Mat demon, czyli podkład L’Oreal Infallible 24H

4
2728

A ja durna myślałam, że już wszystko o matowaniu wiem, odkąd zaczęłam używać legendarnego kremu matującego marki AA. Krem już nie istnieje, gdyby więc ktoś się na niego napalał, to niestety to se ne vrati. O kremach matujących być może wiem już co nieco, ale w naiwności swojej byłam przekonana, że doświadczyłam też wiele, jeśli chodzi o matujące podkłady. Ha, to pewnie dlatego że do tej pory nie miałam styczności z podkładem L’Oreal Infallible Stay Fresh Foundation 24H. To jest normalnie terminator. Bezlitosny pogromca tłuszczu na paszczy. Ale po kolei.

Mój odcień 125 natural rose jest świetny do jasnej cery. Dostałam podkład od kumpeli, z którą mamy identyczny problem – dostępna paleta kolorów jest dla nas z reguły za ciemna i nawet najjaśniejszy odcień okazuje się zbyt ciemny. Ten jest OK. Powiedziałabym nawet, że lekko za jasny (szok i niedowierzanie).

Żeby się zbytnio nie wdawać we wstępy (bo jeszcze musi zostać miejsce na opisanie wad), to muszę powiedzieć, że mam do czynienia z prawdziwym „matem demonem”. Mam szczękę w parterze, a oczy wyszły mi z orbit, bo okazuje się, że pokład ponad 10 godzin (dziesięć godzin!) utrzymuje twarz względnie matową i to bez wykończenia makijażu za pomocą pudru (sypkiego lub w kamieniu). Czad. Piszę WZGLĘDNY mat, ponieważ z czasem skóra zaczyna się lekko błyszczeć na czole, ale bardzo lekko i tylko tam. Reszta bez zarzutu.

Zdjęcie zrobione 5 godzin po nałożeniu podkładu. Robione phabletem Samsung Galaxy Note 4 metodą – pardą – samojebki. Na twarzy podkład L’Oreal Infallible, róż do policzków Bourjois (nie widać), beżowo-brązowe cienie z paletki Catrice (będzie recenzja i też ich nie widać), maskara pogrubiająca z Biedronki (szał ciał i uprzęży, moje ostatnie maskarowe odkrycie). Nic więcej, szminki lub błyszczyka niet.

W ciągu dnia podkład nie ściera się, nie wchłania, nie schodzi, trwa dzielnie na swoim miejscu, póki się go nie zmyje. Zmywa się dobrze (próbowałam dziecięcych chusteczek dodupnych oraz płynu micelarnego, ale nie jednocześnie, rzecz jasna :-] ). Strasznie żałuję, że nie znałam tego podkładu, kiedy jeszcze pracowałam w korpo. Z racji nawału roboty nie miałam czasu nic zjeść czy zwyczajnie pójść do kibla, nie mówiąc już o poprawianiu makijażu. Byłby genialny na tamte warunki! Poza tym – doskonale kryje.

No dobrze, słodycz słodyczą, powiedzieć trzeba jednak też o wadach. Wady są, nie ma kosmetyków idealnych i doskonałych.

Po pierwsze może ciężko się nakładać. Trzeba dawkować go z wyczuciem i cierpliwie, dokładnie rozprowadzać po twarzy. Podkład dość szybko „wysycha” (nie wiem, jak to określić) i niestaranne działanie sprawi, że zostaną smugi.

Po drugie ma tendencję do wnikania w pory. No, trzeba uczciwie przyznać, że moje pory to prawdziwe kratery i ciężko, żeby w ogóle tam coś nie osiadało. Jeśli ktoś nie ma takiego problemu, to tę wadę może z powodzeniem skreślić.

Po trzecie wbrew zapewnieniom na opakowaniu podkład jednak wysusza skórę. Nie żeby mnie to szczególnie martwiło, ale jest to jednak zauważalne. Zwłaszcza jak się nałoży „próbkę” na dłoń i rozsmaruje, jakby się to robiło na twarzy.

Po czwarte również wbrew zapewnieniom producenta z powodzeniem można sobie zafundować efekt maski. Dlatego ważne jest, żeby podkład dawkować oszczędnie (jedno pełne naciśnięcie pompki podaje zbyt dużo specyfiku).

Po piąte nie można powiedzieć, żeby był szczególnie lekki. Mocno trzyma się skóry, ale to sprawia, że w rozprowadzaniu jest nieco toporny i wyraźnie wyczuwa się jego „treściwość”.

Cena? Cóż, nie wiem, za ile kupiła go kumpela, ale drogerie internetowe podają dość mocny rozstrzał cenowy, między 28 a 61 zł. Raczej ten drugi koniec należy przyjąć jako realny. Zdecydowanie wart jest swojej ceny, ta relacja wypada bardzo na plus.

Czy polecam? Przy zachowaniu pewnej ostrożności – tak.

Wpis przeniesiony z mojego drugiego bloga „My, babki”.

4 KOMENTARZE

  1. Uch, och, już myślałam, że to coś dla mnie, ale dojechałam do kraterów i mina mi zrzedła. To pisałam ja, Luna Księżycowa. 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here