Avon Makeup Setting Spray – utrwalacz makijażu

4
3324

Cie choroba. Jakby mi koleżanka nie sprezentowała utrwalacza makijażu Avon Makeup Setting Spray, to nie wiedziałabym w ogóle, że ludzkość ma na koncie takie wynalazki! Człowiek to jednak na drzewie siedzi.

 

Wygląda jak… dezodorant, ale jak działa? To po prostu mgiełka czy też coś, co konsystencją przypomina wodę termalną w sprayu, czym spryskujemy to, cośmy sobie na facjacie zmalowały, i tym samym stawiamy kropkę nad i. Co to ma robić? Utrwalać, jak sama nazwa wskazuje, czyli działać tak, żeby makijaż trwał dłużej, a efekt zombie skrył niepamięci cud.

Czy działa? Coś tam działa. Wypróbowałam na trzech różnych podkładach pokrytych dodatkowo pudrem w kamieniu (zawsze tak robię). W jednym przypadku podkład był położony bezpośrednio na skórę, w jednym pod podkładem znajdowała się rozświetlająca baza L’Oreal, a w jeszcze jednym matująca baza Rimmel. W każdym przypadku zachowywał się tak samo.

Czyli jak? No właśnie utrwalał. Efekt ciężko nazwać spektakularnym i to nie jest tak, że różnica sprawia, że spadają gacie, ale faktycznie da się zauważyć, że makijaż pokryty utrwalaczem trzyma się dłużej. Podkład mniej jakoś wchodzi w pory, mniej złazi z twarzy (jeśli mamy taki z tendencją do złażenia). Spray bardzo ładnie pachnie, a w dotyku jest jakby lekko lepki. No i o to chodzi, w końcu ma scalać. Nie matuje i nie taka jest jego rola – moja twarz przetłuszczała się dokładnie tak samo jak bez użycia Makeup Setting Spray.

Czy polecam? Myślę, że tak. Nie jest to rzecz absolutnie niezbędna w damskiej łazience, kiedy jednak wspomnę czasy w korpo, ciągłe bycie w strumieniu klimatyzacji i przypomnę sobie, co ta klima potrafiła robić z makijażem, to żałuję, że wcześniej tego wynalazku nie znałam. Samopoczucie pod koniec dnia mogłoby być lepsze.

Post przeniesiony z mojego drugiego bloga „My, babki”.

4 KOMENTARZE

  1. Najlepszy utrwalacz, jaki znam, to fixer spray firmy Kryolan – owszem, do najtańszych nie należy, ale jest wydajny i dzięki niemu makijaż trzyma się twarzy wręcz pancernie. Przydaje się szczególnie podczas większych wyjść (wytrzyma weselną zabawę w nieklimatyzowanej sali), ale i w ciągu lata, kiedy pracuje się biurze, pozwala utrzymać makijać w stanie nienaruszonym.
    Domyślam się, że używanie tego specyfiku na co dzień nie jest specjalnie zdrowe, ale od święta jest niezastąpiony 🙂

    • Ha! Jak już będę obrzydliwie bogata, to go sobie sprawię 🙂 Tak jak mówisz, na co dzień to może nie jest niezbędny, ale tu weselicho, tu chrzciny, tu parapetówka, a człowiek do rana ma wyglądać jak człowiek, nawet na czworakach 🙂

  2. Kryolana kupowałam na allegro, w mniejszym opakowaniu, więc był jedynie drogi, a nie bardzo drogi, ale polecam bez mrugnięcia okiem – jako posiadaczka cery mieszanej, ze strefą T świecącą się jak (ekhm ekhm), po użyciu fixera nawet się na nosie nie pociłam.
    Ciekawe, jak sprawdziłby się ten avonowski specyfik…

    • Z pewnością nie tak samo. Ja mam cerę tłustą i świecę konkretnie. Ten avonowski świecenia nie powtrzymuje, ale sprawia – jakby to ująć – że nieco inaczej zachowuje się podkład i całość. Mam wrażenie, że twarz wygląda bardziej świeżo, jeśli wiesz, co chcę powiedzieć 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here