Powiedzmy, że jest zasada, że za twoim przewodem złączym się z narodem, a kierunek działania w tym przypadku to farbowanie włosów. Mało kto nie farbuje. Spora część społeczeństwa robi to w domu metodą Adama Słodowego (zrób to sam). Niektórzy doprowadzili ten proceder do perfekcji i tak na przykład facet, który mnie i małżonowi wynajmował kiedyś kawalerkę, co miesiąc farbował odrosty swojej żonie.

Mężczyzna bywa jednak przydatny, co nie? 😉 W życiu nie umiałabym nanieść farby tylko na odrosty, ale na szczęście problem mogę zlać po całości z racji posiadania włosia długości do 2 cm (serio). Włosię przez półtora miesiąca podwaja swoją długość, po czym je ścinam i po farbie.

No nieważne. Ważne, że idę do takiej perfumerii i wybieram farbę (tudzież szampon koloryzujący), patrzę na opakowanie, a tam jest podane, jak to to będzie mniej więcej wyglądać po zastosowaniu. Farby i szampony wybieram zawsze z tego ciemnego końca, włosy mam z natury bardzo ciemne i wiem, że po pierwsze nie każdy kolor u mnie „chwyci” (niektórych po prostu nie widać), po drugie to, co chwyci, z reguły wychodzi ciemniejsze niż na opakowaniu (za wyjątkiem czerni, która już ciemniejsza być nie może).

Powiedzmy więc, że ruletka jest jakoś tam ograniczona, bo los Ani z Zielonego Wzgórza mi nie grozi, ale jednak człowiek chce wiedzieć, co bierze. Patrzy więc na opakowanie, a tam takie coś:

To opakowanie farby firmy Joanna. Olewamy sekcję PO, patrzymy na PRZED. Ciemny brąz i czarny są doprawdy wzruszające. Bez jaj, jeśli mam tę farbę kupić (a nie kupiłam), to niech poczuję się minimalnie pewnie, żebym wiedziała, czy w ogóle w ten fiolet inwestować (podpowiedź: nie inwestować, zapewne nie będzie go widać). Więcej dbałości o odwzorowanie kolorów, błagam.

Zostawiamy w spokoju opcję PRZED, przechodzimy do PO. Zaczyna się zabawa pod tytułem „znajdź różnice”. Znajdź, cholera, różnicę między fioletem położonym na średni brąz, a fioletem położonym na czarny. To nie może wyglądać tak samo, nie ma opcji. Jak mam kupić coś, co mi na opakowaniu zapodaje taką ściemę, a wiem, że kolor jest TRWAŁY?

Joannie nie uwierzyłam, wybrałam Garnier Olia. Z tą farbą lekkie są przeboje, ale to następnym razem. Proszę czekać na następne wieści z Matplanety. Dawkujmy emocje 😉

Tekst przeniesiony z mojego drugiego bloga „My, babki”.

2 KOMENTARZE

  1. Czerń włosów spod numeru 3 mnie powaliła! 🙂 Ciemny brąz też!
    Czasami mam wrażenie, że producenci mają swoich klientów za ślepych idiotów.