Rozwój dziecka między 25. a 27. miesiącem życia

10
24981

kalkulator_centyli_baner

Słowo się rzekło, kobyłka u płota. Obiecałam, że będę kontynuować cykl dotyczący rozwoju dziecka w 1. i 2. roku życia, że rozszerzę go na rok trzeci. Niniejszym to czynię. Pamiętajmy, wszystko, co znajdziecie poniżej to informacje ORIENTACYJNE. To nie jest tak, że jak czegoś na tym etapie u swojego dziecka nie stwierdzimy, to należy rwać włosy z głowy i bić na alarm. Każde dziecko jest inne i niepowtarzalne. Pamiętamy o tym? No to wio. Zapinamy pasy i jedziemy z koksem.

Serdecznie witamy na etapie zwanym buntem dwulatka. Bunt dwulatka to pojęcie bardzo pojemne tak znaczeniowo, jak czasowo. Płynnie przechodzi w bunt trzylatka, czterolatka, sześciolatka i tak aż do osiemnastki. A po osiągnięciu pełnoletności możecie mu skoczyć 😉 Ma dowód osobisty i nie zawaha się go użyć, albo – scenariusz pesymistyczny – zabierze wam wasz (piję do słynnej wyborczej akcji).

Co potrafi robić dziecko między 25. a 27. miesiącem życia?

  • zna około 50 słów pojedynczych i potrafi się nimi posłużyć. Często zrozumiałe są one wyłącznie dla jego rodziców, którzy zyskują odznakę tłumacza przysięgłego.
  • potrafi składać słowa „daj to”, „to moje” itp. Łączy wyrazy po dwa, bywa czasem, że i więcej.
  • potrafi wykonywać proste polecenia, pod warunkiem, że przekażemy je w sposób nieskomplikowany. Nie: „czy byłbyś tak uprzejmy, syneczku, i podniósł z ziemi ten wymemłany herbatniczek”, a raczej „podnieś to tutaj”
  • umie umyć i wytrzeć ręce. Podczas tej czynności prawdopodobnie rozdziabdzia całe mydło i ściągnie wszystkie możliwe ręczniki, ale sobie poradzi.
  • umie podskakiwać i wykorzystuje każdą możliwą chwilę, żeby nam to udowodnić.
  • potrafi częściowo się ubrać. Jeśli posiada starsze rodzeństwo, pała żądzą naśladownictwa. Bliźniaczki dużo szybciej zaczęły być w tej dziedzinie samodzielne niż pierworodna (2 lata różnicy).
  • umie umyć zęby, ale bez jaj, nie spodziewamy się wypasów. Jeszcze długo prawidłowo je umyje wyłącznie z naszą pomocą.
  • potrafi zbudować wieżę z 8 klocków (cholera, nigdy nie policzyłam, nie potwierdzę, nie zaprzeczę)
  • potrafi używać przyimków (do, na, z, przed, pod – wymawiane oczywiście w swoim własnym języku)
  • można z nim przeprowadzić mini-rozmowę polegającą na jakiś trzech pytaniach z naszej strony i trzech odpowiedziach z przeciwnej. Przy dłuższych traci zainteresowanie dalszym ciągiem i idzie się bawić (czytaj: broić ile wlezie)
  • potrafi stać na jednej nodze przez jakąś sekundę
  • do identyfikacji kolegi czy koleżanki używa imienia („o, Ania!”)

Co jeszcze ważnego na tym etapie?

Z uporem godnym największej sprawy rozlewa wszystko, co da się rozlać. Specjalizuje się w wylewaniu z kubeczka, jakby za każdym razem poddawało w wątpliwość prawa fizyki i chciało się przekonać o ich niezmienności. To wpienia. Co więcej, to wpienia na maksa. Metoda jest tylko jedna – trzeba to zagospodarować. Młode nieuchronnie wstępuje w niezwykle upierdliwy etap pt. „ja sam”, nie ma co go wyręczać. Ale niech posprząta. Daj mu szmatkę, niech ściera. Moje polerowały namiętnie. Co prawda trzeba było po nich poprawiać, ale postęp dało się zauważyć.

Zapewne wyszliśmy już z etapu słoiczków i przemielonego żarcia, a młode posiada zęby, którymi wprawnie się posługuje. Rozszerzamy mu dietę. No to z głową, wiadomo. Nikt nie mówi, że za podanie słodyczy są od razu betonowe buciki rodem z mafii sycylijskiej, ale na wszystko jest czas i miejsce, jak mówił Eklezjastes.

Dwuletnie dziecko nie usiedzi spokojnie i należy to przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza. Próba spacyfikowania młodego w kościele nie ma najmniejszego sensu. Nerwowe syki i przewracanie oczami kierowane w stronę jego rodziców także. Nie rozwydrzyli bachora, po prostu mają dwulatka. On będzie biegać, będzie zaglądać, wszędzie wlezie i będzie zachowywał się głośno. Jak chcesz, żeby karnie obok ciebie przesiedział godzinę, bo może lepiej zainwestuj w szmacianą lalę. Ta posiedzi, gwarantuję. Nie karać za ruch, pilnować, żeby nie zrobiło sobie krzywdy, uczulać na niebezpieczeństwa. Jeśli jedziemy na wakacje, to to sorry Batory, trochę sobie za młodym polatamy. Wybieraj takie rejony, w których nie stanie się to udręką. Jeszcze długo będzie obowiązywała zasada, że sposób wakacjowania dostosowujemy do najmłodszego. By żyło się lepiej. Wszystkim.

Dzieciom na tym etapie zdarza się wpadać w histerię. Wynika to raz z etapu, na którym się znajdują, dwa z nadmiaru bodźców. Dwulatek chłonie, CHŁONIE rzeczywistość. Jest z nim podobnie jak z noworodkiem, na którego spada mnóstwo wrażeń, a ponieważ on nie jest w stanie ich „przerobić” zaczyna płakać. Dwulatek na tym etapie też nie potrafi, tylko bodźce są rzecz jasna inne. O buncie dwulatka i radzeniu sobie z nim kiedyś już pisałam (klik, klik, klik dla przypomnienia). Nie karzemy, nie krzyczymy, nie bijemy dzieciaka, nie daj Bóg. Musimy się do tego odnieść mądrze. Dziecko miewa w ciągu dnia kryzysy. U nas ten kryzys następuje tak między 13 a 16 godziną. Młode do teraz potrafią być upierdliwe jak nie wiem co. Potem napięcie spada i następny sajgon pojawia się wieczorem.

Możemy te kryzysy nieco złagodzić poprzez eliminację bodźców. Wyłącz telewizor, wyłącz radio. Jeśli jesteś gdzieś na dworze, uciekaj z miejsc o natężonym ruchu. Mnie do teraz niezwykle wpienia hałas uliczny, a nie mam dwóch lat 😉 Nie planuj wizyt krewnych i znajomych w tych godzinach, które przypadają na kryzys formy. Może jesteś osobą wybitnie towarzyską i drzwi się u ciebie nie zamykają? Warto to ograniczyć i zaobserwować, czy będzie różnica w zachowaniu dziecka.

Dwulatek miewa swoje kaprysy. Daj to teraz i natychmiast! Ech, zaczyna się najtrudniejsza (przynajmniej dla mnie) część rodzicielstwa zwana umiejętnym wyznaczaniem granic i konsekwentnym się ich trzymaniem. Kompromisy muszą być, życie się składa z kompromisów. Błogosławieni elastyczni, albowiem oni się nigdy nie złamią. Ciężko jednak czasem rozpoznać, kiedy kompromis staje się zgniłym kompromisem, negocjacje zmieniają się w szantaż. Pomogła mi tutaj książka „W Paryżu dzieci nie grymaszą” i o ustalaniu granic też już pisałam (klik, klik, klik dla przypomnienia) Jeśli będziemy niekonsekwentni, dziecko z tego skorzysta, a jakieś cztery lata później uprzejmie nam to wytknie „mamo, a mówiłaś, że tak nie wolno robić, a sama tak robisz!” (by pierworodna). Ano.

To jest dobry moment, żeby przyglądać się swojemu dziecku i pomału rozwijać jego kreatywność. Za wcześnie, żeby stwierdzić, jaki posiada talent, ale można je stymulować na różnych polach. Stymulować, nie tresować. To ważne. Luz, zrozumienie, granice, wyczucie, empatia, rozsądek.

Tekst pisałam korzystając z książki H. Murkoff „Rozwój dziecka w drugim i trzecim roku życia”.

10 KOMENTARZE

  1. YES! YES! YES! Ale się cieszę, że jest kontynuacja serii :))) W samą porę, bo właśnie dziś córka wkroczyła w 24 miesiąc i co ja bym za chwilę czytała? Dzięki, dzięki Dobra Kobieto.

  2. BRAWO BRAWO. TEKST ŚWIETNY! Mój synek ma dwa latka i 3 miesiące, ale UWAGA jest ANIOŁKIEM, jednak wiele rzeczy to SAMA PRAWDA! Gada jak najęty, a pytanie ” a co to” przyprawia mnie o zawał serca i ciągle mi śliny brakuje od tego odpowiadania. Dodam tylko, że w tym wieku wiele nowych umiejętności przychodzi z dnia na dzień i dziecko bardzo szybko przyswaja różne umiejętności. Jednego dnia nie wiedział co to rowerek biegowy a za dwa dni szalał, a ja tylko prosiłam „synku wolniej”:) Jak dla mnie ten okres jest najfajniejszy, można się już z dzieckiem dogadać a i kłócić tez się już potrafi.

  3. Ten aniołek zaraz zamieni się w diabełka, i wierz nam, wcale cię to nie ominie:-) a co do tekstu: dlaczego nie piszesz bajek dla dzieci, albo książek dla dorosłych? Masz takie świetne poczucie dobierania słów, do opisania danego problemu, danej sprawy. Jestem strasznie ciekawa czy doczekam się na jakaś książkę, może cos z serii kryminałów z twoim poczuciem humoru? Zastanów się.

  4. Na blogu pojawiały się 2 w 1, bajki dla dorosłych. Np Czerwony Kapturek z ekologicznym skrzywieniem 😉
    A odpowiedzi na Twoje pytanie są dwie:
    – Nie mam kiedy
    – Nie mam pomysłu, do którego byłabym w 100% przekonana. Bo takich na 50% jest kilka 😉
    Dziękuję za miłe słowa 🙂

  5. Ja tez mam córeczkę 2 latkę, dokładnie 27-mio miesięczną i jest kochaniutka. Codziennie mnie zadziwia czymś nowym, jest pogodna, roześmiana. Ale rzeczywiście, miewa swoje humorki, najczęściej, jak coś chce, czego nie chcemy/ nie możemy jej dać. Czasami też „rozciąga i wygina się Jak guma” podczas ubierania. I to ją bardzo śmieszy. Mnie juz trochę mniej, jak po raz setny próbuję przełozyc jej przez głowę koszulkę. I uwielbia drzeć papierki, waciki, serwetki na małe, malutkie kawałeczki. Plusem jest to, że po sobie sprząta:)

  6. a jak rozpoznac ze ruchliwosc dziecka jest juz nadruchliwoscia? moj egzemplarz jest najbardziej ruchliwy ze wszystkich dzieci w kosciele i na placu zabaw i w sumie czasem nad tym sie zastanawiam?

    • Zawsze można po prostu pójść do psychologa. Umówić się na spotkanie w poradni i niech psycholog przeprowadzi swoje badania. Bardzo fajna sprawa. Jestem ostatnio pozytywnie nastawiona do tego typu działań, może dlatego że podejmowane w odniesieniu do pierworodnej okazały się bardzo pomocne.

  7. Krusz napisz coś o lękach takich 27 miesięczniaków, proszę!
    mój synek boi się chodzić po chodnikach i mam mega problem. Nie boi się chodników, ale w sumie bardziej jeżdżących po nim rowerów i samochodów – boi się, że ktoś lub coś go przejedzie. Pieszych w sumie też się boi. Sytuacja nie występuje w Galeriach Handlowych i miejscach ogrodzonych i trawników. Tam lata jak opętany 😉
    martwię się, bo to już ponad miesiąc trwa i nie wiem czy nie wybrać się z nim do psychologa…
    boi się też ślimaków 😉

    • Agata, to jest normalne w tym wieku, więc się nie przejmuj. Młody wejdzie w kolejny etap i przejdzie mu (ale pojawią się nowe leki 😉 ). Poszukaj sobie książki „Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat”. Gdybym ja wiedziała wcześniej o jej istnieniu, chyba byłoby mi łatwiej niektóre rzeczy zrozumieć! 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here