On. On jest piękny. On jest piękny i uroczy, popatrzcie w jego oczy – jak zaśpiewałyby Łzy. On jest super-mega-wypas-hiper-jazzy-cool-oraz-the-best facet wśród wszystkich samców, jakich nosiła ta planeta. On nie tylko prezencję ma taką, że buty spadają, ale jeszcze książkę wydał.

I to o tematyce takiej, w której – co tu kryć – jest najmocniejszy, czyli o tym, jak dobrze wyglądać po czterdziestce (czterdziestka, a fe, co za okropne słowo!). Skoro książkę napisał, to znaczy, że ma patent, a patent ten – dzięki, o boski! – pragnie przekazać nam, sierotom kosmetycznym, co to mu do pięt nie dorastamy.

Zdjęcie z gala.pl

– Kobiety tyle tego potrzebują… – mówi z nieco wzgardliwym, acz noszącym silne znamiona oświecenia uśmieszkiem.

Bierze do rąk zalotkę i z cudnych ocząt emituje pytanie, WTF.

Na wypadek gdyby ktoś z was również emitował takie pytanie, proszę, oto właśnie zalotka. Zdjęcie z sephora.pl

Bierze flakonik perfum z rozpylaczem i stopień skomplikowania urządzenia wyraźnie go pokonuje, ponieważ psika sobie zawartością prosto w twarz (spojrzenie ani trochę nie traci na boskości). Odkłada go z odrazą. Wzdycha. On już wie.

Jeszcze tylko rzut okiem (cudnym okiem bez śladu oznak starości – starość, a fe, co za słowo! – w postaci kurzych łapek) na kobietę, która nieśmiało gdzieś tam przemyka na drugim planie, jeszcze tylko lekki uśmieszek błąkający się w pięknie wykrojonych cudnych ust i może pewnym krokiem pójść pod prysznic.

Tak, jedyne, co się w życiu liczy, jedyne, co ma znaczenie przy pielęgnacji, to szampon. On z czułością spogląda na butelkę przeciwłupieżowego, którym następnie pieści swoje kruczoczarne, bez cienia siwizny włosy. Szampon podobnie jak on jest doskonały.

Wysoko zawiesił nam poprzeczkę. Spróbujcie podkręcić rzęsy szamponem.

Notka przeniesiona z mojego drugiego bloga „My, babki”.

1 KOMENTARZ