Jest sobie taki pan, Danny Sullivan, który na przełomie wieków, czyli w 1999 roku wpadł na pomysł, żeby zrobić buty dla tych, którzy chcą się wyróżnić z tłumu. Nie sztuka dzisiaj mieć buty ładne. Ładnych i pięknych jest tysiące. Sztuką jest mieć buty niezapomniane, wpadające w pamięć, rozpoznawalne na pierwszy rzut oka, takie, których nie da się pomylić z żadnymi innymi. Pan Sullivan wykreował więc markę Irregular Choice i dał tym sposobem wyraz typowo brytyjskiemu dystansowi do siebie, który – szczerze powiem – uwielbiam. Kocham angielski humor, kocham angielskie komedie i nie tylko komedie, oglądać je mogę w kółko i pasjami, a Irregular Choice mają właśnie to, co lubię. Zobaczcie zresztą same.

Fotka z darkmoon.pinger.pl

Co sądzicie? Można o nich powiedzieć wszystko, tylko nie to, że nie przykuwają uwagi. W stylu barokowe, na dobrą sprawę balansują na granicy kiczu i wzbudzają żywe reakcje. Jedni są bardzo za, inni bardzo przeciw, ale nikt nie pozostaje obojętny. Bo się nie da.

Zdjęcie z poradnik.kobieta.gazeta.pl

Jakie jest moje stanowisko? Ambiwalentne 😉 W zależności od modelu moje uczucia wędrują od euforii po głęboką niechęć. Z pewnością chciałabym któreś mieć, choć ceny podobnie do moich uczuć mocno się wahają (między 200 a 700 zł). Są takie modele, które przygarnęłabym natychmiast i nosiła nawet do piżamy, są i takie, które jak dla mnie trącą infantylizmem i rozbuchanym kiczem.

Zdjęcie ze snobka.pl

– Co sądzisz o tych bucikach? – zapytałam moje najstarsze, sześcioletnie dziecko.

– Przypominają mi zwierzaki paskudniaki – powiedziała.

Hmm. Cokolwiek to jest, z pewnością jest oryginalne 😉 Jedno jest pewne. To nie są buty dla ludzi, którzy nie lubią się wyróżniać, to nie jest propozycja dla tzw „szarych myszek”. To nie dla tych, którzy są mistrzami drugiego planu. W butach Irregular Choice wychodzi się przed szereg, czy się tego chce, czy nie. To dla ludzi, którzy pewnie czują się, kiedy idą i mają świadomość odprowadzającego ich wzroku tłumów. Moje parcie na szkło i egocentryzm doskonale współgrają z butami Irregular Choice, choć nie z każdą ich odmianą 😉

Notka przeniesiona z mojego drugiego bloga „My, babki”.

BRAK KOMENTARZY