To jest tekst o tym, jak na pewno nie umalujesz się na trzeźwo. Bo po kilku głębszych wszystko jest możliwe, puszczają różne hamulce i żółta lub niebieska szminka na ustach przestaje dziwić. Tymczasem zupełnie na trzeźwo i z własnej i nieprzymuszonej woli kupiłam w Biedronce Neon Colour Lipstick, czyli neonową pomadkę. O taką:

Wyrazisty kolor – piszą, kompletny odjazd – obiecują, nawilżenie i pielęgnacja – w ten ton uderzają, złap najnowsze trendy – radzą. Postanowiłam się przekonać, zwłaszcza że eksperyment kosztował mnie 7,99 zł. Za cztery pomadki – taniocha nad taniochy.

W opakowaniu znajdziemy cztery pomadki: żółtą, różową, fioletową i niebieską. Może nawet machnę jakiś makijażyk po całości paszczy, coby pokazać, jak może wyglądać taka nietypowa pomadka w połączeniu z cieniami do powiek i innymi duperelami. Tymczasem jednak same usta.

Powiem wam szczerze, tylko dwie z nich nadają się do tego, żeby wyjść do ludzi na trzeźwo. Żółta nie nadaje się do niczego, nawet do imprezowania na kompletnym haju. Jest po prostu koszmarna i nie mam pojęcia, kto przy zdrowych zmysłach walnąłby sobie ją na usta bez przeczołgania po podłożu własnej wolnej woli. Pomińmy litościwie fakt, że bozia skoro już dała wenę twórczą, to poskąpiła na uściech, dlatego żółć na mych wargach prezentuje się jeszcze bardziej traumatycznie.

Niebieską można od biedy użyć, kiedy dopisuje nam głupawka, a resztę twarzy zagospodarujemy w tym samym guście, czyli na przykład jakimś – excusez le mot – oczojebnym turkusem. Dla kawału i z dużym dystansem do siebie – jak najbardziej.

Fioletowa i różowa pomadka są w miarę normalne i nie miałabym większych oporów przed wyjściem w nich na ulicę. Obie nakładają się znacznie gorzej niż żółta i niebieska, ale utrzymują na ustach tyle samo, czyli stosunkowo długo. To ciekawe, bo koszt jednej szminki to 2 zł. Różowa i fioletowa są najtwardsze i najmniej nawilżające.

Czy warto je kupić? Moim zdaniem nie. Chyba że bardzo chcemy sprawdzić, jak wyglądamy w szmince różowej i fioletowej bez wydawania na ten cel fortuny. Prawda jednak jest taka, że sklepy obfitują w testery i oba odcienie możemy sprawdzić na sobie zupełnie za darmo. Podsumowując, Neon Colour Lipstick z Biedronki można sobie z powodzeniem darować. Są inne formy przepieprzania gotówki.

Post przeniesiony z mojego drugiego bloga „My, babki”.

4 KOMENTARZE

    • E tam, ja uważam, że bardzo fajny makijaż. Miał być intensywny i jest intensywny, a dodatkowo bardzo dopasowany do jej typu urody. Oraz chcę mieć te wszystkie pędzelki i pacynki 🙂