baner

O wkładkach laktacyjnych z Rossmanna już było (mówię o speszyl edyszyn). Nie one jedne na świecie istnieją, dlatego godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne, żeby wypowiedzieć się na temat innych, a co. Nie ja się będę wypowiadać, bo inwestowanie we wkładki laktacyjne już mi, mam nadzieję, nie grozi, a przynajmniej nie mam tego w planach, co niektórzy jednak nadal się rozmnażają, za co im chwała. O wkładkach Dada dzisiaj, które wypróbowała Anna i podzieliła się z nami swoim zdaniem na ich temat.

Ach, muszę jeszcze powiedzieć, że doskonale rozumiem obieg materii w przyrodzie, o którym Anna wspomina. Przygarnęłam pieluchy, przygarnęłam spodnie ciążowe, staniki, wkładki laktacyjne też przygarniałam, a jakże. To zupełnie normalne, że nie chcemy, żeby coś się zmarnowało, skoro może posłużyć innym. Jedziem.

wkladki_laktacyjne_dada

Wszystkie zdjęcia zrobiła i przysłała mi Anna

Wiecie, jak to jest. Rzeczy zbędne, których nie użyjemy, po dziecku lub po nas wędrują dalej. W ten sposób do mnie przywędrowały wkładki laktacyjne Dada opakowanie standart czyli 30 szt 🙂 Po otwarciu pudełka wielkie zdziwienie – każdy komplet osobno pakowany. Super sprawa, gdy poszukujesz wkładek w czarnej dziurze tzn. w torebce 🙂 Wkładki Dada są większe niż standardowe wkładki. Niestety nie posiadają żelowego wkładu, tylko zwykły i niestety po intensywnym karmieniu w nocy (młoda ma katar więc je krótko, ale często) potrafią zbić się w grudę (ja wkładek nie przyklejam).

wkladki_laktacyjne_dada2

Wyposażone są w jeden pasek kleju. Sugerując się papierkiem przykrywającym klej można pomyśleć, że kawałek kleju jest duży, niestety tak nie jest. Pasek nie odbiega normą od innych wkładek z tego przedziału cenowego (kosztują chyba ok 7 zł). Wkładki są miękkie, delikatne i się nie kłaczą (dostałam takie kłaczące się wkładki bez pudełka i próbuje zlokalizować producenta) Oceniam je na 4.

Także ten. Wygląda na to, że ciężko czegoś z marki Dada nie mieć. Pieluchy chyba każdy już kupuje, chusteczki też, dochodzą do tego pantsy (czyli pieluchomajtki) oraz wkładki laktacyjne. Jest moc.

Przy okazji śmiać mi się chce ze mnie samej, jak sześć lat temu z kawałkiem, kiedy to jeszcze pierworodna przykładnie ssała, nic nie miała do powiedzenia poza „eeee” oraz „yyyy” i obieg materii odbywał się z wykorzystaniem pieluchy, myślałam sobie, że musiałabym na łeb upaść, żeby kupować dziecku (mojemu dziecku, Boże!) pieluchy w jakiejś Biedronie, co to nie wiadomo, co to one są. Jak pieluchy, to porządne, takie po pięć dyszek opakowanie, a nie jakimś szitem opędzać niemowlę. Ach, jak mnie życie cudownie nawróciło i ułożyło mi co nieco w główce 😉

2 KOMENTARZE

  1. I tu znów kłania się – co dziecko to dupa. Mojej dupka nijak z Dadą zaprzyjaźnić się nie chce. A wkładki jak bez żelu to też nie kupię. Przjechałam się na tego typu parę razy, kupiłam Johnsona (o bożenko, jakie drogie) – ale zaje i w ogóle mega więc w najbliższym czasie potrzeba będzie to również je zakupię.

  2. Wkładek Dada nigdy nie widziałam w biedronce ale fajnie, że zostały ocenione. Przynajmniej wiem, że szału nie ma 🙂 Wspomniane zostały wkładki, które się kłaczą… podejrzewam, że były to wkładki bella mamma – milutkie mięciutkie ale kłaczą się paskudnie, musiałam sobie przemywać piersi przed karmieniem, żeeby córka nie zjadła ich z mlekiem. No i jeszcze wcale nie wchłaniają wilgoci, cały czas miałam mokro… FUJ. Rossmannowe wkładki są najlepsze, a z tych droższych to jeszcze polecam canpol babies.