe 10 miesięcy, efekt przeszedł samego siebie – łatwiej chłonęła piosenki, nowe słówka, całą tą otoczkę HD, mając 7 lat bardzo płynnie mówi po angielsku, czyta i pisze – syn powiedzmy, że podobnie, chociaż dziewczynka jest bystrzejsza pod tym względem. Młodszy teraz mając 19 miesięcy ciągle starszych słucha mówiących, czytajacych po angielsku, wcześniej nie było opcji – bo dojazdy, pokrywające się godziny zajęć HD z zajęciami starszych, ale we wrześniu idę z moim małym adhdowcem na zajęcia i mam nadzieję, że nie rozniesie sali ani dzieciaków i będzie słuchał cioci i Kangiego. Tak że wczesna nauka języka angielsku w formie HD bardzo wpływa na rozwój dziecka – dzieci są chłonniejsze wiedzy, łatwiej przyswajają nowe słówka, teksty, są bardziej komunikatywne, towarzyskie i na pewno dzięki temu inteligentniejsze – obydwoje po badaniach w poradniach miały nakaz rozpoczęcia nauki szkolnej już w wieku 6 lat (syn) i 5,5 roku (córcia).

  31. Powiem szczerze, że sceptycznie podchodziłam do nauki mojego dziecka języka angielskiego w tak młodym wieku (w maju skończy 2 lata) – mówiłam sobie: jeszcze nie czas, jeszcze zdąży… Pewnego dnia w rozmowie z sąsiadką, dowiedziałam się, że jej wnuczek lepiej mówi po angielsku niż po polsku (chłopczyk jest pół roku starszy od Natalki). Pomyślałam, skoro Bastek może, to i moja dziewczyna może :), i jeszcze tego samego dnia podrzuciłam jej słowo „apple”. ZAŁAPAŁA OD RAZU. Wkrótce babcia przyniosła Natalce książkę z podstawowymi angielskimi słowami: mommy, daddy, kitty etc. Należałoby tutaj powiedzieć, że Natalka jest molem książkowym. Natalka często chwyta za tę książkę, przybiega do mnie i wówczas czytamy, oglądamy, powtarzamy – JEST ZACIEKAWIONA. ĆWICZY tym samym PAMIĘĆ,UCZY SIĘ ROZRÓŻNIAĆ, które słowo jest w języku polskim a które w języku angielskim. Dla mnie, mniej ważne jest to, ile słów Natalka się nauczy, ile piosenek zapamięta, ważniejsze jest to, że OSŁUCHA SIĘ z językiem. Mam nadzieję, że dzięki osłuchaniu, łatwiej przyjdzie jej późniejsza nauka tego języka, kto wie może złapie bakcyla i do innych języków… A najważniejsze w tym wszystkim jest to, że nauka języka angielskiego jest dla Natalki po prostu ZABAWĄ, która sprawia jej OGROMNĄ RADOŚĆ wyrażająca się nawet głośnym, perlistym śmiechem.

  32. Wczesna nauka języka angielskiego rozwija przede wszystkim wyobraźnię dziecka.Poprzez zabawę maluch uczy się nowych słów co daje ogromną satysfakcję zarówno jemu jak i rodzicom. Dostrzega świat w ciekawszych barwach dzięki bogactwu językowemu. Jedną z najistotniejszych spraw jest to, że już od najmłodszych lat jego start w dorosłe życie jest ułatwiony. Czyż nie jest wspaniałe to, że będąc takim brzdącem potrafi bez trudu przyswoić to, czego dorosły człowiek uczy się latami? 🙂

  33. Gdy na świat potomka wydajesz,
    nowe życie od podstaw kształtujesz
    – odpowiedzialny za los jego się stajesz,
    gdy tabula rasa starannie zapisujesz.

    Przekazujesz wszelakie mądrości,
    jesteś głównym oknem na świat,
    więc pamiętaj o angielskiego znajomości
    – to procentuje przez szereg lat!

    Na rozrywkę dziecko zawsze jest gotowe,
    a nauka języka to forma zabawy
    – słówka zapełniają małą, chłonną głowę,
    młody umysł wnet nabiera wprawy!

    Zalety nauki języka zwalają wręcz z nóg:
    pozwala się osłuchać, pcha naprzód, nie hamuje,
    zaspokaja poznawczy małego ucznia głód,
    żądnych wiedzy wciąż stymuluje.

    Ucząc się, dziecko nabiera śmiałości,
    staje się wszechstronne, otwarte na świat,
    robi ważny krok ku dorosłości,
    a z obcokrajowcem będzie za pan brat

    „Czym skorupka za młodu nasiąknie…”
    – to powiedzenie znasz.
    Więc gdy dziecię nieśmiało „love mum” jąknie,
    pierwszy sukces na już koncie masz!

    anna.matujza@o2.pl

  34. Wszechstronnie pozytywnie.

    EMOCJONALNIE go rozwinąć, uwrażliwiając na inność i obcość,
    przekazując mu, że wszystko to co nie znane jest fajne, dobre, wartościowe i
    nie ma czego się bać, a tylko poznawać i mieć przy tym dużo zabawy. FIZYCZNIE
    wspomagając jego układ mowy , usprawniając język, mięsnie buzi, usta, policzki,
    a nawet zęby sprawiając, że buzia Maluszka nie będzie skostniała, a giętka i
    żadne trudne słowo, nawet w języku ojczystym nie będzie dla Niego problemem.
    Wyostrzy Mu słuch, tak, że nawet najmniejszy szept i najtrudniejsze,
    najbardziej skomplikowane słowo będzie w stanie rozpoznać. ZMYSŁY będą bardziej
    wrażliwe, oczy będą więcej widzieć i rozpoznawać, ręce będą mogły więcej
    pokazać, uszy wszystko zrozumieć. OSOBOWOŚĆ będzie dojrzalsza, Maluch będzie
    pewniejszy siebie, odważny w swych działaniach, zawsze chętny by poprawić jak
    Tata źle wypowiada angielskie słowo czy Pani w TV źle akcentuje, stanie się
    ekspertem, a to będzie mu dawać dużo satysfakcji i przyjemności. Bo czasem
    fajnie poczuć się dorośle. NAUCZY odpowiedzialności, systematyczności, radości
    z nauki i efektów, które dostrzeże – z czasem, ale to zrobi. ROZWINIE Go tak,
    że będzie wspaniałym człowiekiem i kiedyś powie głośno „Dziękuję Ci
    Mamo” 🙂

    halina_26@onet.pl

  35. Wszechstronnie pozytywnie.

    EMOCJONALNIE go rozwinąć, uwrażliwiając na inność i obcość,
    przekazując mu, że wszystko to co nie znane jest fajne, dobre, wartościowe i
    nie ma czego się bać, a tylko poznawać i mieć przy tym dużo zabawy. FIZYCZNIE
    wspomagając jego układ mowy , usprawniając język, mięsnie buzi, usta, policzki,
    a nawet zęby sprawiając, że buzia Maluszka nie będzie skostniała, a giętka i
    żadne trudne słowo, nawet w języku ojczystym nie będzie dla Niego problemem.
    Wyostrzy Mu słuch, tak, że nawet najmniejszy szept i najtrudniejsze,
    najbardziej skomplikowane słowo będzie w stanie rozpoznać. ZMYSŁY będą bardziej
    wrażliwe, oczy będą więcej widzieć i rozpoznawać, ręce będą mogły więcej
    pokazać, uszy wszystko zrozumieć. OSOBOWOŚĆ będzie dojrzalsza, Maluch będzie
    pewniejszy siebie, odważny w swych działaniach, zawsze chętny by poprawić jak
    Tata źle wypowiada angielskie słowo czy Pani w TV źle akcentuje, stanie się
    ekspertem, a to będzie mu dawać dużo satysfakcji i przyjemności. Bo czasem
    fajnie poczuć się dorośle. NAUCZY odpowiedzialności, systematyczności, radości
    z nauki i efektów, które dostrzeże – z czasem, ale to zrobi. ROZWINIE Go tak,
    że będzie wspaniałym człowiekiem i kiedyś powie głośno „Dziękuję Ci
    Mamo” 🙂

    halina_26@onet.pl

  36. Nauka języka angielskiego od lat najmłodszych może sprzyjać rozwijaniu pozytywnego stosunku do języka obcego a także
    automatycznie wydłuża liczbę lat spędzonych na nauce oraz zapoznawaniu się z kulturą krajów anglojęzycznych. Wczesne nauczanie języka
    obcego ma na celu wypracowanie pozytywnego podejścia, motywacji do nauki oraz zwiększenie świadomości kulturowej.
    Najprościej rzecz ujmując dziecko poszerza swoje horyzonty myślowe. Dzięki językowi obcemu dziecko rozumie więcej, myśli więcej, poznaje więcej.
    Im szybciej dziecko zacznie się uczyć np. poprzez zabawę, oglądanie anglojęzycznych bajek i słuchanie piosenek w języku angielskim tym łatwiej
    przyjdzie mu nauka wymowy w języku angielskim, tym łatwiejsza będzie nauka w późniejszych latach. Uczenie poprzez zabawę jest fajne i się sprawdza.
    Sam nauczyłem się języka w dużej mierze dzięki kreskówkom Disney’a w oryginale a teraz będąc tatą kładę duży nacisk na to by i syn złapał językowego bakcyla.

    wladmar333@wp.pl

  37. Na początek, pojawia się świat nowych dźwięków. Już nie tylko jest do-re-mi-fa… ale „a” przechodzi w „e”, „i” rozciąga się jak guma, a znów spółgłoski tańczą dziwnie ze sobą. Kształtuje się
    słuch, a przecież to muzyka sprawia, że codzienność wydaje się nam bardziej kolorowa. Dzieci uczą się inaczej.
    To nie wkuwanie regułek.
    To nie opanowywanie zasad.
    To nie nudne zajęcia, które zniechęcają, zamiast rozwijać.
    Dzieci się bawią, ale w sposób kreatywny, zapamiętując słówka spontanicznie, jakby nieświadomie.
    Nagle ptaszek to „bird”, żółty to „yellow” a domek to „house”.Tak po prostu!
    Jest jeszcze coś innego, co sprawia, że warto dziecko od małego uczyć języka – to stopniowe otwieranie się na nową kulturę, a więc lekcja tolerancji. Wspaniała! Bohaterowie książeczek i bajeczek to osoby z różnych kontynentów, różnych miast, różnych religii. Jaka inność? Małego
    człowieka wszystko zastanawia i dziwi, ale to takie zdrowe podejście do świata. Bez uprzedzeń.
    A do tego, przecież same zajęcia w grupie to poznawanie rówieśników. Nawiązywanie pierwszych przyjaźni. Opanowywanie tremy. Poznawanie odmiennego zdania. Świetnie spędzony czas!
    Mitem zaś jest, że dziecko, które uczy się od małego języka, ma potem trudności w szkole.Z czym? Z zapamiętaniem zasad ortograficznych? Czy może z czytaniem? Na pewno nie z koncentracją, bo nauka języka, jeśli wybierze się metodę odpowiednią do wieku dziecka, jest tak atrakcyjna, że aż chce się chodzić na takie zajęcia.
    I ta pewność naszej pociechy, gdy na wakacjach, w innym otoczeniu, coś wyłapie. Co z tego, że z początku jedno czy dwa słówka? Raz dwa zapamięta kolejne dwa, i następne…
    Nie mamy zaś powodu do obaw, że dwa języki się komuś tak pomieszają, że nie będzie się można z dzieckiem porozumieć 😉

    To nie dzieci boją się nowych języków – ten strach w nich czasem niepotrzebnie zaszczepiają dorośli…
    (anja50@gazeta.pl)

  38. „I don’t like coffee, I don’t like tea, I like milk, milk for me” – takimi słowami powitała mnie kiedyś spędzająca noc pod moim dachem ukochana Wnusia… i wtedy właśnie, gdy wlewałam Jej do kubeczka ze słonikiem gorące mleko, po czym usłyszałam „Milk elephant”, zrozumiałam, że nauka angielskiego dla przedszkolaków to wprawdzie zabawa, ale jakże niesłychanie skuteczna!

    Wczesna nauka języka sprawia, że Młody Obywatel Świata wchodzi w ten krąg, który w dzisiejszych czasach nie jest bynajmniej tajemnym kręgiem, w sposób nie całkiem świadomy, a przez to spontaniczny i radosny.

    Bo nie jest to dla niego obowiązek, tylko kolejna sztuczka, jedna z tych, które codziennie sprawiają tyle radości – sztuczka życia po prostu.

    U kilkulatka nie ma miejsca na kompleksy, chłonie wiedzę niczym gąbka, jest pełen entuzjazmu, który tak łatwo można przekuć w relatywne efekty.

    Niesamowite jest to, że Młoda tak szybko zaczęła się intuicyjnie poruszać po tym obcym dotąd lądzie, oswaja go codziennie, wsłuchując się w teksty piosenek w radiu, czy też zabawy bajkowych postaci. To, ile zapamiętuje, nieodmiennie wzbudza mój podziw, wiem, że dzięki temu nie tylko ćwiczy szare komórki, ale również kreuje fajną, mądrą rzeczywistość. Myślę, że da Jej to naturalność w wypowiadaniu się po angielsku w przyszłości, a więc ułatwiony start do każdej szkoły czy też na każdą uczelnię. Możliwość nawiązania kontaktu w każdym miejscu na świecie, obycie kulturowe i brak zaściankowych kompleksów.

    Nauka języka angielskiego nie wpływa na Jej rozwój – ona po prostu JEST tym rozwojem, jego kolorowym, fantastycznym, wesołym i jakże użytecznym elementem!

  39. Początkowo pomyślałam, że nauka angielskiego ma wyłącznie pozytywny wpływ na moje dziecko, bo nie będzie miało kłopotów ani w szkole z nauką tego języka ani z komunikowaniem się z obcokrajowcami, będzie mogło czytać angielskie książki w oryginale, oglądać filmy bez napisów i będzie rozumiało teksty angielskich piosenek. No i tu jest problem, bo teksty te często obfituju w wulgaryzmy itd. i ja go przed tym nie jestem w stanie ochronić. Przecież nie będę prosiła kierowców w autobusie o wyłączenie radia… Jak to wpłynie na rozwój dziecka? Może wcześniej niż powinno dowie się o tym o czym w zasadzie wg przeciętnej matki powinien dowiedzieć się po 18-stym roku życia… Oczywiście żartuję, ale lepiej później niż za wcześnie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here