No dobra, przyznaję bez bicia, że podeszłam do zagadnienia antyperspirantu Crystal Essence Lavender & White Tea na zasadzie, że niewiele w życiu jest mnie w stanie zaskoczyć. I tu cię mam – powiedziałoby życie, zaraz po tym, jak po raz kolejny zaskoczyło mnie dokumentnie. Nastawiłam się, proszę ja was, na jakieś tam dezodoranczysko, badziew proweniencji podejrzanej, a ku swojemu zdumieniu otrzymałam naprawdę bardzo dobry (czytaj: skuteczny) antyperspirant.

Crystal jest marką amerykańską (jako rzeką internety), która stawia na produkty w pełni mineralne i naturalne. Co oznacza „w pełni naturalne”, nie mam pojęcia, każdy może to sobie dzisiaj tłumaczyć według własnych potrzeb. W każdym razie dezodoranty/antyperspiranty Crystal mają działać antyseptycznie, mają – jak wspomniany przeze mnie wyżej – ma być kojący, zawierać substancje zapobiegające przykremu zapachowi, ma nie zawierać aluminium. Ma się nie kleić, nie brudzić ubrań i błyskawicznie wysychać.

No to jak jest w rzeczywistości? Rzeczywiście nie klei się, nie brudzi ubrań, nie podrażnia i jest zaskakująco skuteczny. Czy działa kojąco? Jakiejś szczególnej różnicy między nim a innymi antyperspirantami nie zauważyłam, a na tamtych nic o ukojeniu napisane nie było. Świetnie chroni, jestem pod wrażeniem. Wypróbowałam w górach, na dodatek w czasie upału i spisał się świetnie. Nawet jak po pewnym czasie pod pachami zrobiły się gustowne kółka (to było nieuchronne, prawa fizyki są nie do złamania), to nie czuć było nawet cienia przykrego zapachu. Nic a nic. Na pewno jednak szybko nie wysycha, co to to nie. Trzeba swoje odczekać.

Ta wersja dezodorantu, którą posiadam, jest z lawendą i białą herbatą. Lawendy prawie nie czuć i to jest bardzo dobra wiadomość, albowiem jej nie znoszę. Wszystko, co lawendowe, kojarzy mi się z zawieszkami na mole. Białej herbaty też nie czuć i fakt ten ani mnie ziębi, ani grzeje. Po prostu niewiele czuć. I świetnie, bo nie gryzie się z zapachem perfum 🙂 Ma działać, nie intensywnie pachnieć i ze swojej roli wywiązuje się znakomicie.

Jak z ceną sprawa wygląda? No, drogi jest. Kosztuje około 16 zł, czyli jest średnio dwukrotnie droższy niż inne antyperspiranty w kulce, sztyfcie czy co tam (ten jest w kulce). Warto jednak wydać na niego pieniądze, bo jest go po pierwsze nieco więcej (66 ml, zwyczajowa objętość „naszych” to 50 ml), no i jest bardzo wydajny. Bardzo! Wart swojej ceny. Przekonał mnie do siebie.

Post przeniesiony z mojego drugiego bloga „My, babki”.

3 KOMENTARZE

  1. Kiedyś był dostępny w rossmanach, teraz można tam dostać tylko wersję z granatem, z czerwoną nakrętką. Działanie jest równie dobre, aczkolwiek ten zapach… no cóż. Nie jest najpiękniejszy, ale na szczęście szybko się ulatnia. Lubie bardzo te dezodoranty, wkurzający jest tylko naprawdę dłuuuugi czas schnięcia.