Dax Sun 50+ dla dzieci – przetestowany w warunkach ekstremalnych!

12
5515

Miałam zamiar objawić swoją opinię urbi et orbi po powrocie do domu, ale ponieważ trwam w stuporze, a gacie zjechały mi do ziemi, nie zdzierżę i wypowiem się teraz. W stuporze trwam z zachwytu, żeby było jasne, a zachwyt jest w pełni uzasadniony, bo trafiłam na krem, który zaskoczył mnie skutecznością działania. Pamiętajmy, że mam umysł przeorany cynizmem, lubię sobie bezlitośnie podworować z tego i owego, niewiele rzeczy jest więc w stanie wywołać u mnie natychmiastową potrzebę stawiania ołtarzyka i bicia bałwochwalczych pokłonów. Tu tak jest. Z małym ale, bo przecież nie istnieją rzeczy bez wad, prawdaż.

Mówię o balsamie ochronnym dla dzieci i niemowląt na słońce Dax Sun SPF 50+ przeznaczonym dla dzieci. Ja jako stary piernik również się nim wysmarowałam i to właśnie na mnie widoczne są najlepsze efekty. Zwłaszcza w kontraście z tymi partiami mego szlachetnego ciałka, gdzie balsam nie dotarł. I mówię o łopatkach, jeśli ktoś pomyślał o innych rejonach, wyprowadzam z błędu 🙂

image

Ludzie, zaprawdę powiadam wam, miazga. Przypominam, że póki co odpoczywamy  (ta, odpoczywamy, zapieprzamy za dziećmi) jeszcze po słowackiej stronie Tatr, a nasza chałupa stoi dzielnie na wysokości prawie 700 m n.p.m. To wysoko. Zaliczamy wysoki w partie wyższe, a w górach słońce potrafi operować naprawdę mocno. Jeśli dołożymy do tego całodzienny pobyt w aquaparku, to otrzymujemy warunki ekstremalne: woda, rozrzedzone powietrze i wiatr. Powinno nas przykładnie zjarać.

No i zjarało, ale wyłącznie w miejscach nieposmarowanych. Prawie siedem godzin w Tatralandii, pluskanie na maksa, oczopląs absolutny  (widzę dwie, gdzie trzecia, do cholery?! A dobra, tu płynie…) i zero poparzeń.
Krem świetnie wchłania się w skórę i o dziwo nie zostawia białej powłoki. Dobrze się rozsmarowuje, choć nie ma – jak to ująć? – poślizgu. Trzeba się trochę napracować. Rzeczywiście jest wodoodporny. Producent zaleca aplikację co 2 godziny, ale powiem wam, że rzadsza nic nie ujmuje ochronie. Ja posmarowałam się tylko raz. Ok, mniej korzystałam z wodnych igraszek, ale mimo wszystko szacun. Siedem godzin i ja, bladawiec, opalający się zawsze na czerwono, wyszłam bez szwanku. Konkretnie to miejsca pokryte balsamem pozostały nieopalone. Jeśli dzieciom będziemy aplikować balsam zgodnie z zaleceniem producenta, to zaliczymy pełne zwycięstwo.

image

Zapach? Praktycznie niewyczuwalny. Dla mnie to duża zaleta. Ochrona maksymalna, czyli 50+ i innej nawet nie brałam pod uwagę. Z doświadczenia własnego wiem, że dla dzieci  (przynajmniej moich) ochrona SPF 30 to za mało.
Cena? Kurczę, nie pamiętam, ile dałam. Kupiłam w Tesco, w promocji, na pewno kosztował mniej niż 20 zł.

Jakieś wady? Oczywiście, że są. Nie widziałam jeszcze durniejszego zamknięcia. Jeśli ktoś miał na celu utrudnienie ludziom życia, to wstaję i klaszczę. Pełen sukces. Chodzi o to, że trzeba przekręcić koreczek, wychodzi taki pierdolnik, naciskamy opakowanie i wio.

image

Tja, naciskamy. Tylko w teorii. Opakowanie jest bardzo twarde i naciśnięcie sprawia nie lada kłopot. Krem jest gęsty. Wyciśnięcie go to męka. Poza tym wcale tak fajnie na nakrętce nie stoi  (pewnie taki był zamysł, żeby całe dobro spłynęło w dół i jak najmniej się zmarnowało), bo pierdolnik szybko przestaje chować się do końca. Ludzie, ja rozumiem. Marketing, wyróżnij się, bądź niepowtarzalny, znajdź niszę, to cię zobaczą i kupią, ale na miłość boską, uprasza się o rozsądne granice. Zwykła tubka, na Boga, niech ją sobie jeszcze potem przekroję i wygrzebię resztę (nie mówcie, że tak nie robicie 😉 ).

Poza tym nieszczęśliwym opakowaniem nie mogę się do niczego przyczepić. Działanie modne, gorąco polecam. Sama pewnie kupię nie raz.

Na koniec dwie fotki z mojego kanału instagramowego, cyknięte właśnie w Tatralandii. Tutaj widok na Tatry Niskie. IMG_20150720_212109

A tutaj na Tatry Wysokie.

IMG_20150720_211428

Cały czas spamuję fotkami ze Słowacji. Tutaj: http://instagram.com/kruszyzna

12 KOMENTARZE

  1. Moja 11-stomiesięczna też używa, ale dla nas zamknięcie jest idealne – wyciskam ile potrzebuję i mogę oddać w ręce Małej bez obawy, że otworzy i zje 🙂

  2. Mój Młody ponoć atopowy i używa bodajże Daxa ale w spryskiwaczu, oczywiście spf 50, oczywiście ma blokadę antydzieciową i oczywiście mojemu 11 miesięczniakowi nie robi ona różnicy ^^ co dziwne w środku gęstego lasu sosnowego opalił sie leciutko (widac róznicę pomiędzy okolicami pielusznymi a resztą) ale spalenizny brak 😛 za to ja która opalam się szybko i od razu na brąz od tego zajoba („smaruj matka smaruj, ledwo sobie dajesz rade z normalnym dzieckiem a wyobraź sobie poparzone słońcem”) przeciwsłonecznego mam od notorycznego smarowania dziecka kompletnie białe dłonie ( kto mi powie, że resztki kremu niewsmarowanego w dziecko nie rozprowadza po rękach – tak, tubki też przekrajam ^^). Także o ile mój atopowcem według mnie nie jest (jedna taka pani alergolog jako atopowca go ustaliła, ja jestem kompletnie przeciwnego zdania jak to matka wyrodna) to wielbię tego Daxa tak samo. Praktyczniejszy niż ultra gęsty krem „niewchłaniający się prawie w ogóle” Babydream, wygodny spryskiwacz (uwaga na dziecołapki, chyba, że to mój ma specjalne zdolności) i akurat był w promocji w rossmanie i dostałam flaszkę wielkości spryskiwacza do szyb za 15plnów. Zapach fakt- prawie brak, ale ja też to lubię ^^

    • Np i wyszło że skłamałam. Pół ślepa, ledwo przytomna patrzyłam na etykietki w mrocznym pokoju i przemieszały mi się 😉 spryskiwacz jest firmy SunOzon :p dax mam co innego, zatem prostuje. Chociaż zadowolona z niego jestem wciąż.

  3. Jeśli zastąpić słowo „balsam” słowem „krem”, to mam i ja. W tubce, do smarowania własnego ryła ze skłonnością do przebarwień. I jestem tak samo zachwycona. Wcześniej katowałam się ziajką. Nigdy więcej.

  4. A ja mam jakiegoś takiego Daxa dla dzieci spf 50 w granatowej butelce o pojemności 200 ml, z tym żółtym wysuwanym zakręciołkiem i powiem tak: dno totalne 🙁 : lepi się po posmarowaniu, jak dla mnie intensywny zapach, a ochrona? cóż – po posmarowaniu dziatkom zaróżowiła się skóra na wrocławskim po południowym słoneczku 🙁 Lepszą ochronę dawała nam Soraya spf 30 :o. Kupiłam toto w Auchan i się zraziłam do daxa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here