Chorwacja, Istria – zdjęcia i jak zwiedzać z małym dzieckiem

4
5697

Ponieważ ostatnio ostro mieliłam ozorem, to dzisiaj ranną porą wytchnienie i przechodzimy z fonii literowanej na wizję. Ostatnia z notek podróżnych, która ma nam powiedzieć, że warto przeczołgać dzieciaki. Oczywiście w pełni władz umysłowych pozostaję i świetnie zdaję sobie sprawę, że warunkiem ocalenia przyjemniejszych doznań jest dopasowanie wyjazdu do dziecka. Jeśli dysponujemy kilkulatkiem, nie ma co się nastawiać na mega zwiedzanie i nie ma co zachowywać się tak, jakby dziecka z nami nie było. Ale coś tam można wyszarpać.

Wyszarpaliśmy i my, ale pamiętajmy, że z równią intensywnością, co zabytki, zwiedzaliśmy lodziarnie i place zabaw. Kompromis kosztował, nie ma to tamto. Zresztą zbierzmy to w punkty.

Jeśli chcesz coś zwiedzić, a masz małe dziecko:

  • wypad „zwiedzaniowy” musi być krótki i najlepiej rozłożony na raty (Pulę wzięliśmy w dwa dni).
  • jeśli dostrzeżemy objawy zbliżania się punktu krytycznego, po którym będzie już tylko marudzenie i nic więcej, zwijamy manatki i kończymy zwiedzanie
  • żadnego zwiedzania z przewodnikiem, chyba że ten znajdzie czas na pobyt na placu zabaw
  • coś dla ciebie, coś dla dziecka – place zabaw i tego typu atrakcje są obowiązkowym elementem zwiedzania
  • prawdopodobnie miniesz jakiś stragan z duperelami. Tak jest, wiesz, co masz zrobić 😉
  • pogódź się z tym, że nie wszystko zobaczysz i nie w takim stopniu, jakbyś sobie tego życzył.
  • zwiedzanie większego czy też bogatszego w zabytki miasta rozłóż na raty.
  • długość trwania tych „rat” jest zależna od wieku dziecka. U nas były to akcje mniej więcej trzygodzinne
  • pytania „daleko jeszcze?”, „kiedy idziemy?” pojawiające się co minutę to standard. Nie ma sensu się irytować.
  • zabierz ulubione zabawki, picie, smoczek, bajery, które sprawią, że twoje dziecko będzie się czuło bardziej komfortowo. Jeśli prezes jest zadowolony, personel zyskuje dodatkowe możliwości 😉

Dobra, jednak gadałam. To teraz foty. Więcej zdjęć znajdziecie na Instagramie, gdzie was serdecznie zapraszam.

IMG_20140706_105524

Pula, koloseum z I w n.e., jedno z trzech najlepiej zachowanych na świecie. Mogło pomieścić 23 tysiące ludzi. Dwa pozostałe to Koloseum w Rzymie i amfiteatr w Al-Dżamm w Tunezji. Zwiedziliśmy też podziemia.

IMG_20140713_112732

Rovinj zwane chorwacką wenecją, widok ze statku. Miasto ma 14 tys. mieszkańców. Najmłodsze budynki na starym mieście są z XVII wieku, najstarsze z XII wieku.

IMG_20140705_232504

Amfiteatr w Puli

IMG_20140709_190558

Pula, łuk triumfalny z I wieku n.e. Za nim zaczyna się przepiękna wąska uliczka, na której końcu jest rynek, a w rynku ratusz z XIII wieku oraz świątynia Augusta z I w n.e.

IMG_20140708_234146

Łuk triumfalny z bliska.

IMG_20140708_223842

Świątynia Augusta w Puli. W 100% zachowany budynek, w środku jest muzeum archeologiczne.

IMG_20140711_112232

Rovinj, jedna z typowych uliczek starego miasta.

IMG_20140711_111927

Rovinj, stare miasto cały czas

IMG_20140710_183329

Rovinj, architektoniczne perełki.

IMG_20140715_081808

Rovinj, jeden z wielu zaułków

IMG_20140710_235009

Vrsar i jego architektoniczne smaczki

IMG_20140711_165539

Kamienice w Vrsarze

IMG_20140711_164649

Kamienice w Vrsarze, ciąg dalszy

I co? Warto było się telepać ponad 1000 km w jedną stronę, prawda? 😉

4 KOMENTARZE

  1. chyba wszystko widzialam na insta 🙂 jeszcze nie wyjezdzalismy z dzieckiem aby zwiedzac szczegolnie zagranice 🙂 ale z tego co piszesz tragedi nie ma 🙂

  2. Warto i dlatego co roku staramy się odwiedzić Chorwację z naszą pociechą. Pierwszy raz odbył się jak miała 10 miesięcy 🙂

    • Och, zdaję sobie sprawę, że Chorwacja została jedynie liźnięta. Robimy przerwę na Hiszpanię (zasmakowaliśmy w podróżach z namiotem), a potem znowu, tym razem południe 😉

  3. zawsze można poszukać też „dzieciowych” atrakcji – jakiś ogród botaniczny (tam często są różne małe żyjątka), małe zoo czy fajne muzeum. Chorwacja chyba w te ostatnie, dzieciowe muzea jest dość uboga, ale np, w Estonii jest fenomenalne muzeum zabawek (w Tartu chyba, lub w Parnu – nie jestem do końca pewna), w Słowenii Muzeum Pszczelarstwa w Radovljica, na Litwie w Kłajpedzie bardzo fajne oceanarium (no w zasadzie to „morzarium” biorąc pod uwagę uwarunkowanie geograficzne), na Islandii w Borgarnes rewelacyjne Muzeum Dzieci Islandzkich (to dla każdego coś miłego, bo dzieci zafascynują zdjęcia dzieci islandzkich sprzed wieku i ich zabawek, a dorosłych to, w jakich warunkach ci ludzie żyli i jak sobie radzili). Na Węgrzech sa też niezliczone muzea marcepanu – trochę pic na wodę i nuda, ale dzieciakom te marcepanowe torty wszelkiego kształtu i maści powinny się spodobać. Wyszło od sasa do lasa (mam jeszcze zaliczoną Albanię, ale tam pod dzieci niewiele, tam w ogóle niewiele jest, choć pozostało chyba to, co najważniejsze – nietknięty turystyką klimat Bałkanów, którego niestety się już nie uświadczy w takiej Chorwacji nad morzem).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here