Tęczowe ciasto z jabłkami, czyli jak zaskoczyć dziecko zwykłym biszkoptem

2
2053

Gosiu, koleżanko moja, bardzo Ci dziękuję za patent na trochę inny tęczowy tort, sto razy mniej pracochłonny, niż ten, który ja zrobiłam, a który na potrzeby tego tekstu nazwę tęczowym tortem ortodoksyjnym. Mało tego, jest też o wiele szybszy i tańszy, a wcale nie mniej kolorowy. Gośka zrobiła na urodziny swojej córeczki, a ja z okazji braku okazji, czyli tak ni w pięć ni w dziewięć, choć szczerze muszę przyznać, że zmobilizowały mnie dwie rzeczy. Po pierwsze powstała nagła potrzeba utylizacji jabłek, które nie mogły już dłużej czekać, po drugie Maria weszła do kuchni, pochwaliła ideę zrobienia ciasta i raczyła ustosunkować się do koncepcji merytorycznie:

– Ale zlób, mamo, kololowe, dobla?

Dobla. Pomysł Gosi podrasowałam więc jabłkami i dla odmiany nie robiłam żadnych kremów. Brak okazji w końcu zobowiązuje 😉 Ponieważ wyszło mjut-malyna, muszę się z wami tym patentem podzielić. Inaczej historia mi tego nie wybaczy.

Tęczowe ciasto z jabłkami

Składniki:
  • 2 jabłka
  • 6 jajek
  • 1 szklanka cukru (szklanka = 200 g)
  • 1 szklanka mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 7 barwników do ciasta (można mniej, ja miałam siedem)
Przygotowanie:

Zabieramy się za najzwyklejszy w świecie biszkopt. Żółtka oddzielamy od białek i te drugie ubijamy z cukrem na sztywno. Potem stopniowo dodajemy po jednym żółtku, a na końcu dorzucamy proszek do pieczenia i mąkę. Przyznaję bez bicia, że bezczeszczę ideę biszkoptu i mąkę mieszam mikserem na najniższych obrotach, nie zaś łopatką. Lenistwo górą, presja młodzieży pytającej co pięć minut, kiedy to ciasto – też.

Skoro już mamy wszystko wymieszane, zaczyna się najlepsza część zabawy. Oddzielamy około 3-4 łyżki ciasta do jakiegoś niewielkiego naczynia (ja wzięłam miniaturowy garnczek), dodajemy barwnik i następnie zabarwioną porcję wylewamy na środek tortownicy. Potem znowu odmierzamy tyle samo ciasta, dodajemy kolejny barwnik i kolejną porcję wylewamy na środek. I tak tyle razy, ile mamy barwników. Proces wygląda tak:

teczowy_biszkoptA potem tak:

teczowy_biszkopt2Kiedy już mamy wszystkie warstwy (ja trochę krzywo podzieliłam, dlatego najmniej mam żółtego, najwięcej zielonego), układamy jabłka, obrane i pokrojone na plastry (oczywista oczywistość).

teczowy_biszkopt3Wstawiamy ciasto do piekarnika nagrzanego do 160-170°C i pieczemy… no właśnie nie wiem ile. Zawsze sprawdzam wykałaczką. Jeśli do wykałaczki nie przykleja się ciasto, to znaczy, że już. Około 40 minut, może dłużej.

Po wyciągnięciu z piekarnika ciasto wygląda tak:

teczowy_biszkopt4A w środku…

teczowy_biszkopt5I koniec zabawy, nic więcej nie trzeba robić. Jeśli ktoś chce, to sobie machnie jakąś polewę, mnie się nie chciało (a młodzież przestępowała z nogi na nogę żądna efektów teraz i natychmiast, najlepiej na wczoraj – zupełnie jak w korporacji, co z nich wyrośnie? 😉 ). Nakładamy więc na talerzyk i z otwartymi ramionami witamy nasze przyjaciółki kalorie.

teczowy_biszkopt6Przetestowałam na sąsiadce, nie ma ofiar w ludziach 🙂 Sąsiadka powiedziała, że dałam za dużo cukru, dlatego w przepisie zaznaczyłam, żeby sięgnąć po szklankę o pojemności 200 ml do odmierzenia. Ja posłużyłam się kubeczkiem o pojemności 300 ml, nie było szans 😉

Bierzcie i korzystajcie z tego wszyscy, szerujcie w świat, przekazujcie dalej, niech się dobro rozsiewa na wsze strony! Przy okazji podpowiadam, że warto pobrać z Google Play naszą darmową apkę kulinarną, która zbiera przepisy z obu moich blogów, z tego oraz z mybabki.pl.

inspiracje_banerCoś dla dzieci i dla dzieci mocno już wyrośniętych. Indżoj! 🙂

2 KOMENTARZE

  1. Taka stiuningowana (jak się to pisze?) wersja starej poczciwej Zebry. Polecam przygotować 7 miseczek i do nich równo rozdzielić ciasto (wtedy nie ma ryzyka, że zielonego będzie za dużo)
    p.s. Jak zrobiłam na urodziny młodego niebieski tort, to skutkiem ubocznym był kolorowy efekt przemiany materii.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here