Na początku musimy coś sobie wyjaśnić, żeby Polska rosła w siłę i ludziom żyło się dostatniej. Pamiętacie Wałęsę, który jako prezydent mówił, że musi wzmocnić lewą nogę? Jeśli ktoś nie pamięta, to spieszę donieść, że tak właśnie mówił. Żeby ciało polityczne mogło utrzymywać postawę przynależną homo erectus, czyli wertykalną, obie nogi muszą być równie silne.

Zostawmy eks „pierwszego”, przenieśmy się na niwę kosmetyczną, a konkretnie kosmetyków dla dzieci. Ja jestem od wzmacniania tej lewej nogi. Sprawdzam kosmetyki W DZIAŁANIU, interesuje mnie, czy robią to, co obiecują robić. Jeśli coś ma napisane, że chroni przed odparzeniem, to czy faktycznie chroni, jeśli głosi, że nawilża, to czy faktycznie nawilża, a nie wali ściemę między oczy. Ważne jest dla mnie, jak dany kosmetyk się wchłania, jak długo utrzymuje się nawilżenie, jeśli już takowe się stwierdzi. Czy dobrze się rozsmarowuje, czy nie trzeba czekać pół dnia, zanim założy się dziecku koszulkę, czy chroni od słońca, czy jest wodoodporny, jak zapowiadał i ogólnie jak się sprawdza W PRAKTYCE.

I teraz najważniejsze. Moje recenzje to nie jest ANALIZA SKŁADU kosmetyków, to moje subiektywne odczucia. Taka jest właśnie cecha recenzji czy też opinii – jest z definicji subiektywna, obiektywne recenzje to taki sam oksymoron jak czarne słońce lub gorący śnieg. Skoro więc przedstawiam moje wrażenia i wnioski ze stosowania kosmetyków, to czynię to na swoich zasadach.

To teraz dlaczego to nie jest analiza składu. Albowiem – proszę usiąść – nie bardzo mnie ten skład interesuje. Sad but true. Oraz – kto nie usiadł, jeszcze ma szansę – mało mnie obchodzi, czy kosmetyk zawiera SLS czy też jego złagodzoną formę zaczynającą się od wyrazu disodium. To, że kosmetyk ma genialny skład, nie gwarantuje, że będzie świetny w działaniu. Skład to skład. Nie powie, czy krem faktycznie ochronił dziecięce dupsko, czy będę czekać pół dnia zanim założę koszulkę albo czy włosy po umyciu się przypadkiem nie elektryzują. Tego się dowiemy sprawdzając działanie tego kosmetyku. I właśnie to jest moje poletko.

Analizą składu zajmuje się na przykład „Sroka o”, której blog zresztą polecałam w „piątku z blogującą mamą”. Służę linkiem dla przypomnienia, proszę uprzejmie (klik, klik, klik). Sroka genialnie wzmacnia właśnie tę prawą nogę, zajmuje się warstwą teoretyczną. Ona wam powie, jaki kosmetyk ma skład, a ja wam powiem, czy rzeczywiście warto wywalić na niego kasę, bo robi to, to i to, co sprawdziłam. Dzięki temu macie cały obraz.

Proszę mi więc nie zarzucać, że w moich recenzjach (subiektywnych, powtórzę) nie ma odniesienia się składu kosmetyków. Nie ma i nie będzie z przyczyn powyższych. Jeśli ktoś poczuł się rozczarowany, to spieszę z pocieszeniem, że nie on pierwszy i nie ostatni. Dla wzmocnienia tego efektu dopowiem, że oprócz kupowania kosmetyków z SLS, kupuję też danonki, bakusie oraz parówki. I żelki. I płatki śniadaniowe. Oraz nie unikam glutenu, mam gdzieś, czy dany produkt go zawiera czy nie. Gdyby ktoś chciał mnie zrugać za podejście do życia, uprzejmie informuję, że nowego trendu bynajmniej nie wyznaczy, bo już mnie odsądzano od czci i wiary za rzeczy rozmaite. Jedna taka kiedyś powiedziała nawet, że Bóg mnie skarze, a ona nie będzie się modlić, żeby się jednak ulitował. To by i tak nic, kochana, nie pomogło, bo pracowałam w telemarketingu i naciągałam biedne staruszki, za to jest kocioł z definicji.

Skoro więc mamy pewne rzeczy wyjaśnione, to przystąpmy do meritum, czyli recenzji. Subiektywnych. Moich. Na tapecie dwa kosmetyki kąpielowe. Jeden ze stajni L’Oreal, jako że marka Mixa Baby właśnie do koncernu L’Oreal należy, drugi spod sztandaru Emolium. Zaczynamy od L’Oreal.

mixa_emoliumMixa Baby Łagodny szampon i płyn do kąpieli 2 w 1

Bardzo lubię wszelkie kombajny typu 10 w 1, bo skracają czas przeznaczony na ablucję. Dziecków do umycia mam trzy i czas jest tutaj naprawdę istotny. Wszystko, co pomoże mi wyszarpać cenne sekundy, jest na wagę złota. Często sięgam więc po szampon i płyn do kąpieli albo płyn do mycia i do kąpieli, albo też szampon i płyn do mycia – kombinacji jest wiele. W tym przypadku mamy szampon i płyn do kąpieli.

mixa_baby_szampon_plyn_do_kapieli3

Na opakowaniu jest informacja, że płyn zawiera olejek ze słodkich migdałów i rzeczywiście tak jest. W dotyku jest lekko tłustawy, a zapach faktycznie przypomina migdały i jest ładny. De gustibus i tak dalej, ja akurat jestem fanką woni słodkawych, ta więc mi podeszła.

Jest też info, że nadaje się do częstego mycia dla całej rodziny. True. Nadaje się. Podbieram go córkom i używam jako żel do higieny intymnej – nie ma ofiar w ludziach. Jest rzeczywiście bardzo łagodny, a na to akurat jestem szczególnie wyczulona z racji posiadania trzech nieletnich egzemplarzy ze skórą wrażliwą i atopową, skłonną do podrażnień. Ten kosmetyk jest więc łagodny również dla nas.

mixa_baby_szampon_plyn_do_kapieli

Czy sprawdza się w kąpieli? Sprawdza się. Skóra wydaje się miękka i nawilżona, choć jakoś szczególnie długo ten efekt się nie utrzymuje. Mówiąc wprost – rano jest już bieda. Jak zachowuje się jako szampon? Szczerze mówiąc dość średnio. Umyje włosy, wiadomo, ale rozprowadza się na nich dość kiepsko i w przypadku włosów długich możemy mieć problem. Czupryna po umyciu jest lśniąca, nie elektryzuje się, a zapach utrzymuje się długo. Pozwala też się dobrze rozczesać, a to akurat istotne.

Jakieś wady? Dozownik. Tego rozwiązania nie ogarniam. Trzeba się zdrowo namachać ręką, żeby wcisnąć do wanny tyle kosmetyku, ile chcemy. Rozumiem, że chodzi o to, żeby nie przegiąć z ilością nakładaną na włosy, no i ogólnie dozownik sprzyja oszczędności, ale za to generuje wściek, a tego nie lubię. Znacznie lepsza byłaby klasyczna butelka z klapką.

mixa_baby_szampon_plyn_do_kapieli2Mixa Baby Łagodny szampon i płyn do kąpieli 2 w 1 oceniam na 5. Spełnił moje oczekiwania, okazał się delikatny dla wrażliwej skóry, a wady dotyczą rozwiązań technicznych nie kosmetyku jako takiego. Myślę, że kupię go ponownie. Cena to niecałe 23 zł (tak podaje strona Rossmanna), co przy objętości 400 ml sprawia, że relacja cena-jakość wychodzi bardzo na plus. Płyn dodatkowo jest bardzo wydajny, nie chce się skończyć, drań ;-]

Emolium Szampon nawilżający

Markę Emolium bardzo cenię, bo nie raz ratowała nam skórę. Dosłownie. Ostatnio miałam Trójaktywną emulsję do ciała, a efekty z jej stosowania (do spółki z Fenistilem) przedstawiłam na zdjęciach (klik, klik, klik). Dzięki tym doświadczeniom do wszystkiego, co ma na opakowaniu „Emolium” podchodzę z nadzieją, nie zaś z pewną taką nieśmiałością. Na tym szamponie też się nie zawiodłam.

emolium_szampon3

Nie wiem, o co chodzi z tym nawilżaniem. Włos to włos. Nawilżenie można ocenić macając skórę, na którą nakładamy krem, ale jak ocenić nawilżenie włosa? Układa się on, wymyty jest, da się rozczesać, lśniący też jest i pachnący, ale żeby był jakoś szczególnie nawilżony, tego powiedzieć nie mogę, bo nie wiem, czego się uchwycić. Sitowie wygląda normalnie. Nie widzę szczególnej różnicy między Emolium a Mixa Baby. Nie wiem zatem, czy to nawilżenie w nazwie to nie przypadkiem sprytny zabieg marketingowy.

emolium_szampon2

Działanie? Wrażenia bardzo pozytywne. Świetnie rozprowadza się na włosach, znakomicie pieni i wystarczy bardzo niewielka jego ilość, żeby zagospodarować całą łepetynę. To istotne, bo marka Emolium, delikatnie mówiąc, do najtańszych nie należy. Szampon nawilżający kosztuje między 19 zł a 25 zł, pojemność to 200 ml, co sprawia, że wychodzi drogawo, ale dzięki swojej wydajności zyskuje. No i dzieciom nie trzeba często myć głów. Ja myję raz na tydzień, w zupełności wystarczy.emolium_szamponCo dobre dla włosków dziecięcych, dla dorosłych jest do kitu. Podbierałam córkom i myłam moją szczecinę i jakoś tak nieszczególnie chciały się potem układać. Olewam to jednak, szampon jest dla dzieci i niemowląt, dla nich ma się nadawać, nadaje się więc i cześć pieśni. Włos dziecięcy po umyciu wygląda git, choć ciężko go wysuszyć (ciężej niż w przypadku Mixa Baby). Daje się rozczesać, nie elektryzuje się, a o takiej betce jak „nie szczypie w oczy” nawet nie wspominam, bo to dzisiaj standard.

Czy polecam? Tak, polecam. Drogi, ale bardzo wydajny. Daje radę przy trójce dzieci. W przypadku balsamów do ciała i kremów warto zorientować się w tańszych markach, bo Emolium uderza po kieszeni, ale na szampon można się szarpnąć. Skończy się chyba w przyszłym tysiącleciu :-]

21 KOMENTARZE

  1. Szarpnij się kiedyś na serię Bioderma. Lepsze niż Emolium. Dawno Emolium nie kupowałam, więc nie pamiętam ceny i porównać nie mogę. Bioderma jako jedyna z szeregu „to złoty środek na objawy AZS” daje radę skórze mojej córci. Ale to krem. I balsam do ciała. Wydajne bardzo. Drogie? Standardowo drogie.

  2. Tak sobie ostatnio o Tobie pomyślałam, jak w końcu trafiłam na coś, co pomogło mojemu synowi, i czekałam tylko na post kosmetyczny, coby pokomentować 😀 Mały co prawda AZS nie ma, tylko coś innego – mądrej nazwy nie pomnę, w każdym razie bardzo sucha skóra, szczególnie w sezonie grzewczym. I pomógł mu ostatnio Linuś z wit. A i E. Sprawdzałam w wyszukiwarce, akurat tego kremu w recenzjach nie ma 🙂 A jak szybko rzuciłam okiem, to inne kremy ze stajni Linomagu były według Ciebie ok. Co prawda przy trójce dzieci pewnie masz masakryczne zużycie i takie maleńkie opakowanie zużyjesz w tydzień, ale może warto spróbować? Nawet ja mu podbieram, tak samo jak zresztą na spółę z dzieciorami korzystam z Mixy 😉

  3. Mamuniu, a za co ty komus tak podpadlas, ze sie wybral Panu Bogu w rekawy zagladac, co tam dla Ciebie schowal? Wywal z pamieci i z serca, bo to tylko zasmieca „dysk twardy”.

  4. My Mixa Baby płyn+szampon używamy do mycia całych dzieci, no i włosy myjemy codziennie. U nas mycie głów musi być codziennie, bo to co chłopaki potrafią wsmarować we włosy, nie przestaje mnie zadziwiać. Po tygodniu bez mycia włosów, to pewnie mogłabym ich do sufitu przykleić 😀

  5. moja córa też ma skórę skłonną do wszelakich podrażnień i uczuleń. Kiedyś bawiłam się z Emolium i w sumie byłam zadowolona, ale potem znalazłam inny sposób, który okazał się naprawdę dobry i tańszy 🙂 co któryś dzień daję jej do wanienki trochę masła/oleju kokosowego (około 15zł za słoik w zielarskim). Skórka jak marzenie! Zapach jak kokosanki 🙂 tylko włosów nie można dziecku moczyć w tej wodzie z olejkiem bo jeden wielki strąk zamiast czupryny murowany. U nas fajnie sprawdza się też balsam do ciała z Ziaja med do skóry z AZS i wszelkiego rodzaju olejki naturalne (avocado, migdałowy, arganowy).

    • No co Ty ja olej kokosowy wsmarowuję dzieciom w czuprynę raz na miesiąc mniej więcej i jest genialny na skórę głowy ale i też na włosy.

      • no, ja sobie sama w końcówki włosów wcieram czasami, ale robią się strąki i dlatego nie próbowałam młodej smarować nim głowy…może spróbuję 😛

  6. Emolium i Oillan bardzo lubimy – jedyny produkt który mnie zawiódł z Emolium to żel na ciemieniuchę – może i działał, ale bardzo opornie, ostatecznie udało się jej pozbyć, ale chyba dzięki zwykłemu natłuszczaniu i wyczesywaniu łusek.

  7. A ja się nie do końca zgodzę z tym nieanalizowaniem składów. Bo od kogo dowiedziałam się, że kremy z sikami (tak, mocznik mam na myśli) szczypią? Od Ciebie!
    Dzięki tej cudownej informacji przeanalizowałam składy różnych mazideł i spłynęło na mnie oświecenie. Ostatecznie na swoje wiecznie odmrożone ręce kupiłam wazelinę (bez sików, oczywiście) i już nie ciepię na dotkliwe szczypanie 😀

  8. Ten efekt nawilżający w szamponie Emolium to się tyczy raczej skóry głowy – np. przy problemach z wrażliwą i podrażnioną skórą głowy się też sprawdza.

  9. Witam serdecznie, recenzja i obie oceniasz na 5… ręce mi opadają przy tego typu wywodach… coś jest lepsze coś jest gorsze… rozumiem, że kupuje się lub dostaje próbki od różnych firm i nie chce się nikomu zrobić krzywdy, ale bez przesady.

    Artykuł przeczytałam i jestem rozczarowana, spodziewałam się oceny. Subiektywnej oczywiście! ale oceny a tak niczego się nie dowiedziałam…
    6minut cennego matczynego czasu psu w …..
    pozdrawiam

    • No właśnie, bez przesady. Przykro mi, że Cię rozczarowałam. Oceniłam na 5 i wytłumaczyłam dlaczego. Jeśli robię coś w ramach jakiejś kampanii, informuję o tym wołami z szacunku dla czytelników oraz dlatego że wiarygodność jest moją najmocniejszą stroną. Nie jestem do niczego zobowiązana. Ale rozumiem, że skoro Ty ten produkt oceniasz inaczej (który, może przybliż), to najprościej jest zarzucić grę nie fair. Zamiast podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Gdybyś mnie lepiej znała, wiedziałabyś, że to nie są moje metody. Mam nadzieję, że cenne minuty wykorzystasz w sposób bardziej konstruktywny. Miłego weekendu życzę.

  10. zakładam, że szampon nawilżający … skórę glowy.
    My u Wojtka walczymy z ciemieniuchą. Nie nabyłam żadnych specjalnych specyfików, ale zakładam, że ten szampon, podobnie jak oillan, ma w tym pomagać.
    u nas na razie sprawdziło się mycie główki emulsją do kąpieli emolium.

  11. Szampon jak najbardziej nadaje się dla dorosłych:) Ale pewnie nie wszystkich. Ja nie mogę używać żadnego normalnego szamponu /taka choroba skóry/, i Emolium jest wybawieniem. Na młodszych moich też się sprawdza, ale oni skórę jak słonie mają odporną i nawet jakbym chyba Bambino im myła to nie było źle.

  12. Mixa – najpopularniejsze kosmetyki dla niemowląt we Francji. W Polsce – WOOOw – taka mała nutka francuskiego „luksusu”. W rzeczywistości to coś jak w Polsce Nivea. Sieciówka.

    • Do Eweliny :). We Francji najpopularniejsze kosmetyki dla niemowląt to Mustela i Klorane. Mixa jest dopiero trzecią marką pod tym względem, aczkolwiek, faktycznie, sieciówka. Mają najlepsze wilgotne chusteczki pod słońcem (te z mlekiem – i to moja subiektywna ocena)!

      A o poście jeszcze: Malwina, uwielbiam Twój styl pisania i poczucie humoru :)))).

  13. U nas zdecydowanie bardziej i lepiej sprawdzają się płyny do kąpieli i emulsja z Dermedic Linum Emolient Baby. A ostatnio odkryłam super masełko do ciała intensywnie natłuszczające, też fajnie pielęgnuje.

  14. My zaczeliśmy używać Emolium z polecenia i jestem z niego bardzo zadowolona. Świetnie się rozprowadza i dobrze spłukuje. Mamy nie tylko szampon ale i parę innych ich kosmetyków i nie zamieniłabym ich za nic.