Czy boska zapiekanka z kaszy jaglanej pokona ryż z przedszkola? :)

8
6024

Czasy, kiedy kasza jaglana, soczewica w różnych jej postaciach, ciecierzyca i inne wynalazki nie były dla mnie żarciem, skutecznie odchodzą do przeszłości. Nie żebym jakoś rzucała się na nie zachłannie, a potem nakładała domownikom po kilogramie na talerz, wprowadziłam je jednak do jadłospisu i jakoś pieruńsko szybko wyprowadzić nie zamierzam.

Ciekawe jest jednak to, że rodzina okopała się na konserwatywnych pozycjach, idee rewolucyjne, nawet występujące pod płaszczykiem ewolucji przyspieszonej, jej nie w smak, dlatego efekt działań kuchennych z reguły jest ten sam: zjadam moje dzieła osobiście. Czasami udaje mi się oszukać progeniturę i zupę z zielonej soczewicy wchłaniają jako zupkę shrekową (wchłaniają i proszą o dokładkę), kotleciki z tejże również szybko zniknęły, a pancakesy z kaszy manny okazały się hitem, do kasz i pokrewnych zachowują jednak stosunek nieprzejednanie negatywny. Nie i koniec. Gdyż albowiem nie jestem w stanie sprostać wymaganiom w postaci:

– Mamo, a ty zlób lys taki jak w psedskolu.

Tak, bolesna prawda jest taka, że nic nie pokona ryżu z jabłkami z przedszkolnej stołówki. Z kateringu, he he. Zaparłam się jednak i w ramach uczłowieczania przez ukaszowienie zrobiłam wersję zapiekanki ryżowej z jabłkami, jednak zamiast ryżu w roli głównej wystąpiła kasza jaglana. W związku z tym zrobiło się bardzo bezglutenowo, choć niekoniecznie dietetycznie :-] W ramach bliskich spotkań trzeciego stopnia z kaszą zjadłam wszystko. Zupełnie nieobiektywnie stwierdzam, że dobre było.

Zapiekanka z kaszą jaglaną i jabłkami

Składniki:
  • 200 g kaszy jaglanej (2 woreczki)
  • 5-6 jabłek
  • 2 jajka
  • 0,5 litra mleka
  • kilka łyżek cukru
  • cynamon
  • odrobina masła (do wysmarowania naczynia żaroodpornego)
Przygotowanie:

Goryczki z kaszy jaglanej dobrze się pozbyć. W tym celu prażyłam ją przez chwilę na suchej patelni (uwaga, lubi się przypalać, kontrolujemy sytuację na froncie). Następnie ugotowałam kaszę w mleku, na niewielkim ogniu, tak aby zrobiła się miękka, wypiła mleko, ale nie przypaliła się. Dodałam – o ile dobrze pamiętam – trzy łyżki cukru. W międzyczasie obrałam jabłka i pokroiłam na plasterki.

Naczynie żaroodporne wysmarowałam masłem. Do ugotowanej kaszy, kiedy ta już nieco ostygła, dodałam dwa jajka i dokładnie wymieszałam. Potem ułożyłam wszystko w naczyniu: warstwa kaszy, warstwa jabłek, warstwa kaszy. Jabłka posypałam cynamonem, wierzch kaszy też. Wstawiłam wszystko do piekarnika nagrzanego do 180°C i piekłam, aż spód i góra nieco się zrumieniły (to mogła być godzina, ale nie pomnę, patrzyłam na efekty, nie na zegarek :-] )

Smakuje na zimno i na gorąco. Najlepsze polane śmietaną i posypane cukrem. Nie dla odchudzających się. Nie dla mężczyzn wyznających zasadę, że nie ma mięcha, nie ma jedzenia :-]

zapiekanka

Poniżej instruktaż, prawdaż, w wersji obrazkowej pokazujący kolejne etapy działania.

Bierzcie i czerpcie z tego wszyscy, eksperyment uważam za udany. Więcej inspiracji kulinarnych znajdziecie w naszej mobilnej, darmowej apce, którą można sobie łyknąć z Google Play.

inspiracje_baner

8 KOMENTARZE

  1. potraw na słodko to ja nie lubię, ale co dawałaś dzieciom, jak i rozszerzałaś dietę skoro kasze są takie „be” dla nich? (nie pytam złośliwie). Bo u mojej 1.5-rocznej córki jest po kolei gryczana, kuskus, pęczak, jaglana, jęczmienna, ryż brązowy i najwyżej ze 2 razy w tyg. makaron (że makaron cieszy się popularnością, to chyba każdy rodzic wie. Tyle, że niewiele wnosi.) Co do jaglanej, ja nie znoszę tych zabaw z goryczką, ale znalazłam, że jakas firma (nie pamiętam która) sprzedaje ją w w woreczkach i tam tych cyrków nie trzeba robić.

    • Kaszowo są be może dlatego, że my jako dorośli dopiero niedawno tak bardziej wprowadzamy kasze do swojego jadłospisu. Wczesniej jakiś tam ryż był albo i nie, jakieś ziemniorki albo i nie, a najczęściej po prostu mięso i różne surówki bez dodatku w postaci kaszy/ziemniaków/ryżu* (*niepotrzebne skreślić). Na dobrą sprawę kaszowo-ryżowe zrobiły się w przedszkolu. Nagle odkryły, że lubią.
      Jeśli chodzi o rozszerzanie diety, to robiłam inaczej niż w przypadku pierworodnej, czyli zaczęłam od warzyw. Potem dopiero owoce. Dłuższy czas przygotowywała żarcie moja mama, bo produkowała im hurtowe ilości słoiczków, które ja potem odgrzewałam i po problemie. To były różne zupki jarzynowe z dodatkiem mięsa i/lub ryżu (w zależności od etapu rozwojowego).
      Myślę, że fundamentalne nie było tutaj rozszerzanie diety, ale nasze nawyki żywieniowe. My długi czas byliśmy kaszowo niekompatybilni. Nie było tego w naszym menu. Stąd awersja dzieci. Ja się przełamałam i odkrywam dobro, ale ciężko to wytłumaczyć czterolatkom 😉
      Kaszę jaglaną kupiłam w Lidlu. W woreczkach. Ma goryczkę.

  2. Może w takim razie zasmakuje im szarlotka sypana. (Manna i mąka). Nic nie trzeba prażyć ani ugniatać więc dzieciaki mogą ją zrobić praktycznie same.

      • Przepraszam – lepiej późno niż później. Szarlotkę sypaną piekę (nie wiem czy mogę spamować?) zgodnie z blogiem Moje Wypieki. Prawie 🙂 Daję mniej cukru niż zalecane w MW. Kiedyś pominęłam proszek do pieczenia i też było dobre. Polecam piec w naczyniu szczelnym bo czasem przecieka. Jabłka powinny być soczyste aby skleiła się warstwa mąki i kaszy. Masło kroję byle jak (w miarę drobno) bo nie chce mi się mrozić i ścierać na tarce.

  3. Moje dzieci też nie chciały jeść kaszy w żadnej postaci. Ale postanowiłam je sposobem załatwić 😉 Przypomniało mi się, że leży w szafce zapomniany prezent na chrzest tzn to co Młoda dostała parę miesięcy temu. Było to coś takiego i okazało się, że z takiego talerzyka nawet kasza smakuje 🙂 A zapiekanka cudo- na pewno zrobię 🙂

  4. A u nas kasza jaglana przez przypadki. Zgadzam się że w połączeniu z jabłkiem bezbłędna. Goryczki można się pozbyć również płucząc kaszę wrzątkiem.
    p.s. jak już przy głosie to placuszki z kaszy manny genialne, zjadają równo bezzębni, przedszkolak i mama 😀

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here