Jedno, co warto, to upić się warto? O nie, nie jest tak źle. Powiem więcej, jest dobrze. Z czystym sumieniem mogę oznajmić, że zakup transparentnego pudru w kamieniu marki Be Beauty było dobrym pomysłem.

Marka Be Beauty w ogóle jest godna uwagi i gdyby was kiedyś naszła ochota na eksperymenty, to z powodzeniem możecie przejść od słów do czynów. Na dobrą sprawę nie doświadczyłam jakiejś wpadki, lakier do paznokci okazał się dobry, podkład tak samo, wyskoczyłam więc z bodajże 9 zł (nie pomnę, wyrzuciłam paragon) i zafundowałam sobie transparentny puder matujący.

Producentem marki Be Beauty dla Biedronki jest firma Bell. Znamy? Znamy. No dobrze, to jak się kosmetyk sprawuje? Dobrze, naprawdę dobrze. Do nakładania używam pędzla, nie zaś dołączonego aplikatora i muszę powiedzieć, że jest fajnie. Puder kruszy się w sposób umiarkowany, nie osypuje podczas nakładania, pozwala „nabrać” optymalną ilość, nie za dużo, nie za mało.Odcień 02 może się wydać strasznie jasny, ale niech was to nie zmyli. Jest naprawdę transparentny. Nadaje się do jasnej cery, ale – jakby to ująć? – nie koryguje odcienia nałożonego wcześniej podkładu. Po prostu matowi twarz.

Czy na długo matowi? No niestety nie na długo. Dość szybko trzeba sięgać po pędzel i nanosić poprawki. Nie spodziewałam się opadu szczęki, ale myślałam, że potrzyma trochę dłużej.

Jakieś inne wady poza dość szybko przemijającym matowaniem? No cóż, odnoszę wrażenie, że puder zatyka pory. To może być błędne odczucie, zaznaczam, ale wydaje mi się, że dotychczasowe używanie pudru sprawiło, że ilość nieprzyjemnych niespodzianek na twarzy nieco się zwiększyła. Mogę być, jak mawia klasyk, w mylnym błędzie, bo syfiastość facjaty zależy również od tego, na jakim etapie cyklu się kobieta znajduje, także ten. No ale fakt zaistniał, oskarżenie padło, teraz podejrzany będzie się bronił.

Czy polecam? Na pewno tak. Do eksperymentów, do noszenia przy sobie w torebce na zaś, do przypudrowania facjaty bez oczekiwania, że mat wytrzyma dłuższy czas. Co ciekawe, miałam puder matujący marki Bell i ciężko mu było wystawić ocenę inną niż najwyższą.

Post przeniesiony z mojego drugiego bloga „My, babki”.

5 KOMENTARZE

  1. Ja z tej serii mam płyn micelarny do demakijażu (pomyliłam się kiedyś w Biedronce, myślałam, że to o nim pisałaś a nie wersji limitowanej :P) i jestem baaaardzo zadowolona. Super zmywa makijaż, łącznie z maskarą (o ile oczywiście do maskary zastosuje się patent z kilkusekundowym rozpuszczeniem tuszu). Wolę ten płyn za bodajże 5 zeta niż inne dużo droższe, po których miałam bardzo ściągnięta skórę.

  2. Pudru przyznaję z Biedry nie miałam, ale warto ustrzec przed błyszczykiem permanentnym Bell, który również jest asortymentem Biedronki. Tandeta totalna pozostająca pół dnia na ustach. Nigdy więcej. Przyczynił się do tego, że odechciało mi się testowania marketowych kosmetyków….

  3. Gratuluje odwagi 🙂 Osobiście trzymam się z daleka od takich wynalazków, za łatwo mi się potem „psuje” skóra, a za długo się z tego wychodzi.