Lidl to już legenda. Zaglądam tam często z dwóch powodów. Po pierwsze mam blisko. Dobra, blisko mam też Biedronkę, ale tu pojawia się właśnie ten drugi powód – w Lidlu mogę zapłacić kartą, a w genach mam wpisaną nienawiść do bankomatów. Mniej tego Lidla będzie teraz na rzecz Biedrony, bo, wystawcie sobie, mogę już w Biedrze płacić telefonem (sic!). Co prawda nadal nie będę mogła się posługiwać kartą kredytową, ale lepszy rydz niż nic. Póki co jednak na większość tekstyliów (czy czegoś tam) rujnuję się u biedronkowej konkurencji i to jest najlepszy moment, żeby przejść do sedna, czyli spłodzić tekst na temat jakości tego, na co upłynniam kasę.

W Lidlu można czasem kupić rzeczy kosmiczne. Ot, na przykład takie męskie cud-bolerko, coby menowi ramionka nie zmarzły. Słit, czyż nie? Pokaż mężczyźnie, a z pewnością zapała żądzą posiadania.

lidl-bolerko

Bolerko zostało jednak pokonane przez coś, co łączy w sobie funkcję kapci, skarpet i schronienia dla kota. Czekam na takie coś na ręce. Założy sobie człowiek, a żeby się kończyny nie rozjeżdżały, wygodniej będzie je związać. Takie ocieplanie z podtekstem sado-maso. Omnomnom.

lidl-butki

Na chwilę zapomnę, że to blog, tfu, parentingowy i potraktuję sprawę ciuchów z Lidla globalnie. W sensie, że i dla dzieci, i dla starych koni. Wielce subiektywny (podkreślam, SUBIEKTYWNY!) przegląd tego, co w Lidlu warto kupić, a co omijać szerokim łukiem.

Buty

Nie miałam okazji sprawdzić absolutnie wszystkiego, ale adidasy i trampki dla dorosłych są nie do zdarcia. Bardzo wygodne i wytrzymałe. Szybko zaczynają być w stanie wskazującym na zużycie, ale to ich jedyna wada. Buty dla dzieci z Lidla to mistrzostwo świata. Nie wypowiadam się na temat materiałów, z jakich są zrobione, bo trepki za 55 zł nie mogą być wykonane z użyciem technologii kosmicznej. Dzieci miały jednak sandały, półbuty i kozaki.

DSC_0333_20131024114529376

Zdjęcie zrobione Xperią Z1

Do śniegowców podchodzimy już drugi rok z rzędu i mogę potwierdzić, że dają radę. Od dzisiaj znowu w ofercie. Co prawda około 9.00 wybór był już mocno średni (narodzie, czy ty koczujesz pod zamkniętym supermarketem czy jak?), ale jednak nabyłam trzy pary.

DSC_0331_20131024114354623

To też Xperia Z1. W tle niezwykle malowniczy kaloryfer.

Rajstopy i rajtuzy

Nic mnie tak nie wpieniło jak rajtuzki Lupilu. Gorszego badziewia w życiu nie miałam. Zwłaszcza te w wersji frotte. Góra rozciągnęła się po dwóch użyciach, nogawki wykazywały silne dążenie ku nieskończoności, a tyłek zmienił w worek na ziemniaki. Tragedia. Nie tknę, choćby mnie przymuszano.

Rajstopy to inna sprawa. Cienkie dają radę, grubsze (60 DEN) też. Właściwie nie mogę się przyczepić do niczego poza rozmiarówką. Rozmiar M jest odpowiednikiem dużego XL. Zupełnie w porządku są też rajstopowe skarpetki. Dla mnie założenie rajstop pod spodnie to horror, podkolanówki są rozwiązaniem. Radzą sobie zupełnie przyzwoicie. Ani nie usiłują przykleić się do kości, ani nie powodują malowniczego zjazdu i powiewania wokół kostek. I wytrzymują więcej niż kilka prań w pralce.

Skarpetki

Naprawdę świetne są skarpetki sportowe, takie dla rowerzystów. Najtańsze nie są (12 zł), ale znakomicie się sprawują. Z innymi skarpetkami dla dorosłych bywa różnie. Mam takie, które wnerwiły mnie niewiele mniej niż rajtuzki Lupilu, a mam i takie, z których jestem bardzo zadowolona.

Skarpetki dla dzieci z reguły dają radę. I te cienkie, i te frotte. Frotte jednakowoż wykazują tendencję tożsamą z kolapsem grawitacyjnym. Jeszcze kilka prań i materia tak się zzipuje, że w naturalny sposób zmieni się w czarną dziurę. Nie przecierają się jednak, a dzięki niezwykłej rozciągliwości (WTF?) nawet zzipowanie im nie przeszkadza.

Spodnie

Nad jakością portek dla dorosłych, tak jeansów, jak sztruksów mogę załamać rączki i zaryczeć straszliwie, że Boże, Ty to widzisz i nie grzmisz. Dramat. Deformują się i rozciągają z prędkością światła, rozmiar i długość to rosyjska ruletka. Zaletą jest cena (nawet 37 zł), ale za ten badziew każde pieniądze to za dużo. Żeby nie było – kupowałam raz po raz, miałam okazję gruntownie się przekonać 😉

Zupełnie insza inszość to spodenki dla dzieci. Markę Lupilu mogę w tym zakresie tylko po chwalić. Co jakiś czas wyskakuję z forsy i jeszcze ani razu nie były to pieniądze stracone. Jeansy, sztruksy, dresy, cokolwiek. Właściwie można kupować w ciemno.

Kurtki

Kurtki dla dorosłych są jednosezonowe. Owszem, tanie, owszem, rzeczywiście nadają się na zimę, jeśli mówi się o nich, że zimowe, owszem, nieprzewiewne, jeśli mówimy o wiatrówkach, ale prawda jest taka, że na następny rok nie nadają się do noszenia. I materiały, i wykonanie mocno średnie. Raz na jakiś czas można sobie sprawić, ale inwestować w to długofalowo to pomyłka.

Kurtki dla dzieci to lepsza strona kurtek z Lidla w ogóle. Są świetne (znów Lupilu). Kurteczki, które miały moje panny, obnosi już któreś tam dziecko. Świetne, ciepłe, wytrzymałe, ładne, kolorowe, z elementami odblaskowymi – same zalety.

Coś tam na grzbiet

Swetry damskie zasłużyły na dokładnie taką samą opinię jak portki. To są po prostu barwne szmaty. Niewiele lepiej wyglądają na ich tle t-shirty czy koszule. Jakość pozostawia sporo do życzenia.

I znów zupełnie inna historia jest z ciuszkami dla dzieci. Koszulki, bluzeczki z długim rękawem czy jakieś tam polary kupuję często i właściwie nie mogę się przyczepić. Dobrze znoszą pranie, nie deformują się, nie tracą kolorów, nie zbiegają i nie rozciągają. Jest dobrze.

Gdyby ktoś chciał ominąć całość notki i łypnąć okiem na ostatni akapit, to znajdzie w nim informację, że ciuchy dla dorosłych z powodzeniem można sobie darować i w drodze wyjątku nabyć adidaski. W przeciwieństwie do nich ciuszki dla dzieci warto kupić po całości i w drodze wyjątku oszczędzić sobie rajtuzki. I tyle. No to teraz będę rujnować się w Biedronie 😉

39 KOMENTARZE

  1. kurtki potwierdzam mam zimową i bardzo ciepłą a przy okazji ładna a odnośnie rajtuz to właśnie te biedronko we u nas dość dobrze wypadają

  2. Serio w lidlu kartą zapłacę? o Mamo nie wiedziałam:) za tą NIEMOŻNOŚĆ płacenia kartą mam lekki uraz do Biedronki – choć i tak tam najczęsciej zakupy robię.
    Ale wracając do tematu.. Lidla ubóstwiam właśnie za odzież i buty.. Mój Mikołaj co roku pomyka w zimowych butkach lidlowych – o ile zdążę wydrzeć komuś z łapy Jego rozmiar:) i CO ROKU jestesmy ogromnie zadowoleni:) tak samo jak z sandałków, bluz, bluzeczek , portek i bielizny. Jeśli chodzi o zabawki – czekamy na wyprzedaże:) i też kupujemy
    a teraz Twoje hiciory:) te dziwne kapchiochy przeżyję ale bolerko dla Mena? Masakra:D w jakim kierunku zmierza ten świat:)

  3. Co mogę dodać to temat bielizny, a konkretniej staników do karmienia. Pojawiają się co jakiś czas i nie dość, że nie rujnują kieszeni to są ładne, z jakąś koronką nawet, i wybitnie wygodne. Z trzech staników, które miałam po ciąży, jeden jakiś noname, jeden popularnej firmy dzieciowej i jeden Lidlowy – ten ostatni był najlepsiejszy 🙂

  4. „coś, co łączy w sobie funkcję kapci, skarpet i schronienia dla kota” jest fajnym ocieplaczem na nogi dla starszych osób.

    Kupiłam sobie w Lidrze” – szalenie spodobało mi się to „hasło” wypowiedziane przez jedna z klientek do telefonu (niepotrzebny jej był, tak się darła…) – „jestem w Lidrze!!” :))) Wracając do ad-remu – kupiłam sobie sztruksiaki i takie tam „dżinsowate” zielone – póki co jestem zadowolona! Prane były już po 2-3 razy, trzymają się kupy. A w ogóle to chciałam o skarpetkach z ABS-em, dla dorosłych. Takie kremowe – „ekri” sa rewelacyjne, fakt, jedno-sezonowe z powodu zippowania w praniu:)) Chociaż zależy to też od rocznika. Mam starsze-używane jeszcze a młodsze już dawno w koszu. Fajne sa tez te takie frote, ale luźne, jakby „na sen” – w parach sprzedawane. Jestem z nich zadowolona:) Nie cisną, ogrzewają moje marznące kopytka zimą:) Gorzej z kurtkami sportowymi, tymi „oddychającymi”, ale chyba oddychającymi inaczej… Koszmarki, ale cóż, za taką cenę nie ma co wymagać cudów;) Ciuszki dziecięce to inna bajka, faktycznie. Wnuczę chętnie w nich chodzi, kolejne wnuczę, póki co, ma je układane na pólkach;)

    • Z Lidry do Bidry, he he 😉 Skarpet z ABS dla dorosłych nie widziałam, muszę się rozejrzeć. Może też trafiłam na felerne spodnie. Kupiłam, jak tak podliczę, 10 par spodni. Albo więcej. Tylko dwie pary jeansów jako tako się trzymają, reszta momentalnie się rozepchała. Szkoda, bo cena fajna…

    • To fakt, te skarpetki są fajne na noc (jak się wstaje kilka razy w nocy do płaczącego malucha, to boso można zmarznać, a kapcie kłapią o podłogę), tylko te gumowe absy się łatwo odczepiają.

  5. mój mąż polował na kozaki dla córci (były po 45 zł) i za głowę się złapał co tam się działo. Poza tym koszulki kupujemy tam dość często. i chyba tyle, bo raz, że kawałek trzeba sie przejść, a dwa, na sama myśl o tym tłumie, to się odechciewa. O butach słyszałam, ale nie testowałam, bo rozmiaru brakło, zresztą samych butów i w innych rozmiarach to już na palcach jednej ręki można było liczyć

  6. Hej, ale na czasie..własnie wczoraj małż przyniósł gazetke z Lidla i zastanawiałam się nad swetrem..ale przez chwilę… Raz się skusiłam i pojechałam po trampki…i nie było w czym wybierac..a byłam raptem 2 h od otwarcia…szok..

    • 2 godziny od otwarcia? U nas otwierają o 8 i 8:15 nie ma w czym wybierać 🙂 Kiedyś 7:45przejeżdżałam koło Lidla w drodze do lekarza – już stała kolejka pod drzwiami, zaopatrzona w wózki zakupowe 🙂 Nawet fotę trzasnęłam, bo nikt by mi chyba nie uwierzył na słowo 🙂
      Zrezygnowana pojechałam wczoraj 8:30, bo musiałam dziecię do przedszkola odstawić i ze zdumieniem stwierdziłam, że chyba mam szansę znaleźć buty dla córy (widać rozmiar 24 mało chodliwy). Albo rzucili więcej asortymentu.
      Ale o śniegowcach dla siebie i paru innych rzeczach mogłam tylko pomarzyć 😛

      Więc będziemy testować, bo dziecię wybór zaakceptowało. Kupujemy też polary, bluzeczki i koszulki, letnie spódniczki za bezcen i dziecięce piżamki.
      Z dorosłych rzeczy ograniczam się do bawełnianych bluzek, mam ich trochę i za te pieniądze dają radę.

  7. O rany, pierwszy raz w życiu widzę, że ktoś rozróżnia rajstopy od rajtuz 🙂 Dotychczas myślałam, że to to samo, a nazwa zależy od regionu. Jak rozumiem, rajtuzy to te grube i dla dzieci a rajstopy to takie elastyczne dla kobiet?

  8. Dobrze, że piszesz o butach dziecięcych, bo czaję się na śniegowce, a jeśli przyczajenie potrwa zbyt długo, to może się okazać będę w tym sezonie podziwiać obuwie zimowe na dzieciach sąsiadów…

    • Nie chce Cię martwić, ale jeden rzut zimowych butów dla dzieci w Lidlu był miesiąc temu. A to chyba ogólnopolskie są rzuty, bo był i u nas, w stolycy, i w Szkieletczyźnie. Może jeszcze zrobią drugi, zanim nadejdzie zima zła…

  9. Ja z kolei kupiłam kiedyś jeansy dla męża i jegginsy dla siebie (choć
    dla mnie to były bardzo elastyczne jeansy) i jestem mega zadowolona… a
    lupilu uwielbiam 🙂

  10. Co do koszulek dla dzieci to niestety mam inne doświadczenia. Koszulki po praniu zmieniają kształt – szwy boczne są nagle po srodku na skos; rozciagaja sie wszerz, po kilku praniach staja sie o rozmiar mniejsze. Piore zgodnie z zaleceniami producenta. Kilka koszulek kupiłam sama, kilka dostałam, czy z rekawem długim czy krótkim – zawsze to samo. Nie polecam.

    • Zgadzam się koszulki dzieciece po 2 praniach zdeformowane szwy na środku a z koloru kanarkowego zrobił się szaro-buro-żółty to samo niebieskie czy insze. Więc koszulki na lato nadaja sie tylko na raz do założenia a po praniu tylko na działkę. Szkoda pieniędzy

      • Dostałam 3 koszulki lupilu z Lidla w prezencie dla małego, nosił przez lato non stop. Kolory fajne, ciekawe wzory, tylko żółta przez przypadek mi się przefarbowła na zielono, ale z mojej winy. Jestem bardzo zadowolona z tych koszulek.

  11. A ja zaryzykowałam, kupiłam ostatnio dżinsy modelujące sylwetkę i sama siebie nie poznałam w lustrze – ze dwa rozmiary mniej! Do tego ładne, wygodne i mimo dość intensywnej eksploatacji jak na razie ani trochę się nie zdeformowały. No i cena śmieszna jakaś była. Te więc bardzo polecam, innych spodni z Lidla nie próbowałam.

  12. Odnośnie Twojego zapytania: „narodzie, czy ty koczujesz pod zamkniętym supermarketem czy jak?”, śpieszę z odpowiedzią, że, a owszem – naród koczuje pod Lidlem o poranku. Przez kilka lat z rzędu pracowałam w firmach mających siedziby tuż obok Lidla. A pracę zaczynałam często dużo wcześniej niż następowało otwarcie sklepu, zatem donoszę, że już przez godziną 7 kłębi się przed wejściem spory tłumek. I tak było dzień w dzień. Byli tam już przed 7, a nie wiem o której zaczynali…

    • Jestem pewna że koczuje, w mojej miejscowości jest jeden, ciuchy dzieci są przebrane w większości do 12 pierwszego dnia akcji. Więc cokolwiek można dostać tylko pierwszego dnia, a jak człowiek celuje w konkretny ciuch, to lepiej iść bardzo rano.

  13. Szczerze powiem,że jakbym miała taką możliwość,to bym stała pod drzwiami Lidla i czekała na otwarcie,by zakupić pewne rzeczy nowości! Np.te buty ze zdjęcia w notce! Ale niestety nie mam takiej możliwości,by koczować pod Lidlem,i drugie NIESTETY po południu nie mam po co już jechać!

  14. Kurcze u nas nie ma takiego szału jaki opisujecie,jedynie teraz kozaki rozeszły się jak świeże bułeczki.Ja kupiłam fajna kurteczkę ostatnio o godzinie 10 ej hehe i wcale ludzie tak się nie rzucają na te rzeczy,a Lidl jest jeden:)

  15. ja ciuchow dla doroslych tam nie ogladam nawet, nic nie rzuca mnie na kolana. Ale kurteczki narciarskie dla młodziezy zakupilam – ba! brałam udział własnie w tym o czym piszesz – lud koczował od 7.30 pod drzwiami, wpadł o 8.00 i pędem do koszy, a ja… zgodnie z psychologią tłumu sru sprintem za nimi 😀 ale warto było 😉 mam kurtki, dzieciowe bluzy misiowe, sweterki na polarze i rajstopki 😀 tfu, wroc, rajtuzki – ktorych zapewne pozałuję, ale jeszcze nie prałam wiec spisują się nawet dobrze 😀

  16. Potwierdzam jeśli chodzi o rzeczy dla dzieci to bardzo sobie chwalę, koszulki z krótkim i długim rękawem nie są gorsze od tych z sieciówek, dresik welurowy bardzo fajnie się trzyma, skarpetki całkiem przyzwoite jak na tą cenę. Butów jeszvcze nie próbowałam, bo mały ma za mały rozmiar w tym roku jeszcze. Kurtki i kombinezony nie podobają mi się, wolę kupić coś porządniejszego na wyprzedażach na zapas, tak zrobiłam w tym roku i mamy fajne kombinezony z kaxs i tchibo. Co do rajstopek to zgadzam się w całej rozciągłości, kupiłam jedne młodemu, takie do raczkowania, z absami, kompletny niewypał, tutaj też tchibo wygrywa 🙂
    Jeśli chodzi o dorosłych to kupiłam tylko t-shirty dla siebie i męża i nadają się do chodzenia po domu, podwórku czy na wypad do spożywczaka, ale do pracy bym w tym nie poszła 😉

  17. że ja też wcześniej tu nie trafiłam 🙂 a co do koczowania to u mnie właśnie pod lidlem mniej wiecej wygląda to jak koczowanie, a potem jak pęd do wyprzedaży z angielskich/amerykańskich reportaży 😉

    • Dzis kupilam kozaczki dla corki. Byly ostatnie – pewnie ze zwrotow, ale ciesze sie ze udalo sie dostac w sobote cos z czwartkowej oferty!

  18. U nas sprawdzają się wszelkiego rodzaju dziecięce T-shirty i bluzeczki oraz spodnie. Natomiast czasem mam problem z rozmiarówką – aktualnie wałkujemy 98-104 (bluzki), portki 104 i jest super. Ale na sezon zimowy uznałam że lepsze bedzie ciut wieksze (110-116) , żeby do końca zimy starczyło i – o ile spodnie są jakos lekko przyduże – ale tak w graniacach tolerancji, to z kurtkami nijak mi nie wyszło 🙁 98-104 – cała jakaś taka przykrótka (rekawy i na długość, a 110-116 – to jak na jakiegoś „pakera” i z tego powodu rekawy do kolan prawie wisiały. Strasznie jestem niepocieszona, bo naprawdę super zimowy zestaw można było skomponowac.
    A co butów – to się trochę „cykam”: w zeszłym sezonie nigdy nie mogłam się załapać na odpowiedni rozmiar (co mnie potwornie wkurzało, no ale niestety nie mam szans na warowanie przed wejściem o 7 rano), a tym nawet trafiłam na tą ostatnią czwartkową pomocję, ale kurczę – te buty się wogóle nie zginały w podeszwie ?! Da się w tym chodzic?
    No a z dorosłych – to czaiłam się na te tuniki-sukienki, co dziś są w ofecie, bo wydawało mi się , że akurat na ciążowy brzuszek będą pasować,no i wreszcie rozmiar S będzie wystarczający :))
    (tu właśnie mam problem z dorosłą rozmiarówką – przeważnie nawet S może być za duże)

    • Ja z tych niekoniecznie najszczuplejszych, ale na pewno mikrych wzrostem jestem. I na mnie też S bywa za duże (dobrze, że letnie spodnie miały wstążkę w talii, bo by mi z tyłka spadły 🙂 ), a tuniki bawełnianie z rękawem 3/4 (były jakieś miesiąc temy) to dla mnie sukienka o średniej długości 🙂 (kolan nie sięga, ale do mini też zaliczyć nie można)

  19. hmm… jeszcze jest tak zwana seria funkcyjna a to dla biegaczy, a to dla rowerzystów, narciarzy motocyklistów. Ja mam całą serię ubrań dla biegaczy (poza butami), koszulka termiczna jest lepsza jakościowo niż Asics’a (czyli górna półka w markach dla biegaczy) – mam 2 Asicsy i żaden nie jest tak dobry ja lidlowa koszulka, bluza też super, kurtka z softshellem jest baaardzo dobra – profesjonalna to wydatek od 200 zł w górę w lidlu chyba 70. Mąż ma gacie na narty różnych firm i na pierwszy strzał zawsze sięga po lidlowe, ma też koszulkę termiczną na motor, która bardzo dobrze chroni przed zimnem w jesienne dni. No i wreszcie ma kask. Kaski ma dwa jeden bułkę przez bibułkę robiony dokładnie na jego głowę na zamówienie i drugi z Lidla, zawsze jeździ w Lidlowym i chwali pod niebiosa jego wielofunkcyjność – kask ma szybkę przeciwsłoneczną obudowę szczęki, która jest opcjonalna, szybkę tylko na oczy i pełną a do tego chyba kosztował 159 zł czyli dużo poniżej średniej rynkowej za taki kask

  20. Lidl jakościowo jest różny. Jedno jest super, inne takie sobie. Parę rzeczy mam dla małej, jakieś piżamki, jakiś dres i są ok. Ale ubrania dla starszych, to znaczy dla dorosłych jakościowo są, no… kiepskie. I jeszcze mają dziwną rozmiarówkę. Ichniejsze 36 to polskie 38/40. Więc osoba szczupła i wysoka nie ma czego tam szukać.

  21. Lidla uwielbiam od lat za wiele lidlowych produktów 🙂 Z Lupilu dopiero się zaprzyjaźniam, bom dzieciata zaledwie od 3 miesięcy, a co do „dorosłych” ubrań mam trochę inne doświadczenia, niż Ty. Może mam szczęście jakieś, ale męskie T-shirty kupuję tam małżowi od paru lat i są to najlepiej uszyte i trzymające się kupy nawet po intensywnej eksploatacji koszulki, jakie ma. Nie dorównują im w moim odczuciu nawet te „markowe” z różnych Big Starów, C&A, itp. Damskie rajstopy kupiłam raz – 60 DEN – i po jednym praniu zrobiła się z nich zmechacona ścierka :/ Ale podkolanówki kupuję i dają radę. Fajne są też wszelakie ciuchy i akcesoria sportowe – tanie i skuteczne 🙂

  22. A ja się zawsze zastanawiam: skoro wiadomo, że po ciuchy w Lidlu będą tłumy, to dlaczego nikt nie wpadnie na to, żeby zrobić większe dostawy? Chyba że celowo rzucają kilka rzeczy, żeby potem dla zabawy obserwować wyścigi klientów… może kierownictwu sprawia to przyjemność? Sama nie wiem 😉

  23. Ja z Lidlowych „dorosłych” ciuchów jak dotąd jestem zadowolona jedynie z tunik z elstycznej tkaniny (takie bez rękawów, były w te wakacje w kolorach koral, morski i czarny), chociaż jak chłop powiesił na słońcu pranie, to jednej się wyblakło w miejscu najmniej osłoniętym i mam pasek jaśniejszy pod biustem. Spodnie ciążowe – maksymalna porażka jak chodzi o te, które mogą robić i za wygodny dres i za coś do żakietu (były czarne i granatowe, z zawijanym pasem). Po kilku praniach są niemal przeźroczyste i noszę je tylko po domu a kosztowały 50zł/sztuka (dla porównania w Tesco na wyprzedażach w tej cenie kupuję bardzo fajne dżiny).

  24. Ja za fsze kupuje tylko w lidrze bo to polski sklep i czeba fspjerac nasze bo ziemniaki som smaczne w lidrze

  25. Od czasu do czasu zdarzy mi się jakiś zakup w Lidlu ale są to głównie ubrania dla mnie. Jeśli chodzi o dzieci to jednak najczęściej zaopatrujemy się w https://www.51015kids.eu/. Dobra jakość i też fajne ceny. A Wy ubieracie tam swoje dzieci ?