Załóżmy, że wszystko potoczyło się inaczej. Hamlet nieco bardziej współczesny stoi oto w łazience przed wanienką i dylematem. I nawet nie w tym rzecz, że dylemat tę wanienkę wypełnia, chlapiąc niemiłosiernie i żądając jakieś powalonej, gumowej kaczuszki, która oczywiście właśnie teraz musiała gdzieś się zapodziać. Rzecz w tym, że dylemat wymaga potraktowania go czymś nie mniej problematycznym niż on sam, czyli oliwką do kąpieli. Stoi więc Hamlet, trzyma rzeczoną oliwkę i zaczyna swój słynny monolog:

– Wlać albo nie wlać, oto jest pytanie…

Ma się nad czym zastanawiać, bo wyobraźmy sobie, że trzyma w rękach Milky bath oil Mustela Stelatopia, który go kosztował prawie pięć dych. Czuje, jak z każdą nakrętką żółtego płynu do wanny ściekają również jego pieniądze. Wówczas dopada Hamleta werteryczny ból istnienia, mruczy coś nitscheańskiego o silnych i słabych (opowiadając się po stronie słabych), stwierdza jednak, że czekanie na Godota do niczego go nie doprowadzi (woda stygnie), łamie się i wylewa ambrozję na ciągle chlapiący problem.

Nie no, spoko, jestem trzeźwa 🙂 Tak mnie tylko słowa gdzieś hen poniosły, dlatego prrrr, szalona, do recenzji przystąp.

mustela_stelatopiaMustela ma swoją serię Stelatopia przeznaczoną do skóry suchej z tendencją do atopii. To dla nas. Wszystkie trzy panienki mają skórę suchą z tendencją do atopii właśnie. Skóra ta nieustannie swędzi i wymaga częstego smarowania. Dziewczyny mają w przedszkolu swoje własne mydło, inne od przedszkolnego, bo po przedszkolnym ręce były zaczerwienione i wysuszone do tego stopnia, że pękała i robiły się krwawe ranki. Dramat. Serię Stelatopia znam od lat, a właściwie odkąd został wykryty problem u pierwszego dziecka, a moja siostra regularnie podsyła mi to i owo z serca UE. Tak było i tym razem.

mustela_stelatopia2

Mustela Stelatopia Milky bath oil przeznaczony jest dla niemowląt i noworodków, ale problematyczna skóra starszych dzieci również może być nim potraktowana i nic nie stoi na przeszkodzie. Jak to działa? Ano wlewamy do wanienki 2-3 nakrętki tegoż specyfiku i w tym kąpiemy młodzież. Nie ma potrzeby wlewania czegoś jeszcze w postaci jakiegoś płynu do kąpieli czy coś. Nie spłukujemy, nie zmywamy, wyciągamy delikwenta i zawijamy w ręcznik.

mustela_stelatopia3No i jakie efekty? No, zacne, zacne. Skóra po kąpieli jest miękka i w wyraźnie lepszej kondycji. Nie swędzi, a przynajmniej młodzież niczego nie zgłasza. Nie jest też tłusta, to istotne, nie trzeba czekać na wchłonięcie czy coś. Wycieramy, wkładamy piżamki i wio do łóżek.

Problem pojawia się, kiedy podczas kąpieli myjemy dziecku głowę. Do tego trzeba użyć szamponu, bo Milky baht oil to – jak sama nazwa wskazuje – OIL, włosy będą więc tłuste.

mustela_stelatopia4

Drugi problem jest dla nas bardzo charakterystyczny i dotyczy wydajności. No niestety, przy tej ilości pogłowia wydajne to nie jest. No i dziecizna wiek niemowlęcy dawno już za sobą ma, a więc nie da się jej upchnąć w wanience, kąpie się więc w wannie takiej, no, dorosłej. Tam 2-3 nakręteczki to stanowczo za mało. Trzeba wlać więcej. Co wam będę gadać, butelka, którą widzicie na zdjęciu, dawno już przeszła do historii. Leję rzęsiste ślozy, naprawdę. Inaczej rzecz wygląda, jeśli dysponujemy niemowlęciem sztuk jeden. Inne gabaryty, inne zużycie.

Czy polecam? Jasne, że polecam. Z serii Stelatopia mogę polecać w ciemno. Różne produkty miałam, na żadnym się nie zawiodłam, uogólnijmy – na Mustela tak globalnie rządzi u mnie i wymiata. Problemem jest jednak cena. To są drogie rzeczy, na moją kieszeń bardzo drogie, zwłaszcza przy trójce dzieci. Tak naprawdę gdyby nie zagramaniczne wsparcie rodzinne, to nigdy nie kupiłabym żadnego z tych produktów. Internety podają, że w Polszcze Milky bath oil kosztuje około 47 zł za 200 ml. Jeśli ktoś może sobie pozwolić na taki wydatek, to niech bierze, warto.

4 KOMENTARZE

  1. Używamy tego olejku i jeszcze kilku produktów z musteli od pierwszych dni życia córeczki i z czystym sumieniem polecam. Jest świetny nie potrzeba już żadnych innych oliwek i balsamów. Cena podana jest moim zdaniem bardzo wygórowana… pewnie w jakiejś drogiej stacjonarnej aptece tyle kosztuje… ja kupuję w aptece internetowej za około 30zł a jeśli kupujemy większą ilość produktów i przekroczy się jakąś okresloną kwotę to wysyłka jest darmowa. Z produktów musteli nie podobały mi się chusteczki nawilżane (wiem szaleństwo kupować tak drogie chusteczki kupiłam z ciekawości jak się sprawdzą i się nie sprawdziły) bardzo mocny zapach mnie odrzucił bardzo długo się utrzymywał i przeszkadzał. Żel do kąpieli dla niemowląt też szału nie robi… są lepsze tańsze… np. hipp.

    • Cenę wyszperałam gdzieś w necie, w porównywarkach cenowych nie było o dziwo. Ktoś tyle wpisał, pewnie za tyle kupił. To możliwe. Ceny potrafią się baaaaardzo różnić, nawet jeśli kupujemy stacjonarnie w aptece.

  2. Używaliśmy jeszcze środka na ciemieniuchę z musteli (nie pamietam nazwy) ale śmiało mogę powiedzieć ze jest genialny. Użyliśmy dosłownie 3 razy i to jeszcze nie dokonca zgodnie z instrukcją (bo na 1lub2 godziny przed kąpielą) i ciemieniucha znikła całkowicie. nie bawilismy się w żadne wyczesywanie zadne oliwkowanie-nic. 3 dni pod rzad wklepałam w skórę glowy przed kąpielą i tyle.