Intrygują mnie pewne butki, których funkcjonalność oceniam mniej więcej tak samo jak funkcjonalność stringów zakrywających brzuch dla kobiet w ciąży.

 

Nie ogarniam idei, według której coś z jednej strony odkrywa zadek i wystawia go jak na talerzu, z drugiej kończy się golfem. Pomijam już fakt, że rzadko który zadek podczas ciąży prezentuje się znośnie i że stringi są totalnie niemodne, nurtuje mnie po prostu pytanie „dlaczego?!” Co miał na myśli ten, kto projektował takie gacie? W wygodę nie uwierzę, sorry. Miałam w życiu kilka par stringów i to była najbardziej upierdliwa część garderoby, jaką zdarzyło mi się na siebie wciągnąć.

Dlatego zdumiały mnie sandały (rym-cym-cym) znalezione na stronie pl.bfashion.com.

Screen ze strony pl.bfashion.com

Niech ktoś mi łaskawie rozjaśni pod czachą, po cholerę są sandały prawie po kolana? Wywietrznik z przodu stopy, a górze prawie do raju? Widocznie za mało wiem o życiu i może wyobraźnia ponad poziomy nie wylata, ale te buty (propozycja na wiosnę 2013) kojarzą mi się właśnie z tymi stringami dla ciężarnej. Jest to jakiś pomysł designerski, ale czy na pewno najlepszy?

Notka przeniesiona z mojego drugiego bloga „My, babki”.

1 KOMENTARZ

  1. No wiesz, dizajnerzy chcą być oryginalni, a to coraz trudniejsze. Wymyślają więc sandały do kolan, bo tego jeszcze nie było. I chyba tylko o to chodzi. A że ktoś to potem kupuje i chodzi w tym tylko dlatego, ze ktoś inny uznał, że to modne, to już inna rzecz…