W moim kuchennym złażeniu z drzewa i wychodzeniu z jaskini kolejnym etapem jest poznanie soczewicy. Tak, nigdy dotąd nie jadłam soczewicy w żadnej jej wersji, chyba że podane mi to było w latach mych szczęnięcych, które skrył był niepamięci cud. Tak, można się załamać, można rozedrzeć szaty, ja też piszę spod stołu, więc spoko wodza. Poznałam więc soczewicę i na pierwszy ogień poszła soczewica czerwona. Dlaczego? Ze względu na kolor, to raz. O drugiej rzeczy przesądziło moje podejście do życia, mówiące, że jeśli coś da się zrobić prościej, to trzeba zrobić prościej. Czerwona soczewica nie wymaga namaczania, a zupę gotuje się w tempie ekspresowym. I o to chodziło.

Ciekawe w zupie z czerwonej soczewicy jest to, że można ją przyrządzić zarówno w wersji dla starych ramoli, jak i dla najmłodszych osesków. Wszystko zależy od rodzaju użytych przypraw. W przypadku dorosłych możemy dołożyć tego i owego ostrego (ja lubię na ostro, małżon też, to i ziejemy po zupce), dla dzieci może być łagodne w smaku i dodatkowo z kleksem śmietany.

Zupa jest w formie kremu i to dosyć gęstego, dlatego bez problemu przyjmie ją kilkumiesięczny bobas. Starszak może skosztować opcji z grzankami – bo ma szczęściarz zęby. Soczewica zawiera bardzo dużo błonnika i dużo białka, a przy tym mało tłuszczu i mało cukrów. Węglowodanów ma w cholerę, ale właśnie tych „lepszych”, nie cukrowych. No to koniec gadania, lecim.

Zupa-krem z czerwonej soczewicy

Przepis jest modyfikacją receptury znalezionej na przepisy.pl, tam widnieje pod nazwą „Szybka zupa z soczewicy”. Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła na swoją modłę. Uwaga, proporcje podaję dla pułku wojska. Mam liczne i głodne wojsko 😉

Składniki:
  • opakowanie czerwonej soczewicy 400 g (w oryginalnym przepisie było 200 g)
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • 4 pomidory (w przepisie były 2 pomidory)
  • 2 cebule
  • bulion (można zrobić na samych warzywach, można rosół na mięsie, a dla dorosłych, którzy wsiorbią wszystko, może być i kostka rosołowa, dlaczego by nie). Bulionu miałam 1,5 litra, może ciut więcej, w przepisie jest 0,5 litra wody i kostka.
  • 9 ząbków czosnku (jestem zorientowana antywampirzo, w przepisie były 3 ząbki czosnku)
  • 1 łyżka cukru
  • olej lub oliwa (z powodzeniem można zastąpić masłem)
  • kwaśna śmietana (żeby dodać na koniec, ale nie jest to obowiązkowe, ja nie dawałam)
  • przyprawy: kolendra, curry (w przypadku dzieci można nie dawać), słodka papryka, ostra papryka (nie dla dzieci), pieprz, sól (jeśli będzie potrzeba), trochę kminku (przypraw w przepisie nie było, to moja modyfikacja)
Przygotowanie:

Gotujemy bulion. Cebulę kroimy w kostkę, czosnek w plasterki. Nie trzeba się jakoś szczególnie doktoryzować, i tak to zmiksujemy. Na tłuszczu w garnku czosnek z cebulą przysmażamy na złoto. Użyłam oleju rzepakowego (bardziej wartościowy niż oliwa z oliwek, nie wiem, czy wiecie), ale następnym razem zrobię na maśle. Zdecydowanie lepszy pomysł. Kiedy już mamy na złoto, zalewamy to bulionem, a do bulionu wsypujemy czerwoną soczewicę. Gotujemy około 20 minut, aż soczewica zmięknie. Uwaga, lubi przywierać, mieszamy, mieszamy!

Pomidory sparzamy i pozbawiamy skórki. Kroimy w kostkę i dodajemy do gotującej się soczewicy. Trzymamy jeszcze z 15 minut. Doprawiamy zupę do smaku. Dodajemy ocet i cukier, dodajemy przyprawy. Użycie curry było znakomitym pomysłem, ostra papryka to też był strzał w dziesiątkę. Wszystko miksujemy.

Zupę podałam z grzankami z ciemnej bułki. Do grzanek najlepsze jest czerstwe pieczywo i takie właśnie miałam. Całość roboty zamknęłam w jakichś 40 minutach. Wyszło świetne!

zupa_z_czerwonej_soczewicy2

Proste? Proste. Jeśli ja to zrobiłam, to musi być proste. Rozwijam się dalej i brnę w te klimaty. Następnym razem będzie kuskus, cieciorka i inne rodzaje strączkowych.

inspiracje_baner

13 KOMENTARZE

  1. A ja tak wczoraj krążyłam nad czerwoną soczewicą, krążyłam i zrobiłam pierogi. Ale może dziś zrobię też taką zupę.

    • No właśnie, kumin to kolejna przyprawa (?), której jeszcze nie stosowałam. Ostatnio odkryłam kolendrę (właśnie przy okazji odkrywania dyni). Kuminu w dyskontach nie widziałam i właściwie nawet nie wiem, gdzie go szukać.

      • Ja mam z firmy Kotanyi. To trochę większe ziarenka niż kmniek, zupełnie inny smak i zapach. W pakiecie z kolendrą to szał ciał. Jak chcesz się przyjaźnić z kuchnią arabską czy indyjską to wg mnie jeden z podstawowych składników. Zawsze zostaje allegro. 😀

  2. ja też odkrywam dopiero soczewicę, ciecierzycę (zrobiłam pastę na kanapki, miał być hummus, ale bez masła sezamowego-tahini – nie ośmielam się nazywać pasty inaczej,ale też dobra, next time będę przygotowana już w orędzie sezamowe), bawię się w smaki grochowo-fasolowe 🙂 to zdrowo ! 🙂 zupę też zrobię, a pewnie.

  3. no ale się zabierałam i zabierałam i wreszcie na tą zupę nadszedł czas! Zobaczymy czy roczniakowi przypadnie do gustu bez bulionu (dla reszty dam kostkę idę na łatwiznę i nie mam czasu).

  4. robię podobną, ale dodaję jeszcze sok z pomarańczy i trochę imbiru 🙂 jest pyszna. Szkoda, że moja Zuza soczewicy nie tknie nawet małym palcem u nogi. Pierwsza łyżeczka zwykle ląduje na mnie i to by było na tyle w kwestii pysznej zupy 🙂