Co ma pomadka do zmywarki, zapytacie. A ma. I to dużo. Zaraz do tego dojdę, ale po kolei. Zainwestowałam, wystawcie sobie w czerwoną pomadkę marki Paese i zrobiłam to z dwóch powodów. Po pierwsze pałam bałwochwalczą, totalnie chorą i na dodatek nieuleczalną, obezwładniającą i zaborczą miłością do czerwieni. I to bez względu na to, czy chodzi o ferrari, czy truskawkowy kisiel. Medycyna zna takie przypadki, wiem, wiem. Mam pół szafy czerwonych ciuchów, noszę się często na czerwono i ostatnio, jak wiecie, machnęłam sobie nawet czerwone włosy. Bo tak. Czerwoną szminkę musiałam więc mieć, nie ona pierwsza i nie ostatnia w mojej kolekcji i kropka.

Drugi powód dotyczy samej marki – kompletnie jej nie znam. Nic a nic. Nie przewinęła się przez moją kosmetyczkę żadna pierdółka z logo Paese, a ponieważ ceny miewają takie raczej dla ludzi (chyba coś około 19 zł dałam), to i się skusiłam. Obwąchujemy się póki co ostrożnie, znaczymy teren, wygląda jednak na to, że się zaprzyjaźnimy. Bo to proszę ja was zupełnie przyzwoita szminka jest. Poza kolorem – kolor ma wybitnie kurewski i tak ma być!

I jak wrażenia? Iście burdelowe 😉 Pomadka bardzo dobrze i bardzo wygodnie nakłada się na usta, nawet jeśli są to usta specjalnej troski tak jak u mnie. Jest dość miękka, dość „tłusta” (nie wiem, jak to określić) i bardzo kryjąca. Kolor soczysty i intensywny – takiego potrzebowałam.


Jak z trwałością? I tu dochodzimy do tej naszej zmywarki. Szminka „zjada się”, rzecz jasna, stopniowo w ciągu dnia, ale z czerwonym barwnikiem w pomadkach jest dokładnie odwrotnie niż z czerwonym barwnikiem na włosach. Ten pierwszy wydaje się wieczny. Pomadka zjada się więc, owszem, ale sporo jej zostaje, tak na ustach, jak na wszystkim, czego usta dotykają. Moje szczególnie intensywnie dotykają kubka z kawą. Kubek z kawą zyskuje czerwone ślady (zaznaczyłam teren), potem ładuję go do zmywarki i… wyciągam dokładnie takie same czerwone ślady. Szok i niedowierzanie. Pomadka Paese jest bardzo, bardzo trwała. A jednocześnie nie wysusza ust, to bardzo istotne!

Jest cała seria czerwonych odcieni Paese. Są i bardziej pomarańczowe, i bardziej różowe, i ciemniejsze, i jaśniejsze, chyba 16 ich jest, o ile się nie mylę. Do tego – ale to już pikuś – opakowanie jest estetyczne i trwałe. Plus dla nich. Polecam je waszej uwadze, nie rozczarowują.

Post przeniesiony z mojego drugiego bloga „My, babki”.

4 KOMENTARZE

  1. Polecam również sypki puder transparentny i sypki puder ryżowy- oba zgodnie rządzą i wymiatają! Jam bladawiec- więc z odcieniami nie poszaleję (oba sprawdzają się równie dobrze w duecie z opalenizną), nie ciemnieją w ciągu dnia, fajnie się nakładają, efektu maski nie zaobserwowalam i calkiem przyzwoicie dają radę nawet po potraktowaniu paszczy kremem nivea.
    Lakiery do paznokci też są godne uwagi.