Ach. Kiedy upadniesz, ja będę przy tobie, mawia podłoga. Kiedy upadnę, to powstanę. A jak nie powstanę? To sobie poleżę – mawia Jacek Walkiewicz. Upadłam i załamałam się, kiedy to zobaczyłam. Najgorsze jest to, że załamała się również podłoga. Jacek Walkiewicz poleżałby sobie i wyzionął ducha.

Nieoceniona Asiek, która wielokrotnie jest mi inspiracją, podesłała namiar na jeden z najbardziej absurdalnych fanpage’y facebookowych, czyli Brwi odrysowane od szklanki. Nie wiem, co bywa bardziej odjechane, zdjęcia czy komentarze pod nimi 😉 Wszystkie zdjęcia pochodzą właśnie stamtąd, ale ja nie na brwiach chciałam się skupić, a na tym, co nieco poniżej, czyli na ustach. W większości przypadków usta przypominają wrota do jaskini, tajemne wejście do jamy chłonąco-trawiącej. Rozmiar ust wielokrotnie sugeruje tejże jamy przepastność. Właściwie czasami nie masz pewności, czy patrzysz na usta, czy na przypadkiem poziomo położony tyłek. A można się pomylić.

Rozmiar wysylikonowanych ust to jedno. Natrętnie nasuwa się pytanie, czy istnieje jakaś granica pojemności tkanek, przekroczenie której jasno mówi, że stop, więcej wypełniacza w wary wpakować się nie da. Obawiam się, że w tym przypadku jest tak, jak z kosmosem. Podobno jest nieskończony, a nawet jeśli granice istnieją, to leżą dalej niż możliwości obserwacyjne współczesnych największych teleskopów.

Nie o rozmiar jednakowoż uściech owych mię chodzi, choć rozmiar ma znaczenie, zawsze będę to podkreślać, amen. Chodzi mię o makijaż. Jeśli chcesz wiedzieć, jak NIE MALOWAĆ ust i co z nimi NIE ROBIĆ, to spojrzyj. Nie jedz podczas czytania tej notki i nie spożywaj płynów. Przed spojrzeniem na poniższe zdjęcia przeczytaj jeszcze ze dwa razy tę wskazówkę lub skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą. Przeżuwanie podczas oglądania podanych tu przykładów makijażu zagraża twojemu życiu lub zdrowiu.

Zanim sięgniesz po białą szminkę, koniecznie zjaraj facjatę w solarium, siedząc w nim trzy razy dłużej, niż przewidują dopuszczalne normy.

Szminka dopasowana odcieniem do włosów. Nie wpadłam na to. Moja kreatywność jest jednak ograniczona.

Przed zrobieniem dziubaska do zdjęcia pamiętaj o obrysowaniu jasnej szminki ciemną kredką. Bardziej będą przypominać waginę. Oszczędzasz w ten sposób czas i energię życiową, bo od razu dajesz jasno do zrozumienia, co ci w głowie siedzi.

Na wypadek, gdyby samiec jednak nie zajarzył, wypakuj wary silikonem, pomaluj na biało, obsmaruj ciemną kredką i znowu zrób dziubek.

Żeński odpowiednik męskiej rywalizacji na penisy.

Jakbyś mimo wszystko nie podbiła jego serca, nie załamuj się. Masz wielkie szanse odnieść sukces w biznesie jako czyścicielka akwariów. Jakość usług będzie z pewnością na najwyższym światowym poziomie.

3 KOMENTARZE