Co byś powiedział(a) na seks ze smartfonem?

3
2616

Taka sytuacja. On i ona odstawili dzieci do babci i cieszą się wolnym wieczorem, podczas gdy babcia słabnie ze szczęścia, opiekując się wnukami. Babcię zgrabnie odstawiają na margines zainteresowań, a sami skupiają uwagę na sobie nawzajem, ściślej rzecz biorąc na opakowaniu dla duszy, czyli na warstwie cielesnej. Jego bardzo kręci jej warstwa cielesna, szczególnie więc ceni sobie chwile, kiedy nie skrywają jej żadne inne warstwy domagające się natychmiastowego usunięcia. Jeśli są, to usuwa.

Usuwa więc sweterek, usuwa spodnie (nie bez pomocy ich właścicielki), a krągłości jego ulubionej warstwy stają się bardziej zauważalne, usuwa biustonosz i zabiera się za gatki. Błądzi rękoma po tychże krągłościach tu i ówdzie, raczej bardziej tu niż ówdzie, zbierając przy okazji feedback w postaci ochnięć i achnięć coraz to bardziej narastających. Feedback jest ważny, bo wie, że podąża w dobrym kierunku.

Kiedy więc ona wygląda na przygotowaną, by przejść od słów do czynów, a raczej od czynów małych do wielkich, kiedy on również ewidentnie przeszedł w fazę gotowości bojowej, wskakują do łóżka i… odpalają na smartfonie apkę do seksu.

– To zaczynamy – on do niej.

– Och, szlag, czekaj, muszę połączyć się z wifi.

– A na cholerę ci wifi?!

– Jak na cholerę, jak na cholerę! Wpierdziela transfer jak godżilla, muszę mieć wifi!

Chwilę trwało połączenie i prawdę mówi przysłowie, że gdzie jest wifi, tam dom twój i serce twoje. W końcu on zajął odpowiednią pozycję wypadową, ona pozycję przyjmującą i zakomunikowała:

– Działaj.

On zrobił, co do niego należało.

– I jak? – zapytał.

Ona spojrzała na ekran trzymanego w ręce smartfona.

– Trochę słabo – odpowiedziała. – Może zwiększ nacisk?

Posłusznie zwiększył.

– A teraz?

Znów spojrzała na ekran.

– Teraz jakby lepiej, ale pamiętaj, że liczy się też częstotliwość pchnięć. Tutaj leżysz.

– Noż fuck, dopiero zacząłem!

– To zwiększ nieco tempo, bo spadną nam statsy.

Przyspieszył więc i wykresiki ładnie poszły w górę, a wraz z nimi ewidentnie wzrosła też przyjemność, o czym świadczył feedback coraz bardziej ewoluujący z och i ach w stronę oooooooooch i aaaaaaaaach, które jednocześnie jakby zyskały na decybelach.

– Bardziej rozciągnij – powiedział w pewnym momencie.

– Oooooch… co?

– Bardziej rozciągnij, mówię.

– Ale co mam rozciągnąć, na miłość boską?

– Odgłosy. Odgłosy nieco rozciągnij i okaż więcej zaangażowania. Spada ci wykres – odparł patrząc na swój smartfon, który położył obok siebie na łóżku.

Rozciągnęła i okazała. Teraz od – obdarzonych o dziwo znakomitą akustyką – ścian mieszkania odbijały się potężne dawki decybeli, nakładały się na siebie i wspólnie rezonowały (czyli wibrowały), przez co ooooooooooch mieszało się z aaaaaaaaach i transferowało w ooooooaaaaaaach.

– Intensywność, mówię – wysapał on nie zaprzestając galopu i powoli przechodząc w cwał.

– Och, zdecyduj się, och. Albo, och, rozciągam, aaaach, albo przyspieszam!

– Dobra, nieważne, i tak zaraz będzie koniec.

– Co? Już?

– No, już, już. Uff… – westchnął i opadł na jej piersi.

Przez chwilę panowała cisza.

– No i jak wynik? – wymamrotał.

– Jak zleziesz ze mnie, to sprawdzę.

On posłusznie przetoczył się na łóżko, położył się na plecach i otarł spocone czoło. Ona przez chwilę patrzyła w ekran smartfona, klikając w przyciski i monitorując stan.

– No, powiem ci, że ładnie. To nasz najlepszy wynik w tym miesiącu. Twoja ilość pchnięć na minutę dużo powyżej średniej, siła nacisku także wzrosła. Moje odgłosy poprawiły wskazania. Nie wiem, czy powinnam bardziej rozciągnąć czy podgłośnić.

– Może nie podgłaśniaj, tylko wiesz, tak z głębi serca.

– Z głębi serca było dzisiaj i zupełnie ładnie to wygląda.

Pokazała mu smartfon, trochę poklikali razem, on porównał ze wskazaniami swojej aplikacji i zdecydował.

– Działaj.

0

Milczała. On wstał i zaczął ubierać bokserki.

– Działaj.

1

Cisza.

– Działaj.

2
Posłowie

Nie mylić z posłami. Jeśli ta nieco absurdalna scena bzykanka wydała ci się – no właśnie – absurdalna, to spieszę powiadomić, że jesteś w mylnym błędzie. Amerykanie, wystaw sobie, uruchomili jakiś czas temu aplikację na smartfon badającą jakość stosunku seksualnego. Wpisujesz do niej ilość seksów w miesiącu, intensywność pchnięć (tak, tak), jakość i rodzaj wydawanych odgłosów, mierzy czas trwania stosunku, a po wprowadzeniu danych zdobywasz punkty za jakość. To, że można dzielić się wyczynami w społecznościach na wzór Endomondo lub Runtastic, to już moja licentia poetica. Kto wie, czy nie będzie to możliwe? Apka jest płatna i ponoć kosztuje 3 dolary. Ktoś reflektuje? 😉

Posłowie 2

Nadal bardzo usilnie liczę na wasze głosy w konkursie Blog Roku 2014. Przechodzi dalej tylko 10 blogów. Ponieważ każdy głos to jednocześnie pomoc dla fundacji Dzieci Niczyje (opiekującej się ofiarami przemocy), to proszę was o SMS na nr 7122 o treści A11148 oraz drugi o treści T11223. Ten drugi to głos na mój tekst, który w kategorii Tekst Roku również startuje w konkursie. Najlepszy, jaki napisałam, bardzo ryzykowny i bardzo emocjonalny – do poczytania tutaj. Im pomożecie i mi pomożecie – podwójny zysk 😉

3 KOMENTARZE

  1. Myślę, że to tylko kwestia czasu, gdy dojdzie do udostępniania takich statystyk.. 😉
    PS: Uśmiałam się potężnie, dziękuję! 😉

  2. A w którym miejscu należy umieścić smartfona, żeby pomiar siły pchnięcia był najprecyzyjniejszy? Bo nie wiem, czy moja intuicja nie wiedzie mnie na manowce.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here