Naprawdę zgrabne nogi

12
4992

Niedoczekanie, żebym do pracy polazła w spódnicy. Dress code nakazuje mi kiecki dokładnie do kolan i jest do długość dokładnie nie do przyjęcia. Z dwóch powodów istnieje dla mnie tylko rozmiar maksi. Po pierwsze moje girki do najzgrabniejszych nie należą. Po drugie w spadku po dwóch ciążach dostałam okazałe żylaki. Mało to romantyczne, mało piękne i dla mnie krępujące, dlatego istnienia kiecek powyżej kostki nie przyjmuję do świadomości. Ponieważ jest tak a nie inaczej, do pracy drałuję w zestawie żakiet + spodnie. Zawsze spodnie.

Nieważne zresztą. Ważne, że podobno wiadomo, jakie nogi są naprawdę zgrabne, a przynajmniej jakie były zgrabne do tej pory, bo kanon się zmienił. Zgrabne są obecnie nogi, które nie stykają się w udach. Proste równoległe.

Focia z kobieta.gazeta.pl

Jak wam się podoba? Bo mnie średnio, by nie powiedzieć, że wcale. Sęk w tym, że brak złączenia na całej długości nóg jest możliwe w dwóch przypadkach: u dorastających podfruwajek i u osób ze sporą niedowagą. Takie właśnie nogi są charakterystyczne dla modelek, takie też są pożądane w tej grupie, a grupa, jak wiadomo, wyznacza trendy tędy i owędy.

Dramat. Tabuny dziewczyn robią wszystko, żeby uzyskać coś, co w naturalnych warunkach jest niemożliwe. Możliwe jest jednak zrzucanie kilogramów i ewoluowanie w kierunku niedowagi. Zastanawiam się, kiedy skończy się dyktat anorektycznych sylwetek na wybiegach, dla których rozmiar 38 to size plus (autentyczne) i wszystko powyżej rozmiaru 36 jest grube. Zastanawiam się też, dlaczego paru buców orientacji nieznanej po prostu postanawia, co spełnia a co nie spełnia warunki definicji piękna, jakby byli modową alfą i omegą. Nie wiem, jak wy, ale ja spojrzałam na zdjęcie i opadł mi mój symboliczny biust. Bardzo modelkowy zresztą.

 Notka przeniesiona z mojego drugiego bloga „My, babki”.

12 KOMENTARZE

  1. Co za obrzyd! Kojarzy mi się z ofiarami holokaustu, zagłodzeniem lub malformacjami ortopedycznymi. Nogi wyglądają jak ciosane kołki…

    Zasatnawiam się kiedy minie dyktat anoreksji…

    • Uwaga, będzie złośliwie: kiedy ubrania zaczną projektować mężczyźni, których pociągają kobiety.
      I już się chowam z powrotem pod stół 😉

  2. Patrzę i nie wierzę. Byłam kiedyś bardzo szczupła, przez całe liceum i początek studiów właściwie nawet chuda. I nogi też miałam bliskie obecnych kanonów piękna – długie (to szczęśliwie zostaje, che, che) i chude. Skutecznie je zresztą zasłaniałam długimi kiecami, bo się ich strasznie wstydziłam, uważałam, że wyglądam jak patyczak. Teraz bym pewnie w miniówach pomykała 🙂
    Ale wiecie co? Te moje nogi nie były AŻ TAK chude jak na tych zdjęciach. Miałam jakieś mięśnie (może i szczątkowe, ale zawsze). A to, co tu widzę, to kości obciągnięte skórą, już nie bez tłuszczu, tylko bez tkanki mięśniowej. I chyba nie chcę wiedzieć, co trzeba zrobić, żeby takie mieć.
    Niemiłosiernie mnie też wkurza, że pomimo iż tyle się mówi o anoreksji, jednocześnie nadal lansuje się takie właśnie „ideały” piękna. Komu to się naprawdę podoba? Facetom? No sorry, ale jakoś nie wierzę. Chyba tylko projektantom, którzy chcą mieć chodzące wieszaki na ubrania.

  3. Jest jeszcze dobrze, jeśli nogi są proporcjonalne (tzn. wyglądają jak normalne nogi – uda grubsze niż łydki itp.). Najgorsze są dwa proste kije o tej samej grubości w każdym miejscu. Takie szczudła najgorzej wyglądają ubrane w obcisłe spodnie ze skóry naprzykład! Widziałam kiedyś dziewczynę tak ubraną, była dość wysoka i miałam wrażenie, że się zaraz złamie. Widok niezapomniany.

    W ogóle brzmią te nasze komentarze, jakbyśmy były sfrustrowanymi posiadaczkami grubych nóg. 😉

    Niestety mam warzenie, że wzór z lat 80/90 już nigdy nie wróci i już zawsze wzorem piękności będzie zagłodzony kościotrup. 🙂

    • jestem posiadaczką niestety nóg mało szczupłych, mam dwa kloce, co prawda piękne kostki, więc niech będzie, że przeze mnie zazdrość przemawia! Czy jestem sfrustrowana? już nie, są pewne dary genetyki, które trzeba przyjąć i nauczyć się je lubić! mam za to mimo ciąży takie wcięcie w tali, że klękajcie narody.

      Mimo wszystko na takie patyki bym się nie zamieniła.

      • Ja mam nogi rozpaczliwe. Poważnie. Spadek po tatusiu, który wygląda, jakby całe życie był dżokejem 😉 Całe lata miałam kompleksy, obecnie przyjmuję na klatę. Trudno. I chodzę w spodniach, ewentualnie właśnie w kiecach do kostek.
        Oprócz tego, że nogi jak u dżokeja, to jeszcze uda są umięśnione i – delikatnie mówiąc – spore, a łydki dla odmiany szczupłe. Można więc również powiedzieć, że przemawia przeze mnie zazdrość, he he 😉
        Powiem tak: chciałabym mieć takie girki, którymi mogłabym się pochwalić i/lub założyć coś krótszego, ale mimo wszystko dwa kile równe na całej długości wyglądają okropnie, jak z Auschwitz.

    • Oj tam, oj tam 🙂 Ja mam nogi wciąż całkiem szczupłe, ale uda już od ładnych lat paru mi się łączą, więc w kanony się nie wpisuję 🙂 W ogóle miałabym figurę całkiem spoko, gdyby nie cholerna oponka. Jakoś nie umiem się jej pozbyć.
      Wiesz, wzór nie wróci, ale nie macie dziewczyny wrażenia, że przeciętnemu chłopu to się wcale takie patyki nie podobają, a trochę tłuszczyku wcale mu nie przeszkadza? Nie mówię, żeby się zapuszczać, ale bez przesady. Jesteśmy kobietami, więc tak zwane „kobiece kształty” to chyba nic złego, no nie? Czy tak się tylko pocieszam? 😉

      • Pengu ja nie mam wrażenia, ja to wiem. Ot takie działanie natury! 🙂
        Ja tam przestałam się przejmować! Nogi mam w miarę, co z tego, że nie łani! Wszystkie trzy (siostry) mamy podobnie zbudowaną sylwetkę i dość masywne uda. Jak pisała Tafranca nie przeskocz. I jedyne co mnie wkurza to, to że spodnie się szybciej niszczą w okolicach tyłka i ud! 😐

      • Wcale się nie pocieszasz, tak jest! Zawsze jak narzekałam na mój zadek, małżon mówił, że bez sensu gadam, bo jest fajny, bo jest za co chwycić 😉
        Nie pocieszało mnie to, jak łatwo się domyślić 🙂 Ale o to właśnie chodzi. Mężczyznom podoba się co innego niż kobietom. My chcemy mieć szczupłe biodra, oni lubią coś odwrotnego, my chcemy mieć małe zadki, oni chcą mieć za co chwycić. Pokręcone to wszystko 😉

        • Krusz, ja mysle, ze z chlopami to jeszcze gorzej: na ulicy chca sie pochwalic idealna laska u swego boku, a w lozku marza sie przytulic do miekkiego kobiecego ciala… 🙂

          • Bo idealna laska oprócz idealnego ciała (wedle idealnych kanonów) ma jeszcze wystające kości biodrowe, doskonale idealne, ale niestety średnio miękkie 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here