Założę się – o co można by się tu założyć? – o skrzynkę czerwonego wina, o sto…, nie, dobra, o dwieście tabliczek czekolady i co ja tam jeszcze lubię, o, wiem o kilogram bitej śmietany, że najbardziej upierdliwym doświadczeniem rodzica jest dziecięcy katar. Ludzie, jak ja błogosławię chwilę, kiedy moje panny ostatecznie nauczyły się wydmuchiwać noski! Co za ulga. Po odstawieniu pieluch drugie nasze wielkie osiągnięcie życiowe. Trzecie będzie wtedy, jak zaczną same wychodzić na podwórko, hy, hy. Nie wiem, co zrobię z taką ilością luzu. Chyba dodatkowe pranie machnę czy coś.

No dobra, czterolatek  wydmuchuje i tylko mówi, że mamo poplosę papielek, ale z noworodkiem, niemowlęciem i małym dzieckiem już tak lekko nie jest. Komunikat „dmuchaj mocno” nie działa. Co robić? Różnie robić. Używamy gruszek, ale gruszki średnio są skuteczne. Znacznie lepiej spisują się aspiratory. Wśród aspiratorów również obserwujemy sporą różnorodność. Recenzowałam już aspirator Katarek podłączany do… odkurzacza. Spokojnie, nie wysysał mózgu. Był skuteczny, choć w żadnym wypadku nie można go nazwać „niezwykle wygodnym w obsłudze”. Czas na Sopelek, aspirator „ręczny”. Właściwie doustny.

Aspirator Sopelek najlepiej obsługiwaliby ci, którzy specjalizowali się w odsysaniu benzyny z baku do kanistra, a także ci, którzy co tydzień dokonują wymiany wody w akwarium. Trzeba zassać rureczkę i… Zresztą zobaczcie, co na temat aspiratora Sopelek pisze Anna, która podzieliła się z nami swoimi spostrzeżeniami.

aspirator_sopelek

Zdjęcie zrobiła Anna

Na początku mojej kariery jako matka nasłuchałam się pieśni pochwalnych dla Fridy aspiratora do nosa. Jako że należę do osób, u których mało co powoduje odruch wymiotny, postanowiłam sprawić sobie to cudo. Ale wiadomo brzuch coraz większy, portfel coraz cieńszy, a Frida najtańsza nie jest. Znalazłam aspirator do nosa Sopelek. W porównaniu z Fridą składającą się tylko z jednej rurki sopelek składa się z 2 części – wkładu z filtrem (ten filtr kojarzy mi się z szorstką gąbką) oraz części ssącej. Wszystko po to, żeby łatwiej było wyczyścić nosek, bo aspiratorem zgarniemy nie tylko lejący się katarek, ale też grubsze sprawy z nosa. Jestem w stanie grubsze sprawy  doczyścić  patyczkem do uszu. Filterków w pudełku jest 4 szt.  Sopelek oceniam na 4, tylko dla tego że miałam okazję używać aspiratora firmy Marimer. Ten drugi oceniam na 5+ za krótką końcówkę z filterkem. Jestem w stanie wyczyścić tę końcówkę za sprawą samej chusteczki, co jest bezcenne podczas np lotu samolotem (sprawdzone).

Podepnę się pod recenzję Anki. Pamiętam Sopelek, bo i sama go używałam. Czy był skuteczny? Był. Gąbeczka wkładana do ustrojstwa zapobiegała temu, co dzieje się podczas zasysania wody z akwarium lub benzyny z baku. Wizualizujecie, prawda? Bardzo dobrze 😉 Gąbeczki się wymienia, a i kupić je można solo, jeśli te, które mamy z zestawem, będą już w stanie wskazującym na zużycie. Najbardziej jednak we wszystkich aspiratorach – w Katarku też – wpieniała mnie upierdliwość czyszczenia. Trzeba było to robić pod strumieniem wody, uprzednio narzędzie wymoczywszy, jeśli nam się nie chciało umyć go zaraz po dokonaniu czynności odsysających. Jak ja tego nienawidziłam.

Czekam, aż ktoś wymyśli aspirator, który nie będzie wymagał siły od rodzica ani potrzeby unieruchomienia głowy oseska, który rzecz jasna mocno protestuje przy tym unieruchamianiu. Czekam na wymyślenie czegoś, co odsączy skutecznie i w minutę, ale nie będzie wymagało wyciągania odkurzacza (włączanie odkurzacza w środku nocy, kiedy się mieszka w bloku, nie jest najlepszym pomysłem, wierzcie mi). Czekam… Co ja gadam! Już nie czekam! Ja daję do łapy chusteczkę higieniczną i cześć pieśni. O, dolce vita!