I normalnie nie jestem sobą, no właśnie, nie jestem sobą, to straszne. I na dodatek tak, tak, tam w lustrze to niestety ja, tak, tak, ten sam. O nie, nie, śpiewać tak o sobie nie będę, choć śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej, ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi. Nie będę tak śpiewać, bo dokonałam szokującego odkrycia, zakupiwszy w Biedronce La Luxe Paris Volume Expert, maskarę pogrubiającą rzęsy. I jeśli kiedykolwiek powiem, że w Biedrze to tylko badziew, horror, dramat i żużel, to proszę się nie krygować, tylko dać mi w ryj.

Trzy razy użyłam tej maskary, tylko trzy razy, choć uczciwie przyznaję, że w celach badawczych zrobiłam rzecz straszną, czyli przespałam się z makijażem. Makijaż to nie jest jakaś debilna ksywa mojego kochanka, po prostu na potrzeby testu nie zmyłam maskary. Strach się bać. Warto było? Warto, bo okazało się… No dobra, zaraz dojdziemy do tego, co się okazało, tylko najpierw fociszcza zapodam.

No to teraz dlaczego mam koparę w parterze i przespałam się z tym całym makijażem. Makijaż, wystawcie sobie, jest niezły w łóżku. Nic mnie nie uczuliło, nie osypało się, a rano nie obudziłam się z mało uroczym efektem wielce uroczego misia pandy.

W ciągu dnia też nic się nie działo. Maskara szybko się nakłada i zgrabnie za sprawą dość wąskiej, silikonowej szczoteczki, szybko „zasycha” i wytrzymuje dzielnie przez kilkanaście godzin, czyli aż do zmycia całości. Zmywa się zresztą też zupełnie przyzwoicie.

A co z działaniem? Sprawa wygląda tak, że maskara daje naprawdę spektakularny efekt przy dwóch aplikacjach. Trzecia warstwa też jest możliwa i rzęsy sięgają wtedy naprawdę do nieba, ale istnieje spore prawdopodobieństwo zmajstrowania sobie owadzich nóżek. Mnie się to udało, bo ja w ogóle jestem dobra w te klocki, prawdaż. Nawet po dwóch aplikacjach potrafię wykreować odnóża, zresztą zobaczcie.

Mamy też do czynienia trochę ze sklejaniem rzęs, ale nie za dużo. Inne, znacznie droższe maskary też sklejają i wcale nie mniej.

Na czym polega odkrycie? Cóż, za 9,99 zł nabyłam maskarę, która świetnie się sprawdza, trwa dzielnie na rzęsach, efekt daje porównywalny z czterokrotnie droższymi maskarami Bourjois i nie robi krzywdy. Czego chcieć więcej? Wprawna ręka jest w stanie uzyskać za jej pomocą naprawdę fajny efekt. Szok i niedowierzanie.

Post przeniesiony z mojego drugiego bloga „My, babki”.

3 KOMENTARZE

  1. Ha! Też kupiłam-z ciekawości! Tyle,że wydłużający! I jestem mega zadowolona! 10zł a taki efekt! I szczoteczka wygodna! I w ogóle dużo,dużo plusów. Minusów niet! 10zł!!! Się jaram!:-)