Rewelacyjne i bajecznie proste ciasteczka piwne

28
15417

To jest, proszę ja was, hicior. To są ciasteczka, które moje dzieci wrąbały na pniu, jeszcze gorące. To fenomen, naprawdę, bo tak naprawdę zarząd Trójca Świetna Sp. z o.o nie przepada za słodyczami. Zarząd toleruje jedynie torty urodzinowe (najlepiej w towarzystwie prezentów), z których wyjada krem, a biszkopt zostawia. Personel na etacie matki nie prostuje upodobań zarządu, niech sobie zarząd nie lubi.

Ciasteczka piwne jednakowoż wrąbał. I zarząd, i – co gorsza – personel. Bajecznie proste w wykonaniu, niezwykle szybkie (nie licząc leżakowania w lodówce). Nie zawierają ani cukru, ani jajek, można je przystosować do potrzeb alergika. Zresztą, co wam będę gadać, podaję przepis, dotrwajcie do pointy.

Ciasteczka piwne bez cukru i jajek

Składniki:
  • 2 szklanki mąki
  • 1/2 szklanki piwa
  • 1 kostka margaryny (250 g)
  • nadzienie (u mnie powidła domowej roboty)
  • cukier puder do posypania
Przygotowanie:

Margarynę rozcieramy z mąką, tak aby zrobiły się drobne, mączno-margarynowe grudki. Dodajemy piwo i zagniatamy jak ciasto na pierogi. Wkładamy do zamrażalnika, żeby nieco się schłodziło – będzie twardsze. Potem wyciągamy, rozwałkowujemy, wykrawamy kółka lub kwadraty, wkładamy do środka nadzienie, sklejamy jak pierogi. Układamy w piekarniku nagrzanym do temperatury 200 stopni i pieczemy przez koło 15 minut. Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem.

ciasteczka_piwne

I teraz najlepsze, bo to stanowi o fenomenie tych ciasteczek. Z opisu widzicie, że proste jak konstrukcja cepa i szybkie tak, że można włączyć sekundowe naliczanie. Bajer polega na tym, że ciasteczka można zrobić absolutnie ze wszystkim. Na słodko, na słono, na ostro. Mogą robić i za słodycze i za… obiad. W zależności od tego, co do nich włożymy. Przykładowe propozycje:

  • świeży owoc (kawałek jabłka, brzoskwinia, ananas, gruszka, truskawka, cokolwiek)
  • kosteczka czekolady
  • zupełnie bez niczego posypane jedynie cukrem pudrem – tę wersję zrobił zarząd, sam pokusiwszy się o wycinanie kształtów, zdążył jednak zeżreć szybciej, niż trzasnęłam fotkę. Boskie!!
  • mięso mielone
  • ser feta i szynka
  • ser feta i wędzony łosoś
  • ser pleśniowy i szpinak
  • pieczarki i żółty ser
  • awokado i brokuły
  • wątróbka z cebulką
  • ryba jakakolwiek lub owoce morza (tuńczyk, mintaj, krewetki, cokolwiek)
  • warzywa (np. cukinia lub bakłażan)

Kapujecie, wiecie, rozumiecie. Ciasto jest tak proste i tak neutralne, że świetnie sprawdzi się zarówno podczas kinder party, jak i jakiejś bibki dla dorosłych (robimy na ostro z serem pleśniowym i mamy kapitalną zagryzkę do piwa).

ciasteczka_piwne3

Można pobawić się z dziećmi i dać im do wycinania różne kształty, jak i ja to zrobiłam.

Mąkę pszenną można zapewne zastąpić jakąś bezglutenową i mamy ciasteczka bez cukru (nie licząc cukru pudru), bez jajek i bez glutenu.

Świetny sposób na utylizację podłego w smaku piwska. Piwska w najmniejszym stopniu nie czuć po upieczeniu ani w smaku, ani w zapachu.

Naprawdę, personel nie pamięta sytuacji, żeby zarząd zwrócił się do wyżej wymienionego z pretensjami dotyczącymi norm ilościowych przy wyrobie produktu spożywczego. W sensie, że za mało. Personelowi udzielono słownej nagany i zobowiązano do niezwłocznego naprawienia błędu. Szaleństwo form i treści. Gorąco (nomen omen) polecam 🙂

Ten i dużo więcej przepisów z obu blogów znajdziecie w naszej darmowej mobilnej aplikacji Kulinarne Inspiracje, która czeka na ściągnięcie w Google Play 😉

inspiracje_baner

28 KOMENTARZE

  1. A ja się zastanawiałam co zrobić z jabłkami… Tylko piec je muszę wieczorem… Bo pić piwo z rana to chyba nie bardzo, a przecież nie może się reszta zmarnować, co?

    • E, no co Ty, kto mówi o wypiciu. Można podlać piwem mięso pieczone, np. nóżki kurzęcze. Zyskają na kruchości. Piwo można zutylizować na różne sposoby 😉

  2. Doceniam przepis potrójnie, za banalność przygotowania, za wielość odmian smakowych a przede wszystkim za nieobecność jajek – jako matka karmiąca jednego alergika, gotująca dla drugiego alergika 🙂 Takie przepisy są bezcenne!

  3. O, no proszę. I dziękuję przy okazji. To ja wersję b/g zrobię. Tzn dam do zrobienia mojemu MasterChefowi, bo do pieczenia to ja mam dwie lewe – juz nawet nie ręce, a nogi.

    • Robiłam ze świeżo otwartego. W piwie ważne są dwie rzeczy dla tego ciasta: dwutlenek węgla i drożdże. Nie wiem, czy wychodzi na odgazowanym, zależy, ile stało otwarte. Myslę, że wyjdzie, tylko może po prostu mniej wyrośnie. Bo ciasteczka dość „puchną”.

  4. A ja w kwestii awokado wewnętrznie: zrobiłam pierogi z awokado i żółtym serem i po ugotowaniu jeden w jeden okazały się być gorzkie. Raczej od awokado niż od sera. Może ktoś wie, czy to normalne? Bo owoc przed spróbowaniem jak najbardziej smakowo był ok.

  5. A i jeszcze sie wypowiem w kwestii glutenu.
    Piwo zawiera gluten. Wiec zamiana maki na bezglutenowa nie wiele pomoze. Tzn. wiadomo z taka nietolerancja – jak z kazda inna. Niektorzy maja bardziej zaawansowana inni mniej. Ja generalnie unikam – jak tylko moge, natomiast jak nie ma substytutu to juz zjem i gluten. A pozniej chodze przez tydzien wygladajac jak w 7 miesiacu. Natomiast moja kolezanka, ktorej od najmniejszej ilosci glutenu robia sie otwarte rany w jamie ustnej, raczej bedzie glodowac.
    Ja to pisze raczej z mysla o tych, ktorzy dopiero zaczynaja przygode z glutenem – a wlasciwie bez glutenu. Sa oczywiscie piwa bezglutenowe nie mniej kosztuja b.duzo i w kazdym monopolowym sie chyba nie trafia.
    Nie mneij przepis jest super 😀

    • Eee, piwa bezglutenowe można kupić w cenie dobrego normalnego. A dostępne są w sklepach specjalizujących się w produktach małych browarów, czy światowych ciekawostkach piwnych (w Szczecinie znam takich przynajmniej cztery, inne miasta pewnie nie są gorsze)’. Ze swojej strony polecam czeską Celię, szczególnie w wersji ciemnej.

      • A widzisz, to u nas nie ma tak lekko. Musisz zamawiac i umawiac sie z panem sprzedawca, ze na 100% odbierzesz. Nie mieszkam w Polsce, ale jak sie znow wybiore do rodzicow, to przeprowadze wywiad 😀

        • Jeśli to ‚cywilizowany’ zachód, to tym bardziej nie powinno być problemu :O Półki b/g zawsze się uginają. No ale mieszkając wiesz lepiej. Możesz spróbować opcji online 🙂

          • Taaa, cywilizowany :p
            No owszem, b/g mamy w huk (wlacznie z mrozonkami), ale piwa nie widzialam.
            Ja z tych bardziej zrelaksowanycgh bezglutenowcow. Unikam, bo lepiej sie czuje bez. Ale nie za wszelka cene.

            • Na dobrą sprawę w piwie w tym przepisie chodzi o dwie rzeczy: o drożdże i dwutlenek węgla. Powiedzmy, że na drugie możemy machnąć ręką. Piwo da się więc ominąć, jeśli rozrobimy drożdże (z wodą lub mlekiem i odrobinką cukru), zrobimy zaczyn, ewentualnie użyjemy drożdży instant i wody. Tylko że wtedy wychodzi nam już klasyczne ciasto na pizzę. 😉

  6. Uprzejmie donoszę, że przetestowałam dziś przepis – i jestem jak najbardziej za (moje głodomory też). 😀
    Przy pierwszej partii nie użyłam do zaciskania brzegów widelca i… ciasteczka malowniczo ‚wyrzygały’ całe czekoladowe nadzienie… 😉
    A co do piwa – podczas pieczenia (które trochę trwało, bo podwoiłam porcję i blach do pieca poszło kilka) w kuchni pachniało niczym w dobrym browarze… Pomijam szczegół, że włosy mi piwem prześmierdły – ale ogólnie jakoś tak dziwnie poweselałam od tego krzątania się po kuchni… 😉 Żeby nie było – resztek w butelce nie tknęłam! (dopiero teraz, na wieczór.. 😉 ).
    Pytanie zatem mam: czy te ciasteczka to aby bezpieczne dla kierowców są? 😉

      • Taa, ja wiem, że alkohol się ulatnia – i przy okazji wprawia kucharkę, krążącą od stołu do piekarnika, w doskonały nastrój. 😉

        • Bez przesady, nie lejesz tam litrów wódy 😉 Pół szklanki piwa nie wprawi Cię w doskonały nastrój, choćbyś nie wiem jak chciała. Nastrój, podejrzewam, jest raczej pochodną samej czynności pieczenia i działań okołokuchennych. To dobrze robi na morale 😉

  7. Bardzo fajne w wersji z mięsem mielonym jako paszteciki do barszczu. Dobre nawet zimne na drugi dzień. W wersji na słodko z przyprawą piernikową, lukrem cytrynowym i posypką również ujdą. Przetestuję jeszcze jako zamiennik ciasta do tarty. (Wtedy chyba nawet leżakowanie w lodówce i wałkowanie niepotrzebne – wylepić cienko et voila…?)

    • Leżakowanie w ogóle jest tylko po to, żeby się ciasto lepiej wałkowało i wykrawało. Tak jest po prostu za rzadkie i może się lepić. Jak najbardziej – olać leżakowanie, wylepić blachę i po sprawie 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here