Kuchnia malucha – zupa brokułowa, czyli shrekowa i ulubiona zupa ufo

8
8084

Jakiś czas temu zapoznawałam dzieci z zupą z dyni i tym samym otworzyłam mój prywatny sezon dyniowy. Sezon życia, bo po dynię sięgałam po raz pierwszy. Okazało się przy tym, że dynia jest smaczna, owszem, ale największym hitem dla panienek był kolor – miodowo-pomarańczowy. „Spróbuj z brokułową” – powiedziała wtedy w komentarzu Daga – „Zielona zupa też powinna przypaść Twojej progeniturze do gustu.” No to podniosłam rękawicę 😉

Zupa brokułowa powstała w formie kremu. Naprawdę żałuję, że te kilka lat temu byłam uwsteczniona kuchennie i nie gotowałam moim dzieciom takiej ambrozji. W przygotowaniu danie proste, w smaku bardzo smaczne, a poza tym, jeśli darujemy sobie dodatki w postaci grzanek, zaserwować je można już na samym początku rozszerzania diety.

Zupa brokułowa, czyli shrekowa

Składniki:
  • bulion (warzywny lub mięsny)
  • 1 brokuł
  • 1 jajko
  • 1 bułka
  • odrobina masła
Przygotowanie:

Proporcji nie podaję, bo mam liczną rodzinę i gotuję dla pułku wojska. Bulion może być warzywny, może być i mięsny. Ja zawsze robię tak, że najpierw gotuję rosół, a potem ten rosół przerabiam na zupę. Albo i nie. Najczęściej w rosołowych celach używam drobiu, tak było i tym razem, bo sięgnęłam po skrzydła kurze. Bywa, że nie kurczak jest tym drobiem, a kaczka – smak bez porównania lepszy, ale kaczka jest też dużo tłustsza.

Jak już rosół mamy gotowy, wrzucamy brokuł i gotujemy do miękkości. Potem pozostaje tylko zmiksować. Jako dodatek do zupy posłużyły mi grzanki zrobione z razowej bułki. Bułkę kroimy w kosteczkę i wrzucamy na patelnię z odrobiną masła. Bardzo smacznie też wychodzi, kiedy do zupy brokułowej wkroimy ugotowane na twardo jajko, tak jak się to robi z zupą szczawiową. Dla najmniejszych dzieci ugotowane jajko można zmiksować razem z zupą. Jako kropka nad i może służyć kleks gęstej śmietany.

W przypadku brokułowej kolor zrobił spore wrażenie na dziewczynach, przy czym to nie pierwsza zielona zupa w ich karierze. Okazało się jednak, że to nie kolor zdobył serca, a nazwa. Zupa została ochrzczona jako shrekowa i oprócz talerzy wcisnęłam im bajer, że Shrek i reszta ogrów uwielbiają wszystko, co zielone. Drogą dedukcji progenitura stwierdziła, że zielone zupy lubi również ufo, a skoro są na etapie zbierania jakiś durnych, upierdliwie małych, przyczepianych stworków, to stworki (głównie zielone) również w zielonym gustują. Krótko: to był sukces 🙂

zupa_brokulowa2

inspiracje_baner

8 KOMENTARZE

  1. Moja rodzinka uwielbia zupe brokulowa! Krem z brokula,znaczy sie! U mnie rozni sie tylko tym,ze dodaje trojkacik serka topionego do gara. Hm… co do nowosci,ktos jadl kiedys krem z cukini? Ostatnio natknelam sie na przepis i planuje zrobic.
    P.S-Krusz piekne zdjecia!

  2. Świetne zdjęcie 🙂 Czyli pomysł na jutrzejszy obiad już mam 🙂 A że to nie skomplikowane, a ja będę po nocy w pracy – nada się w sam raz 🙂

  3. Krusz, już pisałam – z mrożonego jeszcze lepsze kolorki wychodzą. Ale to późną zimą-wiosną, jak brokuły kosztują krocie. 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here