Wygodna, praktyczna i ładna odzież ciążowa… nie istnieje?

31
13099

Sytułejszyn taka, kiedy jeszcze byłam w okresie młodości chmurnej i durnej, a lato było piękne tego roku. Miejsce – komunikacja publiczna w postaci autobusu linii bodajże 126, pora około południa. Wsiada ona. Młoda i ładna. Górę jej zgrabnego ciała przykrywa – choć odkrywając raczej niż zakrywając – króciutka koszulka na cienkich ramiączkach, kończąca się tuż pod biustem. Pięknym, jędrnym i sporym biustem. Dół ciała skryty jest – choć było to raczej skrywanie symboliczne – pod lnianymi, przewiewnymi spodniami, zawiązanymi na sznureczek tuż nad spojeniem łonowym, co mimowolnie wywołuje pytanie natury egzystencjalnej o majtki (są czy ich nie ma). Między wydatnym biustem a spojeniem łonowym nie ma nic. To znaczy nic z odzieży, bo jest i owszem, brzuch sugerujący końcówkę ciąży. Goły. Golusi. Golusienieczki.

Dobra, jej wybór. Może chciała przyciągać uwagę. Jeśli tak – pełen sukces i oklaski na stojąco. Niewielu potrafi tak spektakularnie wybić się z tłumu. We mnie powstało natomiast pytanie, czy naprawdę nie ma jakiejś fajnej odzieży ciążowej, która umożliwiłaby nieparadowanie na golasa w centrum miasta. Pytanie pozostało retorycznym, jako że dzieci wówczas nie miałam, nie miałam nawet świadomości, że bezskuteczne próby zajścia w ciążę zabiorą mi następne cztery lata. W końcu jednak się udało i problem powrócił, dotknął mnie więc osobiście. Dotknął to może źle powiedziane – przywalił mi w ryj.

Kupić odzież ciążową to dziś bułka z masłem. Kupić wygodną, funkcjonalną, ładną i nie wyglądającą jak worek ogrodniczy odzież ciążową to sztuka.  Jeszcze większa sztuka to kupić ciuch, który ogarnie niestandardowy brzuch (rym-cym-cym). Na przykład bliźniaczy. O trojaczym nie wspomnę.

Moje przeboje z odzieżą ciążową są właśnie przedmiotem tego tekstu. Co sprawdziło się najlepiej, co najgorzej, na co zwracałam uwagę, co było porażką, a co hitem stanu błogosławionego.

Największy błąd – ciążowe jeansy, bez elastycznego pasa, takie po prostu z obniżonym stanem. W nazwie miały ciążowe, kupiłam na allegro. Wyglądały mniej więcej jak te na zdjęciu poniżej.

odziez_ciazowa6Wszystkie zdjęcia, na których nie jestem ja, pochodzą z pixabay.com. Takoż i to.

Stać się jeszcze dało, ale w pozycji siedzącej tlen się kończył najdalej po pół minucie. Nie wiem, co za bystrzak to wymyślił, nie dało się nosić inaczej jak z rozpiętymi guzikami, a rozpięte guziki powodowały z dupy spadanie. Brzuch był bliźniaczy, tak zaznaczam, czyli ciuchowo specjalnej troski. Markowe były, jakieś Lee czy coś w tym stylu.

Błąd numer dwa – jeansy z elastycznym pasem i obniżonym stanem. Jeans to materiał sztywny, ciężko się układający i raczej gruby. Lubi się wpijać, uciskać i tego typu sprawy. Rzadko bywa elastyczny. Na stojąco dawało radę, na siedząco wolałam ściągnąć portki, bo wytrzymać się nie dało.

odziez_ciazowa8

Błąd numer trzy – pas elastyczny, który niczego nie trzymał. Samo istnienie pasa niczego nie gwarantuje. Portki mogą perfekcyjnie zjeżdżać z tyłka.

Błąd numer cztery – pas elastyczny wyposażony w gumkę na górze, która wpijała się w brzuch. Szczerze mówiąc, nie wiem, co gorsze.

Błąd numer pięć – niech mi ktoś powie, co ładnego, wygodnego i zachwycającego jest w ciążowych ogrodniczkach? W niczym innym nie wygląda się gorzej, wygodnie też nie jest, a żeby się odlać (a odlewać trzeba się często), ściągamy całość.

A coś pozytywnego?

Proszę uprzejmie: tuniki ciążowe. Miałam podarowane przez siostrę. Ładne, zgrabne, lekkie, wygodne, dobrze się układały, jeszcze lepiej prały. Nosiłabym w połączeniu z getrami, gdyby nie to, że nie byłam w stanie kupić takich getrów, które nie piłyby w wielki, bliźniaczy brzuch. Nosiłam więc do pary z bardzo fajnymi portkami ciążowymi, które kiedyś dostałam od koleżanki, i innymi udanymi portkami.

odziez_ciazowa11Udane portki nie były jeansami, tylko albo bojówkami z lekkiego, dobrze układającego się materiału, z pasem pod brzuchem, albo elastyczne, z pasem zakładanym na brzuch, na tyle elastyczne, że przy siadaniu nie było żadnego uciskania. A to było o tyle istotne, że w ciąży bliźniaczej siadałam normalnie za kierownicą, żeby dojechać do lekarza. Jakikolwiek ucisk mógłby się po prostu zakończyć omdleniem.

Sukienki ciążowe to osobny rozdział. Jedną ciążę w stanie zaawansowanym zaliczyłam w zimie, jedną w lecie (a lato było piękne tego roku). Zimą był problem. Zimą łaziłam w portkach. Latem (ciąża bliźniacza) lekkie, elastyczne, przewiewne sukienki dzieliły i rządziły. Na zdjęciu oczywiście nie ja, ale o tym mówię.

odziez_ciazowa9

Jestem gorącą zwolenniczką ciążowych kiecek. Nawet jeśli są z grubego materiału, to jednak nosi się je wygodniej niż spodnie. Sukienki, z którymi się spotkałam, miały jednak jeden podstawowy problem. Jeśli były ładne i zgrabne, zachowywały się tak, jakby ciąża była w cudzysłowie. Jeśli były wygodne, wyglądało się w nich jak w worku na ziemniaki. Czy istnieje, do licha, ładna, zgrabna i WYGODNA sukienka ciążowa, niebędąca jednocześnie kieckową wersją ogrodniczek?

Jak dla mnie najważniejszymi określeniami odzieży ciążowej powinny być komfort, elastyczność i wygoda. Odzież ciążowa nie musi ZAKRYWAĆ ciąży. Ona jak najbardziej może ją PODKREŚLAĆ. Dlaczego by nie? Do lamusa odeszły czasy, kiedy kobiety w ciąży nie pokazywały się publicznie, bo to nie wypada. Dziś nie tylko wypada, dziś to konieczność. Pracujemy, bierzemy udział w życiu publicznym, jesteśmy częścią społeczeństwa, bez względu na to, czy akurat nosimy w sobie drugiego człowieka, czy też nie. Ciało w ciąży jest piękne, nawet jeśli… nie jest piękne. Jest – nie zrozumcie mnie źle – piękne inaczej.

odziez_ciazowa7Mam jednak wrażenie, że wielu producentów nie rozumie, że ciało w ciąży stawia przed nimi znacznie większe wyzwania niż ciało w ogóle. Inaczej układa się środek ciężkości, inaczej się chodzi, inaczej się siada i wstaje, inaczej się funkcjonuje, ubranie więc również musi się zachowywać inaczej. Opcja typu zrobię zwykłe portki, tylko trochę zetnę i dołożę pas, niekoniecznie się sprawdza. Inaczej – rzadko kiedy się sprawdza. Mam nadzieję, że przez cztery lata, jakie minęły od czasu mojej ostatniej ciąży, co się w tej materii zmieniło.

Wszystkie zdjęcia oprócz obrobionego w canvie, pochodzą z pixabay.com.

31 KOMENTARZE

  1. Witaj.
    Ja praktycznie cała ciążę przełaziłam w jednych portkach o getrach zapomnijmy i kilku kieckach.
    Zakupiłam sobie fuksem w ciuchach dżinsy za kolanko i jak było zimno to zakładałam długie buty i było git,jak zrobiło się ciepło to klapeczki.Ogólnie dopiero po porodzie nastąpiły egipskie upały,przed było znośnie i wygodnie.Rodziłam 2 sierpnia 😀
    Moje dżinsy miały fajny pas taki uciągliwy i szalenie wygodny.Przytyłam tylko 3 kg. w ciąży więc byłam przeszczęśliwa że mam w czym chodzić a nie powiększam się bez opamiętania.Żeby wszystkie ciuchy były tak wygodne.

  2. Niestety nic się nie zmieniło ;( ja byłam w ciąży 4 lata temu i jestem teraz a problem ciągle ten sam, i nie tylko ubrania(chociaż to szczególny problem) ale i bielizna ciążowa a szczególnie nocna, koszule ciążowe : z odpinanymi po boku guzikami myszkami, żyrafkami i innymi słodziutkimi bociankami KOSZMAR, guziki się odpinają, nigdy nie zapomnę jak po 1 porodzie leżałam rano w szpitalu, godzina 6.00 ktoś wchodzi do sali zrywam się do półsiadu na łóżku, a tu wchodzi ksiądz z komunią – patrzę na niego, na siebie a tam guziki z obu stron poodpinane i wiszą do samego pępka 2 dyndały – nie wiem kto bardziej się zawstydził.

  3. U mnie rządziły tuniki i legginsy z nieuciskająca guma w pasie. I sukienki odcinane pod biustem (do pewnego momentu po potem juz mi sie biust nie mieścił). A największym hitem kupionym w lumpeksie były lniane spodnie z elastycznym pasem aż pod biust. Wszystkie jeansy z guma w pasie/obniżonym stanem były kompletna porażka i musiałam je co chwile wciągać z powrotem na tyłek. W sumie to chyba tylko te spodnie które miały pas na cały brzuch dobrze sie trzymały.

  4. Ja mam wrażenie, że odpowiednie ciuchy ciążowe to niestety kwestia kasy. Jeśli nie żal Ci wybulić kilku stówek to znajdziesz i ładne, i funkcjonalne, i wygodne. A że w większości z nas żal pieniędzy na ciuchy, w których pochodzimy w najlepszym razie kilka miesięcy kupujemy cokolwiek i męczymy się.

  5. Idealna sukienka istnieje i wystarczy, że jest elastyczna. Niestety z sukienkami wiąże się drugi problem – jeśli temperatura jest poniżej poziomu wytrzymałości, to trzeba założyć rajstopy, a z tymi jest równie kiepsko. Moje najlepsze i najwygodniejsze kończyły się pod pachami.

  6. Nie byłam w ciąży bliźniaczej, gdzie brzuch zdecydowanie większy, ale samego problemu z dostaniem wygodnej i ładnej odzieży ciążowej nie miałam (działy mamowe w hm, lindex, next, lc waikiki, i używki z tych marek na allegro), problemem jednak była CENA. Bo co z tego, że super wygodne jeansy z dużą zawartością streczu, miękkim pasem (chyba moje najwygodniejsze w życiu gacie!) są do kupienia, skoro kosztują 199? Za jeansy, w których pochodzę ile? – 6 miesięcy? W pierwszej ciąży nie przytyłam też jakoś bardzo, więc spokojnie mogłam chodzić nadal w tym samym rozmiarze na początku i na końcu, ale przecież nie zawsze się tak udaje. I co następna para…I czy kiedy cały sklep jest oflagowany na czerwono i każda przestrzeń krzyczy: sale, wyprzedaż – to mogę wam zagwarantować, że na dziale dla kobiet w ciąży NIC nie jest przecenione albo tylko parę sztuk i to wcale nie jakoś rewelacyjnie. Sporym ratunkiem było kupowanie markowej, ale używanej odzieży na Allegro. Jednak zupełnie nie pojmuję polityki sieciówek względem kolekcji dla ciężarnych…

  7. ja to ma dopiero problem. mam ponad 180cm wzrostu i parę kilo nadwagi więc na codzień r. 44-46. W ciąży kupienie spodni, szczególnie jeansów, na mój wzrost i kształty jest prawie niemożliwe. wszystko sięga do kostki (nawet tzw. longi). ostatnio zakupiłam na allegro, firmy Next, w koncu długie ale bez mierzenia też średnia przyjemność bo spadają z tyłka (duży pas pod biust). no ale dla mnie długość najważniejsza więc muszę przeboleć resztę. może jak się brzuch powiększy (na razie 20t.) to będzie lepiej.

  8. Ładnych, wygodnych i praktycznych ciuchów ciążowych jest teraz naprawdę dużo, ale – jak to już ktoś wyżej słusznie zauważył – tanie nie są. Długo biłam się z myślami, czy sobie jakieś zafundować, bo to przecież tylko kilka miesięcy i da się jakoś przeżyć, ale doszłam w końcu do wniosku, że… to AŻ kilka miesięcy i nie chcę ich spędzić w wyciągniętych dresach czy czymś w tym guście. Inna sprawa, że końcówka ciąży przypadała mi na zimę, więc z odsłoniętym brzuchem biegać nie mogłam i i tak potrzebowałam kurtki. Wydałam więc milion milionów w sklepie Happy Mum – nie wiem, czy można robić reklamę, ale jeśli tak, to bardzo polecam! Nie żałuję ani jednej wydanej złotówki, ciuchy świetne, wygodne, ładne, dobrej jakości – w ogóle nie było po nich widać kilku miesięcy użytkowania i wszystkie udało mi się odsprzedać na Allegro, odzyskując w ten sposób mniej więcej połowę wydanej na nie kwoty.

    • Całkowicie popieram zakupy w tym sklepie. A (przynajmniej we Wrocławiu) mają też półkę z przecenionymi końcówkami serii. I wtedy da się kupić ubrania po cenie sieciówek. A różnica (w stosunku do H&M czy C&A), że te w sieciówkach przeleżały w szafie były tak niepraktyczne, a z HappyMum nosiłam i co najważniejsze – noszę dalej. Tak mają skonstruowane ubrania, że i później dobrze wyglądają. Inna sprawa, że ja w ciąży nie urosłam nie wiadomo ile. Ot wystawał brzuch, reszta została. Rajstopy kupowałam z Gatty chyba (mają serie dla ciężarnych z klinem na brzuch) i do tego sukienki i spódnice. A, że końcówka przypadała na lato to i normalne sukienki nosiłam. W sumie kupiłam może 2 sukienki, 2 tuniko-bluzy i 2 pary spodni z czego noszę wszystko bez jednej pary spodni z sieciówki…

  9. Dla mnie jeansy z obniżonym stanem i elastycznym pasem to był strzał w dziesiątkę. Miałam jeszcze letnią opcję z rybaczkami, w zasadzie do końcówki ciąży były ok (miałam problem z kupieniem ciążowych spodni, które byłyby długie i na obwód brzucha rzędu 80cm, dopiero na końcówce ciąży zaczęły pasować XS z H&M – na szczęście poszłam do sklepu z ciążowymi ciuchami przy Polibudzie i tam były XXSki na długie nogi!). Nic mi nie spadało, bo pas miał na górze gumkę, którą można było sterować obwód. Sukienek typowo ciążowych nie miałam, po prostu zwykłe z podcięciem pod biustem wystarczały. Większość mam do dziś i używam przy normalnej figurze. Tak, jeszcze często noszę ciążowe rybaczki z elastycznym stanem, przynajmniej nie wieje po nerkach 😉

  10. Hmm, a ja nie miałam problemów z ubraniami ciążowymi, mimo gigantycznego brzucha (co i raz ktoś podejrzewał mnie o bliźniaki ;)), zimowej ciąży i minimalnych nakładów finansowych. Większość ciąży przechodziłam właśnie w dżinsach z obniżonym stanem – dla mnie cudownie rozwiązanie. Być może to kwestia firmy? Moje były szyte przez bebefield. Nosiłam je przez dwie ciąże i długo po ciążach też :D. Zimą do dżinsów nauczyłam się nosić elastyczne sukienki – moje własne, całkiem nie ciążowe – zastąpiły mi bluzki, bo bluzki nawet ciążowe były za krótkie. Kurtka sportowa – dopinała się prawie do końca. Większość zwykłych ubrań mam elastycznych, ze względu na spory biust, więc poza spodniami nic nie kupowałam „na ciążę”. Kurtkę owszem kupiłam sobie luźniejszą, ale też z myślą, że po ciąży po prostu założę pod nią sweter. Dramatem były za to buty na spuchnięte nogi. Do porodu w mroźny dzień pojechałam w porozrywanych balerinkach, mało brakowało, a pojechałabym w klapkach… Na kontrolę po cc jeździłam w butach męża. Fatalnie się z tym czułam. Chyba nikt nie wpadł na pomysł produkowania butów dla kobiet w ciąży.

  11. Ja jeszcze dodam, że o ile jeansy z pasem ciążowym sprawdziły się u mnie świetnie (H&M) to po porodzie, kiedy jeszcze przez jakiś czas je nosiłam, okazały się kompletną porażką, bo jeans zaczynał się dokładnie w miejscu blizny po cesarce i uwierał, ała!

  12. Ciuchy jak to ciuchy jakies znajdziesz ale spróbuj znaleźć dobre buty na koncówkę ciąży Ja mam rozmiar 39 a na koncówce ganiałam w „croksach” ocieplanych rozmiar 41/42 a i tak ciężko mi było łape w nie wsadzic

  13. U mnie jeansy przestawały istnieć pod koniec piątgo, najpóżniej w połowie szóstego mieiąca – no trudno, oddychać czymś trzeba było. Zaopatrzyłam się w drugiej ciąży czarne bawełniane legginsy/getry ze streczem w jakimś lumpeksie – bardzo dziwaczny krój miały: dużo miejsca na brzuch, gumka prawie pod pachami, a nogawki idealne na moją długość, czyli dość krótkie. Metka była wycięta, więc nawet nie wiem jaka firma zapewniła mi i moim dzieciom wygodę, Starczyły na 4 ciąże zimowe, a i w jednej letniej trochę w nich pomykałam w chłodne dni. Do nich tuniki, sukienki, długie tunikowe swetry oraz długie bezrękawniki i inne narzutki. Niestety, w ostatniej ciąży strecz nie wytrzymał (i tak dla tych legginsów medal za wytrzymałość), zaczęły wyłazić kłaczki i mój idealny ciuch wywaliłam. Kupiłam potem jakieś w H&M, wprawdzie były eleganckie, bo udawały szeroki sztruks, ale to nie było to samo: uciskały i skończyło się na tym, że rolowałam je pod brzuchem. Miałam też (i wciąż gdzieś mam skitraną, bo może się bratowej przyda) cudowną lawendową spódnicę z półklosza – luźną, z szerokim pasem, na którym można dowolną ilość razy przeszywać guziki. Problem ze spódnicą był estetyczny – pod koniec mojej letniej ciąży po prostu źle leżała z bluzeczkami wyłożonymi na wierzch. Za to latem świetnie sprawdzały się kiecki z India-shopów. Luźne, przewiewne i powiewne.

  14. A ja nigdy nie zapomnę długiej do kostek, zwiewnej, szalenie kobiecej kiecki z dekoltem, w którym moje ciążowe cycki wyglądały tak, że chłopakom w pracy kopary pospadały na samą podłogę:-) Gwarantuję, że nikt nie patrzył na mój dziewięciomiesięczny brzuch:-) Ech!

  15. witam z 33 tc 🙂 dodałabym jeszcze, że wszystkie ciążowe ciuchy są dobre do 7 m-ca…później tylko worki na kartofle pasują 🙁 „twórcy” ubrań zapomnieli, że spodnie czy bluzka ciążowa nie będą rosły z ciążą, tzn. tzw. panele owszem – do pewnego momentu, ale nogawka w udach czy rękaw w bluzce już nie…

  16. Wy mi lepiej doradźcie, jak ogarnąć biust, który z rozmiaru wyjściowego 75 F przepoczwarzył się w 80 H – i stale rośnie, choć to zaledwie półmetek! Ledwie zdążę kupić 2 staniki w nowym rozmiarze- już są za małe! Pomijam już bolesność i zaczerwienienie wynikające z faktu rozciągnięcia skóry, ale otarcia żeber zawinione przez fiszbiny to już prawdziwy koszmar. Próbowałam już Triumpha, Gai, Avy i Panache’a i zawsze to samo. W domu ratuję się podkładaniem chusteczek pomiędzy, ale między ludźmi to już z lekka ryzykowne. Jakieś patenty, pomysły, wskazówki, rady? Help!

    • Znam to! Na mnie pasowała dalia przed, w ciąży i po. panache i ava wcinała się we mnie do żywego mięsa wręcz, a koścista jestem. (Ava w trakcie karmienia , kiedy biust się już ustabilizował, też odpadała, bo mi się zastoje robiły w piersiach) Po porodzie odkryłam bezfiszbinowy Sadie Nursing Bra Black (Royce) Nie wygląda jakoś super pociągająco ale jest niesamowicie komfortowy, trudno było mi się z nim rozstać 😉 Spróbuj, może u Ciebie też będzie ok.

  17. Prawdziwym ciążowym wyzwaniem to jest ubrać się na jakąś uroczystość. Kupić jakąś ładną ciężarną kiecke to niezły wydatek a ubierzesz może raz. Ja wybierając się na wesele przyjaciół w 40tc (tak, byłam na weselu w 40tc, a nawet na poprawinach, które były dzień przed planowanym terminem), do ostatniego momentu nie wiedziałam czy w ogóle nie zdążę się do tego czasu rozpakować (lekarz od 38tc wyrokował, że urodzę przed terminem ze względu na dość duże wielowodzie a tu Mały wyszedł dopiero tydzień po i to przy pomocy kroplówy). I weź tu w coś zainwestuj. Uratowała mnie moja stara odcinana pod biustem sukienka (mega elastyczna) i żakiet (oczywiście o próbie zapięcia można było już dawno zapomnieć). O dziwo, gdyby nie wielgaśny brzuchol (przez to wielowodzie wyglądał jak minimum bliźniaczy) to bym jakoś się zgubiła z moją kreacją w tłumie gości. Dużym błędem się jednak okazało ubranie sandał, gdy o 2 w nocy moje stopy postanowiły dwukrotnie zwiększyć swoje rozmiary i mąż musiał załatwiać u obsługi miskę z zimną wodą.

  18. Ja termin miałam na sierpień, więc na szczęście duży brzuch trzymałam pod kieckami. Na jeszcze większe szczęście w Biedronce była akcja „ciążowe” i zaopatrzyłam się w na prawdę ładne ubrania: sukienki, bluzki, piżamę i koszulę (do karmienia) i biustonosze. Wszystko fajnej jakości, elastyczne i nie drogie. Jak w sklepie zobaczyłam stanik do karmienia za 90zł, to mi się słabo zrobiło, za tę cenę miałam 3…

  19. Moja ciąża w sumie byłą standardowych rozmiarów, ale też miałam problem z ubraniami. Na szczęście końcówka przypadła na maj i czerwiec, więc było ciepło. Używałam wtedy jednych luźnych spodni 3/4 z lekkiego materiału i drugich krótkich dresowych. Obydwie pary kupiłam w zwykłym nieciążowym sklepie. Do tego miałam koszulki, co normalnie sięgają za pupę. Idealnie kryły brzuch i nic nie wystawało a elastyczna bawełna sprawiała, że było mi wygodnie. Gorzej było jeszcze zimą, gdy już musiałam kupić specjalne spodnie. W efekcie chodziłam najczęściej w leginsach.

  20. Ja rodziłam pod koniec października, a lato i jesień były piękne tego roku ;), więc grubych, ciepłych ubrań nie potrzebowałam. Na drugi trymestr miałam genialne dżinsy z H&M z wysokim stanem, rurki, z cieniutkiego dżinsu, superwygodne i… nawet nie z drugiej, a trzeciej ręki, a mimo to dalej świetnie wyglądały. Z ogrodniczek to miałam sukienkę przed kolano, ale u mnie do trzeciego trymestru szło głównie w brzuch, a reszta została S/XS, więc mogłam nosić, nie powodując u postronnych większego szoku estetycznego. Miło wspominam też odcinaną pod biustem sukienkę na ramiączkach, też z h&m, zanabytą za 5 zł w lumpeksie. Generalnie w drugim trymestrze czułam się za sprawą ciuchów ciażowych ładnie i kobieco, a w trzecim trymestrze to już było mi wszystko jedno… byle jakoś się ubrać i byle na ulicy nie były to dresy.

  21. O ciąży dowiedziałam się w sierpniu więc do końca listopada chodziłam w standardowych ubraniach, co u mnie oznaczało zwykłe, codzienne sukienki. Grudzień i styczeń to już grubsza sprawa-doszły grube ciazowe rajstopy kupione na promocji w Rossmannie, legginsy nabyte w ten sam sposób, dłuższe sweterki z lumpeksu, dzianinowe sukienki które obecnie są bluzkami, dzianinowe spódnice bez gumek w pasie. Kupiłam też jedne używane ciążowe jeansy i są oczywiście niewygodne, ten sam problem co przed ciążą – dopasowane w udach, zbyt luźne w pasie, czyli obecnie pod brzuchem. Jak na tę chwilę jest ok, ale co dalej?! Kurtka wytrzyma może do końca miesiąca, a przed nami luty… No i biustonosze… Odwieczny problem – mało pod biustem, duża miseczka. W 65I (jak Irena) chodziłam 2 miesiące. Czas na większy, ale koszt mnie przeraża. A ich wygląd… Jak żyć?!

  22. Dzień dobry, trafiłam na Twój blog i przepadłam, piszesz rewelacyjnie 🙂

    W temacie napiszę, że na całe szczęście nastąpiła ostatnio moda na dres. Spodnie, sukienki, pewnie też spódnice, Spodnie dresowe udające takie bardziej wyjściowe mam jeszcze sprzed ciąży i noszę do teraz – 7 miesiąc. Drugą parę dokupiłam na wyprzedażach. Sprzed ciąży mam też 2 sukienki z materiału dresowego, wszystko się jeszcze mieści – pytanie, na jak długo 😉 Ostatnio zakupiłam sobie dwie sukienki z cienkiej bawełny, o kroju powiedzmy liturgicznym (jak rozprostuję ramiona na boki, to wyglądam jak ksiądz w szacie:)), więc zapas na brzuch jest spory, mam nadzieję, że zmieszczę nawet 40-tygodniowy.

  23. najlepsze ubrania ciążowe to firma 9fashion.pl piękne i wygodne sukienki do pracy i na uroczystości. kupiłam tam dwie sukienki i spodnie. siper wygodne wszystko i pięknie eksponują rosnący brzuch. natomiast najlepsze legginsy ciążowe są w h&m.

  24. Ja do teraz – 30 tc – chodzę w zwykłych dżinsach. Ale u mnie sytuacja była taka, że my planowaliśmy ciążę, więc odpowiednio wcześniej zakupiłam dżinsy takie, które nosząc przed ciążą wystarczyło nosić z paskiem, a teraz noszę je bez paska pod brzuchem i też się dobrze układają 🙂

    Poza tym- uderza mnie to, że wiele zdjęć na portalach prezentujących odzież ciążową, w tym bieliznę itp, pokazuje kobiety, które w ciąży nie s, a przynajmniej nie w widocznej. Takie portale omijam z daleka, bo jednak chciałabym wiedzieć, jak się ciuch układa na brzuszku 🙂

  25. Odzież ciążowa obecnie jest coraz szerzej dostępna. Powstają specjalistyczne sklepy dla kobiet w ciąży. Więc sytuacja jest o niebo lepsza niż kilka lat temu. Natomiast problem stacjonarnych sklepów nadal pozostał – szczególnie w mniejszych miejscowościach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here