Ha! Tak sobie na ten tytuł zerkam i łypię, i dochodzę do wniosku, że durny on wielce. Nie wiadomo mianowicie, co to ma z tej górnej półki być. Lalka z górnej pe czy wózek z górnej pe. Naprostowuję więc rzeczywistość i od razu powiadam, że wózek. Stwierdzam jednakowoż również, że byle plastikowego szajsu do tego, o czym napisać chcę, nie włożysz. No bo jak. Nie uchodzi, jak mawia moja babcia.

No dobrze, zbliżmy się powoli do meritum sprawy, pokrążywszy jeszcze po opłotkach. Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma i każdy ma jakiś etap rozwoju. Jezu, jakie mądre to było, chyba się jakoś nagrodzę, bo pęknę. Rzecz w tym, że nawet największa chłopaczara lubująca się w dinozaurach, autach, zwierzętach drapieżnych (w ogóle) i krokodylach (w szczególe), ubierająca te dinozaury w ciuszki (olaboga!) i robiąca rzeczy stricte chłopięce, pragnie na pewnym etapie posiadać wózek dla lalek. Przerabialiśmy. I nieważne, że w wózku tym jeździ koparka, a w najlepszym wypadku faktycznie lala, tylko w stanie wskazującym na radykalną operację odnóży sugerującą amputację. Wózek dla lalek musi być.

Co więc ma robić biedny rodzic? Kupić. Nie pierwszy raz i nie ostatni ulega dziecięcym zachciankom i jeszcze wiele w życiu zniesie. Chciałby, żeby wózeczek możliwie zacny był. Och, oczywiście można kupić za 25 złotych jakiś różowy badziew w Tesco czy innym Auchanie, ale umówmy się, że to dla plebsu. Prawdziwi rodzice, ci najprawdziwsi z prawdziwych nie pożałują grosiwa i kupią coś, co sprawi, że innym matkom spadną buty, a paszcza zaora parter, skutecznie nabierając sporą porcję żwiru. Prawdziwy rodzic zawstydzi innych pseudoprawdziwych. Jak już wózek to przez duże W. Jaki więc można zakupić wózek dla lalek? Proszszszsz…

wozek-dla-lalekScreen ze strony male-marzenia.pl

Moe mi podesłała namiary i myślała, że zrobi to na mnie wrażenie. Miała rację. Zrobiło. Postanowiłam jednak Moe zawstydzić i naleźć coś, co przebije jej ofertę. I znalazłam? A jak.

wozek-dla-lalek2Screen ze strony maxizabawa.pl

Ale to jeszcze nie wszystko. Po zawstydzeniu Moe postanowiłam zawstydzić samą siebie i zgodnie z piosenką „wyginam śmiało ciało, dla mnie to mało” wygięłam umysł ku znalezieniu czegoś jeszcze droższego. Co wcale nie było takie trudne. Proszę państwa, wózek przez duże W.

wozek-dla-lalek3Screen ze strony epinokio.pl

No i o to chodziło. Kupujesz wózeczek za prawie osiem stówek i wskakujesz w rodzicielstwie od razu na trzy poziomy wyżej. Tysiąc punktów do lansu. Nie no, tak sobie tylko zlewam, bez urazy, jeśli ktoś chce i ma potrzebę, niech kupi, skoro go stać. Zawsze przy tego typu inwestycjach trzeba się liczyć z ryzykiem. Jak na giełdzie. Ty władujesz środki i będziesz przekonany, że inwestycja CI się zwróci, a tymczasem twoje dziecko na wózek spojrzy dwa razy, za trzecim razem przymuszone trochę się nim przejedzie (no jak to nie chesz? Osiem stów wydałam!), a tak w ogóle to będzie wzdychać do gumowej żaby za pięć złotych, którą ma koleżanka. Ot, taki los.

Skomentuj

14 Komentarzy do tekstu "Wózek dla lalek z górnej półki"


Kuku
1 rok 11 miesięcy temu

O ku..wa koparę mam na ziemi i wcinam piach. A gotują chociaż albo piorą te wózki ? :)

Moe
1 rok 11 miesięcy temu

Wiążą krawaty 😉

malina
1 rok 11 miesięcy temu

Ten o wiele ładniejszy i dużo tańszy: http://cobi.pl/zabawki/lalki-i-akcesoria/baby-born/wozek-deluxe-gleboki-baby-born,art,4579.html Nie rozumiem mody na „eko” i vinatge zabawki…