Dużo, tanio, Pepco – czy kupować tam ubranka dla dzieci?

Dużo, tanio, Pepco – czy kupować tam ubranka dla dzieci?

52 2242

Idziemy za ciosem. Skoro wczoraj było o Coccodrillo, dziś czas na coś w rodzaju odwyku. Na pewno cenowego, pytanie tylko, czy jakościowego też.

Pepco-gazetka

 

Zdjęcie z promotikon.pl

Pepco – bo o tym będzie – wywołuje silne emocje. Mniej więcej tak silne jak Biedronka lub może nawet silniejsze, bo jesteśmy skłonni daleko bardziej podniecać się czymś, co ma w asortymencie sporo rzeczy dla dzieci, niż czymś, co ubranka, owszem, ma na stanie, ale tak naprawdę najczęściej chodzimy tam po piwo (tak na marginesie, wina w Biedrze są naprawdę w porzo).

Pepco kojarzy mi się pozytywnie z dwóch powodów. Właściwie z trzech. Po pierwsze na najbliższe mogę się nadziać, kiedy wracam do domu, przystanek jest dosłownie u drzwi wejściowych. Miodzio. Po drugie kupiłam tam kilka par kolczyków, które mam do tej pory, bo fajne są, z jajem i o dziwo wytrzymałe. Po trzecie jest to najważniejsze. Kolczyki kosztowały mnie całe 1,99 zł. I nie skutkują żadnymi sensacjami uczuleniowymi, a ja jestem wrażliwa na tego typu bajery.

Czy kupować w Pepco ubranka dla dzieci? Dobre pytanie. Czas temu jakiś wywaliłam tam kasiorę na odzież, przy czym odzież rozumiem w kategorii niemowlęcych różności zapinanych w kroku, jakieś rajty się trafiły, jakieś koszulki, pajac się przyplątał i tego typu sprawy. Więcej rzeczy nie pamiętam, za wszystkie serdecznie żałuję. Nie, to nie tak. W pamięci utknął mi tylko pajac, reszta natomiast w ramach niepamięci cudu zespoliła się z niebytem. Co akurat świadczy o nich na tyle dobrze, że nie zrobiły mi krzywdy i nie spowodowały traumy, oraz na tyle źle, że wiadomo, że nie wydarły mi z trzewi jakiejś erupcji zachwytu, ochów, achów i na kolana padania. Pajac natomiast zapisał się fatalnie jako jeden z największych badziewi, z jakimi miałam okazję się zetknąć.

Jedno o ubrankach z Pepco można powiedzieć. Wszystkie są niemożebnie tanie. Czy kupujemy gacie, czy ocieplaną kurtkę, zapłacimy za nie o wiele mniej niż w sieciówkach, nawet podczas wyprzedaży. Skąd taka oszczędność? Nie płacimy za markę, to pewne,  a na same ciuszki użyto znacznie tańszych materiałów. Cy ucierpiała na tym jakość? No i to jest właśnie najważniejsze. Są ubranka, że tak, a są i takie, że nie. Ja podchodzę raczej z rezerwą, co nie oznacza, że to postawa jedynie słuszna. Piłeczka po waszej stronie.

Ikona notki z poznanbusinessrun.pl

52 KOMENTARZE

  1. Mam trochę ubranek z Pepco i są takie, które są super, a są takie, które są do bani. Osobiście wolę np. z Carrefoura, bo tam na jakości się nie zawiodłam, a jak jest akcja to body można już za 6 zybla schwycić. Ale Pepco i tak lubię :)Myślę, że warto tam kupić ubranka dla najmniejszych bo one ich nie zdążą zniszczyć zanim wyrosną. Tylko trzeba patrzeć na metki, aby były z bawełny, bo sporo tam jest sztucznych.

    • My też wolimy z Carrefoura, jest tam zwłaszcza linia TEX, co i łanda i dobrej jakosci – nie do zdarcia. Już 4te dziecko dorzyna.

  2. Ilekroć skuszę się na taniznę z co za tym idzie, pełen wór ubranek dziecięcych, a czasem i kobiecych, tyle razy pukam się w czoło po drugim praniu zakupionych „fatałaszków”. Doszło do tego, że zakazałam życzliwym „ciociom i wujkom” przynoszenia prezentów typowo tekstylnych dla syna pochodzących z tej sieciówki pod groźbą spalenia w piecu! I tak też się stało z parą dresowych spodni, nienadającą się wizualnie do dalszej eksploatacji po trzecim praniu i t-shirtami które po czterech praniach rozjechały się wzdłuż i wszerz bez najmniejszych skrupułów a aplikacje (nadruki) zniknęły jeszcze wcześniej. Wolę teraz wydać dyszkę więcej w H&M na dwupak np. bluzek z długim rękawem w cenie 39.90 niż oszczędzać w pepco na dwie po 14.99 – te z droższej sieciówki piorę hurtowo raz tygodniu i dalej wyglądają jak z wieszaka. Cocodrillo też sobie chwalę ale tylko z wyprzedaży, regularna cena mnie zabija (i mój portfel również) :p

    • Ooo, mam to samo. Ja też zakazałam rodzinie kupować mojej małej córce ubranka z Pepco, szczególnie jednej cioci, która jest ich wielką fanką. Wszystkie moje zakupy ciuchowe lądowały w koszy z wielkimi nerwami za zmarnowane pieniądze. Aż kiedyś przykazałam mężowi, żeby mnie kopnął w d.. jak jeszcze raz będę chciała tam coś kupić skuszona niskimi cenami i (nie takim w końcu złym) wzornictwem.

    • Dokładnie,dresy tez miałysmy,nic sie z nich nie dopierało.zmechaciły sie .Jakoś ubrania z innych sklepów zachowują się normalnie po praniu.

  3. są ciuszki, które są nie do zdarcia – takie kompleciki koszulka plus leginy, skarpetki powodujące zatamowanie krwii, body deformujące się po jednym praniu i koszulki z których kolor ucieka po 3cim praniu (magia..). Ujdzie w tłoku, chociaż lepiej dołożyć parę złotych, jeżeli dziecko jest starsze i ma dłużej posłużyć niż 2 tyg

    • no właśnie. nie można lepiej tego ująć, jak tylko sposobem na macanie ;-))) Niektóre rzeczy są dobre..i naprawdę dobrze i długo służą.ale to rodzynki. większość..cóż.:-)

  4. Z Pepco miałam do czynienia raz, na wakacjach, bo w moich rejonach nie namierzyłam. Dwie bawełniane bluzeczki, fajny wzór (gładkie na tułowiu, paski na rękawach), fajna kolorystyka, cena najfajniejsza, coś koło 12 zł za sztukę. Po trzech praniach zmechacenie niemożebne. Lidl górą.

  5. Dosyć sporo swego czasu kupowałam w Pepco i teraz tez mam kilka rzeczy i nigdy nic złego mi się z nimi nie stało. Bluzeczki sa ok, nic nie porozciągane, niepowykręcane ,nadruki sa w całości. Możliwe , że u mnie w sklepie sa inne ciuszki ale wątpię.

  6. My też mamy kilka ciuszków z Pepco i np kurtki są świetne, a body już nie do końca. Rajtki dobre, dresik niekoniecznie. Ale lubię tam kupować bo cenowo super, a często można smyka fajnie ubrać.

  7. Wszystkie ubranka dla Zosi kupuje w Tesco – F&F w promocji niejednokrotnie kupilam 5szt body za 16,99 a material – idealny – mieciutka rozciagliwa bawelna . Nigdzie indziej juz nie kupuje tylko tam .. Rozmiiarowki sie zgadzaja z opisem , ubieram tam Zosie od stop do glow za grosze . Kombinezony sukienki skarpetki czapeczki w dodatku sliczne . Niedrogie zabawki i zupki w przystepnych cenach . Doslownie wszystko za nic .

  8. A ja mam same pozytywne odczucia związane z Pepco. Dopóki córka mi się nie urodziła, to nawet nie wiedziałam że taki sklep istnieje. Ale kiedyś dostałam w prezencie parę pepcowych ciuszków dla córy. Były one z metkami. I co ja patrzę? Np kieca, 100% bawełny, cena 9.99. Myślę niemożliwe. No ale okazało się możliwe. Albo miałam szczęście, że z żadnym ubrankiem absolutnie nic się nie stało po praniu. Mała śmigała w nich dopóki z nich nie wyrosła. A była wtedy na etapie raczkowania, więc trochę te ubranka przeszły. Także ja jestem zadowolona, i na pewno nie raz jeszcze tam zajrzę, zwłaszcza że można upolować naprawdę ładne ciuszki.

  9. Kiedyś się zachwyciłam, przyznaje głównie cenami, niestety jakość tych rzeczy jest bardzo słaba. Najgorsze są bodziaki, po kilku praniach dekolt sięga pępka. Dużo jest tam też ubranek ze sztucznych tkanin. Na kupowaniu tam skarpetek i gatek dla syna poprzestaję. Zdecydowanie wolę ubrania z Lidla.

  10. Mieszkam za granica, czesto tesciowa kupuje nam ubranka w pepco. O ile wszystkie pastele sa znosne o tyle jedna koszulka z dlugim rekawem zalatwila mi cala pralke. Nie spodziewalam sie, ze ubranko dla dziecka moze farbowac a to puscilo chyba caly kolor jaki mialo. Nastepnym razem kiedy dostalismy prezent o podobnym kolorze od razu wsadzilam go do miski i niestety sie nie pomylilam…

    • Potwierdzam, jedna bluzeczka też mi wszystkie prane z nią ubranka pofarbowała na czerwono-różowe maziaje… z miejsca trafiła do kosza. Czasme tam kupuj jakieś drobiazgi, dla maluchów zwłaszcza, te dla starszych dzieci od czasu do czasu, ale liczę się z tym, że za tą cenę to długo nie pociągną i dość szybko mogą się zniszczyć. Najbardziej zadowolona jestem ze skarpetek.

  11. Moim zdaniem kiepskie są te ubranka. Najlepszym przykładem była letnia sukienka z białą górą i przyszytą ‚na piersi’ niebieską kokardą. Zgadnijcie co się stało po jednym praniu (w 40 stopniach, żeby nie było…)? Otóż błękit kokardy rozlał się przepięknie dookoła. Nic innego, tylko wyrzucić. Ech.

  12. Lubię Pepco za majtki. Kiedy mojemu synowi zdarzały się wpadki i prałam je często zaopatrzyłam się w Pepco w górę majtek chłopięcych za bodajże 1.5 PLN za szt i są w użyciu już półtora roku, intensywnie prane, nic się złego z nimi nie dzieje.

  13. A ja będę bronić Pecpo do utraty sił :) Oczywiście muszę uważać, żeby kupować rzeczy bawełniane, bo jak się trafi na sztuczne to giń przepadnij, ale 100% bawełny rządzi. Kupujemy tam ubranka praktycznie wszystkie i młody śmiga jak złoto. Pierzemy intensywnie, nic się nie dzieje. A cena rządzi jeszcze bardziej.

  14. Zawiodlam sie! Kupilam w Pepco leginsy,po 2 praniach dziury,miala tez bluzki gdzie raz,ze kolor po praniu sie spieral a nadruk albo zmazywal i zostala plama albo zmienial kolor. Ja mam skarpetki z pepco i jest ok.

  15. U mnie największy problem w Pepco, że coś widzę, z daleka mi się podoba, biorę do ręki i 100% poliester. Jak już jest bawełna, to kiepskiej jakości, po trzech praniach dramat. Ale dobrze wspominam półśpiochy do spania, majteczki i skarpetki z absem. W zasadzie teraz już tam nic nie kupiję, ale i tak zaglądam :D

  16. Zakupy w Pepco to jak gra w rosyjska ruletkę albo trafisz bubel albo nie Moje zakupy w pepco w tym miesiącu są pod znaku bubla Kupiłam rajty które miały być po 6.99 ale była przecena na 5.99 ogólnie w rozmiarze 128 po 4 praniu w temp 40′c zjeżdzają z tyłka młodemu o wzroście 110 :/ ( maja tylko służyć do domowego biegania )

  17. Pepco? Nie, dziękuję. Kupiłam raz z ciekawości i po pierwszym praniu ubranka skończyły jako szmaty do podłogi.
    Nie tylko skąpy płaci dwa razy.
    Oszczędny często też.

    • Buziola i pozdrawiam serdecznie, jak to przyjemnie zobaczyc, ze to nie tylko ja rozrozniam skapstwo i oszczednosc :)

  18. Mieliśmy w rodzinie kombinezon z Pepco, wczesnoniemowlęcy, przechodni, wytrzymał chyba trójkę czy czwórkę dzieci. Mieliśmy też grube rajstopy i też dały radę, powędrowały dalej.
    Być może przetestowałabym więcej rzeczy, ale Pepco mam wybitnie nie po drodze.

  19. Ja z tych ubranek jestem bardzo zadowolona!! Nic się z nimi nie dzieje po praniu!! Faktycznie body, pajace nie są dobrej jakości, ale spodnie, dresy, bluzki są ok.

  20. Zależy jak się trafi. Też praktykuję metodę „na macanie”. Mama jest z wykształcenia włókiennikiem i przekazała nam w spadku swoje zboczenie zawodowe.
    Od razu zaznaczam, że niektóre 100 % bawełny są tylko z nazwy – W ChRL nieraz im się metki mylą :)
    Co nie zmienia faktu, że w Pepco dobre rzeczy można wyrwać. Kupowałam skarpetki i rajstopki, Krysia ma jakąś bluzeczkę, sweterek za grosze i nie do zdarcia (gdybym wiedziała, to bym od razu kupiła drugi, na później). Kurteczki wiosenne na polarze, sukienki z dzianiny. Namiętnie w okresie niemowlęcym kupowałam półśpiochy, które niejedno dziecię obskoczyły. I trafiłam kiedyś na wyprzedaży w koszach bodziaki z fenomenalnej, indyjskiej bawełny. Gruby, miękki splot, trwałe kolory i pomimo wielu prań nadal w stanie świetnym.
    Bawełniana sukienka w kwiatki dwa lata nam służyła, Krysia była drugim dzieckiem które ją nosiło.
    Ja jestem zadowolona, czasem kupię coś sobie lub mężowi.
    Trzeba po prostu kupować rozważnie i na wyczucie.

  21. Kupuję czasem tam córce ubrania ze względu na cenę, ale sprawdzam skład by nie był to poliester. A jak poplami koszulkę za 5-10zł nie szkoda wywalić. Choć czasem po kilkunastu praniach jakość niektórych ubrań zostawia do życzenia>

  22. Zależy na co się trafi,ale kupując można zobaczyć jakiej jakości są ubrania i czy warto brać.Ubrania są różne,dobrej jakości i beznadziejnej.Kupowałam tam kiedyś body,pajace,pół śpiochy,ale ubranka się zniekształciły,zmechaciły,Później nadawały się już tylko do wyrzucenia.Kupiłam kiedyś getry na moją dość szczupłą córeczkę,długie były odpowiednio,rozmiar 110,a nogi w nie nie dało się włożyć,takie ciasne,tylko szkoda że na pierwszy rzut oka myślałam,że wejdzie.Teraz w bodziaki ,getry zaopatruje sie w tesco,mają fajne promocje,można kupić za tę samą cenę,tak samo na przecenach w h&m.Sukienki letnie,getry za 20 zl,pierzesz 50 razy i nic sie z nimi nie dzieje.

  23. A ja tam nie narzekam, na macanego można sprawdzić jakość mniej więcej. Legginsy dla starszej świetne, takie jakby sztruksowe, bluzka z cekinową aplikacją świetna (pranie w pralce jej nie szkodzi nawet), bawełniana tunika fajna. Rajtki kiepskie, ale to z ciekawości wzięłam, jak na razie Wola zdecydowanie wiedzie prym ;) Ale na Pepco naprawdę nie narzekam.

  24. Rzeczy które wg. mnie warto kupić to: dresy i spodnie (mowa o rzeczach dla niemowląt), body się deformują, a rajstopy mechacą a bardzo często prują. Trzeba umieć poszukać- ale za tą cenę warto :)

  25. Kupiłam kiedyś dresik „bawełniany”, w którym moje dziecko tak potwornie się pociło, jakby w saunie było. Na szczęście zepsuł się suwak i go oddałam. Ale to jedyny taki przypadek, kilka innych ubranek ok:)

  26. W pepco jest sporo szajsu, ale zdarzają się i perełki. Na niemowlęce ciuchy nie narzekałam, teraz dzieci większe i widzę, że plastik domnuje :/

  27. Ja tam kupiłam ostatnio bodziaka z dowcipnym napisem. Pierwsze pranie przeżył, nic się nie sprało, nie wyciągnęło, dziecię nie dostało natychmiastowego zawysypkowania ciała, więc jak na razie jest ok. Ale to znaczy tylko tyle, że przeszedł test pierwszej pralki. Co będzie dalej pokaże czas :)

  28. Ja Pepco uwielbiam, zwłaszcza za rajstopki żakardowe jednokolorowe, są świetne i nie zauważyłam, by jakościa odbiegały od firmówek, a co najważniejsze, nie mają tych ochydnych badziewiastych wzorków. Do koszyka często wrzucam też jakieś odlotowe bluzeczki i sukienki albo majtki dla siebie. Dla mnie bomba!

  29. Też twierdzę, że zależy na co się trafi. Są rzeczy dobre i kiepskie. Ja kiedyś w Reserved kupiłam młodej bluzkę, która po dwóch praniach wyglądała jak szmata, więc nie ma reguły!

  30. Jeśli znajdę coś fajnego to biorę, bez względu na to czy pepco,czy cocodrillo :) jak kupię tanio i znosi się szybko to nie narzekam .po prostu! za to jak kupię drogo i starczy na chwilę to nie pochwalam! w końcu jak już płacę to za jakość! i trochę z innej beczki zapraszam na mój bloog : http://witaminamama.bloog.pl/ pozdrawiam serdecznie:)

  31. hm mamy trochę ciuchów z Pepco. Młodszej córci kupuję częściej bo nie niszczy ciuchów ale starsza niszczy i niestety ciuch z pepco założy kilka razy i do kosza. Dlatego wolę buszować po internecie, super bluzeczkę kupiłam ostatnio na ancymonki.pl i zapłaciłam niewiele więcej niż w Pepco.

  32. A ja sie tak niesmialo zastanawiam… ci ludzie ktorzy to szyja… oni moga przezyc do konca miesiaca za kase w fabrykach? ja tam zostane dla malego przy second handach a dla mnie i meza przy ekologicznym minimalizmie…

  33. Lubię PEPCO do pierwszego prania. Nigdy nie wyciągam ich takich samych jak były … Kulkują się, rozciągają, robią się dziurki a słodkie napisy ‚córeczka tatusia’ zeszły po drugim praniu….
    Ostatnio przez przypadek wpadły mi w ręce ubrania polskiego producenta. Ceny jak w PEPCO, ale trzeba zamawiać przez internet. Zamówiłam dla córki dwie sukienki na lato i dla synka koleżanki dresy – póki co wszystko jest w stanie idealnym a swoje przeszły :D
    Sklep to kolalik http://www.kolalik.pl . Widziałam ich logo na zawodach młodzieżowych i postanowiłam zajrzeć .

  34. Ja dopiero pierwszy raz kupiłam parę ciuszków dla córki w Pepco, póki co po pierwszym praniu nic się im nie stało. Spodenki fajne, wygodne, spoko wzór i tanie. Do tej pory kupowałam głównie polskie ciuszki, ale niestety wiele z nich po 2-3 praniach zrobiło się brzydkich, wyblakłe, zmechacone a cenowo wiadomo dosyć drogie. A skarpetki to już po pierwszym praniu są obrzydliwe:/

  35. Zapraszam do zakupów w sklepie internetowym Bajkowy Urwis. Oferujemy nowe licencjonowane ubranka z postaciami i motywami z bajek. Wysoka jakość i niskie ceny.

    www kropka bajkowyurwis kropka pl

    Sprzedajemy również na allegro, sprzedający: bajkowyurwis

    TYLKO TERAZ – OKAZJA
    robiąc zakupy w dniach 16-17 sierpnia na stronie sklepu otrzymują Państwo wysyłkę gratis

    więcej informacji na FB oraz na stronie www