Problem z nadaniem imienia pojawia się od zawsze i będzie się pojawiał nadal, to pewne jak śmierć i podatki. Dlaczego? Prosta sprawa, uwarunkowania kulturowe za tym stoją. Imię nie jest dla nas po prostu imieniem. Imię ma dobrze życzyć człowiekowi, nawet jeśli to życzenie pojawia się jedynie podświadomie. Kochamy małego człowieka, chcemy dla niego dobrze, dlatego pragniemy, żeby miał ładne imię. Sęk w tym, że to, co my uważamy za ładne, niekoniecznie jest ładne dla ogółu i na odwrót. Często świadomie interesujemy się pochodzeniem danego imienia, jego znaczeniem i bardzo słusznie, bo każde imię coś ZNACZYŁO, nawet jeśli to znaczenie jest dzisiaj dla nas zatarte ze względu na upływ czasu i wymieszanie kultur.

Piszę o tym, bo od 1 marca obowiązują nowe, nieco zliberalizowane zasady przy nadawaniu imion. To, że wolno więcej, nie oznacza jednak, że wolno wszystko.

  • Imię nie może być obraźliwe. W średniowieczu na terenach Polski funkcjonowało imię Niemoj. Żadna chluba była je nosić. Oznaczało po prostu bękarta, nieślubne dziecko.
  • Imię nie może być też zdrobniałe. Nie możemy nadać dziecku imienia Madzia, bo to zdrobnienie od Magdaleny, nie możemy nazwać je Lusia, bo to zdrobnienie od Lucyny. Zdrabniać sobie możemy prywatnie do upojenia, w dokumentach ma być forma oryginalna.
  • Imię musi jasno określać płeć. Mercedes wbrew pozorom jest imieniem żeńskim. Sasza, pomijając już to, że to zdrobnienie, jest imieniem męskim.
  • Nadać można maksymalnie dwa imiona. Wersja Anna Maria Magdalena Izyda Dolores nie wchodzi w grę i nie zostanie zaakceptowana przez Urząd Stanu Cywilnego, a przynajmniej nie powinna.

To co się zmienia?

  • Będzie można nadawać dzieciom obco brzmiące imiona.

I to jest, proszę ja was, przewrót kopernikański, na dodatek w dobrym kierunku. Nie można dłużej nie zauważać, że po pierwsze przybywa nam mieszanych małżeństw i będzie przybywać, bo nasila się napływ imigrantów do Polski. Trend jest wyraźny, a z biegiem czasu zaczniemy go pożądać, inaczej nic nie uratuje od ruiny systemu emerytalnego. Po drugie to Polacy emigrują na Zachód, tam żyją i nie zamierzają wracać. Rodzą tam dzieci, posyłają do przedszkola i szkoły, scalają się z tamtym społeczeństwem. W końcu żyją w ich realiach i respektują ich zasady kulturowe. Wolą więc dać dziecku na imię John niż Kazimierz.

Kwestia poczucia estetyki to zupełnie inna sprawa. Kogoś nie razi zestawienie Dżesika Kapusta, ktoś inny cierpnie na samą myśl. Od 1 marca cierpnąć więc sobie będzie wyłącznie prywatnie, ponieważ USC rejestracji imienia odmówić nie może.

Najczęstsze imiona w 2014 roku i najrzadziej nadawane

Powiedzmy, że TOP 10 od paru lat praktycznie się nie zmienia, choć obserwujemy wahania na poszczególnych miejscach (np. spada Zuzanna kosztem Zofii). To, co podaję poniżej, to screen ze strony gorny.edu.pl, która zawiera imiona nadawane w Warszawie na przestrzeni poszczególnych lat. Fascynująca lektura, odsyłam tam, naprawdę wciąga :-] Warszawa nie zawsze jest reprezentatywna, ale stanowi na tyle dużą społeczność, że można pewne zjawiska na jej przykładzie zauważyć i w tym wypadku właśnie tak jest. 20 najpopularniejszych w 2014 roku imion męskich i żeńskich wygląda tak:

imiona

A jakie są najrzadsze? 20 najrzadziej nadawanych imion męskich w 2014 roku to:

Marcus, Marian, Mariusz, Martin, Max, Miron, Mirosław, Nazar, Noe, Oktawian, Oleg, Radomir, Ruth, Serafin, Sławomir, Wilhelm, Wincenty, Włodzimierz, Xawier, Zdzisław, Ziemowit.

Część z nich witam w końcówce stawki z nieukrywanym bólem. Ziemowit, Sławomir, Zdzisław, Włodzimierz, Radomir – wspaniałe, prasłowiańskie imiona! Ludzie, dlaczego tak nie nazywacie swoich synów? ;-] Część nie powinna być w ogóle zarejestrowana przez USC. Ruth to imię ŻEŃSKIE (biblijne zresztą), nadanie je chłopcu to pomyłka. Xawier, Max i Marcus w 2014 roku nie spełniały wymogów polskiej pisowni imion. Oleg jest tak naprawdę zdrobnieniem od Aleksandra.

20 najrzadziej nadawanych imion żeńskich w 2014 roku to:

Karla, Kora, Lana, Lili, Lorena, Ludwika, Marcela, Marietta, Nel, Nicole, Olimpia, Otylia, Petronela, Tamara, Teresa, Victoria, Viktoria, Viviana, Zara, Zola i Żywia.

E, bez jaj, naprawdę wam się nie podoba imię Teresa? Tylko jedna Teresa w Warszawie w 2014 roku.

Najdziwniejsze imiona męskie i żeńskie

No dobrze, ale zobaczmy na koniec najdziwniejsze imiona męskie i żeńskie, jakie zostały nadane. Przyjęcia niektórych przez USC nie jestem w stanie zrozumieć, nie pojmuję też, co kierowało rodzicami, kiedy je wybierali. Może chęć zrobienia czegoś dla beki?

Najdziwniejsze imiona żeńskie:

Tradycja (kufa, no serio, nie lecę „Misiem”), Sasha (to imię MĘSKIE, pamiętajmy), Niunia (WTF?), Mrówka (bez komentarza), Magnolia (jestem w stanie zrozumieć, skoro jest Róża), Jarzyna (jaki urocze zdrobnienie: „czy jest Jarzynka?”), Guantanamera (z kawalerem o imieniu Guantanamo stanowiliby świetną parę), Calineczka (taka Tradycja, tylko że baśniowa), Aura (lepiej jak jest dobra, wiadomo), Chelsea, Amnezja (wody!).

Najdziwniejsze imiona męskie:

Żyraf (the best of the best of the best, nikt mu nigdy podium nie odbierze), Tito (jak ten dyktator i morderca, też można), Thorgal (mój ukochany bohater komiksów), Ruth (analogicznie jak Sasha, Ruth jest imieniem ŻEŃSKIM), Nestor, Myszon (impossible), Figenencjusz (yyy…), Belzebub (w sumie w krajach latynoskich popularnym imieniem jest Jesus, więc…), Barabasz (biblijnie, kiepską miał opinię, ale tradyszyn jest), Zoe (ja pierniczę, że też ludzie nie myślą. Zoe jest greckim imieniem ŻEŃSKIM, oznacza „życie”).

Aż się chce powiedzieć, zanim nazwiesz dziecko, trzy razy się zastanów.

77 KOMENTARZE

  1. To ja sie czepie jednak – Sasza to NIE JEST imie zarezerwowane dla mezczyzn. Jest to forma zdrobnienia (w jezyku rosyjskim i pokrewnych) dla imoin Aleksander i Aleksandra. Tak wiec Sasza (Sasha) moze byc zarowno mezczyzna ajk i kobieta. Natomiast jako zdrobnienie nie powinnno ono byc rejestrowane w tej formie.

      • No to ja sie dorzuce z moja forsa (wysokosc stawki: trzy grosze).
        Laz dobrze pisze, Sasza to zdrobnienie zarowno meskie, jak zenskie, ale dotyczy wschodu Europy i tradycji sie stamtad wywodzacych.
        Na zachodzie tegoz kontynentu istnieje imie Sasha (roznie pisane), ktore nie jest zdrobnieniem i jest imieniem zarowno meskim, jak zenskim.

  2. Oleg nie jest zdrobnieniem od Aleksandra. To dość popularne imię choćby w Rosji czy na Ukrainie. Raczej męski odpowiednik Olgi. http://pl.wikipedia.org/wiki/Oleg.
    Co do zdrobnień, to różnie bywa: Madzi nie zarejestrujesz, ale Magdę już tak. Niektórzy urzędnicy rejestrują również Olę oraz Izę.

    • Wedle ustawy jest to błąd. Tak samo błędem jest zarejestrowanie imienia Xavier a nie Ksawery, jeśli nastąpiło to przez 1 marca 2015. Najczęściej wygląda to tak, że petent jest mocno asertywny, a urzędnik dla świętego spokoju rejestruje, bo co się będzie pałował.

      • nie jest bledem o ile dziecko bylo z rodziny mieszanej bo w takim przypadku imiona obcobrzmiace byly dozwolone chyba zawsze
        tak samo w przypadku tatarow, np moj kuzyn urodzony w latach 70 zostal zarejestrowany jako Tomasz Ahmed bez zadnych problemow

    • Jeszcze coś. Bardzo chcemy z niektórych zdrobnień robić osobne imiona. Na przestrzeni dziejów różnie to bywało i faktycznie drogą ewolucji część przekształciła się w osobne „byty”. Takim bytem jest na przykład imię Miłosz. Miłosz jest tak naprawdę zdrobnieniem od Miłowita, ale o tym dzisiaj nikt już nie wie, a samo imię Miłowit praktycznie nie występuje, choć Miłosza znam co najmniej jednego.
      Czy tak samo będzie z Magdą, Izą i Olą? Zobaczymy. Ja bym się jakoś nie okopywała i podeszłabym z luzem.
      Jest też tak, że część osób swoje zdrobnienia traktuje jako pseudonim artystyczny. Jest reżyserka Małgośka Szumowska, która tak właśnie chce, by o niej mówić – Małgośka, nie Małgorzata.

      • Co do zdrobnien, na liście popularnych imion jest Bartek. Ktoś się rypnal czy jak? Bo wiele artykułów z tą listą widziałam, a jakoś nie wydaje mi się, że tyle razy urzędnik pozwolił na zdrobniala formę Bartosza czy Bartłomieja, częściej niż pełne odpowiedniki. Wiesz, jakie jest poprawne popularne imię w tym przypadku?

        • Aaa, widzę że ktoś tłumaczył ze to dwa imiona razem wzięte. Bzdura, skoro są dwa osobne to powinni je osobno liczyć, tak to zafalszowane popularności są 😛

          • Już tłumaczę, jak autor tłumaczył (nie żadni oni): dane bierze z gazety, a tam czasami było tylko podpisane ,,Bartek” (bo jest tylko tak, jak rodzice powiedzą), a on nie miał możliwości sprawdzenia, o którego chodzi, więc dla uproszczenia złożył to w kupę.
            Facet – za darmo, dla własnej satysfakcji – zrobił ogromną robotę, doceńmy to, a nie czepiajmy się bzdur.
            Gdzieś mi w pamięci siedzi, że Żyraf i Myszon to taki żart rodziców w stosunku do dziennikarza (poporodowa głupawka? 🙂 ), a chłopaki mają normalne imiona.

            • Oni – z GAZETY. A jak się autor strony (gorny.edu) opiera na byle czym to też byle co wychodzi. Nie wiem po kiego im to było, skoro jest masa poprawnych zestawień, z danymi USC a nie z Gazety z niepełnowartościowymi danymi 😛 Czepiam się nie tyle tego zestawienia co wielu zestawień, które są w gazetach, właśnie z Bartkiem. Równie dobrze można tam Jana z Januszem połączyć, na to samo wyjdzie. To że ma początek imienia ten sam nie znaczy że to to samo.

  3. eeeee 🙂 dwa cytaty: „Sasha (to imię MĘSKIE, pamiętajmy)”, oraz „Ruth (analogicznie jak Sasha, Ruth jest imieniem ŻEŃSKIM)”.
    A zresztą warto również zauważyć, że notka nie dotyczy małżeństw, z których przynajmniej jeden z rodziców dysponuje obywatelstwem obcego kraju. Podejrzewam, że te, pardą, „dziwolągi” to z mieszanych małżeństw głównie -choć mogę się mylić.

  4. A czemu w rankingu jest Bartek? Obejmuje wszystkich Bartoszów i Bartłomiejów czy ludzie rzeczywiście tak dają dzieciom na imię?

  5. Przeglądając stołeczny dodatek „witajcie na świecie” zauważyłam kiedyś Mrówkę opisaną nazwiskiem, gramaturą i płcią. Bardzo mnie wzruszyło 🙂

  6. Drobna uwaga – imie Niemoj niekoniecznie oznaczalo bekarta. W sredniowieczu smiertelnosc dzieci we wszystkich grupach wiekowych byla olbrzymia i rodzice czesto nadawali imiona, ktore mialy za zadanie odwrocic uwage zlych duchow i pomoc dziecku przezyc (np. Niemoj, Niedoma, Niebylec).
    P.S. Przepraszam za brak polskich znakow diaktrycznych.

    • Dodatkowo czasem bywało to imię „tymczasowe” – chłopcom często nadawano „prawdziwe” imię dopiero przy postrzyżynach (nie wiem, jak było z dziewczynkami).

      • Tak, ale pamiętajmy, że kwestia postrzyżyn jest, jakby to powiedzieć, nie do końca do udowodnienia naukowo. Pisał o tym właśnie Brueckner, ale trzeba wziąć pewną poprawkę na jego ustalenia, jak powiedziano mi na studiach. Spora część to raczej domysły niż fakty. Wedle jego ustaleń mniej więcej w siódmym roku życia następowały postrzyżyny i dotyczyły tylko chłopców (analogicznie jak u Indian, chłopczyk stawał się mężczyzną). Rzeczywiście nadawano mu wtedy imię „docelowe”, które coś o nim mówiło (Wojmił, Sławomir, Kazimierz itp.).
        Nie pamiętam, co pisał Brueckner odnośnie nadawania imion dziewczynkom, ale pamiętam, jak radzili sobie ludzie, kiedy dziewczynek rodziło się za dużo (dziewczynka = konieczność posagu). Wynosili do lasu i zostawiali. Przyroda robiła swoje.

    • OK, to też prawda. Opieram się na Bruecknerze, nie wszystko pamiętam. Były jednak też imiona, które miały wydźwięk pejoratywny, bo imię określało w sposób istotny człowieka. Jeśli człowiek począł się „na lewo”, to mocno to mogło się na nim odciskać 😉

  7. Imię Iza to jest także osobne imię, nie tylko zdrobnienie od Izabeli. Mama mojej kolezanki z podstawówki miała tak na imię, a to było ze 20lat temu 🙂

    • Nie, to jeszcze o niczym nie świadczy. Mamy przecież bardzo niemłodą Magdę Umer 😉
      Większe prawdopodobieństwo jest takie, że USC zarejestrował imię, które jest zdrobnieniem, tak jak robi to teraz.
      Inna sprawa że, tak jak pisałam wyżej, są imiona, które pierwotnie były zdrobnieniami, a ewoluowały w osobne imiona (Bartosz, Miłosz). Możliwe, że to samo będzie z Izą, Magdą i na przykład Olą.

  8. Ja jestem ciekawa, kiedy moje imie wyginie…
    U nas popularny Adam i do tego czarna Ines 😀
    Zarejestrowana bez problemu, bo maz czarujacy cudzoziemiec hehe
    W de tez jest bum na stare imiona, Teresek spotykamy ostatnio duzo!

  9. Ale doczytałaś, że to takie nieoficjalne dane? Tak jak Rodzice podali (w żartach czy nie) tak to zapisano 😉

    „Jako źródło posłużył nam sobotni dodatek do „Gazety Wyborczej” – co tydzień są tam cztery strony fotografii nowo narodzonych w Warszawie dzieci, w większości zaopatrzone w imiona. Napisałem więc program umożliwiający szybkie rejestrowanie ich w bazie danych, i zaczęliśmy zbierać dane.”

    „Pisownię zachowujemy tak jak została użyta w GW – mamy nadzieję że fotograf ustala to z matkami w miarę starannie – stąd w zestawieniu figuruje np Franczeska i Viktoria.

    Zdrobnienia staramy się zamieniać na pełne imiona. Wyjątkiem jest tutaj Bartek, ponieważ to imię występuje w trzech formach (Bartek, Bartosz i Bartłomiej), przeważnie jako Bartek – i nigdy nie wiadomo który to. Nie zawsze jest to jednak możliwe, co może powodować pewne zafałszowania – np jeśli zdjęcie podpisane jest „Nina”, nie wiadomo czy to jest Nina czy zdrobnienie od Antonina; Nela może, choć nie musi, być Petronelą, a Pola to zarówno imię, jak i zdrobnienie od Apolonia. Takie przypadki zostawiamy więc bez zmian.”

  10. No to czuję się trochę wywołana do tablicy 🙂 Jako małżeństwo mieszane. Nasi synowie mają imiona miedzynarodowe. Ale też jako drugie imiona mają takie „od męża”. Z zarejestrowaniem imion międzynarodowych nie było problemu. Przy tych drugich musieliśmy pisać oświadczenie, że takie imiona występują w kulturze męża i że to są męskie imiona. Ale się udało 🙂

  11. Imiona można było nadać niemal dowolne już wcześniej, jeśli jedno z rodziców jest obcokrajowcem. Oh, jaka pani w USC była zawiedziona jak rejestrowaliśmy ‚pospolitego’ Gabriela 😉 Alexander już lepiej, bo chociaż przez X (małż się uparł) 😉
    Pewnie właśnie z takich ‚mieszanych’ małżeństw wyszły te cudaki. Albo jest w Wa-wie urzędnik z dziwnym poczuciem humoru… 😉

  12. Mój bratanek ma na imię Wojbor, koleżanka Młodszego z przedszkola – Juanita, moi uczniowie: Angel i Lynda:-) Można krzyczeć: o mores, o tempora, ale co zrobić? Takie czasy:-) Globalizacja trafiła pod strzechy:-)

  13. A ja 2,5 roku temu nadając imię córci miałam obiekcje, że jako Zofia będzie dziwnie postrzegana 😉 Z biegiem czasu cieszę się że jednak się myliłam… jednak nie będzie w szkole jedyna 🙂

  14. ‚Myszon (impossible)’ – prychnęłam herbatą na monitor. Dzięki za dodatkowe sprzątanie o tak późnej porze.. 😉

  15. Szkoda,że Amnezja a nie Eutanazja :p
    A swoją drogą popularna Amelia oznacza z łaciny jednostkę chorobową – wrodzony brak kończyn..

  16. Co myśmy się z mężem naszukali, żeby naszym chłopakom nadać trochę rzadsze imiona, a przy tym ładne. I wyszły Marcel i Gracjan. Jaka wojna była ze strony rodziców męża, to aż nam było przykro (strasznie chcieli te najczęstsze Kubusie, Bartusie itp. – chociaż nie mam nic przeciwko tym imionom, chcieliśmy inne). Dzisiaj nasze im się podobają i chyba wydaje im się, że sami wymyślili ;).
    Ale przy najbliższej okazji powiem, że mogli być Żyraf i Belzebub 😀

  17. A to ja jeszcze z kronikarskiego i obywatelskiego obowiązku. Te imiona są spisywane z dodatku do Gazety Wybiórczej, a nie z oficjalnych list USC czy MSW (takowe też są, ale nie chce mi się teraz szukać). Stąd Bartki, Żyrafy i Tradycje. Bo ja też na moje całkiem cywilizowanie nazwane dziecko mówię całkiem inaczej niż w akcie urodzenia.

  18. Pracuje w przedszkolu od kilku lat i tam to dopiero mam pogląd jak rodzice potrafią szaleć z imionami. Oczywiście niektóre z tych imion są całkiem w porządku jak Natan czy Samuel dla chłopca a Miriam dla dziewczynki. Ale największym zdziwieniem bylo dla mnie imię Nabuchodonozor ( król babilonski).

  19. Żyraf i Myszon to chyba dowcip był, ale pewności nie mam. Pamiętam, jak podawałam dane córki do zdjęcia w GW, panu fotografowi można było w zasadzie każdy kit wcisnąć 😉

  20. Naszego syna nazwaliśmy (po wieelu dyskusjach i przemyśleniach) Stefan. Stefan, póki ma 6 tygodni, jest Stefkiem, Stefciem, Stefuniem, Funiem. Dlaczego to imię? Bo: krótkie, polskie, tradycyjne, z fajnymi zdrobnieniami, niepopularne, łatwo mu będzie mówić o sobie Stefcio, gdy będzie zaczynał mówić, nie znamy żadnego Stefana, więc to imię nie przynosi złych skojarzeń (ok, ok, nie liczę Niesiołowskiego :P) no i ostatecznie do całej tej ideologii można dorzucić, że to imię oznacza osobę konserwatywną, tradycjonalistę i indywidualistę (oh yeah). Gdy ktoś pyta, jak nazwaliśmy syna – albo jest zachwycony pomysłem na imię, albo nie potrafi ukryć, że wg niego to chory pomysł tak „skrzywdzić” dziecko 😛 Nikt nie pozostaje obojętny.

    • Bardzo fajne imię, mi się kojarzy jednoznacznie pozytywnie – znałem jednego Stefana, to dzięki niemu słucham obecnie Zappy, Jethro Tull i wielu innych. Niestety, 2-3 paczki wypalane codziennie przez większość życia zrobiły swoje i Stefana już nie ma. Ale imię fajne. Acz nie jest polskie, tylko germańskie 😉

      • Zenków nie. Zenon to – obok Mariana – jedno z najohydniej brzmiących imion męskich. Ale reszta – super, ze Stefanem na czele. I z nieuwzględnionym tu Jerzym, również będącym imieniem „z lat troszkę dawniejszych”. Mój syn to Jerzy. Jerzyk 🙂 Uwielbiam to imię, zawsze uwielbiałem. Może ma to źródło w tym, że mój 91-letni dziadek – którego też uwielbiam – tak właśnie ma na imię 😉 I cieszy, że w ostatnich latach pojawiło się więcej Stefanów, Jerzych a nawet Józefów niż np. Mariuszów (kolejne imię za którym nie przepadam – znam kilku przesympatycznych Mariuszów, ale od dzieciństwa imię to kojarzy mi się z podwórkowym dresiarzem, nic nie poradzę).

        I jeszcze coś, co może Cię ucieszyć. Obracam się troszkę w kręgach miłośników starszej motoryzacji, często biorę udział w zlotach i rajdach (raczej jako obserwator, gdyż klasykiem – JESZCZE – nie dysponuję), i jedno małżeństwo przyjeżdżające zawsze jednym z najciekawszych samochodów (nie powiem, jakim, gdyż jest on na tyle rzadki i charakterystyczny, że łatwo byłoby ich zidentyfikować, a nie wiadomo, czy sobie życzą) ma kilkuletnią córkę o imieniu Władzia. Władysława, znaczy. Sam nie jestem fanem żeńskich form imion kończących się na -sław, ale nie ukrywam, że jest to nieskończenie lepszy wybór, niż Nikola (BRRRRR) czy Andżela. I podejrzewam, że i Ty takiemu wyborowi byłabyś gotowa przyklasnąć 😉

  21. Syn jest Raoul, córka Yasmine-mąż jest cudzoziemcem i imiona były zarejestrowane bez żadnego problemu.
    Dodam tylko,że ja mam na imię Emanuela i jako dziecko w ogóle nie cieszyłam się z tak oryginalnego imienia, ale im byłam starsza tym bardziej doceniałam 😉

    • Jasne, że jak jest małżeństwo mieszane, masz nazwisko po mężu i brzmi ono cudzoziemsko, to urzędnik wychodzi na przeciw. Stąd właśnie zmiany w ustawie, żeby umożliwić to wychodzenie na przeciw zgodnie z literą prawa, a nie za sprawą przymykania oka i łamania zasad. Świat się zmienia i czas najwyższy, żeby przepisy to dostrzegły. No więc dostrzegły. Bo nawet jeśli mieszkacie w Polsce, to nie jest powiedziane, że tak będzie zawsze, prawda? Możecie się teoretycznie przeprowadzić do kraju męża i obco brzmiące tutaj imiona, tam będą zupełnie naturalne.

  22. Wszystko pięknie, ale ZDZISŁAW? Nie, proszę. Skoro jesteś fanką imion staropolskich (co rozumiem, wiele z nich rzeczywiście jest pięknych, ale reszta… khm), to co powiesz zatem na autentyczne, słowiańskie imię, które oznaczało niegdyś kogoś, kto dzielnie wytrwale broni swego miejsca/stanowiska/posterunku, a dziś może brzmieć jak obietnica/zachęta dla płci przeciwnej? Imię to brzmi…

    …uwaga, werbel proszę…

    …TWARDOSTOJ.

    Autentycznie, czekam, aż ktoś tak nazwie syna.

  23. Ja baaardzo,ale to bardzo chciałam i nadałam dzieciom imiona stare i polskie,dobrze znane lecz mało używane! Hm… i córka ma takie imię,że już coraz częściej nadawane eh… za to imię mojego synka… póki co zapomniane i każdy reaguje – „Radek?,dawno nie słyszałam/em” 😉 O to mi chodziło! Bo Radosławów jest malutko,a już malutkich Radków… to (chyba) tylko mój 😉

  24. Ja swoją Córcię nazwałam Janina Emilia 🙂 Tu gdzie mieszkam, od 14 lat nie było to imię rejestrowane w USC 🙂 (do 2012r)
    Póki jest mała to nazywamy Ją – Jasia, Jasieńka, Janinka, Jania, Jaśmilka <3 a potem będzie Panią Janiną :*
    Uwielbiam te imiona (takie imiona miały moje Babcie)

  25. Wrócę do tematu, bo właśnie wczoraj w mojej firmie zatrudniono kobietę o pięknych i jakże swojsko brzmiących imionach: „Polska Miroslava”. True story! Mieszkam w Meksyku, ta pani jest Meksykanką z krwi i kości, polskich korzeni podobno brak. Na codzień wszyscy się do niej zwracają właśnie „Polska”, przyznajcie, że brzmi pięknie (zwłaszcza jak się jest na wygnaniu zagramanicą i nostalgia serce ściska…).

    Zdarzają się tutaj imiona słowiańskie typu: Casimiro, Vladislao czy Estanislao. Przywędrowały tu na skutek ewangelizacji Indian przez polskich księży wspierających hiszpańskich konkwistadorów. Ludność przyjmująca chrzest często przyjmowała imiona swoich księży.
    Taka sytuacja.

    • Na tej samej zasadzie do nas przyszły imiona łacińskie i hebrajskie (Paweł, Jan, Adam, Maria itp.). Nie wydawało się stosownym, żeby ludność przyjmująca chrzest tkwiła w imionach prasłowiańskich (na Trygława i Swaroga).
      Polska – łza się w oku kręci 🙂