Człowiek to się z biegiem lat wygodny robi. Strasznie zaczęły mnie wnerwiać manewry z wacikami i płynem micelarnym/płynem dwufazowym/mleczkiem kosmetycznym* (*niepotrzebne skreślić). Nie mam na to czasu. Dziś tak jak klient przychodzący do agencji marketingowej chcę mieć efekt WOW na już. Do tej pory, jeśli chciałam mieć właśnie taki efekt WOW, ratowałam się zwykłymi, dziecięcymi chusteczkami dodupnymi (uwaga, takie „śliskie” zupełnie się do tych celów nie nadają) i do tej pory byłam przekonana, że mają dużą przewagę nad specjalnymi chusteczkami do demakijażu. Jak mam być szczera, to myślałam, nawet, że te do demakijażu to zwykły skok na kliencki portfel, bo w opakowaniu pod inną nazwą jest to samo, tylko trzy razy droższe.

Nadal tak myślę co do większości chusteczek do demakijażu, przyjmuję jednak z pokorą, że zdarzają się wyjątki. Jednym z takich wyjątków są chusteczki Be Beauty, które można kupić w Biedronce i które są robione dla tego dyskontu przez firmę Harper Hygienics SA. A Harper jest mi doskonale znana z dziecięcych chusteczek dodupnych. Znakomitych zresztą.

Co z tymi chusteczkami zatem? Świetnie zmywają makijaż. To znaczy wróć, uściślijmy. Podkład i puder od biedy zmyją KAŻDE chusteczki, żadne aj waj, cały wic polega na tym, czy zmywają maskarę. No więc zmywają i to radzą sobie z tym zaskakująco dobrze. A ja tuszu potrafię nawalić ilości słuszne. Fakt, nie używam maskary wodoodpornej, ale stopień „wypomadowania” rzęs jest naprawdę imponujący.

Oprócz tego, że są skuteczne, są też delikatne i mojej przewrażliwionej skórze krzywdy nie robią. Żadnego pieczenia, żadnego swędzenia, a makijaż zmyty.

Jeszcze jedna zaleta – są duże. Dwie chusteczki w zupełności wystarczą, żeby zagospodarować całą facjatę, a to z kolei sprawia, że wydają się ekonomiczne. Oczywiście nadal pozostają znacznie droższe niż klasyczne dzieciowe chusteczki dodupne, choćby z racji tego, że jest ich w opakowaniu 20, czyli trzy lub cztery razy mniej, a cena jest podobna. Im jednak to wybaczę. Dobre są.

Czy kupię ponownie? Na pewno! Wypróbuję jeszcze polecaną mi wersję niebieską. Jak do tej pory najlepsze chusteczki do demakijażu, jakie miałam. Mogłabym właściwie obniżyć ocenę za zapach, który zupełnie mi nie podszedł, ale… nie, to właściwie pikuś 😉

Post przeniesiony z mojego drugiego bloga „My, babki”.

BRAK KOMENTARZY