Kilka osób pisało w komentarzach, że najgorsze, co w życiu widziały, to ich dziecko rozpaczliwie machające rączkami i próbujące złapać powietrze. Wierzę. I to jeszcze jak wierzę. Jako ludzkość składamy tutaj niestety daninę na ołtarzu ewolucji. W zamian za możliwość rozwinięcia mowy (czyli w ogóle aparatu artykulacyjnego) zrobiło nam się szalenie niewygodne umiejscowienie początku tchawicy i przełyku. Bardzo łatwo jest się nam zakrztusić i właściwie byle pierdoła wystarczy, żeby tak się stało. Jeśli dołożyć do tego naturalną dziecięcą ruchliwość i ciekawość, otrzymujemy mieszankę wybuchową. Zadławienie, czyli zablokowanie dróg oddechowych ciałem obcym to najczęstszy u dzieci powód wykonywania masażu serca i sztucznego oddychania.

Załóżmy, że dziecko ma nagłe problemy z oddychaniem. „Jeśli ostatnio chorowało, miało gorączkę, szczekający kaszel, a obecnie dołączyły się trudności z oddychaniem, jak najszybciej zawieź je na ostry dyżur do szpitala”* Wtedy mamy do czynienia z duszeniem się, ale przyczyną nie jest zadławienie. Jeśli nic szczególnego się nie działo, a ono wyraźnie się dusi, to zapewne w gardle zalega ciało obce.

Co robimy najpierw? Otwieramy buzię delikwenta i zaglądamy do środka. Jeśli widzisz ciało obce i jest ono łatwo dostępne, to po prostu je wyjmij. Jeśli jednak istnieje choćby niewielkie niebezpieczeństwo, że wepchniesz je głębiej, to nie wyciągaj. Jest inny sposób na to, żeby się go pozbyć, o tym niżej. Nie wyciągaj samodzielnie ości, spinek, wykałaczek i innych tego typu rzeczy. Jeśi dziecko oddycha (z trudem, ale jednak), po prostu jedź do szpitala. Możesz je za sprawą samoobsługi wbić i uniemożliwić oddychanie do końca.

Co zrobić, kiedy dziecko się zadławi? Schemat postępowania.

  1. Oceniamy powagę sytuacji. Jeśli dziecko może kaszleć lub płakać, to dobry objaw. Gorzej, jeśli nie może. Jeśli więc może, to prawdopodobnie samo pozbędzie się problemu. Jeśli jednak do całości dochodzi osłabienie kaszlu, zasinienie wart, paznokci i skóry oraz charkot, to trzeba działać.
  2. Odpowiednio ułóż dziecko. Głowa ma być niżej niż klatka piersiowa. Niemowlę układamy na przedramieniu, twarzą do dołu. Starsze dziecko przekładamy przez kolano. Czyli klękamy na jedno kolano, przewieszamy potomka tak, żeby zwisał w dół.
  3. Uderz w plecy cztery razy. Między łopatkami. UDERZ, nie pogłaskaj! Nieważne, że boli, ratujesz życie! Twoim zadaniem jest za sprawą uderzenia spowodowanie przesunięcia się ciała obcego w kierunku ust. Trzeba mu „pomóc” się przemieścić. Niemowlę słabiej uderzamy niż czterolatka, ale wiecie, o co chodzi. Jeśli to rozwiąże problem, jesteś w domu, jeśli nie, działasz dalej.
  4. Obróć dzieciaka na drugą stronę. Cały czas głowa niżej niż klatka piersiowa. Niemowlę trzymasz między rękami (podtrzymujesz główkę), starszaka ściągasz z kolana i kładziesz na ziemi.
  5. Uciskamy klatkę piersiową. Jeśli mamy do czynienia z niemowlęciem, odnajdujemy jego sutki i pośrodku między nimi układamy dwa palce, po czym UCISKAMY klatkę piersiową, żeby się OBNIŻYŁ o jakieś 1,5-1,5 cm. Spokojnie, nikt nie będzie stał z centymetrem i odmierzał. Powtarzaj czynność rytmicznie cztery razy. Jeśli pomogło, masz problem z głowy. Jeśli nie pomogło, naprzemiennie wykonujesz punkt 4. i punkt 5.

zadlawienie

Tak wygląda punkt 2. instrukcji.

Szczerze mówiąc, w moim życiu (czy też w życiu moich dzieci) pomogło mi chwycenie delikwentki za nogi (głową w dół) i energiczne  potrząśnięcie.

I to tyle. Proste? Jak ogon węża. Kujemy na blachę.

* Cytat i fota pochodzą z książki pt. „Jak badać dziecko w domu od narodzin do wieku szkolnego”.

15 KOMENTARZE

  1. próbowałam sobie wyobrazić, co te matki czuły widząc swoje dziecko w takiej sytuacji… aż mnie zamurowało… nie chciałabym tego przechodzić. ale z racji, że życie to same niespodzianki, a przezorny zawsze ubezpieczony, co jakiś czas czytam właśnie takie instrukcje i oglądam obrazki. i koniecznie muszę zakupić tę książkę.

  2. Moja córka raz zadławila się tak, że nie mogła sobie z tym poradzić. Instynktownie ja odwróciłam głową w dol i uderzyłam w plecy, pomogło natychmiast. Dopiero wtedy zrobiło mi się zimno i gorąco jednoczesnie. A jakiś czas temu tu właśnie już na ten temat czytałam i myślę że masz rację że gdzieś to jednak zostaje i w razie czego ratuje życie. Proszę o następne odcinki przede wszystkim o masaż serca i sztuczne oddychanie. Pozdrawiam.

    • Już mówiłam i powtórzę jeszcze raz: notka o resuscytacji była już i to 3 lata temu 🙂 Ale OK, nie ma problemu, napiszę raz jeszcze, warto odświeżyć i uzupełnić informacje 🙂

  3. Dzięki Krusz za cenne informacje!
    Jeśli mogę to poproszę o sprecyzowanie trzech spraw, bo nie do konca kumam.
    Ad. pkt 4 – skoro starszaka kładziemy na ziemi to jak klatka ma być wyżej niż głowa? No chyba, że ten warunek tyczy się tylko niemowlaka trzymanego dalej na ręku?
    Ad. pkt 5 – powtarzać pkt 4 i 5? A nie powinno być 3-5 tzn klepanie w plecy na zmiane z uciskaniem mostka?
    Ad. pkt 5 – a jak uciskać klatkę starszaka? Od jakiego wieku masujemy całą dłonią zamiast dwóch palców?

    • Dłoni używamy przy dziecku w wieku przedszkolnym, czyli tak od 2-3 lat w górę.
      Starszaka połóż na ziemi, bo przecież nie utrzymasz go w rękach. Jakim cudem inaczej nacisnęłabyś mu klatkę piersiową? Potem można z powrotem przez kolano i głową do dołu.
      W następnej notce będzie o tym, jak postępować, kiedy ciała obcego nie dało się usunąć, a młode ewidentnie się dusi.

  4. to ja taka rzecz podpowiem, w domu na lace kilkanascie razy sprobowac cala „operacje” (chodzi o sprawne przekladanie niemowlaka) najlepszym rozwiazanie byloby ukonczyc kurs, bo tam cwiczysz na „prawdziwej” lalce (waga, wzrost odpowiednie jak u niemowlaka)
    Co do starszego dziecka to sie wykonuje chwyt/rekoczyn Heimlicha – mozna poszukac na necie o co kaman z tym chytem.

    Jeszcze jedna uwaga co do pkt 3 -uderzanie dziecka ma sie odbywac „po skosie” (tzn nie wzdluz kregoslupa , bo przy okazji moze dziecko uderzyc w glowe co jest niewskazane)

  5. Co to za bzdury?!!!!!!!!!!!!!!! jeśli piszesz o czynnościach, które być może pomogą uratować życie dziecka w chwili zachłyśnięcia/zadławienia to przynajmniej pisz poprawnie wg wzorców i norm, a nie wprowadzaj ludzi w błąd!!!!
    Po pierwsze dzieci dzielimy na 2 grupy wiekowe. do 1 roku życia i od 1 roku życia do mniej więcej okresu pokwitania(15-16 lat) i w zależności od wieku dziecka wykonujemy odpowiednie działania.
    Jeśli słyszymy dziecko „kaszel, płacz, pisk itp” pozwólmy dziecku samemu pozbyć się ciała obcego. Siły naturalne są bardziej skuteczne, niż oddziaływania z zewnątrz. Jeśli widać ciało obce w jamie ustnej to wygarniamy, jeśli nie obserwujemy dziecko, pokazujemy jak ma spróbować kaszleć, wspieramy go. Jeśli natomiast działania te nie przynoszą skutku,a stan dziecka przerodził się w tzw. kaszel nieefektywny- bezdźwięczny, dziecko ma trudności z oddychaniem, kurczowo trzyma się za szyję, mamy do czynienia z pogorszeniem stanu dziecka. I wtedy:
    * dzieci do 1 roku życia układamy na przedramieniu głową w dół, trzymając dziecko za kąty żuchwy, nogi powinny być pomiędzy ręką ratownika, i UDERZAMY 5 razy!!!! ruchem wypychającym, posuwistym w okolicę międzyłopatkową. obserwujemy czy wydobyło się ciało obce czy nie. jesli nie? przekładamy jednym ruchem z brzuszka na plecy, również układamy głową w dół i uciskamy na środku klatki piersiowej 5 RAZY, DWOMA PALCAMI, obserwujemy czy nasze działania są skuteczne, jesli nie czynności powtarzamy do momentu wydobycia się ciała obcego, lub gdy dziecko juz nie jest przytomne i nie oddycha, bo wtedy przechodzimy do Resuscytacji Krążeniowo- Oddechowej.
    * dzieci od 1 roku życia do mniej więcej okresu pokwitania, gdy kaszel jest już nieefektywny, uderzamy w okolicę między łopatkową 5 RAZY!!! przekłądając dziecko np. przez swoje kolano, jesli działania nie skuteczne, ciało obce się nie wydobyło, to stosujemy UCIŚNIECIA NADBRZUSZA 5 RAZY!!!! ustawiamy się za dzieckiem, swoją pięść należy zacisnąć w połowie odległości pomiędzy pępkiem dziecka, a wyrostkiem mieczykowatym, dołożyc na pięść swoją drugą dłoń, pochwylić dziecko i ruchem wypychającym nacisnąć 5 razy. i tak na zmainę do momentu, kiedy ciało obce nie zostanie usunięte lub stan dziecka się nie pogorszy, czyli bedzie nieprzytomne, bez oddechu wtedy RKO.
    RKO u dzieci też dzielimy na 2 grupy wiekowe, do 1 roku życia i po 1 roku życia. Następnym razem jak bedziesz pisał o czynnościach, które mogłby komuś pomoć to wspieraj się chociażby Wytycznymi Europejskiej Rady Resuscytacji z 2010 roku, a nie pisz jakiś sposobów z ery paleozoiku.

    • …panie ratowniku medyczny nie czepiajmy się szczegółów, ogólne zasady są podobne, a to czy zestresowany rodzic uderzy potomka po 4 czy 5 razy z każdej strony – to naprawę nie ma żadnego znaczenia, ważne żeby zrobił cokolwiek zamiast stać i patrzeć z przerażeniem w oczach; widać zresztą na przykładach w komentarzach, że nawet wszelkie nieskładne i dziwne akcje wytrząsania ciała obcego z potomka zdają egzamin i RATUJĄ ŻYCIE, a chyba właśnie to jest najważniejsze, a nie jakieś wytyczne, które się co jakiś czas się zmieniają… 🙂

      Dzięki Krusz za wpis!!! 🙂 :*

    • Bardzo dobrze, jeśli już pisać to w.g najnowszych zaleceń. Mimo wszystko najważniejsze to się nie bać i działać zamiast stać bezczynnie. Dzięki zarówno dla Krusz jak i dla p. Ratownika.

  6. za nogi nie proponuję łapać z 2 przyczyn:
    1. skuteczność tej metody jest o wiele gorsza niż opisana przez ratownika medycznego
    2. przeciążenia mogą spowodować nieodwracalne zmiany w stawach dziecka