Spontaniczny, niespodziewany, niskokaloryczny pasztet z marchewki bez tłuszczu!

2
2715

To było zupełnie niezamierzone, totalnie spontaniczne i nie tak wyglądać miało. To miał być recycling gargantuicznej ilości marchewek, które nabyłam nie wiedzieć po co. To znaczy wiedzieć, bo chciałam kilka wykorzystać na zupę, kilka zrobić z czymś tam, ale popłynęłam liczebnie i w rezultacie mogłabym obdarować pół osiedla marchewkami. Miałam też w szafce kaszkę kukurydzianą i mąkę kukurydzianą, które pozostały mi po moim nagłym zainteresowaniu produktami zbożowymi, i z nimi też nie wiedziałam, co zrobić. Jedno i drugie postanowiłam więc połączyć w kotlety. Zamiast kotletów wyszedł mi jednak niezły… pasztet.

I dobrze, bo rodzina kotlety marchewkowe jadłaby pewnie przez rok. Przepis jest totalnym spontanem, błądzeniem w ciemnościach, ale powiem szczerze, że efekt zaskoczył mnie samą. Bierzcie i inspirujcie się wszyscy, bo, cholewcia, dobre wyszło, beztłuszczowe (nawet bez glutenu!) i proste do wykonania jak nie wiem co. Choć angażujące czasowo.

Pasztet z marchewki i kaszki kukurydzianej

Składniki:
  • około 6 dużych marchewek
  • 1/2 szklanki kaszki kukurydzianej
  • 2 jajka
  • kilka ząbków czosnku lub czosnek granulowany
  • sól, pieprz, inne przyprawy, jakie zechcemy
Przygotowanie:

Marchewki gotujemy w osolonej wodzie. Kaszkę kukurydzianą też gotujemy w 300 ml wody do miękkości (jeśli kaszka jest jeszcze twarda, a woda się wchłonęła, to nie krępujemy się i dolewamy). Czosnek ścieramy na tarce lub miażdżymy w prasce, po czym wszystkie składniki blenderujemy. Do masy dodajemy jajka i porządnie mieszamy. Jeśli całość wydaje się nam zbyt rzadka, dosypujemy mąki kukurydzianej, ale nie jest to konieczne.

Wykładamy papierem do pieczenia keksówkę i wkładamy całość do piekarnika nagrzanego do około 180°C. Pieczemy jakąś godzinę, chyba tyle zeszło, wierzch się w każdym razie lekko zrumienił.

Ludzie, czad. Z wyciągnięciem trzeba czekać, aż całość wystygnie, bo inaczej się rozwala, ale na zimno można kroić, jak się nam żywnie podoba.

Wyszło bardzo smaczne! Zrobiłam wersję na ostro, z dużą ilością czosnku i pieprzu, ale jeśli ktoś nie jest tak antywampirzo zorientowany jak ja, to może przyprawić inaczej. Świetnie smakuje z sosem czosnkowym.

Można zjeść na śniadanie i na kolację, można wtórnie podgrzać w mikrofali, można spożytkować jako przekąskę – wsio rawno. To było naprawdę dobre, sama jestem pod wrażeniem :-]

Więcej pomysłów i wariacji kuchennych znajdziecie w naszej mobilnej aplikacji, którą można za darmo zasiorbać z Google Play.

Smacznie nam się zrobiło, ale najlepsze dopiero przed nami. Wielkanoc za progiem, kiedy to przeczytacie, pewnie wrócicie ze święconką, bo nikt normalny o tej porze w piątek (22.40) nie siedzi przy komputerze. Chciałam więc życzyć Wam z okazji świąt, żebyście mieli odwagę i siłę sięgać, gdzie wzrok nie sięga i wyciągać rękę po marzenia. Żeby te święta otworzyły dla Was nowe możliwości i wytyczyły nowe kierunki. Poza tym zdrowia i wiecie, takie tam, czego Wam tylko potrzeba 🙂

 Notka przeniesiona z mojego drugiego bloga „My, babki”.

2 KOMENTARZE

    • Poważnie nie widziałaś w sklepach kaszki kukurydzianej? Ja widzę wszędzie.
      Myślę sobie, że z powodzeniem można ją zastąpić jaglanką. Dostępna w Biedronce, Lidlu i innych sklepach. Jaglankę warto przed ugotowaniem przepłukać w zimnej wodzie – straci naturalną goryczkę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here