Tekst o zmianach legislacyjnych wywołał zupełnie zrozumiałą burzę, emocje sięgnęły zenitu, czyli stało się to, co powinno. W komentarzach zwrócono mi uwagę kilka razy, że sięgam po Wybiórczą, która co rusz się pyta, czy cenimy dobre dziennikarstwo i z każdym następnym pytaniem zaczynam się zastanawiać nad definicją dziennikarstwa, bo ni cholery w obecnym pojęciu nie mogę powiedzieć, że jest ono dobre. Przynajmniej w wydaniu Wybiórczej et consortes. Imiona, z których urządziłam sobie małą bekę, pochodzą z dodatku do Wybiórczej. Tak przy okazji, ktoś stwierdził, że moje komentarze są ostre i trafne. Trafne na pewno, ale co do ostrości, to zapewniam, że stać mnie na znacznie więcej ;-]

Pojawił się też komentarz z sugestią, bym sięgnęła do wiarygodnego źródła i jako źródło wskazano mi stronę rządową, czyli Statystyki imion i nazwisk z bazy PESEL (namiar na źródło tutaj -> klik, klik, klik). Dzięki, o boska, za te namiary! Strona jest genialna! Odpaliłam więc sobie pedeefik o zachęcającym tytule „Najrzadziej występujące imiona w Polsce wraz z liczbą wystąpień i podziałem na płeć”, po czym… rozpłynęłam się w nirwanie. Moi drodzy, imiona w dodatku wybiórczym to pikuś! Pozwólcie, że urządzę sobie bękę, bo… bo tak, kufa.

Najrzadziej występujące imiona żeńskie zarejestrowane w USC

Zasady obowiązujące przy nadawaniu imion opisałam w poprzednim tekście. Urzędy mają ich przestrzegać. Czy przestrzegają? Spójrzmy. Lecę alfabetycznie.

  • ALAA (taka Ala tylko dłuższa)
  • AMBROZJA (poważnie, zero kitu, pięć wystąpień)
  • AŁA (ała…, zapewne pokrewna do Ałły, imię Ałła na wschodzie występuje, jak najbardziej)
  • AURA (a jednak, dobra Aura nie jest zła)
  • BARABRA (nie, nie Barbara, podejrzewam rejestrację w poniedziałek rano, krótko po narodzinach, ściślej po pępkowym)
  • CHI (tai chi)
  • CZEKINA
  • ELIGIUSZA
  • FILIP (tak jak czytacie, ta Filip)
  • GLAFIRA (i jej siostra Glazura, przepraszam, musiałam)
  • HA (cha, cha, krótszego nie było, to fakt)
  • KRUSZYNA (noooooooo! Wiedzą, co dobre! Rąbnęliście się trochę, bo brakuje Z, ale spoko, wielu Kruszyznę przerabia na Kruszynę)
  • ŁESIA (kojarzy mi się z Lesiem)
  • NADEŻDA (czym to się różni od Nadieżdy, bo nie ogarniam)
  • NOCOLE
  • RAHELA (to samo co Rachela, tylko z błędem ortograficznym)
  • RÓŹA (nie Róża, Róźa, pięć wystąpień)
  • ŚNIEŻYNA
  • VAN (a dobra, nie skomentuję)
  • YOLA (Yolka, Yolka, pamiętasz…)

Najrzadziej występujące imiona męskie zarejestrowane w USC

  • ÁDÁM (tak, musiałam sięgnąć po znaki specjalne)
  • ADAMO (były takie jeansy, dobre były, nosiłam)
  • ANASTASIS
  • ARIE
  • BARŁOMIEJ I BARTŁOMEJ (tak, przeczytajcie trzy razy. Tu też obstawiam efekt poniedziałku)
  • BROOKLYN (i jego bliźniak Bronx)
  • CODY (źródłowe)
  • DÁNIEL (bo przecież zwykły Daniel wygląda tak banalnie bez kreski nad A)
  • DOMINK (pięć wystąpień, efekt poniedziałku jest naprawdę silny)
  • FABRYCJO (niby nic, ale mnie urzekł)
  • GLEB (też mnie ujął i też niby nic)
  • ISA (męskie, męskie)
  • KAMILL (chyba ta sama historia co z Ádámem)
  • MAJKIEL (spolszczone, OK, ale trochę przesadnie)
  • NIEMIR (a jednak! Duch w narodzie nie zginął! Stare prasłowiańskie imię. Rodzicami muszą być poloniści lubujący się gramatyce historycznej lub historii języka, nie ma innej opcji)
  • NICOLO i NICCOLO (po pięć wystąpień. Jakaś rozbieżność w ilości C, efekt poniedziałku lub kiepska klawiatura w urzędzie)
  • RUDY (chłop na 102)
  • ŁUKSZ (pięć wystąpień, efekt poniedziałku jest jednak miażdżący)
  • ZBYLUT (nic, nic)

No i co? Teraz też Żyraf, Amnezja i Tradycja wydają wam się takie niemożliwe? Powiem jeszcze tylko, że w wykazie na stronie MSW wypisano imiona pojawiające się CO NAJMNIEJ pięć razy. Nie ma tych, które wystąpiły dwa, trzy lub po prostu raz. Tradycja mogła się zwyczajnie do zestawienia nie załapać. Nie ma także Apokalipsy, którą ktoś wymienił na fejsie. Wszystko przed nami, wierzę w naszą nację.

68 KOMENTARZE

  1. No ja tez obstawiam efekt poniedzialku 🙂 A w urzedzie klawiatura sie zaciela, bo wszedzie jest, ze wystepuje po 5 razy, nie ma np. 2 albo 1 I JA NIE WIERZE. Taki – uwaga, bedzie w temacie! – niewierny Tomasz jestem 🙂

    A, bo mi sie kawal skojarzyl (zboczenie, ze wszystkim mi sie kojarza kawaly):
    Mlody tatus w parku pcha wozek ze strasznie wrzeszczacym niemowlakiem. Mowi: „Kaziutku, Kaziulatko, uspokuj sie, kochany, zaraz bedzie obiadek to wrocimy do domu…”
    Przechodzaca starsza pani skomentowala:
    -o, jak milo, tatus z dzieckiem na spacerze… I jakie piekne dawne imie, Kazimierz…
    A na to tatus:
    -Nie, on to Dzejms, ja jestem Kazimierz… 🙂

  2. Nie chce znow psuc „dobrej beki” ale czepianie sie imion obcojezycznych (jesli pisane bez bledow, w orginalnej pisowni) jest bez sensu. Malzenstw zarowno mieszanych jak i imigrantow troche mamy w Polsce wiec zagraniczne imiona dziwic nie powinny. Stad nie podzielam „beki” z imion takich jak ARIE (o ile pamietam to imie holenderskie), HA (vietnamskie), CHI (chinskie) – a to tylko przyklady ktore ja skojazylam a ekspertem od imion nie jestem 😉
    A no i jeszcze ALAA – to nie ALA z dodatkowym a.. to arabskie imie meskie 🙂 (czort wie czemu na nas na liscie zenskich)

    • Zawsze jeszcze na osłodę zostaje Domink i Majkiel. Oczywiście, beka z imion cudzoziemskich nie jest moim celem. Sama mam na drugie imię obco brzmiące, przy którego rejestracji były problemy i którego długi czas się wstydziłam 😉

        • Vega. Pisane przez V. Jestem Malwina Vega. I Bóg mi świadkiem, że na kolonii w Czechosłowacji (bo wtedy to jeszcze była Czechosłowacja) ściemniałam, że na drugie mam Kunegunda, tak bardzo się go wstydziłam 😉
          Z imieniem zawsze były problemy.
          Na studiach myślano, że to moje nazwisko
          Kiedy podaję dane na umowach i w różnych oficjalnych sytuacjach, zawsze zwracam uwagę, żeby napisali przez V, a nie przez W.
          Nieustannie odpieram ataki tych, którzy zarzucają mi wegetarianizm 😉
          Odpieram też podejrzenia, że nazwano mnie tak na cześć wegetariańskiego baru w centrum Wrocławia i cierpliwie tłumaczę, że nie mam nic wspólnego z właścicielami.
          Tak naprawdę imię jest pochodzenia arabskiego. Nazywa się tak najjaśniejsza gwiazda w konstelacji Lutni, a oznacza ni mniej ni więcej – uwaga, uwaga – skrzydła orła podnoszącego się do lotu. Jest moc, co nie? 😉 Vega wchodzi razem z Denebem z gwiazdozbioru Łabędzia i Altairem z gwiazdozbioru Orła w skład Trójkąta Letniego, bardzo charakterystycznej formacji na niebie północnym. Jest jedną z najjaśniejszych gwiazd widocznych w naszych szerokościach geograficznych i nigdy nie chowa się pod linię horyzontu.
          Mój ojciec jest z wykształcenia astronomem.
          Wiele lat się wstydziłam, ale teraz twierdzę, że to imię świetnie mnie opisuje. Miał tatuś łeb 🙂

    • Dokładnie. Większość z tych imion to imiona dzieci par mieszanych. Nawet jeśli nie mieszka się w Polsce, dziecko trzeba zarejestrować w USC. Mój syn ma na imię ALI. Śmieszne?

  3. Przed porodem burza mózgów.
    Teściowa: A dla chłopca to może jakieś biblijne?
    Małż: Tak. Belzebub na przykład.
    Kurtyna.

  4. O ile nieznane mi imię można przypisać do obcego języka (przecież nie tylko angielskiego i arabskiego) i czasami brzmią naprawdę ładnie, o tyle niezmiennie rozśmieszają mnie imiona typu Dżulietta czy Żerard 🙂

  5. Gleb to chyba z powieści „Metro”, kilka innych wygląda na zapożyczenia, ale te z błędami ortograficznymi? Można tylko współczuć, bo kiedyś te dzieci dorosną i będą musiały sprostować błąd. Taka ciekawostka – kiedyś było sporo błędów wynikających z różnic pisowni w zaborze rosyjskim i świeżej Polsce. Mieliśmy problem z udowodnieniem, że w dokumentach moja prababcia po rosyjsku i po polsku to ta sama osoba.

  6. A jeszcze sobie sięgnij na stronę Rady Języka Polskiego, której jednym z zadań (przynajmniej do tej pory) było rozstrzyganie kwestii spornych w sprawie imion. Mogli zakazać USC nadania jakiegoś imienia dziecku. Tam są dopiero kwiatki! (Nigdy Ci nie mówiłam?!).

    Miłej zabawy 🙂

  7. Nadezdza to Serbskie imie..ioznacza Nadzieja.. Moze jakas Serbka żyła z Polakiem w Polsce i dała swojej córce imię serbskie… trzeba to też wziąć pod uwagę

  8. I może następnym razem zamiast się naśmiewać z imion to autorka sprawdzi ich pochodzenie? Chi to może była jakaś azjatka.. czekina też może coś z bałkanów, Rahela, Van…Myślę, że w większości to są imiona zagranicznego pochodzenia. i Tyle.. a ponoć my wchodząc do Europy mieliśmy być otwarci i tolerancyjni… 🙂

  9. Dzięki uśmiałam się. Od razu mi lepiej na sercu i duszy. Kto nam zabroni się śmiać ( IWI-troche dystansu).
    Można by było pokusić się jeszcze o sprawdzenie, faktycznie w jakie dni są rejestrowane „ciekawe” imiona:)

  10. 😀 Efekt poniedziałku – najlepszy. A ja kiedyś w pracy poznałam pana z małą dziewczynką – na oko 1,5 roku. Zapytałam jak dziewczynka ma na imię, na co pan, nieco oburzony pytaniem odpowiedział: „nie ma imienia, jak dorośnie to sama sobie wybierze”. Więc pytam jak do niej się zwracają w domu, a on na to że: „Dziecko” 😀

  11. u mnie w rodzinie dziwne imiona zapoczątkowałam ja – miałam sporo problemów w szkole, bo wszyscy przekręcali i nie umieli ogarnąć, że jest takie imię 😉
    a teraz do kompletu mam kuzynostwo: Pamela (ma już 18stkę, przedstawia się ZAWSZE jako Pamelka) i Majkel (bez tego ‚i’ tam 😀 zabawnie jest 😀

    za to widzę powrót fajnych imion – Franek, Antonina, Staś, Dagna, Szczepan, Zosia 🙂 przejadły mi się już Kubusie i Julki (nie mówię, że brzydkie, bo wcale nie, ale w pewnym momencie co drugie dziecko znajomych tak się nazywało)

  12. Gleb – imię męskie pochodzenia staroskandynawskiego; rosyjska wersja staroskandynawskiego imienia Guðleifr, które powstało z guð – „bóg” i leifr – „spadkobierca”. Wśród patronów – św. Gleb, męczennik pod Kijowem, towarzysz św. Borysa. Pozdrawiam:-)

  13. dobrze by było, jakby Polacy lepiej patrzyli na starosłowiańskie, staropolskie imiona i chętniej je nadawali. to w końcu nasze imiona. wszystkie Tomki, Marciny, Ewy i Anny nie są polskie, przyszły do Polski razem z falą chrześcijaństwa i zostały. nie rozumiem więc oburzenia sporej ilości osób (a czasem i siebie samą zaskakuję reakcjami… cóż) na zagraniczne imiona. Sama nie nazwałabym dziecka Fabianem ani Andżeliką, za to Bronisława i Władysław (czy Radzimir <3) bardzo mi odpowiadają, ale jest też drugi rodzic i trzeba dojść do kompromisu między tym, co się jednemu podoba a tym, co drugiemu. niestety 😉
    Milena (słowiańskie)

  14. Wiadomo, że większość imion na tej liście jest obcego pochodzenia i z tego nikt beki nie robi. Ale dziecko nie rodzi się w dwa dni, jest 9 miesięcy na wybranie imienia, a w USC powinni poinformować mieszaną parę rodzicielską, że dane imię może śmiesznie brzmieć w języku polskim. No bo jak zareagować na np. Panajotę – też na liście, akurat greckie. Tam na pewno normalne jak nasza Paulina, ale w Polsce raczej zwykłe nie jest. Nie ma się więc co dziwić, że obśmiewa się potem Brajany czy Majkele.
    Moja koleżanka mieszka w Japonii. Wyszła za mąż za Japończyka i urodziła tam córkę. Mogła też się uprzeć i nazwać ją Grzymisława, ale jaki los zgotowałaby wtedy dziecku? Pomyśleli, poszukali i wyszła Marika. I nikt oczu wielkich nie robi. Można.

      • Z Mariką w Polce czy Japonii spoko, ale w krajach hiszpańskojęzycznych ustrożnie… Ni mniej ni więcej, znaczy „pedał”. Śmieją się z tego strasznie, a ja się śmieję z ich Alfonsów.

        • To tak jak – abstrahując od imion – z wyrazem figa. U nas owoc, ale we Włoszech figa to cipa. Odwrotnie jest z kurwą. U nich la curva to zakręt, a u nas wiadomo 😉

          Osobny ciekawy temat to nadawanie imion domowym zwierzętom. Po osiedlu chodził swego czasu pudel o imieniu Jesus, czyt. Hesus. Właściciel nie widział niczego niestosownego. 😉

  15. Barabra jako imię jak najbardziej istnieje, bodaj afrykańskie (albo inaczej, jakiś lud w Afryce się tak nazywa, może to dziecko etnografów). Chi, Van itp – podejrzewam mniejszość wietnamską. Teraz w Polsce jest coraz więcej obcokrajowców o imionach nam zupełnie nieznanych. Warto poguglać, zanim się zacznie wyśmiewać. ;P

  16. Adamo to po wlosku Adam. Jesli dziecko mialo mame/tatusia czy dziadkow pochodzenia wloskiego to dlaczego nie? Nie jest powiedziane, ze to dziecko mialo mieszkac w PL do konca swych dni. Teraz juz mnie nie dziwi, ze moi znajomi namawiali mnie do nadawania moim dzieciom miejscowobrzmiacych imion. Skoro sama Krusz. wysmiewa „dziwne” wg. niej imiona… Znajomi nie potrafili zrozumiec, ze wybieramy takie imiona, ktore przynajmniej tak samo sie pisze po polsku jak i w tubylczym jezyku (dzieci maja podwojne obywatelstwo)… Nie ukrywam, ze z imionami meskimi niezwykle ciezko i trzeba bylo isc na kompromis…

  17. Ja tylko do tego Ádáma i Dániela dodam, że to zwyczajnie po węgiersku a sporo jest mieszanych małżeństw polsko-węgierskich 🙂
    Zanim nazwaliśmy synka długo szukaliśmy imienia, które pisałoby się tak samo w polskim, czeskim i węgierskim. Na szczęście się udało, ale wybór ograniczony 😀

  18. Tak, nadanie dziecku imienia to wcale nie taka prosta sprawa. Szczególnie jak ma być uniwersalne i łatwe do wymówienia (mieszane małżeństwo), krótkie (mamy bardzo długie nazwiska, a dziecku tu nadaje się oba, po ojcu i po matce), a do tego ładne i o jakimś dobrze wróżącym znaczeniu.

    Ja mam na imię Elzbieta i jest to nie do wymówienia dla większości obcokrajowców (przechrzczono mnie już niemal oficjalnie na Elizabetę). Dobrze wiem ile problemu sprawia ciągłe pilnowanie żeby dobrze zapisano twoje dane i ciągłe literowanie, dlatego przynajmniej imię dam dziecku „łatwe”, bo i tak męczyć się będzie z polskim nazwiskiem (również nie do wymówienie za granicą).

    Swoją drogą, to rzeczywiście dziwne, że imię człowiekowi nadajemy kiedy go jeszcze nie znamy i nie wiemy, czy będzie do niego pasowało. Gdyby to ode mnie zależało, wróciłabym do tradycji nadawania imion „opisowych” lub „wróżących”, jak te nasze słowiańskie dwuczłonowe Bogu-sławy, Sławo-miry, etc.

    • Swoją drogą, dlaczego Elżbieta stało się tak niepopularne w dzisiejszych czasach. Statystyki wskazują na marne kilka El rocznie. Czyżbyśmy szły w jakość, a nie ilość??? 😉

      • no ba, wiadomo 🙂
        sama znam 1 roczą Elę, ale w mojej rodzinie jest ich 5 😀 najmłodsza to ja.
        A moja córka to Gaja (klasyczne pochodzenie, ale chodziło nam o greckie „ziemia”, nie o łacińskie „Gdzie ty, Gajus(z), tam ja Gaja”)